Warszawiaky dominacja! :)

puchar maratonu warszawskiego

Rzadko robię takie osobiste wycieczki na tym blogu. Ale dziś postanowiłem podsumować bieg Warszawiaków na Pucharze Maratonu Warszawskiego w warszawskim Międzylesiu. Bieg na dystansie 15 km. Na starcie w pierwszej linii 5 zielonych koszulek. Ja, Mateusz, Paweł, Lucky i Tomek Blados, nasz nowy super ścigacz. Ciarki przechodziły. Wyglądaliśmy jak Hansons Distance Project :)

A po starcie było tylko lepiej. Od samego początku na czele uformowała się grupa trzech osób, Ja, Mateusz i Tomek. Tempo zgodnie z założeniami, 3:30 min/km. A łatwo nie było. Sporo piachu, ciepło, liczne korzenie i nierówności. Sam na 100% bym tego nie przebiegł w takim tempie, ale biegnąc w takiej grupie dostaje się przynajmniej +10 sekund do szybkości, jak w grach RPG :)

Tuż za naszymi plecami nie odpuszczał też Paweł i Lucky, którzy również trzymali świetne tempo. Należy dodać, że ten start był dla nich (podobnie jak dla mnie) częścią długiego wybiegania, które robiliśmy tego dnia. Z przodu zaczęło się dublowanie. No i przyszedł czas na ostateczne ściganie. Wiedziałem, że z Mateuszem nie mam szans na finiszu. Zaatakowałem resztkami sił na 13 km pod górkę. Ale to było dla mnie za wiele. Utrzymałem dobre tempo do mety, ale Mateusz utrzymał moje plecy i na ostatnim kilometrze stopniowo się oddalał. Na 20 km będę musiał się zrewanżować :)

A dlaczego o tym wszystkim piszę. Bo takie bieganie ramię w ramię z chłopakami z jednego klubu to niesamowita sprawa. Dobiegłem drugi, ale naprawdę szczerze się cieszyłem, że Mateusz wygrał. Cieszyłem się też, że Tomek był trzeci, dzięki czemu drugi raz w historii zgarnęliśmy całe podium. Poza tym w pierwszej dziesiątce było pięciu Warszawiaków. Widać, że w tym sezonie jesteśmy jeszcze mocniejsi niż przed rokiem i już nie mogę się doczekać głównych startów w tym sezonie. Bieg Powstania Warszawskiego, jakiś półmaraton i oczywiście docelowo nasz najważniejszy start w roku. PZU Maraton Warszawski!

Jeszcze raz gratuluję chłopaki świetnego biegu i do zobaczenia na trasie 20 km. Ja już nie mogę się doczekać!

PS – mam nadzieję, że dostanę kilka zdjęć z tego biegu to wrzucę na facebooka. Naprawdę było zielono!

PS2 – jestem dzieckiem szczęścia. Po biegu zrobiłem jeszcze z bratem 10 km w wolnym (bardzo wolnym) tempie. W sumie to byłem już wyczerpany. Na biegu zgubiłem chip, później go szukałem, ale nie udało mi się znaleźć. Przebiegam koło biura zawodów, gdzie były losowane nagrody. Biegnę i słyszę „numer 3”. Okazało się, że ktoś znalazł i odniósł mój chip. A Marek Tronina (dyrektor Maratonu Warszawskiego) wylosował go akurat, jak przebiegałem obok biura zawodów biegnąć do samochodu. Dostałem kolejną koszulkę do kolekcji :)

More from Bartosz Olszewski

Talent – ciąg dalszy

Po moim ostatnim wpisie na temat talentu, Talent jest przereklamowany, wywiązała się...
Read More