Trening, plany i przemyślenia na przyszłość.

trening

Dziś rano odpaliłem facebooka i wyskoczyła mi informacja, że muszę w końcu coś napisać, bo zbyt długo moim obserwatorzy czekają już na nowe posty. I w sumie muszę przyznać rację temu facebookowi. Z tym, że dziś jeszcze nie piszę nic konkretnego. Piszę bardziej, żebyście wiedzieli, że o Was nie zapomniałem, co się u mnie dzieje i co zamierzam napisać w najbliższym czasie.

1) Krótka doba

Niestety, dzień ma tylko 24 godziny. Co gorsza, trzeba przynajmniej chwilę się przespać. Ostatnio testowałem nawet wartości graniczne. Wczoraj ostatnie 5 km treningu biegłem myśląc bardziej o tym, żeby nie zasnąć na środku ulicy, niż koncentrując się na tempie biegu. Wróciłem do domu, miałem coś napisać ale byłem zobowiązany stworzyć jeden tekst, który wcześniej obiecałem jednemu z portali biegowych. A jak już go napisałem to zasnąłem w ułamku sekundy. Za to dziś spałem ponad 8 godzin. Jest szansa, że wieczorem powstanie jakiś wpis! :)

bnp_25km_12_8_5

Ostatnie 5 km z tych 25 km BNP już dosłownie zasypiałem przy tempie maratońskim…

2) Plany startowe i trening

Obecnie szykuję się do ostatniego maratonu w tym roku. Chcę go biec 16 listopada. Gdzie? No właśnie, tego jeszcze sam do końca nie wiem. Jak pokazuje obrazek z nagłówka, opcji jest wiele. Są też inne kontynenty. Mam swojego faworyta, ale musi się jeszcze kilka rzeczy zgrać. Dlatego na razie nie chcę nic mówić. Jak już wszystko będzie jasne to na pewno o tym napiszę. Po maratonie planuję już tylko odpoczynek.

W tej chwili jestem (a raczej byłem) w bardzo ciężkim treningu. Zmieniłem trochę jednostki treningowe, zmniejszyłem objętość ale bardzo postawiłem na siłę i sprawność. Mam nadzieje, że nawet w tak krótkim czasie, taki bodziec zadziała pozytywnie i da wymierne korzyści na biegu. Z drugiej strony, nie jest ze mną zbyt dobrze, jeżeli chodzi o kontuzje. Lekko mówiąc, trochę się już sypię. Na szczęście już schodzę z intensywności, zmniejszam objętość i pozostał tylko start. Koniec z kombinowaniem jak rano dojść do łazienki albo w jakiej pozycji zasnąć, żeby za chwilę się nie obudzić.

podbiegi_agrykola

12 podbiegów na Agrykoli, różnej długości, różnej intensywności. Widać jak wzrasta kadencja, chwilami ponad 200

3) Książki

Ostatnio znowu sporo zacząłem czytać. Zawsze to lubiłem i wieczorami często zamiast coś napisać nie mogłem się oderwać od lektury. Ale może to i wyjdzie nam na dobre, bo na siłę na pewno napisałbym jakiegoś gniota, wrzucił na bloga a za jakiś czas wstydził się takiego wpisu. Po kilku kryminałach i sensacjach, ostatnio zabrałem się za „Biegania Metodą Danielsa”. Mówiłem Wam już, że to najlepsza książka o treningu? Na pewno tak, a teraz podtrzymuję to zdanie ze zdwojoną siłą. Nowa edycja jest jeszcze lepsza, jeszcze łatwiej napisana i moim zdaniem, każdy kto myśli poważnie o bieganiu, a nie ma trenera, powinien ją przeczytać. Recenzja wkrótce.

daniels_wydanie_polskie

 

Nowy Daniels jest jeszcze lepszy!

 

Mam też książkę o gotowaniu dla aktywnych. Również wydawnictwo Inne Spacery. Jedną z recenzji możecie przeczytać na blogu RunTheWorld.pl: Książka Kucharska Dla Aktywnych. Ja jeszcze nic z niej nie zrobiłem, ale obrazki powodują, że ślinię się jakbym tydzień nic nie jadł. W najbliższym czasie recenzja i jakieś potrawy z książki. Ale tym sposobem płynnie przechodzimy do następnego punktu:

4) Gotowanie

Nie wiem czy już o tym mówiłem, ale bardzo lubię spełniać się w kuchni. Ostatnio spędziłem tam trochę czasu. Przeważnie robiłem jakieś zdrowe jedzenie dla biegaczy. Ale czasem zaszalałem i powstało np. risotto grzybowe na kolację. Coś pysznego. Tak sobie myślę, że może raz na jakiś czas wrzucę jakiś przepis na bloga, może zrobię oddzielny dział, gdzie poza przepisem będę podawał jeszcze wartości odżywcze potrawy i jej najlepsze ulokowanie w naszym treningu (przed, po, w trakcie treningu). Myślę, że biegacze będą szczęśliwi, bo 90% moich potrwa, to maksymalnie 10 minut gotowania. A i w tym czasie można zrobić coś super. Tylko czasem mnie poniesie jak z tym risotto :)

risotto_grzybowe

 To naprawdę było pyszne i banalnie proste do zrobienia!

zupa_dyniowa_losos

 

A to już coś po bieganiu, zdrowo i kolorowo. Krem z dyni z różnymi ziarnami, orzechami i awokado. No i kanapki z łososiem.

5) Zmiany na blogu

Kombinuję jak ożywić bloga. Nie ma co się oszukiwać. Do końca świata nie mogę pisać tylko o treningu. Tematy mi się skończą w 2015 roku. Oczywiście to dalej będzie podstawa. Tym wpisom dalej będę poświęcał szczególną uwagę i najbardziej starał się je dopracowywać. Ale własnie kombinuję z jakimiś lżejszymi tematami. Nie chce też robić śmietnika z facebooka i bloga, więc może odpalę Instagrama? Nie jestem ekspertem od zdjęć, ale chyba powinienem się w końcu nauczyć robić dobre foty. Jak macie jakieś propozycje to chętnie posłucham, w końcu nie piszę tego bloga dla siebie.

6) Koniec

I to tyle na dziś. W tym tygodniu na pewno możecie się spodziewać jednego dużego tekstu o treningu. Na pewno będzie coś o moich planach jeżeli chodzi o najbliższy start i końcówkę sezonu. Mam też pomysł na jeden tekst o podbiegach, żeby Wam się trochę mniej nudziły. A i tak w tygodniu na pewno wpadnę na coś nowego. Więc nie martwcie się, WarszawskiBiegacz żyje, ma się dobrze i na pewno będzie dalej publikował!

PS – przepraszam Was, za brak komentarzy na blogu. Dawno nie odpowiadałem, ale spokojnie. Na pewno przejrzę ostatnie 10 dni. Pewnie zrobię to jeszcze dziś. Więc nie miejcie mi tego za złe, komentuje dalej a ja zawsze w wolnej chwili będę starał się odpowiedzieć.

More from Bartosz Olszewski

Czasem mam wrażenie, że sport niczego nas nie uczy

Piękny sport to nasze bieganie. Każdy ma swój pomysł na trening, ćwiczenia...
Read More