Rok 2015 zapamiętam jako rok dopingu. Czy da się z nim wygrać?

doping

Smutny to był rok dla światowej lekkoatletyki. Tak naprawdę skandal gonił skandal. I w chwili obecnej wydaje się, że przed nami jeszcze więcej tajemnic i niejasności, niż do tej pory poznaliśmy prawdy. Wpadali najlepsi sportowcy, działacze, federacje a na koniec czarne chmury zawisły nad IAAF. Czy w obliczy dzisiejszej sytuacji jest jakaś nadzieje na czysty sport? Czy można jakoś skutecznie walczyć z falą dopingu?

Na początku roku wpadła Rita Jeptoo. Zwyciężczyni Bostonu i Chicago, brała EPO. Później mieliśmy bardzo głośny skandal z grupą Nike Oregon Project. Śledztwo cały czas się toczy. I jeżeli nawet okaże się, że w świetle prawa WADA nie zostało złamane prawo antydopingowe (w co osobiście wierzę), to afera pokazuje, że moralnie na pewno grupa ma sobie wiele do zarzucenia. Liczne wykluczenia medyczne czy kombinowanie z aplikacją różnych suplementów to tylko te największe przewinienia. Później nie było lepiej. Zostały rzucone oskarżenia na federacje rosyjską i kenijską o bardzo dużą skalę dopingu u tamtejszych sportowców. Tuszowanie pozytywnych wyników testów antydopingowych, ukrywanie sportowców. I tak pierwsza wpadła Lilia Szobuchowa, druga najszybsza maratonka w historii. Przy użyciu nowych technologii przebadano ponownie liczne próbki krwi, zawieszono 28 sportowców. Sprawa wyglądała już fatalnie wizerunkowo, a to nie koniec.

Okazało się, że rosyjska federacja lekkoatletyczna rzeczywiście tuszowała przypadki dopingu. I nie były to pojedyncze przypadki, ale cała sprawnie działająca machina. Federacja została zwieszona. I stało się coś jeszcze gorszego. Wypłynął skandal IAAF. Okazało się, że oni również tuszowali jak mogli kolejne przypadki dopingu i nieprawidłowości w wynikach badań. Zwyczajnie kolejne afery były im nie na rękę. Przypomina się Wam sytuacja w kolarstwie i UCI? Mamy bliźniaczy scenariusz. Tak szybko znaleziono kozła ofiarnego, Armstronga, który raptem wziął wszystkie ciosy na siebie i odsunął spojrzenia od całej reszty tej zepsutej maszyny. Usai Bolt na razie jest czysty, ale nie wiem czy może spać spokojnie.

Napływają kolejne alarmujące doniesienia. Okazuje się, że olbrzymia liczna próbek krwi, medalistów olimpijskich z Londynu, jest mocno podejrzana. Najwięcej wśród Kenijczyków i Rosjan. Mo Farah może spać spokojnie, u niego nic nie znaleziono. Zaczyna się mocno dyskutować o tym, czy zawodnicy z Afryki nie pomagają sobie farmakologicznie w uzyskiwaniu tak fenomenalnych rezultatów. W końcu nikt ich tam nie kontroluje, przylatują i strzelają wynikami z kosmosu. Wpadki nie ominęły również polskich biegów, a jednym z ostatnich głośnych przypadków był doping wykryty u ukraińskiego maratończyka podczas maratonu w Poznaniu (BRAWO POZNAŃ ZA KONSEKWENTNĄ WALKĘ Z DOPINGIEM!).

I to wszystko w 365 dni. Smutne, prawda? Nie wiem gdzie to zajdzie, jak szeroka jest skala dopingu, kto jeszcze straci stołek, kto odda medal, kto pożegna się na zawsze ze sportem. Pytanie, czy da się jakoś z tym walczyć?

Szczerze, ja nie mam pomysłu. Legalizacja dopingu dla mnie nie wchodzi w grę. Zaczęlibyśmy wyścig farmaceutów a nie sportowców. Mocniejsze kontrole? Dopuszczenie do Igrzysk tylko zawodników z kilkuletnim czystym paszportem biologicznym? To wydaje się sensowne. Ale z drugiej strony trochę zabija ducha sportu, bo co jak ktoś nie ma paszportu od czterech lat, jest zdecydowanie najlepszy, czysty, ale przegrywa i tak naprawdę staje się ofiarą dopingu. Kary finansowe? Zwrot środków szkolenia? Czy to coś da, czy zawodnicy będą bardziej ostrożni? Szczerze, ja nie mam zielonego pojęcia, jak sobie z tym poradzić. Pozostaje oglądać lekką i zapomnieć o dopingu. Kocham ten sport i będę się nim ekscytował jak zawsze. Podziwiał sportowców. Nie mam zamiaru zastanawiać się, kto brał a kto nie. Myślę, że to nie my jesteśmy najbardziej poszkodowani. Mamy swoje widowisko, swoje Igrzyska. Ale niestety wśród tych zawodników są Ci przegrani, sprawiedliwi, którzy swoją uczciwością przegrali często nie tylko medale, ale i godziwy byt na resztą życia. Oni są prawdziwymi ofiarami dopingu w sporcie…

More from Bartosz Olszewski

Półmaraton Warszawski 2014 – relacja

Kolejny Półmaraton Warszawski przeszedł do historii. Czas 1:10:37 netto. Nie ma co...
Read More