St. Moritz. Ekskluzywne miasto położone w jednym z najdroższych krajów świata. Mekka biegaczy. Miejsce gdzie oszałamiające bogactwo krzyżuje się ze sportem wszelkiego rodzaju. Czy jest to miejsce dla zwykłego śmiertelnika? Jakie są tak naprawdę ceny w St. Moritz i czy wyjazd tam to tylko marzenie, czy jesteśmy w stanie sobie na to pozwolić?
Pamiętam jak przyjechaliśmy do St. Moritz w 2015 roku. Przyznam szczerze, ceny to był szok. Sporo podróżowaliśmy, ale ceny mięsa wtedy przekraczały 10 razy to co było w Polsce! W restauracji najtańsza pizza kosztowała 4-5 razy więcej. Jednym słowem, był to koszmar cenowy i większość jedzenia przywieźliśmy ze sobą w bagażniku. Cześć kupowaliśmy we Włoszech oddalonych o ok. 40 km (Livigno). Do dziś pamiętam, że w dobrej cenie było tylko wino ;) Wtedy jednak wina jeszcze za bardzo nie piłem.
Mamy teraz rok 2022, 7 lat później. Co się zmieniło? W Szwajcarii niewiele, ceny zostały praktycznie identyczne. Za to w Polsce poszybowały strasznie. Tak naprawdę w tym roku byliśmy pozytywnie zaskoczeni i większość rzeczy kupowaliśmy na miejscu. Na pewno Szwajcaria jest droższa, jest droga, bez dwóch zdań. Ale też oferuje jakość której ciężko szukać gdziekolwiek indziej. Przejdźmy jednak do szczegółów.
Ile wydaliśmy w St. Moritz?
Nie wiem, nie podsumuje Wam tego. Ja serio tego nie liczę. Wiem ile zapłaciłem za paliwo i mieszkanie. Codziennie coś kupowałem do jedzenia/pica tak jak robię to w PL. To dla mnie są codzienne koszty utrzymanie i nie liczę tego. Za to rozpiszę Wam jak to +- wygląda i sami sobie będziecie mogli policzyć.
Wyżywienie
Porównując ceny żywności w Szwajcarii z tymi w PL bardzo się to wyrównało. I tak dużo owoców i warzyw możemy kupić w bardzo podobnych cenach lub nie przewyższających tych naszych o więcej jak 50%. Dla przykładu kilo bananów to 1.4F, awokado podobnie a często trafiały się za 1F. Winogrona, pomidory, papryka. Wszystko to można dostać naprawdę w normalnej cenie. A jak sobie raz pojedziecie do Chiavenny (50 km) to kupicie wszystko sporo taniej niż w PL i dużo lepszej jakości. I mała dygresja. Czy to robiliśmy zakupy w Austrii, Włoszech czy w Szwajcarii. W Polsce w marketach sprzedają nam gówniany towar, sorry ale jakość w porównaniu z tymi krajami jest fatalna!
Pieczywo jest droższe. Ale też jest dużo lepszej jakości niż nasze. I tak kajzerka (ale taka większa ok 80g) kosztuje 0.6F, bagietka 1.4F, chleb 2-3F. To niby sporo więcej, ale chleb za 10 zł starczy wam na dwa dni przecież i to wcale nie oszczędzając. Nie jest to duży wydatek.
Na duży wydatek są narażone osoby lubiące dużo mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. I tak czy to kurczak czy wołowina kosztuje ok 20F za kilogram (tak, zwykły filet kurczaka, nie polędwica wołowa ;) ). Wędlina kosztuje tyle samo jak nie więcej. Ser też podobnie. Mleko to 1.5F. Jajka jedno to 0.5F chociaż kupując ze 30 sztuk można dostać w podobnej cenie jak w PL (jakościowo gorsze). Często jednak są promocje, w sumie codziennie. Szwajcarzy produkty z kończącym się terminem przeceniają o 25-50%. I tak codziennie macie mleko, jogurty czy mięso przecenione o połowę z terminem ok 1-2 dni. Bardzo często tak kupowaliśmy. W ogóle jest dużo promocji. I warto z nich korzystać. Otworzył się też Lidl co moim zdaniem jeszcze trochę poprawiło ceny (większa konkurencja).
Co jeszcze? Chipsy są drogie ale zajebiste! :D Paczka 200g to ok 5F ale często jest promocja. Czekolady podobnie jak w PL, z tym, że nie ma gównianych więc Ragusa czy Lindt to ok 2-2.5F. Lody są drogie, szczególnie te markowe. Algida to 3F za jakiś badziew na patyku. Hagen czy Ben&Jerry to 10F. Tanio można kupić mrożoną pizzę. Wszelkie produkty typu ryż/kasza/makaron/mąka są w akceptowalnych cenach nie odbiegających znacznie od PL. Wino jest tańsze i codziennie są promocje. I tak dobre Amarone można był dostać za 12.5F, podobnie Rioja Reserva z górnej półki. Piwo jest drogie i przeciętne. Ja piłem bezalko za 0.5F marki COOP bo mi było bez różnicy po ciężkim treningu. Ale normalnie zaczyna się od 2F. Woda jest tania i kosztuje ok 0.3F. Pewnie dlatego, że w kranie jest świetna jakość wody a pić możecie pewnie z każdego miejsca w okolicy, gdzie ta woda jest (strumień, jezioro, rzeka) :)
Podsumowując. Załóżmy, że wydacie w PL 1000 zł przez 2 tygodnie na jedzenie. Obstawiam, że podobnie jedząc w Szwajcarii wydacie 1500 zł maks.
Jedzenie w restauracjach
No to jest drogo. BARDZO! Ogólnie ceny dań bez mięsa zaczynają się od 20F (pizza margharita, ale lipna czy spaghetti z jakąś oliwą). Dania mięsne to już przeważnie ponad 30F (jakiś schabowy ;) ). Kawa to ok 5F i jest słaba. Lody to 3.5F gałka i są średnie. Kieliszek wina, Aperol to 8-10F. No cóż nie kusi. I teraz serio, obstawiam, że w PL ponieważ przynajmniej co 2-3 dzień gdzieś wychodzimy, wcale ogólnie nie wydałem mniej ;)
Dobre jest to, że w Szwajcarii ceny są bardzo podobne, wszędzie. I tak w jakimś barze przy stadionie wszystko kosztuje tyle samo co w restauracji na wysokości 3300 metrów na Corvatsch z widokiem na lodowiec. Zjeść sobie ciasto 8F i popijać kawkę 5F patrząc jak pada śnieg a za lodowcem i szczytem Bernina pojawia się słońce to moim zdaniem najlepiej wydane 13F (widok z Diavolezzy). Tak samo możecie zjeść przepyszne danie włoskie za ok 25F w niesamowitym miejscu (szczyt Piz Nair). Można się raz szarpnąć. Szwajcarzy nie zawyżają cen ze względu na lokalizację. W ogóle.
Usługi
Wszystkie są bardzo drogie. Jednak nie myślę, żebyście potrzebowali fryzjera czy kosmetyczki. Wynajem roweru do 30F dzień ale za taki podstawowy rower raczej (w sumie to nie jest aż tak dużo). Kolejki są bardzo drogie, ale odwiedzić Corvatsch, Diavolezzę czy Piz Nair to wręcz obowiązek. Wjazd w 2 strony to 69F. Czy można jakoś tą ceną obniżyć? My np. za pierwszym razem dużo chodziliśmy po górach (Nina woli biegać po płaskim ;) ). I tak można np. wejść na 2700 metrów wspaniałymi szlakami i potem już tylko za ok 20F wjechać i zjechać. Na Diavolezzę i Piza Nair w ogóle można spokojnie wejść. Nie trzeba do tego kolejek, chociaż ułatwiają życie. Droga z 1800 metrów na ponad 3 tys trochę trwa. Ale my kiedyś zeszliśmy (zbiegliśmy) z Piz Nair. Weszliśmy prawie na sam szczyt Corvatsch. Zdobyliśmy Muottas Muragl i do tego z tego co pamiętam biegałem po 180 km w tygodniu.
Basen jest niesamowity, piękny i trzeba przynajmniej raz iść. Cena to 16F za wejście (można wyłapać promo za 13F).
Zakwaterowanie
Only the sky is the limit. Dla przykładu pokój w hotelu Baddruts Palace czy Kulm zaczyna się od 1000F a w styczniu potrafi kosztować 2500F. Najtańszy! :D Tak, 12500 zł za najtańszy pokój na 1 dzień. Co prawda z dworca odebrać was możne Rolls-Royce (takie taksówki) ale sporo ;)
Jednak pamiętajmy, że przyjeżdża tam bardzo dużo sportowców z całego świata i wcale nie mają kieszeni wypchanych frankami. I dla nich też są miejsca. W St. Moritz macie jak wszędzie sezon i okres poza sezonem. Do końca czerwca i od końca sierpnia przeważnie jest taniej. Wakacje są dużo droższe. I tak w tym roku po 20 sierpnia można było znaleźć apartamenty w cenie ok 500F-600F tydzień + 3.8F dzień/osoba podatek klimatyczny + sprzątanie i pościel ok 100F łącznie. No i nie tylko St. Moritz. Sils, Silvaplana to równie atrakcyjne miejsca i warto się tam rozglądać. Przeważnie w tej cenie możecie znaleźć apartament 30-40 metrów z kuchnią i łazienką.
To ile będą kosztowały 2 tygodnie dla dwóch osób z wyżywieniem plus podstawowe atrakcje. Obstawiam, że w 10 tys zł można się zamknąć. Czy to dużo? Dużo. Biorąc pod uwagę, że spędzicie 2 tygodnie w być może najwspanialszym miejscu do biegania na świecie w otoczeniu najlepszych sportowców na świecie to uważam, że absolutnie nie jest to cena wygórowana.
Jakość w cenie!
Co jest najwspanialsze w St. Moritz i jest gratis? Wszystko co nas otacza, przyroda. Setki kilometrów genialnie przygotowanych szlaków. Widoki które zapierają dech w piersi. Fakt, że wszystko macie pod nosem. Wszystko jest czyste, pięknie wygląda, zadbane. Stadion, łazienki, szatnie, cały sprzęt lekkoatletyczny jest darmowy. Place zabaw na wypasie są darmowe. Trasy są zadbane, przygotowane, ogarnięte pod każdym względem. Macie nawet trasę biegową na 2525 metrów. Płaskę w koło jeziora, specjalnie dla biegaczy. Ogólnie jest idealnie. Wstaje się rano i chce się trenować! Chce się wyjść i spacerować. Czy chociażby usiąść na ławce z widokiem i podziwiać okolicę.
Paliwo
Zapomniałem, to zawsze najważniejszy temat w Polsce. Jak byliśmy to 2F benzyna i 2.2 olej napędowy.
Parking kosztuje ok 1F za godzinę, ale w wielu miejscach jest darmowy.
Podsumowanie
St. Moritz to bez wątpienia miejsce ekskluzywne i drogie. Takie natężenie drogich samochodów i Rolexów na nadgarstku można spotkać pewnie tylko w Monaco. Jednak jest przystosowane do sportu, to tutaj były 2 razy Igrzyska i Ci sportowcy mają tam najlepsze warunki z możliwych w naprawdę przystępnej cenie. I tak wyjazd All Inclusive gdzieś do Grecji na 10 dni to koszt porównywalny z 2 tygodniami w raju. Jak dla mnie rachunek jest prosty. I na pewno jadę tam w 2023 roku. I zdecydowanie chcę zrobić obóz biegowy i zabrać ze sobą grupę zapaleńców którzy chcą przeżyć przygodę życia.

