Walka o minima na Rio trwa

Nie często podejmuję tematy dotyczące zawodowego sportu, imprez lekkoatletycznych, zawodników. To jednak bardziej rola portali internetowych. Tu często liczy się szybkość informacji. To nie znaczy, że sportem zawodowym się nie interesuję. Wręcz przeciwnie. Uwielbiam sport, na czas Igrzysk Olimpijskich potrafiłem brać urlop, a maraton i etap Tour de France potrafię obejrzeć w całości, bez ziewania.

Dziś chciałem trochę napisać na temat walki o Rio, walki maratończyków. Nie wiem czy wiecie, ale PZLA obniżył minima olimpijskie dla mężczyzn. I teraz wynoszą one 2:11:30 oraz 2:12:30, jeżeli wynik padnie podczas Mistrzostw Polski. Dla kobiet jest to odpowiednio 2:30 i 2:31 Ta minuta robi naprawdę dużą różnicę i zapowiada się naprawdę ekscytująca walka o udział w Igrzyskach. Walka, do której na pewno włączy się wielu polskich sportowców.

Przy okazji obniżenia wartości minimum nie sposób nie wspomnieć o Mariuszu Giżyńskim. To on wytrwale walczył o zmianę tych wartości. Jak widać opłacało się i teraz nie tylko zawodnicy, ale i my, kibice, możemy być wdzięczni. W końcu będzie się czym emocjonować.

Do tej pory minima ma Henryk Szost (1:10:11 w Orlen Maraton) oraz Yared Shegumo (2:10:47 w Berlinie). Wydaje mi się, że Henryk Szost może już się pakować. Ale czy Yared może być pewny wyjazdu? Niekoniecznie. W ostatnich latach szybciej biegał między innymi Marcin Chabowski (2:10:07). Znakomity wynik uzyskał też Artur Kozłowski (2:10:58) oraz wspomniany Mariusz (2:11:20).

Równie ciekawie zapowiada się rywalizacja wśród kobiet. Do tej pory słyszeliśmy głównie o Karolinie Jarzyńskiej oraz Iwonie Lewandowskiej. Iwona zrobiła znakomity czas w Londynie, 2:27:47, jak dla mnie, może już kupować bilet. Jednak już w tej chwili trzy Panie mają zrobione minimum. Poza wspomnianą Iwoną jest to Monika Stefanowicz, która pobiegła 2:29:28 zdobywając złoty medal Mistrzostw Polski w Łodzi oraz Katarzyna Kowalska w wynikiem 2:29:41 w Berlinie.

A ja jestem bardzo ciekawy, jak na wiosnę wypadnie Karolina, już nie Jarzyńska, ale Nadolska. Jest młodą mamą (gratuluję :) ), ale wróciła do treningów. Pobiegła całkiem szybkie 10 km. A teraz ciężko trenuje w USA. Ja trzymam za nią kciuki i mam nadzieję, że uda jej się osiągnąć satysfakcjonujący wynik i zobaczymy ją w Rio.

I na koniec, już w ten weekend prawdziwa gratka dla wielbicieli maratonów. W Korei biegnie Henryk Szost, Marcin Chabowski oraz Błażej Brzeziński. W Poznaniu zobaczymy Emila Dobrowolskiego. A jak ktoś chce oglądać absolutną światową czołówkę, to może podglądać Chicago Marathon. Za to już 25 października we Frankfurcie powalczy Mariusz Giżyński, Artur Kozłowski oraz Arek Gardzielewski.

Czeka na pół roku pełnych emocji walki o upragniony wynik. Ja nie mogę się doczekać najbliższych maratonów. Mam swoich faworytów i mocno ściskam za nich kciuki. Powodzenia maratończycy!

Fot: PAP

More from Bartosz Olszewski

Ostatnia 30stka, tapering i czas na wiosenne starty

Mogę śmiało powiedzieć, że najcięższe treningi mam już za sobą. W niedzielę...
Read More