Skąd brać czas na bieganie?

Czas na bieganie

Zbierałem się do napisania tego tekstu od dawna. W sumie to już prawie rok. Bardzo dużo osób zadaje mi pytanie, skąd mam na to wszystko czas. Zostałem poproszony o napisanie kilku słów na ten temat. Ale przez te pół roku chodziłem i się zastanawiałem o czym w sumie miałbym pisać? Nic mi nie przychodziło do głowy, tylko jakieś banały w stylu: nie oglądaj telenoweli. W końcu się zabrałem za pisanie. Tekst nie będzie mówił co macie zrobić, żeby mieć czas na bieganie, ale raczej motywował do podjęcia działania. Bo nikt wam tego czasu nie da, sami musicie go znaleźć.

Po tym wstępie, który w sumie mógłby równie dobrze kończyć ten artykuł, zastanówmy się, jak to jest z tym czasem? Naprawdę go nie macie? Czy może go marnujecie? Albo trzecia możliwość – macie czas, ale wolicie poświęcić go na inne rzeczy? Dla mnie to są trzy przypadki. Pierwszy prawie nie występuje. Drugi jest tak powszechny, że powinien być karany grzywną :) Trzeci przypadek też jest dość często spotykany. Chociaż tutaj przynajmniej nie marnujecie cennych minut, tylko poświęcacie je na inne cele.

W tym momencie w pierwotnej wersji tego tekstu nie było części poświęconej temu, skąd brać czas. Ale przespałem się z tym parę nocy i stwierdziłem, że w sumie jest klika spraw, które zdecydowanie mogą nam pomóc w znajdowaniu kolejnych godzin na trening. Sam dochodziłem do tego stopniowo, więc stwierdziłem, że warto się nimi podzielić. Staram się jednak, żeby nie były to banały, ale naprawdę większe zmiany w waszym harmonogramie dnia:

1) Planuj cały tydzień, a przynajmniej dzień!

To jest absolutna podstawa. Musicie mieć zaplanowany harmonogram dnia i się go trzymać, żeby nie było potem niespodzianek i wypadających treningów. Nie mówię tu o spisywaniu wszystkiego na kartce, ale zaplanujcie sobie to w głowie. Osobiście co do minuty jestem w stanie określić kiedy i gdzie będę danego dnia. W większości przypadków nawet dotyczy to całego tygodnia. Zresztą jak coś zaplanujecie, to potem będziecie bardziej zmotywowani żeby to zrobić. Jak powiecie sobie „pobiegam jutro” to możecie przekładać to w nieskończoność. Jak powiecie „pobiegam jutro o 6:00” to wstaniecie i pobiegacie. Macie z głowy i cały dzień przed wami. Oczywiście zaplanowany dzień :)

Czas na bieganie

2) Wstawaj rano

Nikt tego nie lubi, no może prawie nikt. Ale jak chcecie zyskać czas, to własnie tutaj go znajdziecie. Z doświadczenia wiem, że wieczorami głównie marnuje się czas. Mówię tu o gapieniu się w telewizor, przeglądaniu głupot w internecie i ogólnym zabijaniu czasu. Lepiej iść wcześniej spać, wstać rano i iść na trening. Nie będę was oszukiwał, na początku będzie bardzo ciężko. Organizm nie jest przyzwyczajony, ciężko się biega. Ale z czasem wszystko się unormuje i będzie to świetny trening.

3) Staraj się połączyć bieganie z pracę

[list type=”check”]
  • Fajnie, jak masz możliwość wyjść z pracy i zrobić trening. Sporo pracodawców zgodzi się na coś takiego. W końcu liczy się czas spędzony w pracy a nie sztywne 8 godzin – od 8:00 do 16:00. A chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że po bieganiu jesteśmy wydajniejsi w pracy.
  • Możesz przygotować w pracy ubranie i zwyczajnie do niej pobiec. Możesz też pojechać do pracy z ciuchami biegowymi i wrócić biegiem do domu. Wydaje się abstrakcyjne, ale ile zyskujecie czasu! To naprawdę działa.
  • Możecie rano pojechać do pracy (omijając korki) i wyjść na trening z pracy. Robicie to bardzo rano, tak żaby skończyć trening i być gotowym do pracy. Sam stosuję tę metodę i bardzo ją sobie chwalę.
[/list]

 

Czas na bieganie

4) Nie trać czasu na zakupy

Łatwo powiedzieć. Sam cały czas z tym walczę i na pewno mogę na tym polu ugrać jeszcze dużo czasu. Są zakupy spożywcze online (to naprawdę działa, nie ma się czego bać). Wszystko można kupić w necie, a kurier nam dowiezie. Ale osobiście dalej potrafię wejść do centrum handlowego i stracić tam pół dnia na nic. To naprawdę pożeracz czasu i trzeba go unikać jak ognia.

5) Wykorzystuj każdą chwilę!

Dosłownie. Czytaj w autobusie. Umawiaj się ze znajomym na trening (o ile biega) zamiast na kawę. Pisz bloga i oglądaj serial z lektorem :) Co wam tylko przyjdzie do głowy. Zwyczajnie gospodarujcie umiejętnie czasem.

Koniec łatwych i pięknie brzmiących haseł. Teraz przejdźmy do konkretów :) Odgradzamy się linią i jedziemy dalej.


No to zacznijmy od tego marnowania czasu. Niestety, mało kto jest w stanie mnie przekonać, że nie ma czasu na bieganie. Bo praca, bo dom, bo rodzina itd. Zgodzę się z tym. Ale zastanówcie się, przeciętna osoba pracuje 8 godzin dziennie, w weekendy ma wolne. Jak będziecie spali średnio 7 godzin to też wam starczy. No i zostaje 9 godzin dziennie, 17 godzin w weekendy. No nie wmówicie mi, że jesteście tak zajęci, że nie znajdziecie czasu, żeby 3 razy w tygodniu wyjść na godzinę pobiegać. Prawda jest taka, że jak chcecie, jak macie motywację do tego, żeby wyjść i się poruszać, to na pewno ten czas wygospodarujecie. Pytanie tylko czy wam zależy, czy zwyczajnie pokazujecie jacy to jesteście poszkodowani, bo chcecie tak bardzo biegać, a czasu brak. Może piszę w tej chwili dość ostro, ale taka jest prawda. Jeżeli nie macie ochoty biegać to tego nie róbcie, a nie szukajcie wymówek w postaci braku czasu. Rozumiem jeszcze osoby które trenują codziennie, mają rodziny. Rzeczywiście u nich to wyzwanie. Jednak znam osoby, które doskonale sobie z tym radzą. To przede wszystkim kwestia doskonałego planowania, gospodarowania każdą wolną minutą. Ja się takiej osoby zapytasz rano co będzie robiła o 18:30 to pewnie Ci powie, że będzie na 3 km ścieżki biegowej. Bo trzeba mieć wszystko zaplanowane, to jest podstawa efektywnego wykorzystywania czasu. A jak to jest u mnie? Poniedziałki mam wolne. W 6 dni robię 8 treningów biegowych, 2 razy jestem na siłowni, pracuję 8 godzin dziennie, prowadzę trening, piszę tego bloga. To jest ta część zawodowo – sportowa. Poza tym wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że nie brakuje mi czasu na życie prywatne. Zakładając, że przeciętny Polak czyta pół książki w roku, to przebijam tą średnią jakieś 50 razy. Nadążam ze wszystkimi nowościami z Hollywood, a na mojej półce lądują co chwila nowe gry na PS3. Zmieniło się tylko tyle, że nie oglądam słabych filmów, nie gram w słabe gry, nie czytam słabych książek. Na to nie mam czasu, nie zamierzam go marnować. Do tego jeszcze z imprez przeważnie wracam w lepszym stanie, w końcu rano jakoś trzeba wstać :)

Naprawdę zastanówcie się czy warto marnować czas w centrach handlowych, gapić się bez sensu w telewizor, czy zwyczajnie krzątać się po domu bez celu. Wystarczy, że macie siłownię obok pracy i poświęcając godzinę, macie zrobiony trening. Wystarczy, że w weekend wstaniecie o 8 rano a nie o 10:00 i wybieganie zrobione. Wystarczy, że zamiast 3 godzin spędzonych w centrum handlowym, zamówicie towar przez internet albo zakupy zrobicie w godzinach mniejszego ruchu i następny trening. Czy naprawdę musicie oglądać te wszystkie seriale? No bo jeżeli to robicie to znaczy, że mają one dla was większe znaczenie niż trening. W tej chwili wasze narzekanie na brak czasu nie ma sensu. Macie go dużo, ale zwyczajnie poświęcacie na coś innego.

Jeżeli chodzi o ludzi, którzy mają czas a poświęcają go na inne rzeczy, to nie ma sensu mówić, że się go nie ma. Ja też nie mam czasu, żeby przeczytać wszystkie książki które bym chciał przeczytać. Nigdy nie przejdę wszystkich gier które mam na półce. Nie mam czasu, żeby pisać codziennie kilka razy na bloga. Chciałbym częściej podróżować. Jednak wybrałem bieganie, to mnie najbardziej kręci i temu poświęcam czas. I wam radzę tak samo. Znajdźcie coś co kochacie robić najbardziej i róbcie to! Bo lepiej być w czymś naprawdę dobrym, niż we wszystkim przeciętnym. I błagam, nie narzekajcie na brak czasu, tylko szukajcie tego czasu. Bo narzekanie to nasza narodowa specjalność (na szczęście wśród biegaczy zanikająca). Nie chodzi o to żeby biadolić, tylko żeby działać i starać się szukać rozwiązań.

PS – za to ostatnie zdanie powinienem dostać awans w pracy :)

PS2 – proszono mnie też, żebym pokazał jak wygląda mój tydzień. Bez szczegółów, ostatni spisałem poniżej. Jak ktoś jest zainteresowany, to może sobie rozwinąć.

[toggle_box] [toggle_item title=”Tydzień z mojego biegania” active=”false”]
Poniedziałek: Pobudka 8:00, 9:00 jestem w pracy, 17:00 kończę, 18:00 jestem w domu. Robię obiad do pracy na kilka kolejnych dni, o 19:00 kładę się i nie robię nic konstruktywnego. Można powiedzieć, że marnuję czas :) Poniedziałki u mnie od tego są. Zajadam słodycze na kilogramy i idę spać. Przeważnie późno w  nocy, bo muszę obejrzeć kilka filmów albo jakiś serial.

Wtorek: Pobudka 5:15, 6:30 jestem w pracy, idę biegać, 20 km. 8:00 jestem w pracy, ogarniam się i kończę o 16:15. 17:30 jestem w domu, ok 18:00 idę biegać z bratem, ok 15 km. O 19:15 jestem w domu. Do 23 (prawie 4 godziny) robię na co mam tylko ochotę.

Środa: Pobudka 5:30, 6:30 jestem na siłowni, 10 km biegu i ćwiczenia. Praca 9:00 – 17:00. Dom, o 18:00 10 km biegu z bratem. O 19:00 jestem w domu. Do 23 robię na co mam tylko ochotę.

Czwartek: 7:00 pobudka, 8:15 jestem w pracy, do 16:15. Biegam prosto z pracy jakieś 20 km. Później o 18:00 mam trening do 19:15 z grupą. W domu jestem 20:30, mało czasu. 2 godziny dla siebie, idę spać.

Piątek: Praca, o 17:00 jestem w domu. 15 km biegania. Późno chodzę spać, w końcu to piątek :) Więc jakieś 5, 6 godzin mam wolnego.

Sobota: Jak wstanę to robię 15 – 20 km z bratem, wieczorem ok 8 km. Reszta dnia to kawa ze znajomymi, kino, wieczorem impreza. Nie planuję godzin treningów, wplatam je w harmonogram dnia.

Niedziele: 30 km, kiedy wypadnie. Raz o 8:00 raz o 12:00. Reszta dnia wolna.

Książki czytam w autobusie, codziennie jakieś 80 minut. To tyle, jak widać można. Najmniej czasu mam w czwartki i rzeczywiście codziennie bym nie mógł tak funkcjonować. Ale poza tym to minimum 4 godziny każdego dnia + całe weekendy. Jak widać, czasu jest sporo, tylko trzeba umiejętnie z niego korzystać.

[/toggle_item] [/toggle_box]
More from Bartosz Olszewski

Polar V800 i kontrola regeneracji

Zawsze pesymistycznie podchodziłem do wszelkiego rodzaju elektronicznych mierników zmęczenia. Uważałem, że organizm...
Read More