Tydzień 14/2017 #19 – czyli maratonu nie oszukasz!

trening bieganie

Ten tydzień kończył się maratonem. A ja byłem naprawdę nieźle zajechany po poprzednich siedmiu dniach. Przyszedł czas na odpoczynek. To był swojego rodzaju eksperyment, chciałem sprawdzić, na ile zregeneruje się w tydzień. Liczyłem na życiówkę, byłem pewny swego, treningi szły bardzo dobrze. To będzie dość nudne podsumowanie, bo tak naprawdę niewiele się działo…

Poniedziałek

15 kilometrów po 4:29 min/km i ze średnim pulsem 117… Ok, to pokazuje, że byłem przemęczony. Do tego doszła dieta białkowa przed maratonem. Więcej o ładowaniu węglowodanów możecie przeczytać tutaj.

Jeszcze padało…

Wtorek

Ostatni akcent. Na kabatach zrobiłem mocne 5 kilometrów, średnie tempo 3:18 min/km. Bardzo szybko, zdziwiłem się. O ile w poniedziałek biegało mi się FATALNIE to dziś było ok. Jakbym się odrodził, nie wiem z czego. Ponownie złapałem wiatr w żagle i wiedziałem, że z nogami nie jest tak źle. Że mogę spokojnie szybko biegać. A do maratonu jeszcze trochę czasu.

Środa

13 kilometrów, 4:42 min/km, puls 116… Ok, dieta białkowa wyczerpała mnie doszczętnie. Dobrze, że akcent zrobiłem wczoraj, bo dziś co najwyżej mógłbym zrobić 4 przebieżki…

Wieczorem zacząłem jeść węgle. Miałem nie rozpieszczac kota, świetnie mi to wychodzi…

Czwartek

11 kilometrów, 4:04 min/km, puls 132. Tak, najadłem się dużo węgli :D Jak widać, organizm błyskawicznie wrócił do siebie. A czekał mnie dzień wolny.

Piątek

Wolne, jak każdy piątek przed głównymi zawodami.

Sobotnie podróż i LightBox w McDonaldzie :)

Sobota

Biegałem późnym wieczorem po całodziennej jeździe samochodem. Na pięknym stadionie. Biegałem to mało powiedziane, latałem. Pierwszy zakres a ja notowałem tempo 3:45 – 3:50 min/km! Co prawda miałem trochę zmęczone nogi, ale szło świetnie. Trochę zdziwiony skończyłem trening. No i po tym biegu byłem przekonany, że jutro będę cieszył się z życiówki. Nawet nie zakładałem jakiegoś mega szybkiego biegu. Chciałem spokojnie poprawić trochę te 2:25:16. No cóż, bieganie potrafi być okrutne.

Niedziela

O tym biegu napisałem już naprawdę dużo. Bardzo słaby maraton, gdzie zupełnie nie starczyło mi sił. Dobry, równy początek. 1:12:00 w połowie biegu. I totalny zjazd w drugiej części. Jak widać, nogi nie dały rady. Nie byłem w pełni zregenerowany. Nie pomogła podróż samochodem. Ogólnie skończyłem zawody, napiłem się, zjadłem i zapomniałem.

Aha, ja wygrałem ten maraton, żeby nie było. I z tego bardzo się cieszyłem. Dostałem gigantyczny kufel piwa i piękny medal. No i 500 Euro. Opłaciłem paliwo, pokój w Lipsku i jeszcze zostało na wypasioną kolację w Warszawie :D

Pozytywy

  • wygrana w maratonie
  • dużo się nauczyłem, bardzo dużo
  • po maratonie świetnie się czułem
Maraton

Negatywy

  • słaby maraton, liczyłem na wiele więcej
  • nie było w tym roku rowerów do wygrania :)
  • musiałem wylać pół kufla, bo po 3 litrach piwa już naprawdę nie mogłem więcej ;)

Nauka na przyszłość

Nie da się pobiec maratonu, odpoczywając tydzień. Szczególnie, że byłem po półmaratonie i dalej po nim ciężko trenowałem. Niby byłem wypoczęty, ale 42 kilometry to nie 21. W pewnym momencie wszystko wyszło, maraton upomniał się o swoje i nie byłem w stanie kontynuować wysiłku. Puls drastycznie spadł a ja tuptałem do mety. Na drugi raz będę mądrzejszy. Jak to mówią, nie spróbujesz, nie będziesz wiedział.

Regeneracja

Dla początkujących

Maraton to nie zabawa. Musisz być do niego przygotowany, inaczej na pewno wyjdą wszystkie braki, wszystkie! Nie ma czegoś takiego jak szczęście w tym biegu. Nie oszukasz, nie przecierpisz. Zwyczajnie się nie uda, nie oszukasz maratonu. Dlatego zawsze doradzam, żeby ostrożnie podchodzić do tego dystansu. Jak chcecie dobrze pobiec, to musicie się dobrze przygotować. Odpocząć, zregenerować się i w pełnej formie, w dobrym zdrowiu, podjąć wyzwanie. A uwierzcie mi, i tak coś się przytrafi na trasie. Różnica jest taka, że w tym momencie będziecie w stanie odpowiedzieć, przeciwstawić się różnym przypadkom losowym. Bez przygotowania zwyczajnie zaczniecie cierpieć i maszerować do mety…

More from Bartosz Olszewski

Relacja z On The Run, czyli nie ma złej pogody… :)

Tak jak pisałem w ostatnim podsumowaniu tygodnia, będę szukał jakichś startów, żeby...
Read More
  • Lukasz Jankowski

    Hej dziś mija dwa tygodnie od debiutu maratonskiego czas 3.30.59 zabrakło 59 sek do planu ale jestem zadowolony 3 miejsce w M 30 udało się zdobyć w końcu nie każdy staje na pudle w debiucie pozdrawiam i życzę życiówki na jesień 3mam kciuki

    • pawo2000

      Co to za maraton w którym taki czas daje pudło? chętnie wystartuję za rok?

    • Lukasz Jankowski

      Maraton Jelcz-Laskowice zawsze 1 maja zapraszam nie ważne jaki czas ważne że pudło 😎

    • WarszawskiBiegacz

      Gratuluję i dziękuję za życzenia!

  • Maciej Szpil

    Bartku, to zmęczenie to nogi (czyli w skrócie mechanika, mikrouszkodzenia, itd.) czy energia, których źródeł nie udało Ci się zmagazynować w mięśniach i generalnie w organizmie przez ten tydzień?

    • WarszawskiBiegacz

      I jedno i drugie. Zwyczajnie mięśnie nie były w pełni wypoczęte, cały układ fizjologiczny nie pracował na 100%. A w maratonie minimalne brakli skutkuję dużą ścianą :)

  • Sebastian Grabowski

    Witam, mam pytanie odnośnie pulsu, a mianowicie jak to możliwe ze przy dużym zmęczeniu puls drastycznie spadł? U mnie jest wręcz odwrotnie przy zmęczeniu winduje prawie na maxa

    • Paweł Stankowski

      To się zdarza w maratonie gdy trafisz na „ścianę” – puls zwykle wtedy się obniża. Samo zmęczenie nie jest przyczyną, ale wyczerpanie się glikogenu już może.

    • WarszawskiBiegacz

      No i zwolnienie. Wolniejszy bieg – potrzebujemy mniej tlenu…

    • WarszawskiBiegacz

      Miałem tak zmęczone nogi, że nie byłem w stanie wygenerować mocy, zwolniłem, puls spadł.

  • Lan

    Hej! Po pierwsze: gratulacje (za ostatnie sukcesy) i wielkie dziękuję za motywację. A po drugie, czyli sedno komentarza – przeglądałam sobie właśnie twoją podstronę „Osiągnięcia” i bardzo zaciekawiły mnie następujące po sobie wyniki:

    Maraton Warszawski 2009 – 4:29:28, 2081 miejsce
    Maraton Warszawski 2008 – 3:21:03, 308 miejsce.
    Czy to pomyłka w latach? Jeśli nie, to skąd tak duża zmiana na minus między 2008 a 2009 rokiem? Mógłbyś coś więcej o tym powiedzieć? Jestem bardzo ciekawa!
    Pozdrawiam

    • WarszawskiBiegacz

      W 2009 biegłem dla zabawy, z bratem, żeby pokonać maraton, ale zero ścigania, kilka postojów itd. Wtedy jeszcze cały czas nie trenowałem. Dopiero od 2010 roku zacząłem regularne treningi.