Talent – ciąg dalszy

Po moim ostatnim wpisie na temat talentu, Talent jest przereklamowany, wywiązała się całkiem ciekawa dyskusja. Jak zawsze w takich przypadkach każdy ma swoje zdanie. Nie odpowiadałem na wszystkie komentarze, bo musiał bym kilka razy pisać to samo, więc odnoszę się do tego w tym wpisie. Postaram się odpowiedzieć na najczęstsze zarzuty osób, które jednak w talencie widzą drogę do sukcesu.

 

1) Talent w kontekście sportu

Mój poprzedni wpis dotyczył talentu w kontekście sportu. Standardowy argument w komentarzach jest taki, że ile bym nie malował, to nie będę Picassem. Ile bym nie grał na skrzypcach to wirtuozem nie zostanę. Pewnie macie rację, ale nie bardzo chcę wchodzić na tematu sztuki. Nie znam się na niej. Pisałem o bieganiu i o tym, że w bieganiu dla mnie talent jest mocno przereklamowany. Zwyczajnie tu wszystko trzeba wytrenować, a przede wszystkim, wszystko można wytrenować. Pewnie prawdą jest, że nawet trenując najciężej jak tylko można nie pobijesz rekordu świata w maratonie. Na takim poziomi w grę wchodzi już mnóstwo szczegółów, które decydują o końcowym wyniku. Ale dalej będę się bardzo mocno trzymał zdania, że niemal każdy trenując odpowiednio ciężko amator jest w stanie osiągnąć zdecydowanie ponadprzeciętny poziom sportowy.

2) Talent a nie predyspozycje!

Dla mnie to nie jest to samo. Zgodzę się, że każdy ma jakieś predyspozycje. Koszykarz dobrze jak jest wysoki, pływak powinien mieć odpowiednie proporcje ciała. Biegacz długodystansowy dobrze jak ma przewagą włókien mięśniowych wolnokurczliwych i wysokie VO2max. Ale to nie ma nic wspólnego z talentem. Dla mnie to są wrodzone predyspozycje. I mimo wszystko dalej uważam, że nawet ze słabymi predyspozycjami możemy osiągnąć niewiarygodnie dużo. Żeby nie być gołosłownym. Miałem raz badanie VO2max, plasowałem się zdecydowanie poniżej przeciętnej! Mój hematokryt to 39% i jest poniżej normy. Tak samo jak hemoglobina. Po takich badaniach wychodzi, że kompletnie nie mam szans z innymi zawodnikami. A jednak…

3) „Bo ważne jest, czy ruszałeś się za młodu!”

No na pewno jest ważne. Wiadomo, że jak będąc dzieciakiem sporo się ruszałeś to jest Ci łatwiej później wrócić do sportu. Tylko co to ma wspólnego z talentem? To czy ktoś będąc dzieckiem czy nastolatkiem prowadzi aktywny tryb życia czy nie to jego wybór a nie kwestia talentu. Jeden woli kopać piłkę, drugi grać na konsoli. Nie chcę tutaj określać co jest dobre a co złe. Chce tylko pokazać, że to kwestia wyboru a nie talentu.

4) To blog o bieganiu, piszemy o bieganiu.

Odnosicie się do innych sportów, ja bardziej pisałem w kontekście biegania. Ale dla mnie w innych sportach jest podobnie. Ludzie myślą, że Messi, Ronaldo czy wcześniej Beckham to czyste talenty. Rzeczywiście wybijają się ponad przeciętną, ale jak słucham wywiadów z trenerami, czytam ich biografie, to wszędzie wychodzi na to, że to oni najciężej trenowali. To oni chcieli być najlepsi. To oni mieli jasny cel i do niego dążyli. I później zbierają owoce tej pracy. Fakt, że aby osiągnąć tak niebotyczny poziom potrzeba czegoś więcej. Pewnie jest to połączenie wielu czynników. Nastawienia, koncentracji na celu, znakomitego trenera itd. Ale tzw. „talent” ma z tym niewiele wspólnego.

5) Ja nigdy tak nie pobiegnę…

I ostatni rzecz do której odniosę się być może jutro. Bo to już temat na oddzielny post. Wieczny argument, że są grupy dziesiątek biegaczy. Trenują razem, mają wspólnego trenera. Ale nigdy żaden z nich nawet nie zbliży się do 2:30 w maratonie. To ja się spytam, czy ktoś z nich jest w stanie poświęcić tyle, żeby taki wynik zrobić? Bo nie ma nic za darmo a za takie wyniki płaci się już bardzo wysoką cenę. Zdecydowana większość biegaczy nie biega, żeby za wszelką cenę urwać kolejne minuty z życiówki. Lubią biegać i cieszą się bieganiem. I bardzo dobrze, bo jak wiele razy wspominałem, każdy cel który przyświeca bieganiu, do dobry cel :)

PS – a tak w ogóle to dziwi mnie, że tak wiele osób chce szybko biegać i pisze, że to kwestia talentu. Szczerze w to wierzy i się tym asekuruje od ewentualnych porażek. Osobiście, nawet jak bym był przekonany, że coś takiego istnieje (jak zaczynałem biegać to nawet tak myślałem) to pewnie wyrzucił bym to z głowy. W żaden sposób nie jest to w stanie mi pomóc w lepszym bieganiu, a na pewno szkodzi i prowadzi do frustracji…

More from Bartosz Olszewski

#BiegamDobrze vol. 2

180 000 złotych – tyle środków na rzecz organizacji dobroczynnych zebrali uczestnicy...
Read More