Rimini Marathon – plan na wiosnę

rimini marathon

W końcu się zdecydowałem. Nie był to łatwy wybór, ale na Rimini Marathon postawiłem z kilku względów. Zapisałem się w sobotę, dzień przed półmaratonem. Teraz po biegu w Warszawie, wiem, że to był dobry wybór. Długo wahałem się, czy postawić na czas czy na miejsce. Ale w obecnej sytuacji piłowanie się, żeby ewentualnie urwać kilka sekund z życiówki wydaje się nie mieć sensu.

Rimini to miejscowość we wschodnich Włoszech. Taki ich główny kurort wypoczynkowy i kierunek wielu wypraw wakacyjnych z Polski. Nic nie słyszałem o tym maratonie. Powiedział mi o nim Jarek Antosik po jednym z GP Warszawy. Szybko wszedłem na stronę i zapoznałem się ze szczegółami.

rimini_krajobraz

To pierwsza edycja. Więc nie dziwne, że o nim nie słyszałem. Ale wydaje się być organizowany w pełni profesjonalnie i może być naprawdę dużym biegiem. Bardzo dużo sponsorów, bogate pakiety, które przyciągają biegaczy, piękna trasa wzdłuż wybrzeża, płaska. To wszystko sprzyja dużej frekwencji. Pisałem do organizatorów i ponieważ jest to pierwsza edycja, to nie przewidują zapraszania elity. Dla mnie to zawsze plus. Strona naprawdę profesjonalna w porównaniu do wielu innych maratonów organizowanych od lat: riminimarathon.it Wpisowe wyniosło mnie 40 Euro. Zaczynało się od 30 a od 1 kwietnie wzrasta do 50 Euro. Do tego należało doliczyć 7 Euro opłaty za jednodniową licencję do startu w biegach ulicznych (tak, Włosi mają coś takiego) i kilka Euro opłat. Wyszło 50 Euro, więc tragedii nie ma. No i obowiązkowe zaświadczenie lekarskie.

rimini_most

Jak już wspomniałem trasa jest płaska, sprzyja szybkiemu bieganiu. Początek zupełnie płaski. Później jest 45 metrów przewyższenia, ale równomiernie na długości ok 13 km. Więc to żaden podbieg. Następnie się tak samo zbiega i końcówka płaska. Problemem może być temperatura. Rok temu było w Rimini w tym okresie grubo ponad 20 stopni. Z tym na pewno trzeba się liczyć. Nie wierzę też, żeby nie przyjechał nikt z elity, we Włoszech obstawione są niemal wszystkie biegi. Ale mam nadzieję, że będę mógł powalczyć o wysokie miejsce. Bo osobiście nic mnie w bieganiu tak nie rajcuje jak walka o miejsce. To jest to, co w bieganiu uwielbiam najbardziej. Już nie mogę się doczekać :) A patrząc na wynik z Półmaratonu, to dużo bardziej w tej chwili odpowiada mi bieg na miejsce niż czas. Niestety, moje forma w tej chwili to plus minus ten sam poziom co w zeszłym roku. Więc w cieple i bez dobrego prowadzenia ciężko będzie o życiówkę.

rimini_trasa

Problem za to jest z transportem. Oczywiście dopiero się ogarnąłem, że to jest data kanonizacji Jana Pawła II :) Więc we Włoszech może być ciekawie. Mam nadzieje, że jakoś uda mi się dolecieć do Bergamo i dojechać na miejsce. Pociągiem czy samochodem. Byle jakoś tam dotrzeć i nie stracić przy tym wszystkich sił przeznaczonych na bieg :)

I jeszcze na koniec. Dlaczego nie wybrałem np. Orlenu? Albo jakiegoś dużego maratonu np. w Niemczech. Z kilku powodów. Nie chciałem biec w szybkim maratonie, bo osobiście nawet jak bym pobiegł 2:25 a przede mną będzie 10 Kenijczyków, to średnio mnie to rajcuje. Takie rzeczy to tylko na jesieni, gdzie miesiąc później mogę sobie poprawić taką Lozanną albo Lucerną. A po drugie, kurcze, coś czasem warto mieć z tego biegania. Przecież nie jestem zawodowcem. Więc bardzo się cieszę, że zwiedzę przy okazji kawałek Włoch, po drodze jest Toskania. Piękna Florencja i Bolonia. No i poleżę na plaży już w kwietniu! A do tego wszystkiego nie muszę dodawać, że moje trzy ulubione dania to lody, pizza i makaron. A ulubiony napój to kawa (jest w pakiecie startowym). Kurcze, nie wiem czy nie miałem przodka z Włoch :)

rimini_spaghetti

To tyle. Idę zjeść coś konkretnego, bo właśnie skończyła mi się beza migdałowo kawowa i pyszna latte. A od jutro czas przygotowywać się do tego startu. W końcu raz biegłem maraton na wiosnę. W Bostonie skończyło się masakrą (mówię tu o swoim biegu a nie o wybuchu). Nie chcę tego powtarzać :)

rimini_kawa_ciastka

More from Bartosz Olszewski

Jak poprawić kadencję biegu?

Praktycznie każdy kto biega słyszał kiedyś o czymś takim jak kadencja biegu....
Read More