Apel do organizatorów biegów w Polsce

kenijczycy

Temat biegaczy zza granicy stał się ostatnio głośny w mediach. Posypało się wiele artykułów przedstawiających biznes, jakim jest zarządzenia zawodnikami. Szczególnie tymi pochodzącymi z Kenii. Ja od dawna miałem swoje zdanie na ten temat. W szumie medialnym, który obecnie powstał, myślę, że to właściwa chwila na zastanowienie się, w którym kierunku chcemy promować nasze krajowe imprezy? Czy naprawdę promowanie zawodników z Afryki przynosi jakąś korzyść organizatorowi biegu?

Na początek kilka artykułów dotyczących tego tematu, które ukazały się w ostatnim czasie. Zachęcam do zapoznawania się z nimi. Nie ze wszystkim co jest tam napisane się zgadzam. Często mam wątpliwości, często inne zdanie. Ale teksty te przedstawiają ogólny problem, przed którym w chwili obecnej stoją polscy biegacze:

Nagor.pl „Ukraińsko-kenijska wataha krąży po Polsce
Nagor.pl „Kyeva: przyłapany
biztok.pl „Kenijczyk za 4 tys. zł. Tak się zarabia na biegach w Polsce
PrzegladSportowy.pl „Czudzoziemski biegacz, czyli… VIP

Nie mam nic do Kenijczyków. Nie mam nic do biegacza reprezentującego jakikolwiek kraj na naszych, polskich, imprezach biegowych. To jest dla nich czysty biznes. Przylatują, lub przyjeżdżają do nas zarobić pieniądze. Tak samo jak nasi zawodnicy wyrywali kiedyś wszystkie wygrane zawodnikom w Niemczech. Tak samo jak my jeździmy za pracą do Anglii. To jest czysty biznes, oni chcą zarobić, organizator płaci. Sam na pewno bym skorzystał.

Mam za to dużo uwag do organizatorów biegów. Naprawdę nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak bardzo zależy Wam na ściąganiu zawodników z Afryki? Rozumiem duże imprezy. Maraton Warszawski, Orlen Maraton, Poznań Maraton. Tutaj w jakiś sposób podnoszony jest prestiż imprezy, wynik idzie w świat. Takie biegi powinny mieć silną elitę. Natomiast co daje zawodnik z Afryki organizatorowi biegu na 300 osób w jakimś mniejszym mieście? Moim zdaniem kompletnie nic! Czy ktoś go w ogóle pamięta? Ktoś mu jakoś specjalnie kibicuje na trasie, ktoś chce, żebym on tam w ogóle startował? Prawdę mówiąc jest tak, że po biegu to pierwszy biały zbiera największe gratulacja, a Kenijczycy stoją pod płotem i czekają na zapłatę.

Ok., ale przecież sam mówiłem, że nie ma nic przeciwko Kenijczykom. Natomiast nie mogę pojąć dlaczego w wielu imprezach taki zawodnik jest lepiej traktowany niż zawodnik z Polski? Dlaczego Ci zawodnicy mogę liczyć na startowe, na zakwaterowanie, zwrot kosztów podróży? Często jest tak, że ich manager za to wszystko zbiera kasę, podczas gdy zawodnik z polski może obejść się smakiem. Dla mnie to jest niepojęte. Nie dość, że nie staramy się pomóc naszym, to jeszcze wspomagamy zawodników zza granicy.

Dlaczego organizator nie robi klasyfikacji najszybszych Polaków? To jest praktyka bardzo popularna na świecie. Biegi starają promować się swoich biegaczy. Prawda jest taka, że zbierają większe owacja od kibiców, niż Kenijczycy, którzy już się wszystkim znudzili. To nie tylko zachęci naszych do startów w polskich imprezach. Przede wszystkim to zapewni Polakom jakieś dochody, dzięki który będę mogli w młodym wieku pomyśleć o obozach, fizjoterapii, opiece trenerskiej. W tej chwili wygląda to źle, żeby nie powiedzieć fatalnie. Zamiast jakoś wesprzeć naszych, to część nagrody ląduje w rękach managera (nie chcę podejmować tego tematu, niech powyższe artykuły zobrazują Wam, jak to działa), a druga cześć leci gdzieś do Kenii. No nie jest to działanie na rzecz promocji polskiego sportu.

Było już nierówne traktowanie. Było o dodatkowej klasyfikacji dla Polaków. Teraz trzecie sprawa. Szczerze, dla mnie cała ta sytuacja z zawodnikami ze Wschodu i z Afryki wygląda bardzo podejrzanie. Ja naprawdę wierzę w szybkie bieganie. Ale nie wierzę w błyskawiczną regenerację. Nie da się dzień po dniu biegać półmaratonu. W tygodniu zaliczać mitingi. Później biegać dalej na ulicy i jeszcze kończyć najlepiej maratonem. Wszystko na wysokim poziomie. Są przypadki gdzie zawodnik rano na trudnej trasie wygrywa półmaraton a wieczorem pokonuje naszego medalistę Mistrzostw Polski! Nie da się raptem w wieku powyżej 30 lat dokonywać jakiś niesamowitych skoków formy. Nie jest możliwe, że po zmianie managera raptem wyniki rosną o klasę sportową z tygodnia na tydzień. To nie jest normalne, to jest nierówna walka. Nawet jak złapiemy takiego zawodnika to co? Przecież to taki sam amator jak Kowalski biegający maraton w 5h, możemy go zdyskwalifikować na ten jeden bieg…

Czy coś można z tym wszystkim zrobić? Można. Może to egoistyczne, ale ja chcę, żeby na polskich imprezach byli promowani polscy zawodnicy. Żeby nasi, dzięki tym startom mogli zapewnić sobie godziwy trening. Mogli dalej się rozwijać i startować w kolejnych zawodach z lepszymi wynikami. Nie zgadzam się na faworyzowanie zawodników zza granicy. Jeżeli nie chcemy promować naszych, to przynajmniej traktujmy ich równo!

Drodzy organizatorzy biegów, to czy coś się zmieni zależy tylko i włącznie od Was. Na czym Wam tak naprawdę zależy. Żeby zapłacić kilku Kenijczykom, którzy przyjadą, których nikt nie pamięta, których każdy ma w nosie? Ok., zrobią wynik, ale co z tego? Co to zmienia dla takich zawodów? Czy może chcecie w jakiś sposób promować polskich zawodników? Zapewnić im jakieś finansowanie np. w postaci klasyfikacji dla najlepszych Polaków. Nawet jak nie zrobią rekordu trasy to przynajmniej po biegu porozmawiają z kibicami, napiszą coś o biegu, są w stanie jakoś wypromować imprezę a nie tylko odejść z kopertą w kieszeni…

More from Bartosz Olszewski

Co jeść przed maratonem?

Ostatnio pojawił się wpis o tym, co jedzą najlepsi. Teraz napiszę trochę...
Read More
  • święte słowa!

    • WarszawskiBiegacz

      Dziękuję

  • paweljonca

    A może zupełnie inaczej: zrezygnować z nagród całkowicie.

    Jeśli rozdzielimy Kenijczyków (i innych „obcych”) od „naszych”, to zaraz pojawi się grupa „naszych” jeżdżąca od zawodów do zawodów i zgarniająca wszystko co się świeci.

    Jeśli to taka elita, to niech czerpią korzyść z innego źródła: sponsorów. To będzie wyznacznik prawdziwej elity.
    Właśnie czytam biografię Salazara i tam jest ładnie wyjaśnione, że Nike płaciło mu pensję sponsorską + bonusy za zwycięstwa. Zresztą zapewne tak samo jest obecnie w przypadku największych gwiazd.

    • runfast

      Gdyby to było takie proste ELITA napewno wybrałaby pensje sponsorską niżeli „ścieranie” się na biegach ulicznych, często kolidujących z planem treningowym

    • WarszawskiBiegacz

      Nie no, proszę Cię. I właśnie tym różni się USA od nas. Tam działa dokładnie to o czym piszę. Nie dość, że zawodnicy z USA mają swoje klasyfikacje oddzielnie to jeszcze są wspomagani przez sponsorów. U nas sponsor jeszcze wspomaga grupy np. Kenijskie, bo jest wtedy widoczny na dekoracjach. To nie jest takie proste, każdy by chciał mieć sponsora…

  • jj

    Jednym słowem żal dupę ściska, że Kenijczycy są szybcy a biali nie potrafą skakać. Żałosne.

    • Roman Dudek

      A może by tak przeczytać ze zrozumieniem?

    • Grzesiek

      Nie odpowiadaj hejterom – to i tak nic nie daje :)

    • Bert

      Ale dlaczego zaraz hejterom? Jak ktoś ma przeciwne zdanie do Was to od razu hejter? Czy wszyscy muszą jak po sznureczku przyklaskiwać? Chcecie rozmowy, dajcie mówić tym co za jak i przeciw.

    • WarszawskiBiegacz

      Chyba wszystkich odpowiedzi na to udzieliłem w powyższych komentarzach.

    • jj

      Niech polscy zawodnicy zaczną lepiej biegać to wtedy też będą zapraszani na zagraniczne imprezy. A promowanie dla samego promowania w dzisiejszych czasach jest ciut bez sensu.

    • Ozzi

      Kolego jj, Amerykanie poszli odwrotną drogą niż proponujesz – postawili na swoich i ich promowanie. Bardzo często tam nagrody w kategorii narodowej (co jest normą) są wyższe niż u zwycięzców. Już abstrahuje od tego, że duże koncerny wpierają profesjonalne grupy biegaczy (ale to już inna bajka). Efekt? Wynik 13:30 na 5000 m (w tych okolicach w zeszłym roku biegał w Polsce 1 zawodnik – Ł.Parszczyński) nie daje nawet pierwszej „10” na Mistrzostwach USA. Podobnie jest w maratonie i na innych dystansach. Co ciekawe, jeszcze nie tak dawno Amerykanie w ogóle się nie liczyli, a w chwili obecnej są potęgą….
      Ciekawostka – mój kolega opowiadał, że biegając w półmaratonie na Islandii był drugi – dostał parę butów, tymczasem Islandczycy dostali nagrody gotówkowe, w kwotach wyższych niż wartość jego nagrody.
      Trudno więc zgodzić się z Tobą że promowanie swoich jest bez sensu. Można wręcz powiedzieć, że NIE promowanie rodzimych zawodników stanowi przykład biegowego zaścianka.

    • U la la

      I pod tym co napisał Ozzi podpisuję się wszystkimi kończynami. Zgapiamy z zachodu wszystko jak leci ale mądrych rozwiązań to już nie. Przecież tak naprawdę prawdziwe ściganie to powinno być IO, MŚ, ME czy MP za które powinna być dobra kasa od PZLA plus stypendia. Nie wspierając swoich ludzików, zwłaszcza młodych odejdą do innych sportów albo ktoś będzie truchtał amatorsko.

    • WarszawskiBiegacz

      Święte słowa, podpisuję się obiema rękami!

  • Grzesiek

    Hmmm wszystko jest OK, dopóki jest to sport czysty. Niech przyjeżdżają jeśli wolą to od pracy na zmywaku w Anglii lub bycia hydraulikiem we Francji. Najgorsze jest to, że badania antydopingowe są fikcją na imprezach masowych w Polsce.

    • marcin

      Jestem amatorem biegania kocham biegac pomalu i czerpac z tego radosc i nie potrzebne mi nagrody mysle ze nigdy z nimi nie wygramy poziom w Polsce jest typowo amatorski moze jest 3 zawodowcow i wole jechac na zmywak jak ty to okreslasz niz biegac zarabiajac na zycie w Polsce ,zycie jest tylko jedno i nalezy je szanowac

  • marcin.run

    Niestety bieganie w Polsce to sport bardzo nie dochodowy (przynajmniej dla Polskich Zawodników) przez co poziom sportowy jest zaniżany. Gdyby wyczynowiec mógł sobie pozwolic na skupienie się tylko na treningu, a nie jeżdżenie od wioski do wioski tylko po to żeby zarobić parę groszy to zapewne byśmy mieli conajmniej kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu zawodników na poziomie 28’/10km a nie tak jak teraz 29′.

    • WarszawskiBiegacz

      Tak jak jest to obecnie w USA, ale to trzeba zrozumieć, a nie hejtować, że nasi są słabi…

    • Zbyszek Król

      „Niestety bieganie w Polsce to sport bardzo nie dochodowy (przynajmniej dla Polskich Zawodników)”
      Piszemy o zawodowstwie czy biegach amatorskich? – przekonany byłem, że amatorskich.

    • WarszawskiBiegacz

      Zbyszek, ale w biegach w Polsce o pierwsze miejsca walczą „zawodowcy”. Umieszczam ich w cudzysłowie, bo niestety nie są w stanie utrzymać się tylko z biegania, muszą dorabiać, pracować w wojsku. Przez to nie są w stanie w pełni rozwijać się sportowo.

      Zawody to zawody. Kto powiedział, że to biegi dla amatorów. To są biegi dla wszystkich i jak można na nich zarobić to jadą ludzie, dla których to jest też praca a nie tylko i wyłącznie czysta przyjemność.

  • Romek

    A dlaczego MW, Orlen czy Poznań mają być wyłączone z fundowania nagród dla obcokrajowców i płacenia im za start w imprezie? Tola za tegoroczny Orlen skasował 70 tys. – i co z tego, ze wykręcił „najlepszy czas maratonu na polskiej ziemi”? Kogo to obchodzi? To był kolejny bieg, jeden z wielu…. Organizatorzy mniejszych biegów też chcą dobrych czasów i w niczym nie różnią się tu od imprez warszawskich czy poznańskiej…

    • WarszawskiBiegacz

      To jest kasa sponsora, on chce mieć wynik, więc za niego płaci. Inna miara, inna kategoria.

  • Karol.bno

    A ja mam mieszane uczucia. Z czysto sportowego podejścia dla mnie po prostu trzeba dążyć do biegania szybszego niż murzyni. A nie jest to na pewno łatwe. Czy szybka regeneracja jest możliwa? Tak, jest możliwa bez dodatkowych środków „wspierających”. To jest jednak moje spojrzenie z perspektywy biegacza któremu zawsze trochę brakuje do załapania się na nagrody pieniężne (chyba w całym życiu na ponad 500 startów zgarnąłem takie trzy)
    Z Twojej perspektywy wygląda to na pewno inaczej, bo nie raz szybsi czarnoskórzy czy ukraińcy pozbawili Cię kasy i to nie małej. I całkowicie to rozumiem, że jest o to żal – dla mnie, mimo że nic bym z tego nie miał, też wolałbym żeby polak zgarniał nagrody pieniężne i kibicuję bardzo żeby tak się działo w każdym starcie w jakim bierzesz udział. Tyle że w walce sportowej liczy się jednak wynik a nie pochodzenie.
    A cały proceder kupowania murzynów jest na pewno przykry i pokazujący że liczy się tylko kasa – co pewnie jest maksymą każdego współczesnego człowieka

    • WarszawskiBiegacz

      Trzeba dążyć, ale tak jak pisałem, to jest trochę nierówna walka. Kenijczyków możesz zajechać i wymieniać jak rękawiczki. Nikt ich nie bada, nie wspomną o zawodnikach zza wschodu. Nie ma cudów, naprawdę tyle było już wpadek, że ludzie powinni wiedzieć, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Można szybko się regenerować. Ale czy można w sobotę rano wygrać półmaraton, wieczorem 10 km, w niedziele następne zawody, w tygodniu miting i w weekend następne dwa zawody? Nie. Przykład w tekście Nagórka, gdzie jeden z takich zawodników jedzie na zawody, robią mu kontrolę i wpada…

      Przykład to Ukraińcy którzy nigdy nie startują w biegach dużych, gdzie jest kontrola. Którzy regularnie łamię 30 min żeby u siebie na mistrzostwach kraju biec 33 i uniknąć kontroli. Przykre, ale prawdziwe.

  • Najlepszym przykładem wspierania „swoich” jest USA. Jeszcze 10 lat temu poziom ich biegów długich, to dno i metr mułu. Teraz mają zawodników, którzy walczą o medale. Na pewno przyczyniły się do tego kontrakty sponsorskie. Ale dużą rolę odgrywało (i wciąż odgrywa) docenianie swoich. Gdzie przykładowo, 8 Amerykanin zarabia więcej niż 7 Kenijczyków przed nim ;). To jest motywacja do treningu. Z takiego działania może zrodzić się coś wielkiego.

    • WarszawskiBiegacz

      Popieram w 100%, to jest świetny przykład.

  • montenegro

    Jedyne wyjście to zlikwidować nagrody. Mnie jako uczestnika wkurza to, że z mojego wpisowego fundowane są nagrody dla najlepszych. Wolałbym niższe wpisowe lub lepsze warunki na biegu. To są imprezy dla AMATORÓW, a amator nie biega dla nagrody tylko dla siebie. Dla mnie nagrodą jest: a) uczestnictwo, b) ukończenie biegu, c) dobry czas. Jakbym wskoczył na podium to bym się posikał ze szczęścia i chrzanił przy tym jakiekolwiek nagrody. Puchar za 20 zł to już pełnia szczęścia.

    W obecnej sytuacji mamy jednego wyrobnika, który całe te zawody ma zasadniczo gdzieś, ale u organizatora jest na piedestale oraz całą resztę kilkuset lub kilku tysięcy ludzi, którzy się świetnie bawią i to finansują, ale dla orga są tylko tłem.

    PRECZ Z NAGRODAMI W BIEGACH MASOWYCH

    • Andrzej

      Z mojego doświadczenia jako organizatora biegów w rejonie Polski, w którym mieszkam, jak i z doświadczeńmoich kolegów, którzy również tym się zajmują w innych częściach kraju mogę powiedzieć, że opłaty wpisowe pokrywają koszty organizacyjne. Pula nagród zależy zawsze od wkładu sponsorów w imprezę. Im lepszy i bogatszy sponsor tym atrakcyjniejsze nagrody możemy zaproponować (również wtedy gdy mowa o atrakcyjnych nagrodach rzeczowych, czy rozszerzeniu nagród na miejsce 1-6, lub stworzenie kategorii biegowych. Pozdrawiam

    • Andrzej

      mała poprawka na końcu mojej wypowiedzi – chodziło mi o „kategorie wiekowe”.

    • montenegro

      Spodziewałem się takiej odpowiedzi. Jednak jak to zawsze w bilansie po jednej stronie są przychody (wpisowe + sponsor), a po drugiej koszty (organizacja + nagrody). Jak widać usuwając nagrody więcej zostaje na organizację lub po drugiej stronie można zmniejszyć wpisowe. Ekonomia dla przedszkolaków.

      A jeśli sponsor funduje tylko nagrody rzeczowe to zawsze można je rozlosować wśród uczestników. Będą mieli dodatkowe emocje.

    • nieokrzesany

      no tak.. ale jak główną nagrodę funduje prezydent miasta (jak to dumnie brzmi) i jest ona niemała to co? to wykłada z własnej kieszeni i daje? to są przecież pieniądze podatników nie jego! więc nagroda nie powinna być ogłasza dumnie, że sponsoruje ją „prezydent miasta” ale, że „mieszkańcy miasta”

    • esde

      Podpisuję się pod każdym słowem…

    • Anne Jackson

      słusznie.

    • zgadzam się… i dlatego przy całym swoim amatorskim przez duże A bieganiu zrezygnowałem z ciągłego uczestniczenia w biegach ulicznych by nie nabijać kasy na ZBYT WYSOKIE nagrody.

    • WarszawskiBiegacz

      Z całym szacunkiem, kto powiedział, że to są imprezy dla amatorów? Bo ja myślałem, że to imprezy dla biegaczy. Prawda jest taka, że kiedyś biegali tylko zawodowcy, a amatorzy dołączyli z czasem. I mówię to jako amator a nie zawodowiec.

      Z doświadczenia wiem, że nagrody idą od sponsora, praktycznie nigdy z wpisowego. Najlepsi zasługują to wyróżnienie. Obecnie powoli zaczyna panować promocja przeciętności i najlepiej wszystko rozlosujmy. Nie, jeżeli ktoś wykazuje się ponadprzeciętnymi umiejętnościami to powinien być za to dodatkowo nagradzany. Żeby miał motywację, żeby dalej robił to co robi, żeby czół się doceniony i żeby może kiedyś coś znaczył w tym sporcie.

      Cieszymy się jak nasi zawodnicy odnoszą międzynarodowe sukcesy. Ale już jak trzeba jakoś u podstaw rozwijać w nich chęci do pracy, motywację, dać im możliwość dalszego rozwoju, to często mówimy innym głosem. Takie jest moje zdanie w tym temacie.

      PS – nie mówie z pozycji osoby, która na biegach zarabia, albo by zarabiała. I tak mnie wykosi Polska Elita. I tak sezon w sezon jestem pod kreską licząc przygotowania, starty, wyjazdy itd. Ale tym najlepszym się coś należy. To jest ich praca. A chyba najlepsi pracownicy zasługują na godziwą płacę?

    • montenegro

      W takim razie retorycznie zapytam jakie nagrody fundowali Starożytni Grecy na swoich Igrzyskach. Albo na jakie profity liczyli uczestnicy u zarania igrzysk nowożytnych? Satysfakcja z wyniku i chwała zwycięzcy jest nagrodą bezcenną i najważniejszą. Te ideały pozostały w amatorskim sporcie. To, że nie ma nagród nie znaczy, że promujemy przeciętność. Promujemy satysfakcję z własnych osiągnięć i doceniamy wewnętrzne dążenie do doskonałości i do zwycięstwa bez liczenia na dodatkowe nagrody.

      Ja wiem, że świat się zmienia, a społeczeństwo chce być dumne ze swoich sportowców. Ale czy naprawdę chałturzenie na imprezach z tłumem powolnych (obiektywnie, bo tak naprawdę każdy z nich daje z siebie wszystko i bije własne rekordy za co należy się pełny szacunek) amatorów ma być sposobem na rozwój narodowego sportu? Zwycięstwo osiągnięte w takim biegu raczej niewielkim kosztem czegokolwiek uczy, czy bardziej demoralizuje osłabiając psychikę? Napisz apel do sponsorów lub władz aby fundowali stypendia dla biegaczy, którzy własnymi wynikami udowodnili, że przy wsparciu będą w stanie rywalizować z najlepszymi. Sam poprę.

      A, i jeśli niemal każda impreza biegowa a) ma wpisane jako główny cel „popularyzowanie biegania jako najprostszej formy ruchu”, b) zabiega o jak największą liczbę uczestników, c) ma ponad 99% amatorów wśród uczestników to uznaję, że jest to jednak impreza dla amatorów. Być może jest jakaś impreza, która oryginalnie była pomyślana dla zawodowców, a potem dołączyli się amatorzy (może Maraton Dębno?), ale na moje to niemal wszystkie organizowane obecnie zostały pomyślane jako imprezy dla amatorów.

    • Zbyszek Król

      Zgadzam się całkowicie – „Satysfakcja z wyniku i chwała zwycięzcy jest nagrodą bezcenną i najważniejszą”.
      Nagroda powinna być ale symboliczna (jeśli chodzi o kasę). Może lepiej ufundować skorzystanie z czegoś co pozwoli na poprawę umiejętności/możliwości biegowych – a może jeszcze coś innego – byle nie kasa.
      Jak ktoś chce kasy – niech idzie pracować. Amatorskie biegi to nie powinien być sposób na zarobek.

    • WarszawskiBiegacz

      Mnie to taki podział zawsze śmieszył, a kim jest amator, kim zawodowiec. Według definicji zawodowiec to ktoś, kto utrzymuje się z tego c robi. No to zawodowca w biegach ulicznych mamy może jednego.

      Sława i chwała nie pozwoli w dzisiejszych czasach na życie i rozwijanie swoich umiejętności sportowych. Nie pozwoli wyjechać na obóz, skorzystać z fizjoterapii…

      Dla mnie każdy bieg ma dwa oblicza. Jedno to wyścig o jak najlepsze miejsca. Drugie to bieg amatorów. Uczestniczyłem naprawdę w obu przez czas od kiedy zacząłem biegać. Oba są satysfakcjonujące, oba przynoszą mnóstwo radości. Więc nie zabierajmy jej ani tym biegnącym po pierwsze miejsce, ani tym biegnącym po radość na mecie z ukończenia biegu.

    • Zdzisiek

      Montenegro, radzę odświeżyć pamięć lub/i pogłębić wiedzę historyczną, zwycięzca Olimpiady starożytnej nie tylko cieszył się sławą ale i bogactwem. Do następnych potyczek często brany był za herosa, półboga i wszystko miał za friko i dodatkowo był obsypany złotem. Instytucja menadżera sportowego nie jest naszym wynalazkiem a właśnie starożytnych, którzy sponsorowali swoich zawodników od młodości, traktując ich po części jako swoistą inwestycję. W naszych czasach kupujemy fajne furki, wtedy zapewne posiadałbym gladiatora lub sportowca. Nie jest tajemnicą, że jako gatunek dążymy do reprodukcji, a sukces i podziw, gwarantuje nam po prostu prostu lepsze miejsce w kolejce do reprodukcji i zdobycia samicy. A aktualna moda na przeciętność oraz wynik dla wyniku, zapędzi nas w genetyczny róg. Montenegro z całym szacunkiem rozumiem Twoje przemyślenia ale prawie żadna impreza dla biegaczy nie jest przewidziana jako stricte amatorska (to jest biznes, na tym się zarabia, jeśli większość to amatorzy to piszemy, że impreza dla amatorów, jeśli zawodowcy to stawiamy na pro-uczestników) A to, że wiele biegów przez lata było organizowanych dla profesjonalistów z garstką amatorów, nie znaczy, że teraz w związku ze wzrostem ilości startujących amatorów mamy zmienić idee biegaczy. Zresztą gdzie jest granica pomiędzy amatorem a profesjonalistą? Sport to ciężki i drogi kawałek chleba i z całym szacunkiem ale wolę sponsorować naszych, aby później oglądać ich w tv na mistrzostwach/olimpiadach nowożytnych. PS. Piszę to jako podróżnik, jeżdżący od paru ładnych lat od biegu do biegu. Znający historię oraz frekwencję polskich biegów.
      Pozdrawiam
      PS. Nagrody, w większości nie są sponsorowane z naszego wpisowego.

    • Andrzej

      Kolego kup sobie jakiś zegarek z GPS-em i na każdym treningu wyznaczaj sobie dystans o 1 km wiekszy od poprzedniego. Nie bedziesz miał wpisowego, a bedziesz miał rywalizację i satysfakcję z ukończenia biegu. Mogę Ci zagwarantować, że z Twojego wpisowego nie są fundowane nagrody dla najlepszych. Jeszcze jedna sprawa, jak tacy jak Ty siedzą sobie w domciu bo pogoda nie pozwala na trening, tacy jak ja wychodzi i trenuje po to, aby byc godziwie uhonorowany na zawodach, aby być lepszym i dalej się rozwijać i godnie reprezentować nasz kraj na zawodach międzynarodowych. Też jestem amatorem bo przez naszprycowanych zawodników z Ukrainy i z Kenii nie jestem w stanie się utrzymać, a jako junior byłem na Mistrzostwach Świata. Nie boję się Kenijczyków i Ukraińców marzyłbym aby na każdym biegu były kontrole antydopingowe, ale wiem, że to nie mozliwe,dlatego musimy w inny sposób z tym walczyć. Pozdrawiam.Andrzej

    • montenegro

      Kolego, atakujesz mnie personalnie choć nic o mnie nie wiesz. Zaręczam Ci, że jeszcze nie było takiej aury, która spowodowałaby u mnie rezygnację z treningu. I tak, mam wielką satysfakcję jak kolejny trening wychodzi mi lepiej niż poprzedni. Ale mniejsza o to.

      Widać w Twoim wpisie żal z niespełnionych marzeń. Ja też za młodu marzyłem aby grać zawodowo w koszykówkę. Niestety pewnie za mało talentu ale przede wszystkim za mało determinacji (takie konkluzje przychodzą niestety dopiero po latach). Wynik to 95% ciężkiej pracy i jedynie 5% ponadprzeciętnych predyspozycji. Yuki Kawauchi potrafi się na tyle poświęcić aby walczyć z najlepszymi. Czy sądzisz, że zanim osiągnął te wynik płakał, że mu Kenijczycy i Ukrainicy nie pozwalają poświęcić się bieganiu bo zgarniają całe podium?

    • Marcin

      Amatorzy biegają dla biegania, jeśli jesteś pro znajdź zawody dla pro. Amatorskie bieganie ma sens tylko wtedy gdy nie ma nagród. To jest istota sportu amatorskiego i tego typu rywalizacji. Nie chcemy nagród, nie chcemy profesjonalnych zawodników na zawodach dla amatorów. Chcemy zapłacić wpisowe i rywalizować just for fun – jeśli chcesz to robić za darmo – nie ma problemu, jeśli sport dla ciebie to kasa – poszukaj imprez dla profesjonalistów.

  • mp

    rozwiązanie jest np w półmaratonie jurajskim w rudawie: http://www.jurajskipolmaraton.pl/regulamin.html w klasyfikacji open jest tylko puchar, zaś w dopiero w klasyfikacji „europejskiej” są nagrody pieniężne.

    • WarszawskiBiegacz

      Mi się najbardziej podoba system 50/50, połowa nagród Open, połowa w klasyfikacji krajowej. Mówię tu o biegach mniejszych.

  • Piotr Ślęzak
    • WarszawskiBiegacz

      Piotrek, z całym szacunkiem. Na początku piszesz dokładnie kilka godzin po mnie idantyczny artykuł. Teraz go linkujesz u mnie. Naprawdę nie chce być niemiły, ale stestuj skarpety albo telewizor.

  • Marek

    Odnośnie osobnej kategorii dla Polaków to jest przynajmniej jeden taki bieg w Polsce. Półmaraton Bieg Lwa w Tarnowie Podgórnym. Jak widać jest to możliwe. Wszystko jest kwestią odpowiedniej organizacji i pozyskanych sponsorów. Ale z tym nie powinno być problemów przy większych imprezach.

    • WarszawskiBiegacz

      Jest trochę takich biegów. I to jest dobra droga.

  • Jasiek

    W Łódź Maratonie jest klasyfikacja najlepszych Polaków

    • WarszawskiBiegacz

      Daje im nagrodę Fair Play! :)

  • droc

    Liczy się tylko paszport czy też kolor skóry? Czy Jared Shegumo byłby godzien odebrać nagrodę w kategorii najszybszy polak czy jednak nie?
    In general popieram kilka głosów w dyskusji, że biegi masowe są dla amatorów a nie dla zawodowców. Byłbym absolutnie za zniesieniem nagród pieniężnych i losowaniu nagród rzeczowych, wśród tych, którzy bieg ukończyli.
    Jak jesteś kozak i chcesz na bieganiu zarabiać to startuj w Golden league czy innych meetingach LA.
    Z haterskim pozdrowieniem ;-)

    • WarszawskiBiegacz

      1) Nie mówię tu o sobie, ja nic nie zarabiam, jestem amatorem.
      2) Nie ma czegoś takiego jak Golden League, jest Diamond League
      3) Na mitingach nie ma biegów ulicznych a o takich tu mówimy

      Powiedz mi, jak Ci zawodnicy mają się szkolić, korzystać z opieki lekarzy, fizjoterapeutów, jeździć na obozy, opłacać trenerów jak się np. uczą a nic nie mogą zarobić. Marnuje się setki talentów. Zastanów się, dlaczego mamy tak dobrych juniorów, a potem to gdzieś przepada…

    • Marek Haliniak

      Czy piłkarze w klasach okręgowych zarabiają? Absolutnie nic – jeszcze dokładają się do sprzętu, za wymagane badania przez lekarza sportowego płacą z własnej kieszeni. Na tym polega sport amatorski – uprawiam to bo lubię.

    • Paabblo

      Z piłkarzami to mocno nietrafiony przykład. Mam kuzyna który kopie w drużynie z IV ligi, który dostaje z klubu ok. 500PLN/miesiąc bez względu na osiągane wyniki.
      Przekładając IV ligę na poziom sportowy biegaczy to tak jakby każdy kto przebiegnie maraton z czasem powiedzmy 3h:30min też dostawał nagrodę.

    • Marek Haliniak

      Ja pisałem o klasie A i B gdzie grają amatorzy, IV liga to już zawodowstwo

  • a.

    Nie wiem o co tyle zamieszania… Po prostu są lepsi więc wygrywają. Polscy biegacze narzekają, ale w swoich wypowiedziach większość mówi że bieganie to pasja. Kenijczycy przy najmniej nie ukrywają ze chodzi o pieniądze. Takie jest życie i nie zawsze można mieć wszystko więc trzeba się skończyć uzalać i zacząć trenować jeszcze ciężej albo naprawdę zacząć czerpać radość z wyników które są dobre ale nie dają pieniędzy. Inna kwestia to ci ‚biznesmeni’ którzy robią sobie z tego dobry interes ściągając Kenijczyków. To powinno być jakoś unormowane

    • WarszawskiBiegacz

      Zawodowi biegacze nie ukrywają, że biagają, żeby zarabiać. Jak powiedział to Szost, że to jego praca to go wszyscy pojechali. Takie jest nastawienie w Polsce, sport to ma być coś co ma sprawiać przyjemność.

      Armstrong też był lepszy, więc o co tyle szumu… Może to drastyczny przykład, ale tak to wygląda.

  • Sylwia Zielińska

    Dwa lata temu biegłam półmaraton w Korycinie ( tam gdzie nagrodą jest krowa ), wówczas jeszcze nie było Kenijczyków ale za to pełno Białorusinów, Ukraińców etc którzy oczywiście wszystko wygrywali. O dopingu wszyscy mówili wprost, le nikt nikomu badań nie zrobił. Prawda jest taka, że jeśli nie Kenijczycy to będą Białorusini czy inni. Ok, jeśli są najlepsi, ale moim zdaniem jeśli jest kasa na nagrody niech też jest kasa na badania antydopingowe. A najlepiej to faktycznie biegać za medal/puchar :)

    • WarszawskiBiegacz

      Z tą kasą jest problem bo badania nie są tanie i nikt nie ma w interesie ich opłacać…

  • Daniel

    Nie dość, że polski zawodnik musi pogodzić pracę z treningami, co jest wręcz ekstremalnym wyczynem. Biegi długodystansowe, to nie piłka nożna, czy siatkówka, tutaj trzeba na prawdę zdecydowanie więcej dać z siebie i na regenerację też powinien być odpowiedni czas. A jak niby to zrobić, skoro trzeba pracować 8h? Jedziesz później na maraton, przebiegasz 42,195m w czasie 2:25 a to Ci daje miejsce poza Top10 bo w 1-10 jest 9 Kenijczyków. Polak musi wrócić do pracy, poświecić na regenerację i kolejne przygotowania do maratonu kilka miesięcy, a Kenijczycy mogą się skupić tylko na bieganiu. Tak nie powinno być, to jest dyskryminacja naszych zawodników i zawodniczek. Jeżeli sami nie zadbamy, o swoje interesy, to o przyszłym Mistrzu Europy, Świata czy Olimpijskim, będziemy mogli tylko pomarzyć.

    • marcin

      bzdury ,Biegacze z scislej kadry Polski otrzymuja srodki do trenowania i to sie nazywa sport zawodowy wkoncu place podatki na to

    • WarszawskiBiegacz

      Wymień mi biegaczy ulicznych otrzymujących pieniądze do trenowania z PZLA. Czekam :)

    • marcin

      Błażej Brzeziński (WKS Śląsk Wrocław)
      Marcin Chabowski (STS Pomerania Szczecinek)
      Yared Shegumo (AZS AWF Warszawa)
      Henryk Szost (WKS Grunwald Poznań)

    • Jaca

      Popieram kolege .Bardzo wielu czołowych biegaczy w Polsce ma etaty w wojsku i dostaje z tego tytułu comiesięczną pensie i nie za prace w wojsku tylko właśnie za to że biegaja,bo inaczej nie byli by wogóle w wojsku więc nie płaczcie tak bardzo że wszyscy nasi czołowi biegacze są tacy biedni i pokrzywdzeni.

    • WarszawskiBiegacz

      Marcin nie.

      To jest 3 biegaczy ulicznych. Trzy osoby, którym PZLA pomaga finansowo w treningu. W dodatku dostali to dofinansowanie jak już osiągnęli sukcesy.

      A co z tymi, którzy się szkolą, żeby w przyszłości nas reprezentować?

  • Kacper Piech

    Jestem oczywiście za promowaniem Polaków i naszej czołówki, jednak
    trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Na niewielkich biegach robi duże
    wrażenie występ czarnoskórego zawodnika. Organizator takiej imprezy ma
    asa w rękawie przy rozmowach ze sponsorami oraz władzami Miasta czy
    Gminy. Występ zawodnika z Afryki robi wrażenie na miejscowym Wójcie,
    Burmistrzu czy szefom lokalnych firm. Na następną edycję biegu są oni
    skłonni dać więcej pieniędzy, bo czują, że impreza, którą finansują to
    wielkie wydarzenie.

    Takie są fakty, jednak warto z tym walczyć i
    pomyśleć o naszych sportowcach. Na biegach, które organizuję jeśli
    pojawią się większe nagrody to na pewno będą przeznaczone dla
    najlepszych Polaków.
    Kacper – runonline.pl – organizator imprez biegowych

  • Kacper Piech

    Jestem oczywiście za promowaniem Polaków i naszej czołówki, jednak
    trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Na niewielkich biegach robi duże
    wrażenie występ czarnoskórego zawodnika. Organizator takiej imprezy ma
    asa w rękawie przy rozmowach ze sponsorami oraz władzami Miasta czy
    Gminy. Występ zawodnika z Afryki robi wrażenie na miejscowym Wójcie,
    Burmistrzu czy szefach lokalnych firm. Na następną edycję biegu są oni
    skłonni dać więcej pieniędzy, bo czują, że impreza, którą finansują to
    wielkie wydarzenie.

    Takie są fakty, jednak warto z tym walczyć i
    pomyśleć o naszych sportowcach. Na biegach, które organizuję jeśli
    pojawią się większe nagrody to na pewno będą przeznaczone dla
    najlepszych Polaków.
    Kacper – runonline.pl – organizator imprez biegowych

    • WarszawskiBiegacz

      Bardzo mądry głos. Ja sobie zdaję sprawę, że to właśnie najbardziej działa na władze gminy, na sponsorów. Może do nich też dotrze ten tekst. Bo nie wiem, czy działa jakoś na lokalną społeczność, że startuje zawodnik zza granicy. Zawsze jak biegnę to słysze mało pochlebne słowa o zawodnikach przed mną ;)

  • kuba cee

    Witam,
    a propos artykułu… 11.11.2014r, w Zakopanem odbędzie się bieg Niepodległości na dystansie 10km. 3 pierwsze miejsca są promowane nagrodami pieniężnymi i niespodzianka!!! Startuje 3 Kenijczyków z grupy Benedek Team :)
    pozdrawiam wszystkich uczciwie biegajacych :)

    • WarszawskiBiegacz

      Ale to zawsze tak jest ;)

  • pijotrek

    bicie piany, po prostu zazdrosc przez was przemawia, że ktos przyjezdza i bierze udział w biegach. Kto wam broni wyjezdzac i brac udział w biegach za granica? PIszecie , ze dla was nagroda nie jest wazna a liczy sie uczestnictwo i ukonczenie to po co ta dyskusja?Owszem powinno sie pomagac rodzimym zawodnikom ktorych nie stac na oplacenie udziału w imprezach biegowych. pozdrawiam i zachecam po prostu do biegania.

    • WarszawskiBiegacz

      Chyba piszesz o amatorach, a ja piszę o ludziach dla którzych to jest praca.

  • 132456CD

    A w Policach jest bodaj ćwierćmaraton czy coś podobnego i tu ostatnio nagrody rozłożono na większa liczbę zawodników – chyba na pierwszą dziesiątkę. Kenijska ekipa nie zaszczyciła imprezy, choć w poprzednich latach brali udział co roku. Nie opłacało im się? xD

    • WarszawskiBiegacz

      Pewnie nie, albo coś innego było w tym czasie gdzie można było lepiej zarobić.

  • Zuzanna

    Rozwala mnie fakt jak na bieg konstytucji czy niepodległości przyjeżdżają Rosjanie lub inni, jeżeli ma być to uczczenie tych rocznic, a oni wygrywają to czuje się jak przy Iv rozbiorze Polski. Ci Polacy, którzy ściągają ich na biegi patriotyczne powinni zastanowić się nad swoją postawą patriotyczną i uczuciami innych Polaków -biegaczy. Na innych imprezach biegowych podziwiam obcokrajowcow, podnoszą niewątpliwie rangi zawodów.
    Biegaczka z lubuskiego.

    • WarszawskiBiegacz

      W Warszawie nie startują bo nie ma nagród finansowych ;)

  • Simon

    Tak wprowadźmy parytety. Co 5 w biegu moze byc czarny co drugi żółty co 5 to kobieta a co dziesiąty do gej. To jest sport…

  • Tomasz Krzystek

    Ostatnio jestem coraz bardziej skłonny powiedzieć, że gdzieś (jak zwykle w historii sportu) zatraciliśmy ideę biegów ulicznych. Był to zawsze sport amatorski, stał się teraz sportem profesjonalistów i coraz bardziej brudnego biznesu. Przyjeżdżając do Warszawy na Biegnij Warszawo pierwszy raz miałem wrażenie, że ktoś „zdziera” ze mnie kasę. 89 zł za 10 km biegu, Knopersa i pomiętą (serio!) koszulkę. No, ale trzeba opłacić nagrody dla zwycięzców i pewnie przy okazji wypchać portfele organizatorów lub sponsorów. Czytałem ostatnio książkę „Marathon Men” o Billu Rodgersie. Bieganie kiedyś to laur zwycięstwa i poklask w mieście, nowe buty lub dres. Ludzie biegali, rywalizowali, wygrywali i czuli się zwycięzcami. Dzisiaj liczy się, czy pobijesz rekord świata, nie że wygrasz. 2:03, 2:02, niedługo poniżej 2 h w maratonie. OK, ale co to zmieni? To dalej kategoria biegi uliczne amatorskie – gdzie powinien liczyć się wieniec i pierwsze miejsce, a nie kasa, kasa, kasa..

  • nur fur Deutsche

    Kiedys byly w parkach laweczki nur fur Deutsche. Minelo kilka dekad, a oto autor postuluje biegi tylko dla Polakow. Czysty rasizm. Wiec jak Polacy jezdza po turniejach brydza na calym swiecie i zgarniaja pule nagrod, to dobrze, a jak Kenijczyk wygra maraton w polskim miescie, to zle?

    • Tomasz Krzystek

      To chyba bardziej o biznes chodzi, jaki się z tego zrobił, niż to, żeby Polska była tylko dla Polaków.

  • Maciek m.

    Też biegam . Postanowiłem sobie i wszystkim biegaczom i maratończykom w Polsce zalecam ,aby w krajowych biegach ulicznych, maratonach i tp. nie brali udziału gdzie startują obcokrajowcy a szczególnie z Kenii i Ukrainy.

  • 4 Luboński Bieg Niepodległości

    Na naszym biegu nie mieliśmy do tej pory „problemu” z obcokrajowcami zgarniającymi wszystkie nagrody. Celem naszego biegu jest między innymi promowanie patriotyzmu i wsparcie społeczności Polskich biegaczy „zawodowych” i nie tylko dlatego w tym roku dodatkowo wprowadziliśmy nagrodę dla najlepszego Polaka/ Polki oraz szereg najróżniejszych atrakcji dla biegaczy. Pozdrowienia z Lubonia

  • JK

    Na szczęście są w Polsce biegi takie jak w Rakoniewicach, gdzie organizator promuje nas, Polaków i sam o tym głośno mówi. Jestem pełna podziwu i dla organizatora bo pomimo braku czarnoskórych zawodników udało im się zorganizować, już po raz 4 wspaniały bieg i dobrą zabawę. Polecam

  • Bartek, Zbyszek Król, montenegro. Abstrachując od „biznesu”, może spojrzeć na nagradzanie z tej strony. Biegów jest mnóstwo. Tyle, że polska elita nie zawsze Cię Bartku wykosi- tych zawodników robi się naprawdę niewiele w stosunku do ilości dostępnych imprez, więc wystarczy znaleźć odpowiedni bieg. Elita się i tak rozłoży po najbardziej intratnych imprezach, keniole i ruscy też nie przyjadą po „zbyt niskie” nagrody. Zbyszku, nagrodą sama chwała- „to se nie wrati!”, jak mówią Czesi. To było dobre w starożytności, ale i wtedy mając chwałę, miałeś szacun wielu ludzi, którzy nie jedną rzecz darowali Ci za darmo, czyli de facto obdarowywali Cię nagrodami :D Dziś mamy inne realia, sprzęt się zdziera szybko i za wdychane podczas biegu powietrze się nowego nie kupi, stąd nagrody finansowe są potrzebne, choć moim zdaniem najlepsze są tu bony ;) montenegro, po co narzucasz wszystkim swoje „precz z nagrodami”? Zastanawiając się nad uczestnictwiem w biegu, najpierw czytasz regulamin. Moim zdaniem, każdy bieg którego regulamin przewiduje klasyfikacje, odbywa się po to by wyłonić najlepszych: w kategorii generalnej, powiatu, wiekowej, narodowej, lekarzy itp. Można wybierać sobie biegi bez wpisowego, bez klasyfikacji i kończyć je dla chwały. Biegi przeprowadzające klasyfikację są organizowane dla rywalizacji, będącej najlepszym motorem rozwoju każdego sportowca. Pod względem rozwoju, progresu. Najgorszy start jest lepszy niż najlepszy trening.

  • Pingback: Ostatnia nadzieja białych | Heavy Runs Light()

  • Peter

    Biegacze z Kenii czy Ukrainy nie wydaja sie przeszkadzac pozostalym biegaczom w osiagnieciu coraz to lepszych rezultatow. Zazwyczaj jest ich garstka, biegna rownym szybkim tempem i nie ma przeszkod zeby „zabrac” sie z nimi w grupie.

    Prawda jest, iz niektorzy z Kenijczykow zbieraja wiecej nagrod i wygrywaja wiecej biegow niz inni, ale jest na to prosty sposob, trzeba po prostu biegac szybciej, trenowac bardziej efektywnie, miec lepsza taktyke.

    Nie ma sensu organizowac biegow tylko dla Polakow, tylko dla mieszkancow jednego wojewodztwa, tylko dla jednej kategorii wiekowe. Kazdy zna swoj najlepszy rezultat i dzieki odpowiedniemu treningowi ma szanse go poprawic. Oczywiscie biegacze zawodowi maja na to wiecej czasu i maja lepsze zaplecze. To jest ich praca – wiazaca sie z duzym ryzykiem gdyz kontuzja, wypadek, nieodpowiednia pogoda czy brak dyzpozycji w dniu biegu sprawia, ze nie otrzymuja oni nagrody i wracaja do domu z pustymi rekami.

    Bylbym bardzo ostrozny w formulowaniu oskarzen dotyczacych dopingu wsrod innych biegaczy. To, ze ktos biega szybciej i wykazuje duza progresje nie zawsze wiaze sie z nielegalnymi substancjami.

    Podsumowujac, uwazam, ze to jest samoregulujaca sie sytuacja. Jezeli Kenijczycy byliby niechciani, ich koszty zbyt wysokie, nic nie dodawaliby do biegow to po prostu nie byliby zapraszani. Jezeli w danym biegu startuje zbyt wielu Kenijczykow, sa za szybcy, sa domniemania, iz sa na dopingu, miejscowi biegacze moga sie wycofac i wystartowac w innych zawodach.

    Jesli denerwuje mnie postawa tego czy innego organizatora – bo nie zapewnil wody, bo trasa nie taka jak trzeba, bo za duzo Kenijczykow – to po prostu zglaszam sie na inny bieg w danym sezonie – tam gdzie mi wszystko odpowiada.

    Nie moze byc tak ze w otwartym dla wszystkich biegu zaczyna sie stosowac jakies nieformalne czy zakulisowe reguly – Kenijczykom mowimy nie, Polskiej elicie mowimy nie, klubowiczom mowimy nie, bylym klubowiczom mowimy nie, biegajacym pozniej 2:20 mowimy nie….kazdy moze sie zglosic, wystartowac i wygrac – poprawiajac swoj poprzeni najlepszy wynik.

  • akatasz

    Proponowane rozwiązanie problemu to czysta komuna promująca przeciętność, a z tego nie będzie lepszych polskich biegaczy. Chcesz być lepszy to równaj do najlepszych, a nie twórz sztuczne ograniczenia. Jeżeli biegacz z Afryki jest czysty, to ja nie widzę problemu w tym, że wygrywa z Polakami – byłeś gorszy od Kenijczyka, to musisz obejść się smakiem, ćwicz ciężej, to może następnym razem Ty go przegonisz.
    Problemem nie są biegacze z Afryki ani tym bardziej organizatorzy biegów. Jedynym problemem są wszelkiej maści pseudo menedżerowie, którzy oszukują tych biegaczy i wykorzystują ich ponad ich siły.

  • Jerzy Andrzej Gzula

    Zamiast się tutaj zalić, niech Pan Bartosz Olszewski zacznie osiągać wyniki lepsze niż biegacze kenijscy i jego „problem” przestanie istnieć. Niby autor „nie ma nic przeciwko Kenijczykom”, ale cały jego artykuł jest jawnie ksenofobiczny. Wstyd! Uważam, że sport powinien być ponadnarodowy. Liczy się wynik, a nie to, czy osiągnął go „nasz” czy „obcy”. W epoce globalizacji czas skończyć z tą plemienną mentalnością.

  • Paweł Osiński

    Najlepsze wyjście to honorować szczególnie swoich rodaków. Tak, że Polak dobiegający na metę dopiero jako ósmy otrzymuje lepsze honorarium niż siedmiu Kenijczyków przed nim razem wziętych.

  • krz

    a czy jak Kozłowski z Błazińskim przyjadą po kasę to jest dla nas jakaś różnica, lepiej dać nagrody dla najlepszych miejscowych biegaczy, open puchar a najlepszy miejscowy 1000zł

  • Witek Albecki

    Uważam, że w przypadku imprez z nagrodami, o ustalonej jakiejś łącznej wartości, organizator powinien mieć ustawowy obowiązek wykonania testów antydopingowych zawodników zajmujących miejsca np. od 1. do 5, albo jeszcze lepiej i prościej: wszystkich, dla których przewidziane są nagrody w klasyfikacji ogólnej. Proste i raczej skuteczne rozwiązanie dla oczyszczenia imprez z cwaniaków na dopingach.

    Bartoszu, napisałeś tak: „Obecnie powoli zaczyna panować promocja przeciętności i najlepiej wszystko rozlosujmy.” Losowanie nagród to nie jest „promocja przeciętności”. Zabrzmiało to niefajnie, ale wiem, że nic drastycznego nie miałeś na myśli. Przypominam jednak, że 99.99% uczestników większości biegów to kompletni amatorzy, którym organizatorzy opowiadają wizje o zdrowiu, przyjemności z biegania i innych aspektach nie związanych z finansami. Losowanie nagrody to przecież świetny pomysł na przyciągnięcie większej rzeszy amatorów. Organizatorzy muszą walczyć o frekwencję, czyli głównie o amatorów, których jest 99.99% na każdej masowej imprezie. Jeśli by nie było 99.99% biegaczy, to by nie było ani imprezy, ani nagrody (np. samochodu w maratonie w Poznaniu – super pomysł!!!). Gdyby z kolei nie było 0.01% biegaczy z „elity” (na prochach, czy bez – to inny temat), to impreza by się jednak odbyła i sponsor by nie zniknął. Nagradzanie biegaczy w drodze losowania uważam za świetny pomysł marketingowy i na pewno podwyższający frekwencję, o wiele bardziej, niż milion zł nagrody za I miejsce, choć nie mam nic przeciwko wysokim nagrodom za czołowe miejsca.

  • Pingback: warszawskibiegacz.pl Zawodowiec, amator, profesjonalista itd. Kto jest kim? - warszawskibiegacz.pl()

  • Przemek

    Wczorajszy Poznan Półmaraton : ” Organizatorzy okazali się twardym orzechem do zgryzienia dla zawodników zagranicznych, którzy liczyli na możliwość zapisania się i startu w półmaratonie w „ostatniej chwili”. Numery startowe wyczerpały się miesiąc temu, a Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji powiedziały wyraźne NIE preferencyjnemu traktowaniu zawodników elity zagranicznej – ograniczenia wynikające z limitu uczestników obowiązywały zarówno amatorów, jak i zawodowców. Efekt? Na starcie próżno było szukać przedstawicieli Kenii czy Ukrainy – do tej pory seryjnie triumfujących w Poznaniu!” Źródło : MaratonyPolskie.PL ;)

    • WarszawskiBiegacz

      I nic tylko przyklasnąć. Brawo Poznań!

  • Tobiasz Niewiarus

    Na szczescie kazdy moze zdecydowac czy chce zostac organizatorem, wolontariuszem, uczestnikiem, widzem, czy sponsorem…
    A do tego wybrac odpowiedni bieg

  • gość

    Zawody dla pasjonatów biegania jako sportu uniwersalnego mającego zdrowotne przeznaczenie nie są przeznaczone dla studentów AWF-u czy absolwentów, którzy muszą dorobić do czesnego i poobserwować w celu skonstruowania treningu na kanał YouTube. O ile wiadomo, żaden regulamin nie przewiduje profesjonalistów w tej dziedzinie, jak przeważnie się takich biegaczy nazywa. Sama kwestia dopingowa z wcześniejszych biegów wyraźnie to pokazała. Serio nie trudno się zorientować jaki jest cel wpychania tych ludzi.