Zegarki biegowe – przekleństwo biegaczy

zegarki biegowe

Wracając z Kasią z treningu mieliśmy niezły ubaw z zegarków treningowych. Fakt, że zawsze jak jesteśmy zmęczeni, to dostajemy głupawki, ale tym razem z naszej rozmowy wyniknął jeden niezaprzeczalny fakt – zegarki biegowe ogłupiają biegaczy. Serio, to już nie jest żart, jakieś śmieszki, ale czysta prawda. Tracimy głowę, a w tarcze zegarka wpatrujemy się jak w zwierciadło, które całą prawdę nam powie.

Nie zrozumcie mnie źle, uważam, że zegarek treningowe to wspaniały wynalazek. Sam nie wyobrażam sobie w tej chwili treningu bez niego. Zwyczajnie znacznie ułatwia życie. Problem zaczyna się, kiedy zamiast ułatwiać nam trening, zaczyna przejmować nad nim pełną kontrolę. Coś jak GPS w samochodzie, za którym jesteśmy w stanie wjechać w jezioro.

GPS prawdę Ci powie

To od zawsze mój ulubiony punkt. Ludzie tracą głową na punkcie pomiarów GPS. Dochodzi do tego, że to, co pokaże zegarek, jest święte. Pytam potem kogoś o czas z zawodów, bo potrzebuję do wyznaczenie tempa treningowego. Słyszę dla przykładu 45 minut. Intuicja podpowiada mi sprawdzenie, w wynikach 46 minut i 15 sekund. Pytam się, jak to się stało? 75 sekund różnicy. Słyszę: „Nie, bo 10 km przebiegłem w 45 minut, ale metę minąłem po 46 minutach i 15 sekundach”… I weź tutaj zachowaj spokój. Trasa atestowana, prosta jak stół, asfalt. Ale zegarek wie lepiej. Zegarki jakby nie patrzeć wyliczają odległość, to nie jest dokładny pomiar! Może i z roku na rok są coraz dokładniejsze, ale jednak mylą się. Mylą się na zakrętach, w lasach czy przy wysokiej zabudowie.

Ten przykład jeszcze nie jest najgorszy. Krew mnie zalewa, jak ktoś bieżnię biega na GPS. Ma przebiec 10×400 metrów i za każdym razem kończy 20 metrów przed końcem okrążenia. No ja pindole! Przecież to nie trzeba być Einsteinem, żeby to ogarnąć. Włączcie sobie ten GPS, niech w tle liczy Wam tempo, odległość itp. ale na Boga, na bieżni biegamy na czas!

Wgrywanie gotowych treningów

Największa strata czasu biegaczy. Płaczę, że nie mają czasu na trening, a w tygodniu kilka godzin spędzają nad wgrywaniem treningów na zegarki. Po drodze milion razy coś się nie uda. Ma taki biegacz zrobić trening 5×1 km na przerwie 3 minuty w truchcie i musi wgrać. Bo co, inaczej zapomni? A później dopiero dzieją się cyrki.

Przez przypadek zakończył wcześniej rozgrzewkę i już musi ruszać, bo mu interwał leci. Albo musiał się zatrzymać na światłach, a trening idzie. Coś przed przypadek kliknął raz za dużo i zrobi mniej odcinków, bo już nie ma w zegarku.

Lata temu jak miałem pierwszy zegarek, który to potrafił, trzy razy ustawiłem trening. Trzy razy podczas biegu myślałem, że zwariują, kiedy mój trening z jakiegoś powodu się walił. Trzy razy stwierdziłem, że zamiast tego wygrywania treningu mógłbym zrobić naprawdę dobry trening uzupełniający. Za każdym razem! Podpowiem, że Wasze zegarki mają wspaniałą funkcję, taką jak okrążenie. Do tego na ekranie czas okrążenia albo jego dystans. Albo nawet i jedno i drugie. I już każdy trening jesteście w stanie zrobić. Bez wygrywania.

Wskaźnik regeneracji

– Zegarek mi pokazuje, że jestem super wypoczęty, mam dziś przycisnąć?
– A jak się czuje?
– Ledwo chodzę.

Albo

– Wskaźnik regeneracji mówi, że będzie lipa na treningu!
– A mocno zmęczony jesteś?
– Nie, w sumie, to czuję się znakomicie.

I takie rozmowy ciągle. No do jasnej cholery, zegarek to fajna rzecz, ale chyba inteligencją jeszcze nie przerosły naszych mózgów! To Wy sami najlepiej wiecie, jak się danego dnia czujcie. A nie jakiś wskaźnik. Komuś raz pasek źle puls będzie pokazywał i przez tydzień będzie „wirtualnie zajechany”. A inny zapomni paska na mega ciężki trening i ledwo chodząc, będzie gotowy na każdy trening.

Wskaźnik regeneracji to fajny wskaźnik. Jak zawsze biegacie z włączonym pulsometrem i pomiary są prawidłowe, to w długiej perspektywie czasu rzeczywiście można śledzić tzw. „Treining Load”, czyli jak ciężko ogólnie trenujemy. Jednak nie traćcie dla tego codziennie głowy.

Wskaźnik formy

Nie znoszę go. Raz przez dwa tygodnie umierałem na treningach do Wingsa a on mi mówił, że jestem niedotrenowany!!! A jak zrobiłem najważniejszy trening w przygotowaniach i skakałem z radości jak paw, to on mi mówi „trening bezproduktywny”. I jak tu nie nienawidzić swoich zegarków. W kompleksy można popaść.

Te wskaźniki opierają się o dwa wskaźniki. Tempo biegu i puls. Jeżeli biegniecie tak jak zwykle a puls macie mniejszy, to pokaże, że forma urosła. Jeżeli jest odwrotnie, że spadła. I ma to sens. Rzeczywiście w długim okresie ma to sens. Nie zawsze jednak i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Ja np. zawsze mam największe wskaźniki, kiedy jestem w najcięższym treningu i organizm jest tak zmęczony, że ciężko mu wejść na wysoki puls. Zegarek myśli, że forma kosmiczna, a ja ledwo nogi odrywam od ziemi. Z kolei przed startem, kiedy maksymalnie wypocznę, puls lekko rośnie i „forma spada”.

Nie jest ważne, co Wam pokazuje ten wskaźnik. Ważne jak Wam się trenuje, na jakich prędkościach przy jakim samopoczuciu. A już najważniejsze, jak szybko jesteście z tego w stanie pobiec zawody. Koniec i kropka!

Milion danych

Trenerze, moja prawa noga dotyka podłoża 3 ms dłużej niż lewa. A oscylacja pionowa wzrosła o 2 milimetry. W dodatku długość kroku…, ble, ble, ble. Analiza parametrów treningowych jest ważna, ale raczej nie trenujcie po to, żeby spadła Wam oscylacja pionowa. Regularnie trenując, zwiększając ekonomikę, poprawiając technikę (między innymi poprzez zwiększenie kadencji), te parametry będą się poprawiały.

Tempo chwilowe

Wszystkie zegarki go mają, osobiście nienawidzę tego parametru. Jak sama nazwa wskazuje, jest to tempo chwilowe. I chociaż zegarki są już w tej kwestii coraz lepsze i dokładniejsze, to ma dużo wad. Działa z opóźnieniem, potrafi się mylić o kilka albo kilkanaście sekund. I to w dobrych warunkach, bo w lesie czasem zupełnie wariuje, pokazując, że chwilowo biegniemy minutę na kilometr za wolno.

Później taki biegacz biegnie i nie odrywa oczu od tarczy zegarka. Zwalnia, przyspiesza, a ja trzymam się za głowę i zastanawiam się, co on do cholery wyprawa? Ustawcie sobie średni czas kilometra. Już po kilkunastu sekundach pomiar będzie całkiem dobry, co najwyżej kilka sekund przekłamania. Nie będziecie co chwila rwać tempa. Złapiecie rytm i będzie Wam się naprawdę dużo lepiej biegło.

Bateria

Powoli zegarki mają tyle funkcji, że bateria starcza mi na jeden długi trening, szczególnie zimą. No dobra, trochę przesadzam, ale te baterie to masakra. Trzeba ładować i ładować. Najlepiej codziennie. A jak zapomnimy? No właśnie…

Są dwie grupy biegaczy. Jedna, bardzo nieliczna, pójdzie biegać. Nawet bez niczego, zwyczajnie zrobi trening. Druga, bardzo liczna, zostanie w domu i będzie ładowała zegarek albo w ogóle nie wyjdzie. Bo trening niezarejestrowany to nie trening! Sam dostałem raz pytanie po treningu, który zrobiłem bez zegarka, bo zapomniałem ładowarki „Ale jak biegałeś?”. No normalnie, lewa, prawa, wdech, wydech…

Ekrany danych

Milion ekranów. Idę i chce wiedzieć, ile czasu biegam. Jaki dystans i tempo. I dziękuję, starczy mi. No może jeszcze puls, czasem spojrzę. A ktoś obok mnie klika i klika. I nadaje: temperatura taka, ciśnienie takie, wilgotność, wysokość npm., kadencje, oscylacja, czas kontaktu stopy z podłożem, ilość spalonych kcal, średnie tempo okrążenie tego, ostatniego i całości. Do tego wirtualny partner jest 100 metrów przed nami! No i nie dziwię się, że w tym wszystkim musimy z góry zaprogramować trening. Bo kto by to zapamiętał przy tych wszystkich ekranach!

Podsumowanie

Zegarki biegowe to wspaniały wynalazek. Jednak naprawdę podczas korzystania z nich musimy zachować zdrowy rozsądek i nie pozwolić, żeby to one rządziły naszym treningiem. Dostarczają masę potrzebnych informacji. Gromadzą wszystkie dane w jednym miejscu, ale nie zastąpią nam mózgu. Sami najlepiej powinniście wiedzieć, jak i kiedy trenować. A przy tym milionie funkcji najśmieszniejsze jest to, że większość biegaczy ma problem z odpaleniem najważniejszej i podstawowej funkcji zegarka sportowego. Czyli stopera! :)

More from Bartosz Olszewski

Dlaczego po ciemku biega nam się trudniej?

Mieliście sytuacje, kiedy biegnąc po ciemku czas jakby płynął wolniej, kilometry ciągnęły...
Read More