Urodzeni Biegacze – dlaczego za pierwszym razem przestałem czytać po 15 stronach

urodzeni biegacze

Urodzeni Biegacze to chyba najpopularniejsza książka o tematyce biegowej. Zna ją cały świat. Teraz Hollywood zabrał się za jej ekranizację. Niemal wszyscy się nią zachwycają, a mi za pierwszym razem udało się przeczytać 15 stron. I wymiękłem.

Ale jak to mówią, czasem należy dać drugą szansę. Dlatego zabrałem się za jej czytanie jeszcze raz. Już z innym nastawieniem i z innym podejściem. Po pierwszych dwóch rozdziałach już dokładnie wiem, dlaczego odstawiłem ją za pierwszym razem. Problem z ta książką jest taki, że ludzie traktują ją bardzo poważnie. Wierzą w niesamowitą moc Indian Tarahumara i ich nadzwyczajnie zdolności. Wierzą w to, że są niepokonani. Książka prezentuje ich jak superbohaterów. Ja zwyczajnie tego nie kupuję. Dlatego teraz czytam tą książkę jako fajną opowiastkę, mocno fabularyzowaną. Zresztą widziałem na żywo wywiad z Christopherem McDougall’em i uwierzcie. Przemawia jak dobry handlowiec a nie miłośnik podróży i biegania z wiatrem we włosach (choć nim pewnie też jest).

Po przeczytanie pierwszych 15 stron wybrałem kilka fragmentów, żeby zaprezentować, dlaczego dla mnie ta książka to jednak powieść fabularyzowana, którą musimy traktować z przymrożeniem oka. Pamiętam do dziś, jak po jej przeczytaniu mój tata zachwycał się tymi Indianami a ja dostawałem szewskiej pasji tłumacząc mu, że Kenijczyk wygrał by z nimi biegnąc tyłem :D Jeszcze napiszę recenzję książki i odniosę się do większej ilości tez w niej stawianych. A dziś kilka moich ulubionych fragmentów. Pierwsze 15 stron!

[quote align=”center” color=”#999999″]Na długim dystansie nikt i nic nie jest w stanie pokonać biegaczy z plemienia Tarahumara – niezależnie od tego, czy w szranki staje koń wyścigowy, gepard czy maratończyk startujący na igrzyskach olimpijskich.[/quote]

Nie wiem co autor ma na myśli mówiąc długi dystans. I czy ma myśli jeszcze bieg czy wędrówkę. W biegu nie ma szans z maratończykami światowej klasy. Żadnych! W ultra? Niech się pościgają z takim Kilianem. Nikt mnie nie przekona, że są szybsi. Po to ludzie wymyślili zawody, żeby było jasne, kto jest najszybszy. A tak to możemy tworzyć sobie co najwyżej legendy i mity.

[quote align=”center” color=”#999999″]Tarahumara strzegą przepisów na specjalne dania energetyczne, dzięki którym zachowują świetna formę, nabierają sił i są niedościgli.[/quote]

Haha, no Indianie od zawsze są znani z różnych wystrzałowych mieszanek. Lubią porzuć liście koki itp. Nie wiem czy to by przeszło w USA czy w Europie. Ale Wojciech Cejrowski zachwala :)

[quote align=”center” color=”#999999″]W krainie Tarahumara nie było zbrodni ani kradzieży, nie było wojen. Nie znano korupcji, otyłości, uzależniania od narkotyków, chciwości, przemocy domowej, molestowania dzieci, chorób układu krążenia, nadciśnienia, emisji dwutlenku węgla. Tarahumara nie mieli cukrzycy, nie wpadali w depresję, nawet się nie starzeli.[/quote]

Czy ja czytam jakąś baśń… ?

tarahumara

[quote align=”center” color=”#999999″]Geniusze z plemienia Tarahumara wtrącili nawet swoje trzy grosze do ekonomii, tworząc jedyny w swoim rodzaju system finansowy opierający się na alkoholu i codziennej uprzejmości[/quote]

Tak, pod sklepem monopolowym u mnie na osiedlu też taki system działa. No bez jaj!

[quote align=”center” color=”#999999″]Na dodatek, jak gdyby mało było tego, że Tarahumara to najżyczliwsi, najszczęśliwsi ludzie pod słońce, są oni również najwytrwalszą społecznością na świecie.[/quote]

Ciekawe jak to zmierzono? I niby najżyczliwsi, ale unikają wszelkich kontaktów ze światem zewnętrznym, jak sam autor pisze.

[quote align=”center” color=”#999999″]Przypuszczalnie od czasów antycznych Spartan nikomu nie udało się osiągnąć tak niebywałego poziomu sprawności fizycznej – aż do teraz[/quote]

Ehhh, no jeszcze byli Galowie z Asterixem i Obelixem na czele. I też mieli swój wystrzałowy napój! :)

[quote align=”center” color=”#999999″]Nie przejmują się dietą, zdrowym stylem życia, katują żołądek, piją, jak gdyby zabawa noworoczna trwała cały tydzień, pochłaniają w ciągu roku tyle piwa kukurydzianego, że w praktyce jedna trzecia ich dorosłego życia to albo stan permanentnego nawalenia, albo powrót do zdrowia po przepiciu.[/quote]

A za chwile czytamy:

[quote align=”center” color=”#999999″]W przeciwieństwie do Lance’a (mowa o Armsrtrongu), Tarahumara nie katują swoich żołądków bogatymi w elektrolity napojami dla sportowców ani nie dostarczają im energii, przegryzając batoniki proteinowe.[/quote]

Pozostawiam to waszej ocenie :)

[quote align=”center” color=”#999999″]Czy to tylko zbieg okoliczności, że najbardziej oświeceni ludzie na świecie są również najbardziej niesamowitymi biegaczami?[/quote]

No tak, są najbardziej oświeceni. Tyle wnieśli do światowej nauki, że półki pękają pod ich publikacjami…

Myślę, że po tych kilkunastu stronach Marvell zrobiłby z tego znakomity komiks. Jak już mówiłem, nie mam nic do książki. Ale naprawdę, nie można tego brać na poważnie.

Źródło: Christopher McDougall „Urodzeni Biegacze”, wydawnictwo Galaktyka

More from Bartosz Olszewski

Magia lokalnych biegów

Miałem napisać ten artykuł już dawno temu, ale jakoś wyleciał mi z...
Read More