Wiele razy na tym blogu pisałem, że marzenia się spełniają. Maraton w Nowym Jorku to było coś, o czym marzyłem odkąd zacząłem biegać. Kocham to miasto. Tą atmosferę NY. Uwielbiam po nim spacerować, biegać. Jeść pizzę na kawałki, popijać kawę z dolewki i chłonąc atmosferę ulic Wielkiego Jabłka. Ale teraz, kiedy jestem na liście New York City Marathon, kiedy przepełnia mnie milion emocji, nie wiem co napisać.
Chyba muszę się wyciszyć i to wszystko przetrawić. Z Kasią już kilka razy mieliśmy jechać na maraton do NY. Była kontuzja Kasi, kontuzja moja, poród Kasi. Ogólnie świat nam mówił, że to nie dla nas ;) Za to byliśmy na Brooklyn Half i skoro ten bieg i ten wypad był tak genialny, to nie potrafię sobie wyobrazić co nas czeka na NYC Marathon.

To bieg wyjątkowy
Oczywiście kojarzymy go z dziesiątek tysięcy ludzi przemierzających ulice pięciu dzielnic NY. Widzimy ponad milion kibiców na trasie. Jednak to nie tylko sam bieg. To cała impreza trwające kilka dni. Mamy otwarcie biegowego weekendu. Mega bieg towarzyszący na 5 km na którym możemy stanąć obok np. Matthew Centrowitza. Mamy Expo która zwala z nóg. Nawet dzień po dalej trwa impreza w Central Parku i możemy spotkać się z „Finisherami”, skorzystać ze strefy regeneracji czy np. wygrawerowć medal. Albo obkupić się w kolekcję finishera na stoiskach New Balance ;) Ogólnie mamy co robić przez kilka dni z rzędu!
Nie będzie to bieg po życiówkę
Powiem szczerze, że nie będę w NY rywalizował o jak najlepszy czas. Pierwotnie miałem taką myśl, ale z dwóch powodów jednak stawiam na spokojny bieg i cieszenie się tymi zawodami. Po pierwsze, chcę przebiec spokojnie, cieszyć się tym miastem, biegiem, atmosferą. Praktycznie nie mam takich okazji. Pamiętam jak biegłem Boston i żałują, że nie mogłem tam czasem stanąć. Zrobić zdjęcia czy zwyczajnie uścisnąć dłoni i podziękować za niesamowity doping. Co nie zmienia faktu, że mimo wszystko dalej myślałem o biegu na życiówkę.
Ale Kopenhaga i całe przygotowania do niej mnie pozamiatały. Jednak mam 38 lat. Mogę dalej biegać szybciej niż biegałem kiedykolwiek wcześniej. Ale regeneruję się dwa razy dłużej i tego nie przeskoczę :D Tydzień bolały mnie nogi jak po najgorszym maratonie. Organizm był tak zmęczony, że też zaraz złapałem infekcję i ciągle męczę się jeszcze z resztkami tego cholerstwa. Oczywiście mógłbym na wariata biec na maksa NY a potem Walencję. Ale byłoby to na 100% kosztem wyniku w Hiszpanii. Więc całe przygotowania kieruję w kierunku maratonu w Walencji a w NY Marathon będę korzystał z uroków tego miasta. I poniżej mała pocztówka z naszej poprzedniej wycieczki do NY. Sami zobaczcie jak to wyglądało i zrozumiecie, dlaczego tak bardzi chcieliśmy tam wrócić.
New Balance
Na koniec podziękowania dla New Balance Poland. Jak wiecie jest to główny partner tego biegu (podobnie jak Londynu czy Walencji). I to właśnie dzięki NB i naszej super współpracy trwającej od 2017 roku możemy ruszyć na kolejną niesamowitą przygodę.
A teraz czas na trochę wspomnień w formie graficznej! Tylko uwaga! Kasia była niemal w połowie ciąży, a ja przeżywałem kulinarnie ciężę wraz z nią :D Więc na twarzy jesteśmy bardziej okrągli niż teraz :D








*Nawiązanie do okrzyku Shalane Flanagan kiedy przekraczała metę NYC Marathon w 2017 roku.

