St. Moritz – raj dla sportowców i pierwsze bieganie

St. moritz

Rozpocząłem wakacje. Dwa tygodnie urlopu. Zamiast leżeć plackiem na plaży, ja szukałem miejsca, gdzie mogę spokojnie trenować w pięknych okolicach. Myślałem o górach. Wiem, że to już zboczenie, brać urlop i myśleć o treningu w czasie wolnym, ale cóż, my biegacze już tak mamy. Skoro tak rzadko mogę sobie pozwolić na taki wyjazd, to chciałem jechać w miejsce wyjątkowe. I padło na St. Moritz.

Raj dla sportowców

Jak tylko dotarłem na miejsce samochodem, wiedziałem już, że jestem w biegowym raju. W sumie to nie tylko raj dla biegaczy, ale dla wszystkich sportowców. Po drodze mijaliśmy dziesiątki kolarzy trenujących na tutejszych drogach. Na mijanych jeziorach można było dostrzec przedstawicieli sportów wodnych. W ogóle spacerując i biegnąc w koło jeziora, mijamy dziesiątki sportowców.

Ścieżka w koło jeziora
Ścieżka w koło jeziora

Jedni to zupełni amatorzy, inni to zawodowi biegacze. W sumie to nawet dziwnie się czułem będąc wyprzedzany przez dwóch biegaczy, kiedy biegłem tempem niemal 4:00 min/km. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że oni sobie spokojnie rozmawiali :) Jest tutaj cicho, spokojnie. Wszędzie czysto, wszystko jest idealnie zaplanowane i przemyślane. Takie…. szwajcarskie, jak ich zegarki :)

Infrastruktura dla biegaczy

Samo St. Moritz położone jest na wysokości ponad 1800 metrów nad poziomem morza, więc jest to idealna wysokość do treningu. Jest tutaj mnóstwo ścieżek biegowych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Można pobiegać po okolicznych górach. Ale możemy również biegać po płaskich ścieżkach biegowych w koło tutejszych jezior. Ja już sobie zaplanowałem długie wybieganie. W koło trzech jezior, biegniemy cały czas dosłownie metr od wody. Szutrowa droga. 30 kilometrów, jedna pętla, RAJ!

stmoritz_7

Ale to nie wszystko. Z balkonu mamy widok na bieżnię lekkoatletyczną. Bieżnię, na której można spotkać najlepszych lekkoatletów świata. Cały czas sterczę na balkonie i ich wypatruję. Obiekt jest ogólnodostępny. Cały, łącznie z trawą, płotkami, szatnią. Wchodzisz, biegasz, nikt nikomu nie przeszkadza. Kręcimy kółka, w koło Alpy, piękne szczyty górskie. A obok śmiga Ci jakiś Mo Farah poganiany przez Salazara. Nie wiesz czy to jeszcze rzeczywistość, czy to w ogóle dzieje się naprawdę.

stmoritz_4

Pierwsze bieganie

Po zameldowaniu się w pokoju wyglądaliśmy razem z Kasią, jakbyśmy właśnie skończyli jakiś bieg ultra po tutejszych górach. Bolały nas głowy, leżeliśmy bez ruchu i ciężko było nam się podnieść. Nie wiem czy to wina długiej podróży (około 14 godzin jazdy samochodem) czy zmiany wysokości. Faktem jest, że jechaliśmy chwilami na wysokości 2300 metrów i tam naprawdę średnio się czułem co chwila robiąc zakręt o 180 stopni, jak na karuzeli. Bałem się, że zanim jeszcze na dobre zacząłem obóz, to już jestem wrakiem. Ale siłą woli się zmusiłem i wyszedłem pobiegać. Zresztą mając jezioro 20 metrów od hotelu a w koło 4,5 kilometra ścieżki biegowej, trudno byłoby nie wyjść.

stmoritz_3

Ruszyliśmy bardzo spokojnie. Pierwsze kółko zrobiliśmy razem. Tempo około 5:20 min/km. Jak na taki bieg to miałem wysoki puls, w okolicach 115. Czasem w Warszawie mam taki przy 4:40 :) Ale po pierwszym kółku postanowiłem wejść na puls 130 – 135, czyli takie moje standardowe rozbieganie. I było bardzo dobrze. Tempo jakie miałem to 4:10 – 4:30 min/km, cały czas pilnując się pulsu, żeby nie przegiąć pierwszego dnia. W dodatku byłem po morderczym treningu dzień wcześniej, kiedy to robiłem sprawdzian na 10 km na warszawskiej Agrykoli. W dodatku z pełnego treningu, o 16:00, w pełnym słońcu.

stmoritz_8

W ogóle to co widzieliśmy z samochodu, nie oddaje tego, jak to wszystko wygląda z pozycji biegacza. Musiałbym zatrzymywać się co metr (dosłownie) gdybym chciał zrobić zdjęcie wszystkiemu, co warte jest uwiecznienia na zdjęciu. Instagram będzie w najbliższych dniach mocno obciążony ;)

Po 10 kilometrach zmieniłem trasę i wbiegłem w las. Z lewej rwący strumień, ja biegłem piękną ścieżką otoczony drzewami. Tutaj już trafiłem na kilka dość mocnych wzniesień. Na podbiegu puls momentalnie skakał. Nawet niemal podchodząc zbliżał się do 150, to już jest różnica między nizinami a górami. Wzniesienia idą dużo trudniej a mi zaczyna szybko brakować tlenu. Ponownie wbiegłem na ścieżkę w koło jeziora. Zrobiłem jeszcze trzy kilometry z Kasią, kilka kilometrów sam i skończyłem dwoma kółkami na bieżni przy naszym hotelu.

stmoritz_2

Szczerze, myślałem, że będzie trudniej. Po biegu czułem się bardzo dobrze. Na samym biegu puls też nie był jakiś wysoki, w normie. Różnice? Na pewno pragnienie. Cały czas chce mi się pić. Piję ponad dwa razy więcej niż w Warszawie i mimo wszystko czuję pragnienie. Już kończy nam się pierwsza zgrzewka wody, a nie jesteśmy tu nawet 24 godzin. Dużo trudniej idą też podbiegi. Lekkie wzniesienie a ja już oddychałem przez rękawy… Na mocniejsze bieganie jeszcze przyjdzie czas i wtedy napiszę więcej. Drugi zakres, progowy, interwały. Nie mogę się doczekać. A tymczasem czas na wybieganie.

More from Bartosz Olszewski

Ćwiczenia siłowe spalają więcej kalorii niż myślano

Zawsze uważałem, że najlepsze dla naszego zdrowia jest umiejętne łączenie ćwiczeń siłowych...
Read More
  • Zbyszek

    W końcu zobaczysz jak to jest, jak Ty biegniesz np. trening progowy, drugi zakres, a tu Cię ktoś na dużym ludzie mija :)
    A co do Mo Faraha, to chyba w Font Romeu jest :)
    Udanego obozu :)

    • WarszawskiBiegacz

      Na progowym nikt mnie nie minął! :D

      Ale fakt, było kilku takich zawodników na 400 – 1500 metrów którzy latali nad bieżnią. No i kadra maratończyków z Japonii, ogień! :)

  • Rob

    takie pytanko, 2 zakres to Ty biegasz raczej na plaskiej trasie czy pofalowanej chodzi mi o Warszawe?

    • WarszawskiBiegacz

      Jak mam okazję to lubię na pofałdowanej w Lesie Bielańskim.

  • emka

    haha, zobaczysz, jak się czuje przeciętny zjadacz kilometrów, gdy Ty go mijasz :-) Udanego wypoczynku :-)

    • WarszawskiBiegacz

      Myślałem, że będzie gorzej. Ale na bieżni to co chwila ktoś mnie mijał ;)

  • Pingback: Podsumowanie tygodnia 27.2015 - warszawskibiegacz.pl()