„Ukryta Przewaga” – książka do której należy zajrzeć

ukryta przewaga

„Ukryta Przewaga” to książka autorstwa wybitnego amerykańskiego kolarza Toma Danielsona oraz jego fizjoterapeutki Allison Westfahl. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, Tom męczył się z licznymi urazami, kontuzjami, bólami. Aż w końcu trafił do Allison, zaczęli razem pracować nad przygotowaniem Toma do sezonu. Jak się okazało, wspólnie opracowany trening nie tylko poprawił formę Danielsona, ale przede wszystkim wyeliminował liczne bóle i kontuzje, które trapią kolarzy przez całą karierę zawodowego kolarstwa.

Książka skupia się na treningu stabilizacji, korekcji wad postawy oraz na ćwiczeniach minimalizujących ryzyko kontuzji. Pierwsze strony tłumaczą jak jesteśmy zbudowani, jak działa nasz organizm podczas wysiłku i skąd biorą się te wszystkie urazy, które trapią nas podczas uprawiania sportu. I już tutaj trafiamy na coś, co każdy biegacz powinien wbić sobie do głowy. Podstawą w unikaniu kontuzji jest silny gorset mięśniowy. Mięśnie stabilizujące, brzuch, odcinek lędźwiowy kręgosłupa, pośladki, pasmo biodrowo-piszczelowe. Boli was kolano, biodro nawala, podudzie? Nie szukajcie zawsoze przyczyny w miejscu występowania bólu, szukajcie jej wyżej. Idealnym przykładem jest tutaj zespół ITBS.

Jak już dowiecie się nad czym trzeba pracować, książka tłumaczy, jak to robić. I tutaj kładziemy zdecydowany nacisk na ćwiczenia stabilizujące. Wszelkiego rodzaju planki, odwodzenie nóg, spięcia. Wszystko możecie zrobić na podłodze, bez żadnych obciążeń. I świetnie jest wytłumaczone, dlaczego tak a nie inaczej. Czy jadąc na rowerze albo biegnąc wykonujecie ruch, jak przy pełnych skłonach czy pompkach? Powinniście jak najbardziej starać się odwzorować pozycję, jaką macie podczas wysiłku i w tej pozycji wzmacniać mięśnie. One nie muszę być duże, bardzo widoczne. Muszę być silne! Ile razy można spotkać się z sytuacją, że ktoś na siłowni ma brzuch jak kaloryfer, a w pozycji deski nie jest w stanie wytrzymać 30 sekund.

ukryta_przewaga_1

Jak już wiemy co mamy robić, to czas się dowiedzieć jak wykonywać każde ćwiczenie, do czego służy i w czym nam ono pomoże. Mamy trzy poziomy zaawansowania. W każdym poziomie ćwiczenia wzmacniające, korygujące postawę czy zapobiegające kontuzjom. Muszę przyznać, ze ćwiczenia są świetnie opisane i na przykładach zdjęć z książki można bez problemu je wykonać. Nie jest to nic skomplikowanego, wygląda banalnie. Ale zapewniam Was, wykonywane prawidłowo technicznie potrafią zmęczyć. Sami zobaczycie, jak wiele macie do poprawienia w tej kwestii.

Czy książka ma jakieś wady? Nie mogę się przyczepić do jakiś konkretnych fragmentów, nie chcę się też czepiać do samych ćwiczeń, bo na pewno nie posiadam takiej wiedzy, żeby się mądrzyć i coś krytykować. Mi w tej książce czegoś zabrakło. Czegoś co by sprawiło, że rzucę wszystko w kąt i polecę robić te ćwiczenia. Może zabrakło trochę treści, rozwinięcia tematu. Nie przekonali mnie też w takim stopniu, żebym odpuścił 5 km biegu i w tym czasie popracował nad gorsetem mięśniowym. Ale z drugiej strony, ja lubię czytać takie encyklopedie, a pewnie większość osób będzie wolała zwięźle i konkretnie przedstawiony temat.

ukryta_przewaga_2

Nie przejmujcie się też faktem, że książka jest pisane przez kolarza i dla kolarzy. To jest tak uniwersalny zestaw ćwiczeń, że dokładnie to samo powinni robić biegacze. Może za wyjątkiem kilku ćwiczeń specjalnie dedykowanym kolarzom, a dokładnie mówiąc, pozycji na rowerze. Reszta jest w pełni uniwersalna i to podstawa w niemal w każdym sporcie.

Podsumowując, jak uprawiacie jakiś sport i wszędzie słyszycie o treningu uzupełniającym, to właśnie trening proponowany przez Toma i Allison powinien być tym, od czego zaczniecie. Nie żadne siłownie, sztangi czy inne wymysły. Pierwsze co musicie zrobić, to kupić sobie karimatę, wziąć dwa ręczniki, zamówić książkę „Ukryta Przewaga” i zacząć wykonywać te ćwiczenia. I już nie zadawajcie mi pytań, jakie ćwiczenia robię. Robię właśnie te, które proponuje Tom z Allison.

More from Bartosz Olszewski

Skąd taki spadek frekwencji w Maratonie Warszawskim 2014?

Maraton Warszawski zakończył się dwa tygodnie temu. Po dynamicznych wzrostach i 8500...
Read More
  • Damian F

    Fajny wpis. Przykład ITBS to faktycznie świetny przykład. Ja dwa lata temu długo mroziłem kolano, smarowałem, łykałem jakieś świństwa… a wystarczyło pójść na 2-3 sesje do fizjoterapeuty i wdrożyć ćwiczenia rozciągające do treningów żeby pozbyć się tego (‚odpukać’) na zawsze :)

    A co do książek tego typu – powiem Ci że też dużo czytam o różnych ćwiczeniach ‚okołodyscyplinowych’ i żadna mnie również nie przekonuje w 100% (tak jak Tobie – czegoś mi brakuje w tych książkach). Ale jednocześnie takie książki są dla mnie ważne bo przypominają o konieczności wykonywania takich ćwiczeń, przez co wplatam je w zasadzie do każdego treningu biegowego (czy to na końcu, czy w trakcie). Myślę, że musimy tak do nich podchodzić :)

    Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie!

    • WarszawskiBiegacz

      Dzięki i do zobaczenia! :)

  • Jarek

    Haha, książka nie musi motywować do ćwiczeń, ból czyni to wystarczająco dobrze ;-) Sam wykonuję kilka podstawowych ćwiczeń z zakresu core stability, ale chętnie zapoznam się z tą książką, bo praktycznie nie ma biegu, żeby coś, gdzieś nie zabolało, a gdy takie pobolewanie robi się zbyt częste/dokuczliwe to oznacza już konkretną stratę w treningu, bo trzeba pauzować :-/

  • Ja właśnie kończę czytać tą książkę i jednocześnie bardzo polecam. Przystępnie napisana i ciekawa. Tak jak wspomniałeś może być bardzo pouczająca dla wielu dyscyplin sportowych. A co najważniejsze, to przykłady ćwiczeń, które są odpowiednio dobrane pod względem poziomu trudności. Sama jestem fizjoterapeutką i ćwiczenia tego typu często zalecam swoim pacjentom. Osobiście, mimo iż ćwiczenia stabilizacyjne nie są mi obce, to zatrzymuję się na drugim poziomie trudności i póki co muszę nad nim popracować. Pozdrawiam :)

    • WarszawskiBiegacz

      Ja też trzeciego bym raczej nie robił. To wcale nie jest takie proste :)

  • Michał Mikuła

    „Nie przekonali mnie też w takim stopniu, żebym odpuścił 5 km biegu” może to dlatego że to jednak bardzo kolarska książka i na mnie tak właśnie podziałała :D