Trasa 36. PZU Maratonu Warszawskiego

Trasa 36. PZU Maratonu Warszawskiego

Znamy już trasę 36. PZU Maratonu Warszawskiego. Ci co biegli rok temu, znają ją doskonale (no może z ostatnimi 10 km, jak to zwykle bywa, mogą być problemy :) ). Ci co debiutują, albo już dawno nie biegali w Warszawie, będą mieli okazję przekonać się, jak szybka i ładna jest to trasa. Opiszę ją kilometr po kilometrze. Mam nadzieje, że pomoże Wam to w starcie i przekona, że jest to znakomita trasa zarówno do debiutu jak i robienia kolejnych życiówek.

Mapa

Na początek zdjęcie trasy.

Trasa 36. PZU Maratonu Warszawskiego

Pierwsze kilometry

Start jak zwykle z Mostu Poniatowskiego. Śmieję się co roku, że jest to taka namiastka NYC Marathon :) Ale naprawdę, taki start robi wrażenie. Pod nami Wisła. Z prawej strony Stadion Narodowy. Przed nami Centrum Warszawy.Ruszamy równo o 9:00. Pierwsze kilometry są minimalnie pod górę, ale jest to tak mały podbieg, że nawet go nie czuć (osobiście zawsze wręcz myślałem, że tam jest płasko). Alejami Jerozolimskimi dobiegamy do Marszałkowskiej. Po drodze mijamy Nowy Świat, muzeum Narodowe i słynną palmę na Rondzie de Gaulle’a. Po skręcie w prawo ukazuje nam się Pałac Kultury.

Maraton Warszawski 2013

Zrobię tutaj osobisty przerywnik. Wiele osób krytykuje Pałac Kultury i uważa, że powinno się go zburzyć. Osobiście pierwszy bym się przykuł do niego łańcuchami. W zamian na 100% powstałyby tam biurowce i sklepy. A tak mamy Sale Kongresową, kino, kilka teatrów, muzeum, wystawy i taras widokowy. Zostawcie Pałac Kultury w spokoju, dla mnie to historia miasta i niech tak zostanie.

Wracamy na trasę. Biegniemy Marszałkowską. Płasko jak stół. Mija kilometr i skręcamy w prawo w kierunku Starego Miasta. Mijamy Ogród Saski, Grób Nieznanego Żołnierza, Teatr Wielki, Plac Piłsudskiego i w końcu wbiegamy na Krakowskie Przedmieście. Wbiegamy na Plac Zamkowy. Mijamy Zamek Królewski i Kolumnę Zygmunta. Skręcamy w Miodową i po chwili mijamy Plac Krasińskich. Widzimy pomnik Powstania Warszawskiego i Plac Krasińskich. Biegniemy tutaj chwilę kostką brukową, trzeba trochę patrzeć pod nogi. No i zaczynamy zbiegi, łącznie ok 2 km w dół (z czego 500 metrów konkretnego zbiegu). Bonifraterska, Konwiktorska, Zakroczymska i Krajewskiego. Po lewej Cytadela Warszwska. I tak właśnie kończymy pierwszą część trasy.

Pierwsze 8 km jest naprawdę szybkie, ale przede wszystkim piękne. Uważajcie, żeby nie ruszyć za szybko. Osobom walczącym o życiówki radzę się skupić na biegu i równym tempie. Ponieważ między 6 a 8 km jest sporo zbiegów, nie wariujcie tam. To początek biegu. Rozluźnijcie się, przed Wami długa prosta. Ci którzy przyjechali podziwiać trasę, to jest chwila dla Was! To piękne 8 km i rozglądajcie się ile i gdzie możecie. Tylko nie wpadajcie na innych, jak się za bardzo zapatrzycie :)

 

Szybko i magicznie

Teraz mamy 6 km wzdłuż Wisłostrady. Jak ktoś liczy na świetny czas, to niech złapie się jakiejś grupy, zrelaksuje i biegnie równym tempem. Jest super płasko, idealnie równy asfalt i bardzo szeroki. Przeważnie też wieje wiatr w plecy. Po drodze jest zbieg do tunelu na Wisłostradzie. Później wybieg z tunelu. Nie jest to wymagający podbieg, ale warto o nim pamiętać i lekko zwolnić. A później pod Mostem Poniatowskiego doping, jakiego trudno szukać w innych częściach trasy. Oglądaliście kiedyś finisz etapu Tour de France, który prowadzi pod górę? Tutaj wygląda to podobnie. Uważajcie, żeby nie przyspieszać. W tym momencie to bardzo trudne, bo kibiców są tam setki i nie ma wolnego centymetra. Super sprawa!

Dla tych co podziwiają zabytki radzę skupić się na prawej stronie. Tam widzimy piękne fontanny a później stare miasto. Ponownie widać też Zamek Królewski. Mijamy też Muzeum Nauki Kopernika. Po lewej płynie Wisła a w tle przed nami Stadion Narodowy.

Później mijamy Stadion Legii na Łazienkowskiej. skręcamy w prawo. Tutaj mogą się zacząć lekkie schody. Ulice się zwężają. Trzeba zachować koncentrację! Cały czas jest płasko, ale zmienia się otoczenia i ciężko utrzymać równe i dobre tempo. Przed nami góruje słynna Agrykola. Ale spokojnie, nie będziecie nią podbiegać :) Skręcamy jeszcze raz w prawo w Myśliwiecką. Później dwa razy w lewo i biegniemy Aleją Hopfera. Przed nami Łazienki Królewskie. Po lewej stadion lekkoatletyczny Agrykola, takie warszawskie Iten :) Wbiegamy do parku i biegniemy aleją Chińską. Wbiegamy na nawierzchnię żwirową, ale bardzo równą, twardą i płaską. Cały czas jest szybko. Przed nami uciekają wiewiórki i pawie a my wybiegamy z Łazienek i ponownie wbiegamy na Czerniakowską biegnąć wzdłuż Wisły.

maraton_warszawski_myśliwiecka_kanałek

To właśnie takie widoki mamy na ulicy Myśliwieckiej.

Od siebie dodam, że mnie jednak ten odcinek zawsze trochę męczy. Pierwsze kilometry to euforia. Później zbiegi. Następnie idealnie równo i szybko. I tak mija pierwsze 15 km. Tutaj raptem uliczki się zwężają, mamy kilka ostrzejszych zakrętów. Po raz pierwszy można poczuć trudy biegu. Odetchnijcie w tym momencie głęboko. Nie szarżujcie za bardzo. Przed Wami zaraz będzie 5 km super szybkiego odcinka trasy,

Szybko i tyle

Między 18 a 23 km trasy nie będzie pięknych widoków. Ale będzie bardzo szybko. Równe, szerokie drogi. Więc tutaj niech każdy się skupi na dobrym równym tempie. Za bardzo nie ma o czym pisać. Zrelaksujcie się, wyrównajcie tempo. Powoli zaczyna się maraton :)

Doping i pierwsze schody

Jeżli chcecie gdzieś w Polsce, na maratonie, poczuć się naprawdę dopingowani, to właśnie tutaj. Wilanów i Ursynów. Zorganizowane grupy kibicowskie. Różne zespoły, okrzyki, muzyka. Naprawdę super atmosfera. Z roku na rok jest coraz więcej kibiców i mam nadzieję, że w tym roku będzie Was jeszcze więcej. Nic tak nie pomaga w tym momencie jak głośny doping!

Ale są też pierwsze schody. Ok 26 km biegniemy trochę ścieżkami rowerowymi i chodnikami. Są też węższe drogi i kilka tzw. policjantów na drodze. Ja tam tracę rytm. Na koniec jest podbieg. Pierwszy i jedyny na trasie. Ale uwierzcie mi, to nic strasznego. Arbuzowa to najmniejszy wymiar kary, jeżeli chodzi o podbiegi :) Jednak na tym odcinku zaczynają się pierwsze kryzysy. Nie dajcie się pokonać w tym momencie. Możecie trochę zwolnić, ale nie przeszarżujcie. Jeszcze nie ma 30 km. Prawdziwy maraton przed Wami!

Zaczynamy Maraton!

Skręcamy w prawo w Aleję KEN i mijamy znacznik z 30 km. W tym momencie kibicują nam setki osób. I to wielu osobom ratuje życie. Zaczyna się prawdziwy maraton. Z jednej strony kocham ten odcinek, z drugiej nienawidzę, a z trzeciej niewiele pamiętam :) Tutaj już będziecie wykończeni. Przed wami płaski, długi bieg aż do Centrum Warszawy. Mam różne wspomnienia, ale zawsze jest to potworna walka. Jest ból, jest cierpienie. Jest to co ja uwielbiam w maratonie, zaczyna się walka z samym sobą, walka o przetrwanie. Ja uwielbiam tą walkę. To tutaj wychodzi z nas duch prawdziwego maratończyka.

Co ja Wam mogę powiedzieć. Często tutaj wieje w twarz. Jest też jeden mały podbieg na wiadukt. Chowajcie się w grupie i walczcie. Nie poddawajcie się. A Ci co podziwiają trasę… Jeżeli ktoś w tym momencie ma na to siłę, to nie chce z nim rozmawiać! :D

Finisz

maraton_warszawski_most_poniatowskiego

Jesteśmy na 38 km. Jeżeli już tutaj dobiegliście to nic Was nie złamie. Mijamy Plac Na Rozdrożu, Plac Trzech Krzyży i skręcamy w prawo na most Poniatowskiego. Zawsze tam był wiatr w plecy. Dobiegnijcie na most, później będzie już tylko łatwiej. Pamiętam jak pierwszy raz trasa miała finisz na Narodowym. A raczej zupełnie nie pamiętam, bo to chyba był jedyny bieg, gdzie dałem z siebie absolutnie wszystko co mogłem. Na 39 km urwał mi się film i pamiętam tylko jak wbiegam na stadion :) Mówię to, żebyście się nie poddawali, bo później takie chwili wspomina się do końca życia. To jest coś niesamowitego. Walczcie na moście. Na końcu jest zbieg i już tylko jakieś 500 metrów!

Stadion Narodowy

Nie ma co tu dużo gadać. To największa atrakcja tego biegu. Szczególnie dla kogoś, kto jeszcze na stadionie nie finiszował. Mój pierwszy finisz w tym miejscu zapamiętam do końca życia. Ledwo żywy wbiegasz przez tunel i przed Twoimi oczami ukazuje się mnóstwo kibiców na trybunach. Krzyk, wrzawa i meta przed Tobą. Nawet jak teraz o tym piszę to aż mnie ciarki przechodzą. To była chwila bezcenna. I nawet jakby cała trasa była tragiczna to dla samego finiszu na Stadionie Narodowym warto wystartować w Maratonie Warszawskim.

finisz_maraton_warszawski_2014

Podsumowanie

Trasa moim zdaniem jest piękna i szybka. To idealny bieg na debiut i bicie kolejnych życiówek. Piękna fragmenty na początku. Szybki i płaski środek trasy. Lekki podbieg przed 30 km. I płaska i szybka końcówka ze wspaniałym kibicowaniem na trasie.

Jeżeli macie jakieś pytania. Chcecie się czegoś dowiedzieć. Jak biec, jak wygląda konkretny fragment, to śmiało pytajcie. Na pewno odpowiem.

PS – wiem, że filmik z trasą jest sprzed roku. Ale w tym roku mamy kosmetyczne zmiany, więc możecie oswoić się z trasą :)

More from Bartosz Olszewski

Czasem mam wrażenie, że sport niczego nas nie uczy

Piękny sport to nasze bieganie. Każdy ma swój pomysł na trening, ćwiczenia...
Read More