Nie znoszę żywieniowych oszołomów

odżywianie

Prowadzenie bloga, gdzie często pojawia się temat jedzenia, zdjęcia posiłków, to niezwykle stresująca rzecz. Tyle można się dowiedzieć ciekawych rzeczy na temat tego, co jeść, a czego nie, że gdybym miał tego wszystkiego słuchać, po tygodniu umarłbym z głodu.

Żeby było jasne, akurat ja nie mam nic do żadnych diet czy upodobań żywieniowych. To osobisty wybór każdego z nas. I jeżeli ktoś mnie nie spyta o poradę, to się nie wtrącam. Lubię i szanuję wszelkie diety wegeteriańskie, wegańskie, paleo, Dukana (no dobra, tej nie akceptuję). Rozumiem, że ktoś lubi być glutenfree a inny eko. Wszystko to nic mnie nie interesuje, dopóki ktoś taki nie stara się za wszelką cenę, NIE PYTANY, przekonać mnie do swoich racji.

I tak dowiaduję się, że jestem roślinożernym przeżuwaczem. W ogóle nie powinienem tykać mięsa. Za godzinę już wiem, że jestem paleo i mięso to powinienem jeść praktycznie surowe i zagryzać burakiem wyrwanym właśnie z ziemi, najlepiej jeszcze z piachem. Jedni mają swoje racje, drudzy swoje. Możecie się przekrzykiwać, przekonywać mnie, a ja dalej zjem lody (tak mało paleo) i steka (tak mało wege). Zwyczajnie lubię to i nie patrzę na jedzenie jak na jakąś większą filozofię.

Ale to jest pikuś, tutaj potrafię zrozumieć obie strony. To trochę światopogląd, często bardzo utożsamiamy się z tym co robimy i co jemy. Więc potrafię to zrozumieć i wybaczyć. Ale idziemy dalej. Teraz jest grupa mówiąca Ci, że wszystko co jesz, jest niezdrowe. Krowy na sterydach, kurczaki na antybiotykach. Indyki faszerowane na siłę, a ryby wypełnione rtęcią! Jajka mają salmonellę. Chyba została wieprzowina, ale ona na bank też coś ma. No litości, naprawdę zjedzenie łososia, jajka, wołowiny czy kurczaka Was nie zabije. Takie moje zdanie. Ale i tak nie będę Wam tego pisałem w komentarzach pod postami. Bo jak pisałem, nie powinniśmy się na siłę nawracać.

Jedziemy dalej. CHEMIA! O matko, jakie to popularne słowo. Wszystko co jem to chemia, dosłownie. Nie jedz tego, chemia. Light, to na pewno chemia. Z puszki, chemia. Z folii, faszerowane chemią. No racja, macie rację. Chemia jest teraz wszędzie. We wszystkim. Wszystko poddawane jest procesom chemicznym. Jak podgrzewacie coś na patelni to też już jest chemia. Chemia nie musi być zła. E w produkcie nie zawsze musi być złe. Dajcie człowiekowi pocieszyć się chwilę tym co je, naprawdę jak na to patrzę to wszyscy mają fioła na punkcie tej chemii. A jak patrzę później kto leży w szpitalach, to wszyscy mają albo cukrzycę albo zatkane żyły, albo nadciśnienie. Cukier i mnóstwo tłuszczu. Raczej nie szukałbym powodów w chemii i nadmiernej ilości rtęci w łososiach. Miałem też taką sytuację, że wrzuciłem zdjęcia koktajlu białkowego. Dowiedziałem się, że to chemia i został mi polecony 100% naturalny z roślinek. Ale kurde, w proszku! I rozumiem, że to nie chemia, ten proszek został zebrany łopatką na jakiejś łące?

Kolejna moja ulubiona tematyka. Zrób To Sam. Dodaję pesto, dowiaduję się, że samemu zrobię lepsze. Smaruję masłem orzechowym, natychmiast rada jak samemu zrobić lepsze. Makaron zrobiony samemu jest lepszy. Nie kupuj wędlin, zrób sam, będą lepsze i zdrowsze (ale patrząc na powyższe to i tak ze sterydami, hormonami albo ogólnie CHEMIĄ). Wiem, wszystko można zrobić samemu, będzie lepsze. Ale kurczę, te same osoby pytają się mnie później, skąd ja biorę czas na to biegania? No właśnie stąd, że często zostaje mi go tylko tyle, że zrobię sobie chemiczne płatki kukurydziane z mlekiem UHT 0%, czyli już w ogóle najgorszym z możliwych. Ale zajmuje mi to minutę i mam dzięki temu czas na bieganie. A kcal zaoszczędzone na mleku przeznaczę na Big Milka. Czasem zrobię sobie coś sam, wiem, że to jest lepsze, nie musicie mnie i nikogo przekonywać. Zwyczajnie nie mam na to czasu, wole już iść do kina i zjeść chemiczny popcorn z Colę Zero (ale przynajmniej wege i glutenfree, a ile tłuszcz do popcorny jest wege…)

No i na koniec, w ogóle moi ulubieńcy. Osoby tak poprawne jeżeli chodzi o jedzenie i spożywanie napojów, że pękam ze śmiechu jak czytam komentarze. Wiem, że sporo z nich jest żartobliwa, więc się nie obrażajcie na te przykłady. Zresztą dostaję te komentarze w kółko. I tak wiem, że nie mogę czerwonego wina wypić do sushi. A zresztą w ogóle sushi z marketu to nie sushi. A jeszcze tyle sosu sojowego i wasabi to już barbarzyństwo. Co z tego, że czasem tak lubię, tak nie wolno! Dobrze, że nie widzieli ketchupu. Wiem już też, że piję często wino ze złych kieliszków. Mało kto wie, że obecnie mam tylko dwa w domu i czasem sobie kubkiem pomogę (o smakowaniu z butelki nie wspomnę). Ale za to wino mam zawsze super (dzięki Tomek Blados i jego Wino i Jazz)! Czasem też Carlo Rossi pójdzie, takie życie. Wiem już również, że nie wolno posypać owoców morza serem! Włosi tego nie robią ☺ Nie polewają też pizzy ketchupem. A ja jestem fanem kuchni włoskiej i fanem ketchupu. Taki stres, polać czy nie polać. Zawsze się też dowiaduję, że kawy się na noc nie pije. Jakby ktoś wiedział ile ja kawy pije, to w ogóle by się zdziwił, że do wieczora dotrwałem. I na koniec, nie pouczajcie mnie co do lodów. Tu ja jestem królem i ekspertem! Bezwzględnym ;)

Moim zdaniem również nie ma nic złego w zjedzeniu raz na jakiś czas czegoś „niezdrowego”. Według mnie wszystko w umiarkowanych ilościach jest ok. Nie zaszkodzi Wam McDonald, pudełko lodów czy butelka coli. Tak, lubię zjeść hamburgera, wypić czasem RedBulla, i uwielbiam słodycze! Jednak na ogół żywię się zdrowo. I te pojedyncze wypady nic nie zmienią. Jestem zdrowy, mam prawidłowe wyniki badań lekarskich, nic się nie dzieje. Moim zdaniem najzdrowsza jest zróżnicowana, przemyślana dieta. Nie ważne, czy jest ona wegeteriańska czy paleo. Ważne, żeby dostarczyć organizmowi wszystko, czego potrzebuje. Jeżeli się przy tym dobrze czujemy, zapewniamy sobie wszystko co nam potrzebne, to tak się odżywiajcie. Nie słuchajcie tych żywieniowych oszołomów, bo to nie ma sensu. Oni mają swój świat, swoje i tylko swoje racje i nie zmienicie tego. Natomiast miejcie świadomość, że możecie jeść to, na co macie ochotę. To co lubicie i co sprawia Wam przyjemność. I przy tym być zdrowi i pełni sił. Znajdźcie swoją drogę, ale nie popadajcie w obłęd. Wszystko jest dla ludzi, szczególnie jedzenie!

Zdjęcie: https://chicanepictures.com/

  • Leszek Domżał

    Bardzo fajny wpis, ale czy wiesz, że nie powinieneś… hehehehe, nie, nie napiszę tu nic ;-) To jest właśnie dobra dieta, nie żreć, jeść normalnie, to co się lubi, w rozsądnych proporcjach :D Ja dzięki takiej wymyślnej diece i ruchowi straciłem blisko 30kg i jakoś nie padłem od sterydów, tłustej pdróby nutelli z lidla czy piw, które wypijam.
    Miłego dnia!

    • https://biegamzesmokiem.wordpress.com/ Pani Mak I Biegam ze smokiem

      Ej no, piwo jest zdrowe! Sama natura i nerki przepłucze.

    • Piotrek

      Dobry izotonik w gorące dni :)
      Piwo to moje paliwo!! :)

  • Piotrek

    Lody?? Polecam te z Grecji.. W tym roku jadłem lody na wyspie Kos (w mieście Kos, taka fajna lodziarnia z siedzeniami wyglądającymi jak lody :) ). Powiem szczerze, teraz te wszystkie grycany i inne marki są co najwyżej średnie. warto polecieć na Kos chociażby dla lodów :)

    • Filip Odważny

      Teraz lody są na topie (nawet zimą). Lodziarnie naturalne i burgerownie. W Poznaniu jak grzybów po deszczu, spodziewam się że w innych miastach również. Solidne porcje lodów o przeróżnych smakach dostępne na każdym rogu praktycznie. Jak dla mnie spoko i nie trzeba lecieć aż do Grecji. Choć z doświadczenia wiem, że lody nad morzem Śródziemnomorskim smakują inaczej (coś chyba wisi tam w powietrzu :P).
      Bartek, a jakie lody Twoje ulubione ;)?

    • WarszawskiBiegacz

      Filip, odpowiedziałem Piotrkowi. Najlepsze jakie jadłem w Polsce to Baśniowa Ulica w Warszawie. Z masowej produkcji uwielbiam Hageny Macadamia i Ben&Jerry kilka smaków. Ale uważam, że Grycan jest znakomity! I w kategorii jakość/cena zdecydowany mój faworyt.

    • Kamil

      A ja polecam Włoskie. W tym roku byłem we Włoszech i nie jestem fanem słodyczy, ale lody mają rewelacyjne, te które można kupić u nas „niby z górnej półki” nic się nie mają do tych włoskich :)

    • WarszawskiBiegacz

      Nie zgodzę się do końca. Np. lodziarnia Baśniowa Ulica w Warszawie ma lody nie gorsze, a moim zdaniem lepsze od 99% lodziarni we Włoszech. Naprawdę w obecnych czasach można wszedzie robić znakomite lody, trzeba chcieć i trzeba ludzi którzy chcą to robić.

      Fakt jest taki, że we Włoszech zwyczajnie wszędzie lody sa przynajniej dobra albo bardzo dobre. U nas raczej średnie albo słabe.

      Grycan jak na lody masowej produkcji moim zdaniem są świetne. Może gorsze od Hagena i Ben&Jerry ale za to dla mnie lepsze od CarteDor i Mavenpica, które są jednak droższe.

  • http://twojezwyciestwo.wordpress.com/ twojezwyciestwo

    No i to jest zdrowe podejście! (ale, że keczup do pizzy? ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Ale tylko taki zrobiony z 200 gramów pomidorów na 100 gramow ketchupu :)

  • krzysiek

    świetny tekst.. ubawiłem się przednio.. hahaha.. dzięki..

  • Przemysław Zalewski

    To jedzenie to w ogóle jakiś kosmos… Na pewno nie ma co się spinać za bardzo. Poza tym zawsze wszystko się obije o jedno stwierdzenie: Każdy człowiek jest trochę inny i takie generalne wskazówki i namawianie na jedną jedyna słuszną opcje po prostu nie mają sensu. Tzn dla jednego paleo a dla innego vege a jeszcze ktoś inny może wpieprzać maca na śniadanie obiad i kolacje i będzie jak młody bóg. (chociaż to są jakieś anomalie genetyczne :) ) Ja robię metodę małych kroczków bo ciężko mi zmienić pewne nawyki na raz. Najpierw mniej żarłem potem zacząłem się zastanawiać co jem a teraz eliminuje te naprawdę złe dla mnie rzeczy i tak jakoś powoli jest coraz lepiej. Ponad 20 kg mniej od początku przygody z bieganiem no i nie pale a rzucałem po 15 latach jarania, ale bez biegania i tak wszysko c… bo nic by się nie zmieniło u mnie bez tego. Pozdrawiam.

    • WarszawskiBiegacz

      I t jest świetne podejście. Wszystko na raz przeważnie źle się kończy.

  • Leszek Leszek

    Super wpis,kurde jakbym siebie słyszał, dzieki :)

    • WarszawskiBiegacz

      Nie ma za co :)

  • Asiorka

    Uśmiałam się! 😄 Świetny wpis!

    • WarszawskiBiegacz

      Dziękuję!

  • http://whysoohate.tumblr.com Julka

    Zdrowe podejście ;) (ale wino z kubka jak dla mnie wygrało dzisiaj internety)

    • Artur Kaliś

      Ja czasami też pijam wino z kubka…widziałem kiedyś we Francji w parku jak staruszkowie popijali ze szklanek i kubków jakieś markowe wino grając w te swoje kulki…spodobało mi się bardzo i stosuję. Oczywiście na oficjalne przyjęcia nie zabieram kubka z domu. Wtedy jest szkło gospodarza :)

    • WarszawskiBiegacz

      No proste, na Polach Marsowych wszyscy z kubków piją, nawet szmpana :D

    • WarszawskiBiegacz

      Dzięki :)

  • Gosia

    Brawo :)

  • http://agatamusz.com/ Agata Muszyńska

    Piona!

  • justyna

    Za ten keczup do pizzy krecha :P

    • Artur Kaliś

      Keczup na pizzy rządzi! :D

  • Karol Fros

    Wszystko pięknie ale jak na Biegowego Dziennikarza Roku to wyjątkowo dużo literówek się Panu przytrafiło:) faux pas troszeczkę, niczym łyżka do spaghetti;)

  • Michał Wolański

    Zgadzam się z Twoim wpisem, ALE nie do końca można go zastosować do osób, które chcą zgubić trochę masy, takich jak ja. Niestety, chcąc zgubić kilogramy muszę patrzeć na to co jem. BMI masz pewnie o jakieś 5 niższe ode mnie, więc jeśli jedzenie lodów nie powoduje, że tyjesz, to oczywiście jedz, ale jeśli ja chcę schudnąć, to nie mogę :( Albo mogę rzadko. A powtarzane jak mantra przez znajomych „no przecież biegasz to spalisz” zwyczajnie nie działa – ludzie bardzo przeceniają liczbę kalorii spalanych w biegu. Ale gdy już będę ważył tyle co Ty, to obiecuję też objadać się lodami ;)

    • Maciej Mazerant

      Temat nie dotyczy ilości jedzenia tylko jego jakości :). Ciebie (jak i zresztą mnie przez długi czas) dotyczy temat ujemnego bilansu kalorycznego, a to już trochę co innego :).

    • WarszawskiBiegacz

      Maciek ma rację. Poza tym, ja nie mówię, że nie patrzę na to co jem. Jak chcesz zgubić kilogramy, to pierwsze nad czym musisz się skupić, to ujemny bilans. Cola Zero w nim nie przeszkodzi. A i jedząc czekoladę spokojnie można mieć ujemny bilans. Ja zjadałem i pudełka litrowe lodów, 700 kcal, dalej można być na minusie. To tylko przykłady, wyolbrzymione oczywiście. Zawsze patrzmy na to co jemy, ale nie popadajmy w obsesję. Taki mój konsensus.

  • Maciej Mazerant

    Nie dalej jak wczoraj został mi podesłany taki oto artykuł pod tytułem:

    „Nie bójmy się cholesterolu,”

    http://nowadebata.pl/2011/04/23/nie-bojmy-sie-cholesterolu/

    Sam do tematu diety podchodzę jak Bartek.. biegam, jem i dopóki wyniki badań są okej nie mam zamiaru się niczym przejmować :).

    • WarszawskiBiegacz

      Ale jajek lepiej nie ruszaj. A jak już to dwa na tydzień ;)

    • Bartas

      Paradoks…

  • http://marcinklos.blogspot.com Marc Slonik

    Bartek – czytam regularnie Twojego bloga. Masz lepsze (zazwyczaj nt. treningów) i gorsze (zazwyczaj o emocjach) wpisy. Ten jest w punkt. Jak dla mnie wygrałeś nim Internety. Serio.

    • WarszawskiBiegacz

      Dziękuję :)

  • Artur Kaliś

    „Nie pouczajcie mnie co do lodów. Tu ja jestem królem i ekspertem! Bezwzględnym ;)” – oplułem monitor :D Hahaha! Bardzo dobry wpis. Jestem wege, trenuję do ultra górskich…już nie mogę się doczekać jak po jakiejś „setce” wciągnę pizzę o średnicy koła od tira utopioną w keczupie, przy okazji wrzucając ją na insta ;). Cola na popitkę rzecz jasna. Masz rację – można jeść wszystko, pod warunkiem trzymania się 2 zasad – zasada pierwsza: z umiarem, zasada druga: posiłki zróżnicowane. I wszyscy będą szczęśliwi i zdrowi. Pozdrawiam! :)

    • WarszawskiBiegacz

      Dokładnie tak. Oj tą pizzą to mi smaka narobiłeś. Chyba wiem co dziś na kolację będzie :)

  • Daniel

    A wino zawiera siarczany? Bo wiesz, to też jest chemia i powinieneś pić takie które ich nie zawierają :P . A tak na poważnie, to ten tekst jest Top 1, większość jest fajna i przydatna, ale ten to po prostu Mistrzostwo Swiata. Może dlatego że czytając to widzę siebie? bo np słyzę, że zamiast pić sztucznych izotoników powinienem robić wodę z miodem, że 2 (słownie: dwie) kawy dziennie to za dużo, że zamiast czekolady (dziennie) powinniem zjeść jabłko itd. A ja stosuję sie do zasady, że skoro biegam i to sporo, to i tak to wszytsko spale, więc trochę chemii mi nie zaszkodzi… :)

    • WarszawskiBiegacz

      Ale pamiętaj, że chemia z Niemiec lepsza :)

  • http://lifemanagerka.pl/ Agnieszka

    Amen. Zgadzam się w 100%. Ja też gdybym wprowadziła wszystkie rady jakich udzielają mi różni obcy ludzie, po tygodniu umarłabym z głodu. Sama trzymam się zdrowej zasady, że w nadmiarze wszystko szkodzi, dlatego podstawą mojej diety jest umiar i zróżnicowanie.

  • hannah

    A ja jestem zywieniowyn snobem, przyznaje :) I chociaz sama kiedys ci napisalam, ze kieliszek nie ten do wina, to zdarzylo mi sie pic wino ze szkalnki. Walcze z tym moim ‚poprawianiem’, bo tak naprawde to nie jest moja sprawa. Powtarzam sobie: karma wraca i za kazdy komentarz ‚poprawiajacy’ dostane kiedys w zamian taki o tym, ze nie jedzac miesa wypadna mi zeby/wlosy, polamia sie kosci itp.

    • WarszawskiBiegacz

      Haha, nie no, spoko. To tylko przykład, akurat takie coś mnie specjalnie nie denerwuje, tym bardziej, że wiem co jest pisane często z przymrużeniem oka. A, że napisałaś, że to Twój komentarz. Ooo, tu to szaczun, 1/100 osób by napisała. Olbrzymi plus :)

      Ps – kieliszki obecnie sa w trakcie wybierania :)

  • Kacper

    Mistrz ! :D hehe … A ja właśnie zjadłem owsiankę , wypiję kawę i lece szukać szybkości :) ….A wieczorem … hmm naszła mnie ochota po Twoim wpisie na ostre chipsy :D Idealnie ująłeś temat jedzenia , pozdrawiam ;)

  • http://wglowiebiegacza.pl/ wGlowieBiegacza.pl

    PIZZZZZZZZZAAAAAAAA!!!

  • Biegowo

    Bartek koniecznie książka, koniecznie! Serio z poradami i z tym co napisałeś tylko rozwinąć. Mnie też pouczają wciąż, bo wyglądam fit i na ogół żywię się zdrowo i jak wpadnę ze słojem nutelli np dziś do naleśników :D t już zostałam skarcona za ilość tłuszczu i węgli!!! bo zazwyczaj to to i to… ech życie. Wypij moje/ nasze zdrówko( bo ja nie mogę )jestem w dwupaku ;) ale biega nam się cudnie gdyby nie piętaszki w pęcherzu. No to Nasze zdrowie ;) Pozdrawiam!

    • WarszawskiBiegacz

      Pozdrawiam i uważaj z tą nutellą. Wiesz ile tam jest tłuszczy??? :D :D :D

  • http://bliczek.pl/ Dorotka

    Uwielbiam taką filozofię jedzenia :) Brawo Bartek!

  • Kekor

    Nic dodać, nic ująć 😉 Żeby żyć trzeba jeść i pić, każdy ustala własne potrzeby, oczywiście w miarę rozsądku.

  • Aga

    „Jestem za, a nawet przeciw” ☺😉😊

  • Krzysztof Szymański

    Nie ma to jak po zawodach zjeść dobry kebab i do tego piwo :)

  • Zbyszek Misztela

    Koniecznie spróbuj „Lodów jak dawniej” smietankowe. Smakują faktycznie jak dawniej i czasem w promocji poniżej 10zl/litr. Będziesz zachwycony! :) jako uzupełnienie węgli po treningu oczywiście :P

    • WarszawskiBiegacz

      Zbyszek, za kogo Ty mnie masz. Ja to wszystko już dawno jadłem :D

  • ania_2206

    Jedz, i pozwól jeść innym… :P Każdy ma prawo do swoich nawyków, przyzwyczajeń, przekonań, ale manifestowanie żywieniowych upodobań i namawianie wszystkich wokół do nawrócenia się na jedyną, słuszną dietę jest, co najmniej, męczące.

  • Agata Lipiec

    <3 ale naprawdę nie umrze się od McDonald's?

    • WarszawskiBiegacz

      Słyszałem, że się umiera jak nie zje się na deser Lodowego Marzenia :D

  • Karola

    Choc z wyksztalcenia jestem zywieniowcem (inz. Technologii zywnosci i zywienia czlowieka – spec. Zywienie czlowieka) uwazam identycznie jak Ty! Nie mozna popadac w paranoje. A w tych czasach szybko o cos takiego. Jedzmy wszystko z umiarem bo jedzenie wszystkeigo czego sie lubo dostarcza przyjemnosci i daje szczescie :)

    • WarszawskiBiegacz

      Dokładnie tak. Jak to mówią, nie bądź bardziej święty od Papieża :)

  • Dani

    Bartek, zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Piszesz, że męczą Cię nawoływania na 1 słuszną dietę, ale przecież sam też jesteś na diecie, bo nikt nie uwierzy, że jesz wszystko jak leci bez myślenia i kontroli.

    • WarszawskiBiegacz

      Tak, staram się zdrowo żywić. Zaczynam post od zdania, że nie mam nic przeciwko zadnym dietom. Każda jest dobra, rozsądnie stosowana. Nie zamierzam nikomu nic wciskać. Uważam, ze wegeterianin może się znakomicie odżywiać, czy ktoś nie jedzący glutenu. Chociaż sam jem wszystko. Staram się powiedzieć, że dieta to nasz wybór i żywić zdrowo można się na różne sposoby. Nie ma jednej słusznej drogi. Jak w bieganiu :)

  • Chudy

    Dobre, dobre. Zgadzam się. Niektórzy z żywienia robią krucjatę , w którą nas wciągają bez naszego przyzwolenia.

  • http://wybiegane.pl/ Paweł Lipiec (wybiegane.pl)

    Nie wierzę w życie poza-pizzowe!

    • WarszawskiBiegacz

      Nawet o takim nie słyszałem. Jest takie? Ktoś śmiał tak stwierdzić? :D

  • piotr

    „wole już iść do kina i zjeść chemiczny popcorn z Colę Zero”.
    Zero tolerancji dla buraków objadających się podczas seansu popcornem: brudzą, hałasują, smrodzą…jak muszą coś jeść, to niech jedzą żele.

    • Aga

      popcorn to jeszcze pol biedy przy burakach komentujacych film i/albo siedzacych w telefonach

    • WarszawskiBiegacz

      A ja mimo wszystko uważam, że duże kina to forma rozrywki a nie teatr. Zgodzę sie, że siorbanie, grzebanie w popcornie itp. jest już chamskie. No i są jeszcze kina bez popcornu.

  • http://www.runwithmum.pl runwithmum

    O proszę, jeden z moich ulubionych tematów :D Pisałam o tym też niedawno w kontekście zwariowanych mamusiek. Sama dbam od dawna o to, co jem, ale bez obsesji. A tymczasem otoczyli mnie nowomodni paleo-maniacy, bezglutenowcy, ludzie na mące kasztanowej, spirulinie i młodym jęczmieniu. A to wszystko zagryzione pizzą.
    A ja nie mówię, że pizza jest zła :-) Przetestowałam na żywym (swoim) organizmie. Tylko wolę jej nie jeść za często, bo z dużą pupą nie za fajnie się biega :P

    • WarszawskiBiegacz

      Dokładnie. Nic dodać nic ująć.

  • http://www.biegupasja.pl Rafał Tyburek

    powiem tylko tyle że żywieniowe błędy pokażą skutki po dłuuugim okresie ich popełniania i nikt aktualnie nie jest w stanie ich wszystkich przewidzieć. A bieganie fajnie płucze i oczyszcza ciało i ogólnie sprawia że to co się zjada jest rzeczywiście potrzebne organizmowi. takie są moje odczucia i proszę mnie też nie pouczać :)

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, nie będę. Co do biegania i upominania się organizmu czego potrzebuje, 100% racji. Mój woła „lody, dawaj Grycana „:)

    • http://www.biegupasja.pl Rafał Tyburek

      Grycan rules! :)

  • magda

    Dzięki! Fajnie, że to napisałeś. Co przeglądam komentarze na blogu lub instagramie, to się zastanawiam jak to można przetrwać. Tylu znawców dookoła! Jesteś świetny, tak trzymać:)

    • WarszawskiBiegacz

      Zwyczajnie olewać :) Dzięki :)

  • Adriana J. A. Kern

    Kiedy wyszlam z liceum żywieniowego, dziękowałam wszystkim siłom, że nigdy nie obchodziło mnie to czym ludzie zapełniają swoje lodówki. Każdy powinien słuchać się swojego organizmu i jeśli czujesz, że musisz zjeść chleb ze smalcem, bo inaczej świat się zawali to zrób to. A jeśli pewnego dnia obudzisz się z palącą potrzebą zrobienia energetycznego smoothie to droga wolna.

    Moim zdaniem to całkowicie obojętne jak i kto sie odżywia, skoro żyje w zgodzie z własnym organizmem i jest przy tym szczęśliwy.
    Co mi po tym, że będę wsuwać siano i kamienie, bo są takie trendy i in, a będę sie przy tym męczyć?

    Chociaż dzisiaj jest tak ze wszystkimi dziedzinami życia, że ekspertów jest tysiące, a jak przyjdzie co do czego to żaden nic nie wie, a jedyne co potrafi to tylko pokaże że jego racja jest „najmojsza”.

    • WarszawskiBiegacz

      Dokładnie jest jak mówisz. 100% racji !

  • http://www.anianotuje.pl/ Ania Maciąg

    W końcu zawsze łatwiej zaglądać komuś do talerza niż sobie…. Trafiasz w sedno tematu. Tak łatwo sprzedawać wszystkim swój sposób na życie, zamiast pozwolić im (w uproszczeniu) skupić się na tym, co my robimy i nie zmieniać innych pod nas.
    Pozdrawiam
    Ania

    • WarszawskiBiegacz

      Amen! :)

  • Grzesiek

    A ja się z Wami nie zgodzę. Bo takie podejście do odżywiania przypomina mi trochę podejście mojego znajomego, który mawia „wełna nie wełna byle kiszka pełna” I uważa że jego sposób odżywiania jest jak najbardziej prawidłowy. Powiedzmy oparty na tradycyjnej polskiej kuchni. Choć tak naprawdę to na białym pieczywie, taniej wędlinie i kiełbasie ale z dodatkiem plasterka pomidora. Oczywiście sądzi, że przez wiek (około 50 lat) ma otyłość brzuszną, nadciśnienie, ostrogi, a nie przez sposób żywienia. Do tego lubi się napić ale uchowaj Boże nieszczęśnika który nazwałby go pijakiem lub alkoholikiem.. Każdego dnia „profilaktycznie” wypija kilka piw bo po prosu lubi, a wszystko przecież jest dla ludzi.
    Nie mam zamiaru nikogo krytykować ani pouczać. Tu akurat zgadzam się z autorem. Sami jesteśmy odpowiedzialni za zawartość swojego talerza i krucjaty żywieniowe nie są potrzebne. Ale na tym przykładzie (nieco skrajnym) chyba widać jak łatwo zgubić się w stosowaniu odżywiania z umiarem.
    Na koniec proszę o radę: ile pizzy mogę zjeść tygodniowo żeby zachowany był umiar?:P

    • WarszawskiBiegacz

      Ale własnie ja uważam, że Twój znajomy to najgorszy z możliwych polskich przykładów. I z czymś takim powinno się walczyć i edukować.

      Chodzi mi o to, że żywię się 7 dni w tygodniu zdrowo i przy tym uprawiam dużo sportu. I jak powiedzmy, że zjem w weekend tą pizzę, popiję ją kieliszkiem czy nawet dwoma wina a do tego zjem deser to nic złego mi się nie stanie. Bo uważam, że własnie kwestia to umiar. Dlatego jak jem raz w tygodniu tosta z nutellą to irytują mnie osoby, które mi mówią, że to „sama chemia”. Ale bardzo dobra i ta przyjemność, o ile z umiarem, nie wpłynie negatywnie na moje zdrowie.

      Ps – uważam, że „tradycyjna polska kuchnia” to zło. Bo tak naprawdę to bardzo ciężkostrawna, tłusta i bardzo kaloryczna kuchnia. Potem jak piszesz, choroby wieńcowe, zawały i chorobliwa otyłość. Ale i tak dla większości będzie to „zdrowy obiad domowy” czyli kotlet w panierce, zasmażana kapusta i ziemniaki z zasmażką :)

  • http://niecukruj.blogspot.com/ Ania

    Najważniejsze to obserwować swój organizm, robić sobie od czasu do czasu badania i w ten sposób dojść do tego, co nam służy, a co nie. Sama odkryłam, że ze zbożami mi nie po drodze, ale nie wykluczam ich całkowicie z diety, lubię zjeść pizzę czy kurczaka z ryżem. Wszystko jest dla ludzi o ile zachowuje się rozsądek. :)

    • WarszawskiBiegacz

      Amen!

  • Paweł Ostałowski

    Fajny wpis. najważniejsze to zróżnicowna dieta dostosowana do wysiłku, płci i masy ciała. Jednak pamiętajcie ze w prawdziwej restauracji sushi moczenie w sosie kawałków obraża kucharza ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Ale widelcem można zjeść, prawda? :D

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca – październik 2015 – DietoNatka()

  • Nihashi

    A ja jestem Twoim typowym żywieniowym oszołomem :) jestem weganką z przekonań i etycznych, i zdrowotnych. Nie jem przetworzonych rzeczy, nutellę, pesto i masło orzechowe robię sama, bo jest zdrowiej, taniej i MNIEJ CHEMII :D Nie chodzę do Maka, bo jedyne co tam bym jadła do frytki, a te mogę sobie zrobić z ziemniaków z ogródka i są dużo smaczniejsze :) Ale jeśli ktoś powie, że mój sposób odżywiania jest pełen wyrzeczeń, lub niesatysfakcjonujący, to zaśmieję mu się w twarz, bo pochłaniam ogromne ilości jedzenia, najczęściej słodkiego (owoce, domowe ciasta, koktajle – kocham słodkości!), jem, kiedy mam na to ochotę, nie liczę kalorii, mój sport ogranicza się do spacerków po parku, no może czasami jakaś joga, a udało mi się zrzucić wszystkie zbędne kilogramy. I wcale nie jest mi brak parówek, jajek czy mleka 0%, skoro mogę zjeść sobie coś równie smacznego, a dodatkowo mieć satysfakcję, że zjadłam zdrowo :) Nie mam przy tym problemu, jaki często spotyka się u „niemięsożerców”, którzy najchętniej paliliby na stosie za każdy skonsumowany serek wiejski, ale jako że mieszkam ze znajomymi i mamy wspólną lodówkę ze wspólnym jedzeniem, często staram się ich przekonywać, do zdrowszych opcji :)
    Twój blog mi się podobał, dopóki nie trafiłam na wpis o „ładowaniu węgli”, gdzie pisałeś, że 3 pierwsze dni to męczarnia. Jak dla mnie to niedopuszczalne stosować jakąkolwiek dietę, która nie sprawia, że jesteś usatysfakcjonowany tym, co i w jakich ilościach jesz, niezależnie, czy ma to trwać 7,3, czy 1 dzień.

    • WarszawskiBiegacz

      Hej, nie jesteś dla mnie żywieniowym oszołomem, dopóki nie przyjdziesz do mnie i nie będziesz chciała mi wmówić, że muszę jeść tak jak Ty, bo inaczej to zaraz znajdę się w grobie :) Serio, ja tolerują i sam korzystam ze wszystkich opcji żywieniowych. I podziwiam takie osoby jak Ty, które robią to wszystko same. Szacun!

      Natomiast co do ładowania węglowodanów. Wchodzimy tutaj już w obszar sportu profesjonalnego. Tutaj często nie ma mowy o delektowaniu się jedzeniem, ale niestety trzeba zjeść to co musimy. Tak samo jest z treningiem kiedy często musimy przekraczać granice zmęczenia. Oczywiście ja nikomu nie każę stosować tej diety ani takiego treningu. Piszę tylko, że coś takiego istnieje i, że stosuję w celu optymalizacji wyniku.

  • Pingback: Biegowe cele na wiosnę 2017 - warszawskibiegacz.pl()

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca - październik 2015 - Dietonatka()