Bieganie zimą wcale nie jest fajne!!!

bieganie zimą

Zaczęło się znowu robić zimno. Bardzo zimno. Rano już wszędzie zamarznięte kałuże, wieje zimny wiatr, pada nawet jakiś śnieg. Tragedia. A na facebooku wszyscy się zachwycają. Wszędzie widzę obrazki z podpisami, jak to super biegać w zimnie. Pokonywać kilometry po śniegu. Walczyć z wiatrem, lodem. Wy tak na serio? Bieganie zimą ma być fajne?


No bo kurczę, co jest fajnego w bieganiu w takiej pogodzie? Pytam poważnie. Bo może macie jakieś patenty, których ja nie znam. A u mnie to jest droga przez mękę. Weźmy np. moje dzisiejsze bieganie. Wracam z pracy, przemarzłem tak, że w ogóle mi się nie chciało wychodzić. Chyba 30 minut się zbierałem. W końcu się ubrałem, grubo. Dres, grube skarpety, bielizna termiczna, koszulka, kurtka, czapka, rękawiczki. W lato już bym pewnie 5 kilometrów przebiegł. Jeszcze poczekałem 10 minut żeby się trochę ogrzać i jazda.

DCIM100GOPROGOPR2472.JPG Processed with Snapseed.

Zimno mi w stopy, zanim się rozgrzały to już byłem w połowie biegu. Ręce cały czas zaciśnięte w pięści. Zimno mi po uszach. Marzną uda. W dodatku wieje jakieś zimne cholerstwo i marznie mi cała twarz. Bo oczywiście musi wiać z przodu. I to wszystko przy raptem -2 stopniach. Bez opadów śniegu, po czystym asfalcie. A co będzie później. W ogóle nie chcę o tym myśleć. Chcę biegać w cieple. Chcę słońca! I nie tylko wtedy jak siedzę w pracy. Nie chcę biegać przed wschodem i po zachodzie słońca. Nie chcę skakać rano po śniegu, zanim jeszcze pługi wyjadą na drogę. No bo co w tym fajnego? Ja to widzę tak:

1) Nagatywy

  • Zimno, we wszystko zimno. Mięśnie zimne, ciężko się biega.
  • Gruba warstwa śniegu uniemożliwia normalne bieganie.
  • Ciągle ciemno!
  • Lód, ślisko. Można zaliczyć kilka ładnych gleb.
  • Nie pobiegam po lesie bo śnieg albo błoto. No i oczywiście ciemno… Ciągle asfalt i asfalt. I tak do kwietnia.
  • Ubieram się 15 minut, potem to wszystko prać, suszyć…
  • Nie mam jak się rozciągać, robić ćwiczeń. Pozostaje tylko siłownia albo w domu

2) Pozytywy

  • Brak
  • No może czasem widoki. Ale tylko w weekend jak biegam po lesie.

Naprawdę, ja nie widzę żadnych. Może przylansowanie się w nowych super ciuszkach. Jak znacie jakieś to proszę podajcie mi je, może uda mi się zrozumieć zachwyt grupy biegaczy nad śniegiem, zimnem i męczarniami, które nas wszystkich czekają :) Tylko błagam, nie piszcie mi nic o robieniu siły biegowej na śniegu.

DCIM100GOPROGOPR2435.JPG

PS – Oczywiście umyślnie trochę koloryzuję, ale pytam poważnie. Co jest fajnego w bieganiu zimą? :)

PPS – Powyższy tekst powstał trzy lata temu. Czy od tego czasu coś się zmieniło? Niewiele. Dalej nie znoszę zimy w mieście. Zwyczajnie odliczam dni i godziny do wiosny. Zmieniłem zdanie co do biegania zimą poza miastem. Obecnie uwielbiam jechać np. do Krasnopola na Suwalszczyznę i tam pokonywać kolejne kilometry kiedy w koło am tylko śnieg, przyrodę i zupełną ciszę. Ten śnieg skrzypiący pod stopami, słońce na niebie i para wydobywająca się z ust. Można się wkręcić. Taką zimę lubię. Tej miastowej? Ani trochę!

  • RStyk

    Wydaje mi się, że jak na twoje tempo to zdecydowanie przesadzasz z tym ubraniem. Biegam ok. 1 min wolniej i trzy warstwy na górę to zakładam może przy -15C, a zazwyczaj dół tak jak latem (zamiast krótkich leginsów długie) a na górę to co latem plus bluza i wystarczy.

  • RStyk

    A tak w ogóle to też nienawidzę zimy w mieście, ale nie ma wyjścia jakoś żyć trzeba więc zamiast marudzić wolę gdzie się da napisać, że bieganie zimą jest w porządku.

  • Agata

    Bieganie po śniegu – koszmar. Jesienią się super biega, ale może rzeczywiście powoli robi się trochę zbyt chłodno jak na moje upodobania?

    A jeszcze dziś „cudnie” chłodzi mżawka. Będzie wesoło na wieczornym treningu. Uszy do góry do kwietnia już tylko pół roku. ;)

    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      Damy radę :)

  • N3W35

    Ja widzę jeden pozytyw :)
    W Łazienkach, przez które przebiegam w drodze z pracy jest teraz tak pusto, że aż dziwnie.
    Ale fajnie!

    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      Łazienki to jedno z niewielu miejsc w których można biegać zimą. Regularnie odśnieżane i sypane piachem. Szczęściarz z Ciebie. Ja tylko w czwartki tam jestem :)

  • Krzysiek

    Ja zimy nienawidzę, szczerze i ze wzajemnością.;) Natomiast za jedyny plus uważam to, że jak na chodnikach jest w miare sensownie ubita warstwa śniegu (nie jakaś rozpusczająca się plucha, czy świeży puch 50cm) to jest to znacznie przyjaźniejsze dla stawów (nie trzeba do lasu biec, żeby trochę odpocząć od betonu i kostki bauma). No i jest to niewątpliwie kształtowanie charakteru chociaż z każdym rokiem coraz mniej odczuwam taką potrzebę i satysfakcję z tego – zamiast tej wątpliwej radości ze zrobienia „hardkorowego treningu”, jednak wolałbym zwykłe bieganie dla leszczy w +15. ;)

  • http://www.szuranie.pl paweł – szuranie.pl

    Pewnie, że biegowa zima jest piękna. W mieście także, może nie w każdym, ale takim jak moje miasto jak najbardziej. Mieszkam w Kielcach, a Kielce, było nie było leżą w górach:) Małych, bo małych, ale górach. Świętokrzyskich. W zimie jest u nas pięknie! O np tak było rok temu podczas mojego szurania: http://www.szuranie.pl/master-of-navigation/

  • http://www.matkabiega.blogspot.com Agnieszka

    Mnie pomaga myślenie, że jestem ponad to. Ponad to całe zimno, wiatr, śnieg, pluchę. Takie pokazanie środkowego palca pogodzie:)
    Ale generalnie też wolę, gdy dzień trwa dłużej i jest cieplej

  • Lukasz

    Z plusów to to, że jest mniej biegających na ulicach dzięki czemu często miewam cały stadion dla siebie, albo np całą ul. Agrykola dla siebie do podbiegów i nie muszę się użerać z rowerami, spacerowiczami i innymi biegaczami przeszkadzającymi nw treningu.

    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      Hmmm, w sumie chyba znalazłeś jedyny plus :)

  • Pato

    Zimą fajne jest bieganie po śniegu, z jednego zasadniczego powodu: jest mięciutko, więc nie bolą kolana. Dodatkowo grunt jest niepewny, więc stopa i wszystkie stawy wreszcie mogą pracować prawidłowo i się wzmocnić. Buty się cudownie czyszczą i nie wnosi się tego całego błota i smrodu do domu:P
    Tylko zasada jest taka, że trzeba biegać po nieubitym śniegu. Ale z tym nie ma problemu.
    Z ciuchami chyba przesadzasz. Jesienią i tak zwykle trzeba się przerzucić na długie spodnie i długi rękaw, więc zimą jedyna różnica to czapka i rękawiczki. Na siarczyste mrozy zakładam jeszcze ortalion na wierzch, żeby nie przewiewało.
    Zgodzę się co do ciemności – jeżeli chce się uniknąć asfaltów to drastycznie spada liczba miejsc do biegania po ciemku. Ale parki zwykle rozwiązują ten problem.
    No i możesz to wypierać ze świadomości, ale bieganie po głębokim, nieubitym śniegu to fantastyczny trening. Polecam!:)

  • http://biegaczzpolnocy.blogspot.com/2013/11/bieganie-zima-jest-fajne.html Michał
    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      Hehe, dobry tekst. Fajna wymiana poglądów. Ale mnie nie przekonaliście :D

  • Dorota

    Biegacze trochę idealizują zimę. Wszystko fajnie jak ktoś mieszka poza miastem i rzeczywiście biega po śniegu, w pięknym słońcu i cieszy oko widokami. W Warszawie ładnego śniegu dawno nie widziałam. Zazwyczaj jest błoto pośniegowe i ogólna plucha.
    No i ja mam zawsze kłopot z odpowiednim ubraniem się – raz za ciepło, raz za zimno. Kombinuję jak koń pod górę bo jestem ogólnie zmarźlakiem:)
    Poczekajmy na prawdziwą zimę i zobaczymy czy zachwyt się utrzyma;)

    • Krzysiek

      Zgadzam się, mieszkam na obrzeżach miasta i gdy spadnie śnieg + do tego świeci słoneczko to widoki naprawdę cieszą i zachęcają, oczywiście wysoki śnieg, mróz i przenikliwy wiatr to utrudnienie, ale wiem że wielu biegaczy jak nie większość z nich odpuszcza trenowanie w zimie :-) A kiedy przychodzi już wiosna ja już jestem mocny ;-)

  • http://www.foodandgirls.blogspot.com GrowingUp

    W 10000% się z Tobą zgadzam!
    Zima to tragedia…

  • mono

    Nooooo… bo już zaczynałam myśleć że tylko ja jestem biegowym odludkiem, czytając wszedzie jakie to bieganie w zimie jest fantastyczne. dzisiaj bieżnia mnie przywita i bedzie ciepło :-)

  • emisel

    Kurczę, ile w komentach widzę osób biegających w tych samych miejscach co ja :P Mieszkam w sumie obok Agrykoli i Łazienek i rzeczywiście te tereny są bardzo urokliwe zimą ;) Szczególnie Łazienki, gdzie w ubiegłym roku raz spotkałam sarnę (podobno tam mieszka i nie wiadomo skąd się tam wzięła) i żadnego człowieka, więc wnioskuję, że udało mi się mieć wtedy całe Łazienki Królewskie dla siebie :P Ale szczerze mówiąc jesień uważam za najbardziej korzystną aurę do biegania – tzn. gdyby cała Warszawa była tak cudownie odśnieżona jak Łazienki to tak, fajnie, ale nie zapomnę, jak raz „biegnąc” (bo biegiem tego nie nazwę) przedzierałam się przez Most Siekierkowski, gdzie śniegu miałam po kolana i długie wybieganie zamieniło się w jakiś hardkorowy marszeobieg… :D

    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      No właśnie Łazienki (aleja Hopfera) i pętla w koło kanałku ratowały mi w zimę tyłek rok temu :) To jedne z niewielu miejsc przystosowanych do biegania zimą. A sarny też spotkałem w Łazienkach, już nie raz. Fajna sprawa.

  • Paweł Olszewski

    Ja odliczam dni do końca zimy, to mój patent. Codziennie ta liczba dni się zmniejsza o jeden, motywacja jak cholera… ;)

    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      Rok temu ten okres odliczania przedłużył się o jakieś 45 dni, wpadłem w depresję :)

  • akaen

    Najgorsze jest dla mnie to bieganie po ciemku bo zostaje tylko asfalt. Natomiast zawsze można wybrać rozwiązanie z twojego poprzedniego tekstu czyli bieżnia mechaniczna ;-)

  • piTTero

    w dużej mierze zgadzam się z Bartkiem – wszystkie pory poza zimą są idealne do biegania i dla mnie osobiście nie ma różnicy między latem 35st czy jesienią 8st – biega mi się równie dobrze ;-) poza tym tak jak Bartek nie lubię zimy też ze względu na to że miejsca typu park/las odpadają bo leży tam tona śniegu, a w godzinach innych niż 10-15 nic nie widać :P

    • Magda

      nie do końca się z tym zgodzę – zdecydowanie bardziej mi komfortowo jak się porządnie ubiorę na -8 (o ile nie ma super wiatru) niż jak jest +35, tego nie znoszę! człowiek się lepi od samego faktu istnienia w taką pogodę;) a jeszcze ma biec…
      na zawalone wszystko śniegiem mam jedną metodę – chodniki przy dużych ulicach, zwykle są odśnieżone.

    • WarszawskiBiegacz

      No tak, tutaj co biegacz to inna opinia. Mi jest ciężko, bo ja często biegam poniżej 4 min/km i nogi mi wtedy latają na wszystkie strony. Przy wybieganiach rzeczywiście jest wszystko ok. I u mnie kurcze nie odśnieżają! :)

  • Harrer

    Dla mnie to żadna przyjemność biegać zimą. Jest ślisko, w związku z czym łatwo o kontuzję. Jest zimno i nawet jeżeli ciepło się ubiorę, to tylko się spocę, wiatr mnie przewieje i choroba gotowa. Ja mieszkam w Mszczonowie i gdzie mam biegać? Po ulicy? A jak samochód będzie jechał, to do rowu mam wskoczyć? Po mieście nie biegam, bo nie lubię robić tego na pokaz.

    Co innego na bieżni. Biegnę ile chcę i w jakim chcę tempie. Jest ciepło i przyjemnie. Spocę się, ale po biegu idę pod prysznic i wracam do domu zadowolony.

  • ku

    co fajnego jest w bieganiu? czlowiek sie spoci – potem trzeba sie umyc. buty sie zuzywaja, trzeba tracic czas na kupowanie nowych – no chyba ze w nowych mozna sie przylansowac.
    bieganie jest niefajne – chyba ze czegos nie zauwazylem.

  • Harrer

    ku, masz rację! Najfajniejsze jest siedzenie przed telewizorem z piwem i chipsami. Wtedy nic się nie zużywa, człowiek się nie poci, tylko ładnie pachnie i nie musi się myć. Do tego rosną mięśnie.

  • http://www.piotrfit.pl Piotr Stanek

    Jak się lubi biegać, to się biega i w zimę.
    Kwestia podejścia. Oraz przygotowania – bo np. możemy czuć przemęczenie sezonem i jest potrzeba odpoczynku aka roztrenowania. I tak teraz u mnie jest. Także zależy od przygotowania – pojawił się wyżej wpis o błocie pośniegowym – racja, po takim czymś nie da się komfortowo biegać. Jednak da radę się do biegania w zimę w miarę przygotować. Last, but non least: nie mamy wpływu na pogodę, zatem po co się nią przejmować :)
    To moje zdanie, zatem use your won judgement :)
    Bo każdy ma swoje bieganie przecież…

  • Daniel

    Bieganie zimą jest dobre :)
    Mi tam biega się łatwiej. W sumie nie wiem czemu, takie odczucie. Lubię niespodziewaną siłownię przy opadach śniegu, lubię widzieć swój oddech, lubię jak jest zimno i trzeba trzymać tempo.
    Dodatkowo -> nie ma przebacz na długim wybieganiu, muszę wrócić biegiem bo będzie źle :)

    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      Bo Ty to masochista jesteś i tyle :)

    • Artur

      Może raczej poeta ;)

    • Magda

      to ostatnie jest bardzo przekonujące! :) faktycznie, jak się w mroźny dzień zabiegnie za daleko to nie ma wyjścia, trzeba to samo lecieć z powrotem, żeby nie zamienić się w sopel lodu :)))
      ja mam na zimowe poranki taką metodę: ubieram się jak najszybciej i wychodzę jak najszybciej – zanim mózg i ciało pokminią, że zimno, że okropnie i że mi się strasznie nie chce ;)) to w sumie działa nie tylko zimą ;) najgorszy jest moment zderzenia z tym chłodem na zewnątrz, trzeba zacząć biec niemalże w drzwiach ;) potem już jest lepiej!

    • WarszawskiBiegacz

      Ja mam jeszcze taki patent, że na noc zostawiam ubrania obok kaloryfera ;)

  • http://pecherz.net/category/biegam-bo-mnie-nosi/ piotrek

    Damy rade :)

  • http://www.biegajsercem.blogspot.com mikomiki

    A ja lubię biegać zimą! oto dlaczego:
    http://biegajsercem.blogspot.com/2013/12/mroz.html
    PS Fajnie piszesz, Bartek!

    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      Dziękuję :)

  • Tomasz

    Bardzo fajny wpis, mimo, że nie do końca się z nim zgadzam D: Latem i jesienią byłem przekonany, że jak tylko pojawi się śnieg i mróz to moja przygoda z bieganiem na parę miesięcy się zakończy, ale też postawilem sobie za cel, żeby z miejsca nie rezygnować i chociaż spróbować zmierzyć się z zimą. I póki co ciągle zachowuje regularność :D Jak sypneło śniegiem i zasypało bieżnie, to po prostu z bieżni przeniosłem się na mało uczęszczane drogi na obrzeżach miasta. Do tego jakaś fajna muzyka i szczerze mówiąc nie miałem ochoty wracać do domu :D Ale faktem jest, że wielki wpływ na komfort ma dobór odpowiedniej odzieży. Codziennie jak wracam z pracy to myślę sobie, że „dzis już odpadam, bo za zimno”, ale potem jak ubieram termoaktywne ciuchy (mam komplet odzieży DRY od Brubecka, od razu polecam, bo są mega mega wygodne i świetnie odprowadzają wilgoć) to jak wychodzę to w ogóle nie czuję tego chłodu. Tak więc sezon trwa – odpowiedni ubiór, ciekawa trasa i spokojnie można jeszcze pobiegać :)

  • http://vinilzen Ilya

    2) Pozytywy
    +1 czysty buty po śniegu!)

    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      Fakt. Ale ja bym dodał „i zniszczone przez sól” ;)

  • koala

    Wiesz co jest fajne w zimie? Już Ci mówię, ale uprzedzam, ze nie czytałem innych komentarzy, więc może się powtórzę: 1) jest stosunkowo pusto, 80% truchtaczy znika. 2) jest jasno na śniegu nawet w środku nocy, bieganie po 23 w lesie bielańskim po wyjeżdzonych przez narciarzy ścieżkach to sama przyjemność. 3) bieganie w trudnych warunkach daje dodatkowego kopa.

    Tak widzę to ja.

    • http://WarszawskiBiegacz.pl Bartosz Olszewski

      Powtórki też są dobre, bo dają mi obraz całości :) Ok, pierwszy punkt sporo osób wymienia, ale jakoś mnie on nie przekonuje, nie przesadzajmy, ciasnoty nie ma :) Co do drugiego to się zgodzę, jest jasno, lubię jak jest jasno. To mnie już przekonuje :) Trzeci punkt, zapomnij. Kopa daje mi kawa i dobry trening na dobrym podłożu :D Dzięki za opinię :)

  • pawel_gość

    dodatkowo mamy większe ryzyko kontuzji kolan, pasmo biodrowo piszczelowe (ITBs) odezwało się u mnie po kilku biegach po śniegu w tym roku… ale duma większa jak się wychodzi na mrozie ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Dumę mam jak już wracam. Jak wychodzę to mam łzy w oczach :)

  • Slawko Comprendo

    Bieganie zimą jest fantastyczne…nikt mi nei powie…ze mu nie odpowiada bieganie po lesnych duktach po nie ubitym sniegu…jest nie zdrowe albo kontuzyjne..
    Co prawda mieszkam na skraju lasu i mam mnostwo lesnych szlakow(Bory Dolnoślaskie) to przyjemnosc z zakonczonego 15 km treninu jest nie do przecenienia a sampoczucie nawet w 2 godziny po biegu-fanatastycznie euforyczne.
    jedynie co mnei niepokoi to lekka dusznosc wieczorem i suchy kaszel naad ranem….
    Poza tym …rewalacja ..kazdemu polecam…..

    • WarszawskiBiegacz

      Zgodzę się z Tobą, że biegania zawsze na koniec przynosi dużo szczęścia. A bieganie w śniegu w tak pięknych okolicach na pewno tej radości daje jeszcze więcej. W żaden sposób tego nie neguję. Tylko staram zwrócić uwagę, że szybkie biegania po zmrożonym śniegu może być niebezpieczne dla naszych stawów. Ja osobiście zawsze mam z tym problemu. Jak idę na spokojne wybieganie to jest ok.

    • Syrio

      A ja powiem ;) nie cierpię biegać po świeżym śniegu, bo ciągle trafiam na zakryte nim korzenie, wykręcam kostki, prawie upadam i jeszcze mam mokro w butach – co z tego, że buty chronione goretexem, skoro są poniżej kostki (śnieg bez problemu wpada od góry)

    • WarszawskiBiegacz

      No i ja mam podobnie :)

  • aga4run

    Pesymista z Ciebie, ja widzę duży plus piękne krajobrazy :)

    • WarszawskiBiegacz

      Piękne krajobrazy tą są latem :) A zimą na pewno nie w mieście :)

  • Lukas-fuck winter too

    Popieram autora… Zacząłem swoją przygodę z bieganiem wlasnie teraz… Raptem 2x po 3 km. Rezultat? Przeziebienie , ze az rzygac sie chce…

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, dobrze, że nas pogoda rozpieszcza w tym roku. Bo zeszłej zimy to już depresję miałem :)

  • Eva S

    Wole biegac przy -15C niz +35C. Nie lubie biegac tylko w deszczu i po ciemku.

    • WarszawskiBiegacz

      No nie, ja mam zupełnie inaczej. Co biegacz to upodobania :)

  • janekowalski

    Ja lubię biegać zimą. Generalnie lubię biegać o każdej porze roku. Nie lubię tylko deszczu i oblodzeń na trasie. No i dzików.

    A lans w nowych ciuszkach zimą musi być. Nie ma co się szczypać, każdy raz na jakiś czas lubi sobie kupić coś ładnego. I dobrze, to jest hobby i ma być miło :)

    • WarszawskiBiegacz

      Dla mnie najgorszy jest deszcz w połączeniu z wiatrem i temperaturą około zera, masakra.

  • http://www.erudio.com.pl/ Modliszka

    Tez lubię zimą biegać, nie przeszkadza mi niższa temperatura, już się przyzwyczaiłam, powietrze jest czystsze. Bardziej miałam problemy ze stopami i kolanami, ale to się zmieniło wraz ze zmianą butów, mam teraz New Balance z materiałem w technologii Gore-TEX – materiał o wysokiej odporności na wilgoć

  • Lechu Winiar

    bieganie zimą to dla mnie dobry trening mentalny :) zdecydowanie wolę biegać w mróz, niz w deszcz, czy po jesiennym błocie. to dopiero jest słabe.
    nie mam jakiegos duzego doswiadczenia biegowego, ale po dwóch solidnie przebieganych zimach, kiedy wydawało mi się, ze biegam ciężko, wolno i że to nie miało sensu, na wiosnę zawsze przychodził duży progres. więc było warto.

    • WarszawskiBiegacz

      Samo bieganie w zimę daje efekt o którym piszesz. Jest ciężko, wolno, zimno. Wydaje się, że nie ma formy. Po czym przychodzi wiosna i latasz :)

      No i ja też najbardziej nie lubię marznącego deszczu. A w połączeniu z wiatrem to już masakra…

  • KrzysiekW

    Przebiegałem kilka zim. Fascynacji nie ma, ale nauczyłem się
    nią na swój sposób nią cieszyć. Przywołuję sobie widoczki, jak z obrazka: malowniczy,
    biały puch z wydeptanymi śnieżnymi alejkami, czapy śniegu na dachach i koronach
    drzew, do tego słońce. Szkoda, że to u
    nas rzadkość. W tygodniu jest gorzej, bo za dnia nie mam możliwości biegać nie
    licząc weekendów i przeszywam w mrok w tempie, które jeszcze dwie zimy temu
    wzbudzałoby przerażenie z myślą „ci siędzieje!”. Ślizgawica, którą zazwyczaj
    możesz ocenić, gdy stawiasz krok z nadzieją, że złapie się stabilizację, co
    sprawia, że koncentrujesz się na każdym kolejnym. Do tego trudno o pracę nad
    techniką biegu, bo często w głowie mam, co zrobić, aby ewentualnie bezpiecznie
    upaść, bo ryzyko spore. Ale zmądrzałem i przestałem sobie robić jakiekolwiek
    założenia czasowe i dystansów. Biegam też bez pulsometru i mowy nie ma o jakimś
    planie treningowym. Pogoda potrafi wypaczyć wszystko i zabić całą przyjemność,
    dlatego nic na siłę. Bywa, że po kilku km odwracam się na pięcie 180 stopni i wracam
    z wizją parującej od gorącej wody wypełniającej po brzeg wannę. I to bez
    wyrzutów sumienia. Dla mnie lepszej metody nie ma. Byle do wiosny! J

    • KrzysiekW

      Sorry za błędy ale na tel ciężko się pisze ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Spoko, nikogo za błędy nie będę upominał, bo sam często robię ;) Byle do wiosny! :)

  • Agata Filipowska

    Zgadzam się, z bieganie zimą nie jest przyjemne. Ja nie mieszkam w dużym mieście, półki szybko nie robi się ciemno zawsze biegam po leśnych ścieżkach i okolicznych wioskach. W zimę nie ma takiej możliwości. Denerwujące jest bieg cały czas na tej samej trasie i asfalcie. Tylko w weekendy widzę jakieś pozytywy gdy jest śnieg i wybiegania robię w lesie :)

    • WarszawskiBiegacz

      No i tu się zgadzamy w 100% ;)

  • Lukasz

    Dlatego ja zawsze na ten okres oszczędzam urlop i połowę jego wykorzystuje w lutym na obóz biegowy w Portugalii.
    Tym razem jadę z Grazia Running, http://tiny.pl/gdqqk

    • WarszawskiBiegacz

      Też planuję kiedyś wybrać się do Monte Gordo. Najlepsza opcja jeżeli chce się mieć pogodę i dobrą jakość w niskiej cenie.

  • Łukasz Gruszka

    Jasne ze w miescie to porazka totalna. W sensie w scislym centrum. W parkach na obrzezach czy lesno wiejskich terenach ma.to poprostu swoj klimat. Tak jak zdobywanie gor. Po co isc na Rysy zimą jak mozna latem. Cieplej bezpieczniej i latwiej. Chyba w tym bieganiu zimowym jest troche masochizmu i lansu. A jak juz wrzucimy na fejsa fotke ze biegamy w trudnych warunkach to +100 do kozactwa. Druga sprawa to powod dla ktorego biegamy. Ty ostro trenujesz pod konkretne cele. Teudniej sie to wykonuje zima. Jak ktos biega tylko dla fanu bez zegarka bez planu, to jara sie zimową aurą bo ma gdzies warunki. Jak male dziecko na sankach, zmarzniete przemoczone ale uradowane. PS u mnie w Myslowicach kraza juz legendy jak to Chromik trzaskal sile biegowa w zaspach pod lasem calymi dniami ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Dużo racji w tym co mówisz. Fakt, że robiąc konkretną robotę, codziennie, dużo łatwiej się zniechęcić.

  • http://www.obiegowka.com Piotr Adamczyk

    Bartek, ja myślę, że to kwestia gustu. Tak jak jednemu podoba się Monet, innemu Rembrandt, jeszcze inny zachwyca się „zaledwie” Banksym ;)

    Z mojej strony mogę napisać, że lubię bieganie zimą, bo lubię to ostre chłodne powietrze. Jaram się biegiem po jakichś polach, kiedy słońce świeci, niebo jest błękitne. Nawet przy -15. Tylko rzadko kiedy są tak piękne (moim zdaniem) okoliczności przyrody :D

    • WarszawskiBiegacz

      A to ja takimi warunkami też potrafię się jarać. Ale 95% czasu to jest chlapa i ciemne ulice miasta :) Fakt, że ja tu mówię trochę o takim miastowym bieganiu. Jak już gdzieś wyjadę to po takim świeżym śniegu uwielbiam sobie poskakać :)

  • olaf

    Ależ dramatyczny wpis! ;-) Każdy kto czyta Twego bloga wie, że Ci bliżej do ciepłolubnej jaszczurki, aniżeli misia polarnego. Ja odwrotnie, mnie zimowe bieganie przynosi więcej radości aniżeli letnie (za gorąco!!), ale rozumiem zimowe rozterki, bo dotyczą wielu biegowych znajomych.
    Moje patenty na zimę?
    1. rozgrzewka część pierwsza – w domu, na macie tyle ile się da, żeby się rozgrzać przed wyjściem na mrozy
    2. rozgrzewka część druga – na zewnątrz, o wiele łatwiej jeżeli już się coś zrobiło na macie
    3. ubiór – to sprawa indywidualna, ja podczas biegu prawie nie marznę (np. nigdy nie biegam w pełnej czapce, tylko w chustach/bandanach), jak jest lód
    najlepiej sprawdzają się u mnie takie mikro kolce (chyba z Decathlonu)
    4. picie – tak, wiem to dla mięczaków i nie warto, ale zimą niewielki
    bidon z ciepłym napojem działa cuda podczas biegu i przyjemnie grzeje kieszeń
    5. rozciąganie – tylko w domu, po wbiegnięciu na 8 piętro :D, na macie, którą zostawiam na podłodze po rozgrzewce
    6. trasy – jak się nie ma co się lubi… to się dzieli swoje trasy na letnie i zimowe, te drugie muszą być w miarę bezpieczne i oświetlone więc odpadają leśne dukty i suwalskie polany

    PS. najkrótszy dzień w tym roku przypada na 21 grudnia, potem już z górki, z każdym dniem bliżej wiosny!!!

    • WarszawskiBiegacz

      Pozytyw taki, że to już jutro :D Oczywiście to wpis trochę moimi oczami. Ja marznę bardzo, szczególnie ręce i stopy. I nie lubię jak jest ciągle ciemno i ciemno. To mnie najbardziej przytłacza a nie temperatura. W weekendy już mi wraca ochota na bieganie.

  • Jakub Sojka

    Patenty dwa, z czego jeden Twój własny ;)
    1. Podcasty. Wygodne to to tylko przy spokojnych treningach, ale takie też się przecież klepie
    2. Nie myślę, że muszę iść na trening. Po prostu się ubieram i wychodzę. Im dłużej myślę, tym bardziej mi się nie chce. To już akurat zapożyczone z Twojego bloga :)

    • WarszawskiBiegacz

      Ja ten drugi punkt ciągle jest aktualny :D

  • pkowal

    Jeżeli miałbym biegać w takich okolicznościach przyrody jak na tych trzech zdjęciach dołączonych do tego artykułu to nie miałbym nic przeciwko zimie a nawet polubiłbym ją. Jednak życie/pogoda zimowa(szczególnie dla biegacza) nie jest takie ”banalne”… Najczęściej trzeba walczyć z pogodą(a raczej jej brakiem) i, co się z tym nierozerwalnie łączy,własnymi słabościami. Wyjście na zwykłe rozbieganie w pochmurny dzień jest dla mnie walką,nieustającą walką…Wystarczy najmniejszy nawet bodziec aby znaleźć sobie wymówkę…przecież będzie następny dzień… I tak lecą dni,tygodnie…
    Dla mnie zima(pochmurna,ciepła,mokra) to walka,walka,walka – ale z samym sobą!!

    • WarszawskiBiegacz

      No tak, taka zima jak na fotkach to się trafia dwa dni w roku :D Niestety tak jak mówisz. Zima to ciągła walka :)

  • Norb

    Bartek, a cóż nam innego zostało? Ja tam jestem total amator, ale myślę sobie, że jeśli chce się fruwać na wiosnę, to zimą trzeba trochę się pomęczyć. A co do minusów biegania zimą to dodam nie trafienie z ubiorem. Dziś właśnie tak miałem, wydawało mi się, że jest chłodniej i założyłem o jedną warstwę za dużo. Spociłem się jak mysz.

    • WarszawskiBiegacz

      No nic nam nie zostało, trzeba cisnąć :D

  • Kamil

    Bez kitu.Jak ktoś podaje argument z siłą biegową w śniegu to nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.Do szału doprowadza mnie też to skrzypienie śniegu.Co do reszty to wszystkie negatywy, które wymieniłeś.Znalazłem ten jeden plus.Nie spotkamy raczej na drodze tych, którzy uaktywniają się tylko wraz z poprawą pogody.Oczywiście będziemy spotykać ich jak zawsze do maksymalnie tygodnia, dwóch po Nowym Roku z racji postanowień, więc jest to bardzo krótki okres :)

  • justyna

    U mnie chodniki są odśnieżane więc śnieg nie skrzypi ;) a jak czasami sobie pada i jak dzieciak cieszę się że moje ślady są pierwsze to już bajka. Lubię biegać zimą, chociaż ciężko wyjść z domu, to prawda. Źle mi się biegło raz, jak się okazało że chodniki są oblodzone. Cały czas musiałam uważać i wybierać czy wolę zbić dupsko po wywrotce na lodzie, czy złamać nogę jeśli pobiegnę po ośnieżonym trawniku i wpadnę w jakąś dziurę. Nigdy więcej. Poza tym kocham lekki mrozik do biegania i śnieg jeśli nie sypie w oczy ale mój mąż mówi że jestem zboczona ;)

  • Maciej Kaniewski

    Oj tam, Oj tam. Ja się cieszę, że mogę biegać. Są tacy, którzy bardzo chcą, a już nigdy nie pobiegną… Poza tym, taki trening kształtuje charakter. Ważna sprawa, szczególnie na początku biegowej podróży. Wyjdziesz zimą, wyjdziesz zawsze 😊
    Jak to ktoś kiedyś powiedział:
    „…Najbardziej wytrzymałe rośliny rosną w najtrudniejszych warunkach…” I tego się będę trzymał. Także nie narzekajmy, najgorzej zimą nie jest. Może z wyjątkiem wiatru 😉

  • Emilia Maciejewska

    Zaczęłam swoją przygodę z bieganiem zimą – to wspomnienie, że nawet śnieg mnie nie pokonał daje mi zawsze mocnego kopa. Co lubię w zimowym bieganiu? Mi mocno pasuje niska temperatura. Bieg Niepodległości na dystansie 10 km biegło mi się bardzo przyjemnie, a dychę w Biegu Ursynowa czy Biegu Powstania Warszawskiego baardzo ciężko już od 6-7 km. Kolejnym plusem jest to, że nawet jak pada, to grunt zamarza i nie ma błota ani kurzu pojawiających się w innych porach roku. Patent jaki mam to dość długa rozgrzewka z lekkim rozciąganiem robiona w domu. Dopiero jak czuję, że jest mi już gorąco wychodzę. Mam też rytuał biegowy – przygotowanie do wyjścia zawsze wygląda u mnie niemal identycznie, zmienia się tylko muzyka. Jak jestem w dobrym humorze nic mnie od biegania nie odciągnie ;)

  • korunner

    Fajna pora dla początkujących niewytrenowanych, czyli takich jak ja. Zimno pomaga mi trochę obniżyć tętno, przez co nie dyszę jak koń pod Morskim Okiem. Inna sprawa to cisza. Nie jestem odludkiem ale bieganie wtedy kiedy nikt nie biega, nie spaceruje, nie pedałuje – ma swój urok. Skłania do refleksji. Oczywiście mówimy bardziej o joggingu. Zakładam, że jeżeli ktoś TRENUJE/interwali na potęgę, wówczas jedyna refleksja to „co ja tu robię” ;)