To jeszcze nie koniec – plany biegowe na 2014

plany biegowe

Emocje opadły, główny start w sezonie już za mną. Prawdę mówiąc chciałem skończyć w tym roku sezon startowy na Warszawie. Zrobić wolny październik i przygotować się na mocną dychę w lutym. No ale bieganie ma to do siebie, że plany często się zmieniają. Tak było i tym razem.

To jeszcze nie koniec

Zdecydowanie nie kończę sezonu. Prawdę mówiąc 3 dni po Maratonie Warszawskim już praktycznie nie czułem go w nogach. Jedyne co mnie bolało to tricepsy i ramiona :) No i głowa, ale nie wnikajmy od czego… Nie zjadłem też kilku blach ciasta. Nawet ograniczyłem się do jednej czekolady a lody dalej leżą w zamrażarce. Jakoś nie miałem specjalnie apetytu. Nie zrobił się ze mnie ludzik Michelin, wagowo jestem gotowy na dalsze ściganie się na zawodach.

maraton_warszawski_2014_bymkiewicz_1

Trochę zmian

Świetnie mi się trenuje. Z jednym zastrzeżeniem. Wyrzuciłem ze słownika słowo Długie Wybieganie. W każdej postaci. Mam dość. Żadnych 30 km, żadnych drugich zakresów powyżej 20 km. Robiłem 25 km BNP tydzień po maratonie, świetny trening, ale mi starczy. Moja głowa tego zdecydowanie nie akceptuje. Natomiast akceptuje szybkie bieganie. Dużo treningów, ale krótkich. Szybkich. Interwały, biegi ciągłe, podbiegi. Wchodzą jak nóż masło. Tak szybko się regeneruję, że chyba zacznę sprawdzać, czy ktoś nie dosypuje mi czegoś do jedzenia. Do tego dorzuciłem siłownię. Dużo siły, dużo sprawności, dużo stabilizacji. Świetnie mi się teraz trenuje, chce mi się trenować. Cholera, nawet chce mi się ciężko trenować.

tydzien_2_6

Poza tym, pół roku się do czegoś szykuje. Osobiście cały sezon mam w głowie jeden bieg. Nie pobiegłem nawet jednego startu w pełni wypoczęty. Cały sezon szykowałem się pod maraton. Miałem trochę problemów, ale nie oszukujmy się, poważne urazy mnie omijały. Praktycznie zero przerw na kontuzje. Niestety moim zdaniem, tym razem zrobiłem sporo błędów treningowych. Cały czas się uczę na swoim organizmie. A on się uczy radzić sobie ze środkami treningowymi, jakie mu proponuję. Skubany, chyba nauczył się za dobrze i teraz muszę go zaskoczyć. Niech się znowu trochę pomęczy :) No i po tym wszystkim nie chce kończyć sezonu, chcę coś z tego mieć, chcę poczuć więcej radości ze startów bo w końcu po to trenuję, żeby startować, żeby się ścigać. Więc się jeszcze trochę pościgam.

Rzeszów Maraton

Może w najbliższy weekend pobiegnę jakieś 5 – 10 km w ramach treningu. A tydzień później prawdopodobnie będę startował w maratonie w Rzeszowie. Nie chce tam bić rekordów, chce trochę porywalizować, bo to w sporcie kręci mnie najbardziej. Nie znam jeszcze dokładnie obsady biegu (podobno ma być trochę Kenijczyków), na liście startowej są też zawodnicy z Ukrainy. Ale wydaje mi się, że jest szansa na dobrą pozycję. Trasa na mapkach wydaje się też dość szybka, ale to zawsze może być mocno złudne. Jak pogoda dopisze, a ja w tydzień po niedzielnym starcie odpocznę w pełni, to jest szansa na szybki bieg.


rzeszow_trasa_maratonu

 

rzeszow_profil_trasy_maratonu

Dalsze plany

Po biegu zdecyduję co dalej. Jeżeli będę zmuszony dać z siebie wszystko i po biegu kilka dni będę chodził jak zombie, to możliwe, że to będzie koniec sezonu. Ale jeżeli będzie jak po Warszawie, jeżeli dalej będę czuł, że mogę rywalizować i chce mi się mocno trenować, to zamierzam wystartować gdzież za granicą w połowie listopada. No i przydałoby się zarobić w Rzeszowie na bilet i hotel, starty zagraniczne kosztują a wraca się z trombitą :) Jakieś już plany mam, coś sobie wypatrzyłem. Ale na razie nie ma co się rozpisywać. Po maratonie w Rzeszowie będzie więcej wiadomo.

trombita

Główna nagroda za wygraną w Lucernie, Trombita! :)

Planuję też wystartować szybką dychę na początku 2015 roku. Więc pewnie po listopadowym starcie (o ile nastąpi) zrobię tydzień, dwa przerwy z kilkoma lekkimi rozbieganiami, odpocznę psychicznie od biegania i ponownie wskoczę w szybkie jednostki treningowe. Jak teraz o tym piszę, to widzę, że trochę się tego nazbierało. Ale powinno być dobrze. Jakby po drodze przytrafiła się jakaś kontuzja, to przynajmniej wiele osób będzie mogła szybko znaleźć domniemaną przyczynę i będą mogli zaistnieć w komentarzach ;)

Podsumowanie

To chyba tyle, jeżeli chodzi o moje plany na 2014 rok. Miał być luz, będzie trening. No i na pewno wiele z Was będzie mogło mnie spotkać na siłowni. Albo gdzieś na ulicy, jak kaleczę jakieś skipy lub inne elementy ogólnorozwojowe. No i to chyba tyle. Idę spać, bo może i szybko się regeneruję, ale jednak 5 godzin snu sprawie, że pierwsze kilometry biegu wyglądają jak atak zombie. Do usłyszenia!

More from Bartosz Olszewski

Garmin Fenix 3, Epix, Vivoactive – nowości na 2015 rok

Garmin przygotował dla biegaczy zestaw nowości na wiosnę 2015 roku. Jak widać,...
Read More