Talent jest przereklamowany!

talent

Zawsze po jakimś artykule pokazującym sukces biegaczy amatorów, ich ponadprzeciętne wyniki, w komentarzach ciągle powtarza się jedno zdanie: „bo on ma talent i predyspozycje”. Może i część ma, ale czy oby na pewno? Czy tylko talent i predyspozycje do biegania długodystansowego mogą nam zapewnić sukces? Czy nie ma innej drogi to znakomitych rezultatów?


Rzeczywiście o zawodnikach elity, mistrzach świata, olimpijskich trudno powiedzieć, że nie mają predyspozycji. Najwięksi wśród sportowców są ludźmi niezwykle zdolnymi, predysponowanymi do swoich dyscyplin. Jednak nawet wśród tych najlepszych do mistrzostwa nie prowadził ich talent tylko ciężka praca! Michael Phelps, Emil Zatopek, Michael Jordan, Robert Korzeniowski, Chrissie Wellington. Każdy z nich jest legendą swojej dyscypliny sportu. Ale proponuję poczytać ich biografie. Phelps potrafił przez rok nie opuścić żadnego treningu, a pływał dwa razy dziennie! Zatopek robił tak katorżniczy trening interwałowy, że obecnie nawet trudno sobie nam to wyobrazić. Jordan, mój największy idol sportowy, on zaczynał trening pierwszy a kończył jak już wszyscy wzięli prysznic… A Korzeniowski? On był prawdziwym perfekcjonistą jeżeli chodzi o każdy aspekt związany z treningiem. Chrissie Wellington to z kolei wzorcowy przykład koncentracji na celu i pełnego poświęcenia w celu realizacji marzeń. Jak widać każde mistrzostwo musi być poparte ciężką pracą. Inaczej zwyczajnie znajdzie się ktoś inny pracujący ciężej, może troszkę mniej utalentowany, ale zdeterminowany na wynik, kto nas w końcu prześcignie.

jordan_talent
A jak to się ma do nas, biegaczy amatorów. Otóż bardzo podobnie. Bywają biegacze którzy mając 20 lat wychodzą na swoje pierwsze 10 km i łamią 40 minut. Są i tacy (jak ja), którzy w ogóle mogli tylko pomarzyć o 10 km biegu. A jak już zaczną trenować to ich wynik daleko odbiega od tych niecałych 40 minut (w moim przypadku było to ponad 45 minut). Jednak nigdy się nie poddawałem, wiedziałem, że jak włożę w to odpowiednio dużo pracy i wysiłku to dogonię tych „lepszych”. Przecież oni są na szczycie, to oni tracą motywację, zaczynają popełniać błędy. Z drugiej strony zawsze mówiłem, że żeby coś osiągnąć trzeba w to wierzyć. Inaczej nigdy nie osiągniemy tego co możemy. Potrzebny jest konkretny cel możliwy do zrealizowania. I żadnego gadania o talencie, dla mnie to jest zwykła wymówka, która hamuje nas w realizowaniu swoich celów.

zatopek_talent
Na koniec jeszcze przytoczę dwa zdania, które usłyszałem na konferencji organizowanej przez firmy PsychologiaSportu.pl i Ortoreh:

„Talent przywołujemy, jest mitem! Nie ma czegoś takiego w sporcie! Liczy się siła woli!”

„Najlepsi płacą cenę sukcesu – codziennie! Powiedz sobie czego chcesz, określ cenę którą jesteś w stanie za to zapłacić a na koniec zapłać!!!”

I to jest dla mnie kwintesencja podejścia do czegoś takiego jak talent i sukces. Zwyczajnie, sukces kosztuje a talent nie istnieje…

More from Bartosz Olszewski

Regeneracja biegacza – to musisz wiedzieć!

„Jakie znasz/znacie najlepsze sposoby na regenerację?” To pytanie, które pada niemal codziennie,...
Read More