Półmaraton Warszawski 2014 – relacja

Jesteś zwycięzcą

Kolejny Półmaraton Warszawski przeszedł do historii. Czas 1:10:37 netto. Nie ma co się oszukiwać, liczyłem na więcej. W sumie wszystko sprzyjało. Nie mam gdzie szukać winy. Coś nie zagrało. Ale nie ma co rozpamiętywać. Trzeba patrzeć z nadzieją w przyszłość i robić swoje. Co się odwlecze to nie uciecze…

A sam bieg naprawdę super. Dziś wszystko sprzyjało. Znakomita pogoda, słaby wiatr. Rekordowa frekwencja. Super organizacja. Rekord trasy zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn świadczy o tym, że warunki było ok. Sporo osób marudziło, ale naprawdę dziś były warunki do szybkiego biegania. Jak coś nie zagrało to nie szukajcie winy w pogodzie, tam jej nie znajdziecie :)

U mnie wszystko wydawało się być w najlepszym porządku. Na rozgrzewce czułem się świetnie. Postanowiłem, że ruszę na czas w granicach 1:09, myślałem, że stać mnie na takie bieganie. Początek spokojny, trochę pod wiatr. Pierwsze kilometry po 3:18 – 3:20 z grupą kobiet. Taki wolniejszy początek nawet mi odpowiadał. Później zaczęliśmy trochę przyspieszać. Wydaje mi się, że jedna z Kenijek (zwyciężczyni) prosiła o przyspieszenie, musiała się świetnie czuć. Zaczęło robić się szybko. 3:12, 3:10, 3:09… Wydaje mi się, że między 4 a 9 km zrobiliśmy 5 km w czasie poniżej 16 minut. Na 10 km na zegarze miałem 32:35 i już zaczęły się problemy. Starałem się walczyć, trzymać Adama Draczyńskiego, który prowadził grupę. Ale nie byłem w stanie. Oddechowo było wręcz rewelacyjnie, ale zupełnie padły mi nogi. Dokładnie czworogłowe uda. Czułem się, jakbym cały czas biegł pod górkę…

pw_2014_ss_1

Jeszcze do 13 km jakoś trzymałem się czasu ok 3:20 – 3:22, ale później kompletnie osłabłem. 3 kolejne kilometry ok 3:30, podbieg 3:47 i następny kilometr 3:27. Jeszcze cztery do mety. Już o żadnych życiówkach nie było mowy. I raptem ożyłem. Dziwne jakieś zachowanie organizmu, ale na moście udało mi się przyspieszyć do prędkości 3:18 i biegłem już tak do mety. Niestety fragment między 12 a 17 km kosztował mnie utratę ponad minuty, dużo ponad minutę.

Pisząc to teraz nie jestem jakoś bardzo przemęczony. Bolą te czworogłowe, ale ogólnie jest naprawdę dobrze. Coś nie zagrało z nogami, nie było szybkości. Chyba po raz kolejny sprawdza się to, o czym od dawna mówię. Nie mam szybkości, nie jestem w ogóle obiegany na prędkościach poniżej 3:18 i jak tylko bieg wchodzi w takie tempo, to mi zaraz puszczają nogi. Chyba czas wprowadzić korekty do planu. Skupić się przynajmniej dwa miesiące na szybkości. Nie da się biegać półmaratonu i maratonu tak szybko jakbym chciał biegać bez odpowiedniej szybkości. Muszę biegać 10 km w 31 minut, wtedy mogę patrzeć z nadzieją na moje starty na dłuższych dystansach.

Jeszcze podsumowując, nie jestem jakoś załamany tym czasem. Ale nie dziwcie się, że mnie nie cieszy. Ja nie patrzę na to jak na 1:10:37 ale jak na bieg o 22 sekundy wolniejszy niż przed rokiem. Przy całej włożonej pracy, nie mogę być zadowolony z takich zawodów. Inaczej na pewno przestałbym się rozwijać. Bo bez ambicji nie ma wyników.

pw_2014_po_biegu

Jako Warszawiaky zajęliśmy trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. W tym roku bezkonkurencyjna była drużyna SklepBiegowy.com, która wręcz zmiażdżyła konkurencję. Gratulacje chłopaki, ostro daliście czadu!!!

Dziękuję wszystkim kibicującym. Naprawdę miło słyszeć na trasie te wszystkie okrzyki i zagrzewanie do walki. Bez tego pewnie zwątpiłbym gdzieś na 15 km i nie podjął walki do samej mety. A tak jeszcze zmuszałem się, żeby cisnąć na moście i skończyć mimo wszystko poniżej 1:11, dziękuję! I bardzo miło było Was wszystkich poznać po biegu. Kurcze, naprawdę sporo osób czyta tego bloga, strasznie mi miło. Następnym razem obiecuje mieć większego banana na twarzy, dziś cały czas ten wynik jednak trochę psuł mi humor :)

A teraz cztery tygodnie i czas na maraton. Już wiem gdzie pobiegnę, ale o tym jutro :) Trzymajcie się i jeszcze raz dziękuję za doping. I Wam wszystkim również gratuluję wszystkich życiówek i sukcesów! Do zobaczenia na Maratonie Warszawskim 2014 :)

More from Bartosz Olszewski

Czy jest sens bardzo wolno biegać?

Pytanie może wydawać się głupie. Oczywiście, że tak! Pytanie brzmi, czy jest...
Read More
  • Robert

    Ogladałem bieg na żywo w necie, widziałem Ciebie jak sie trzymałeś tej Kenijki z poczatku, ale póżniej Ci odjechala. Wielkie brawa za bieg, to że życiówki nie ma, to nic straconego, nie teraz to innym razem, może ty masz za mało odpoczynku przed zawodami, moze ten kilometraż powinien byc jeszcze niższy?

    • mihumor

      Pytanie o wnioski co do taktyki, czy nie uważasz, że błędem było trzymanie się grupy tak długo gdy oni wyraźnie przyspieszyli, czy nie lepiej było ich puścić i biec równo swoje?

    • WarszawskiBiegacz

      Było błedem. NA początku grupa biegła po 3:18 co mi idealnie pasowało. Mieli biec na 1:10, ale jedna Kenijka przyspieszała (ta co wygrała). Niestety podjąłem złą decyzję i się trzymałem. 5 km między 3 a 8 kilometrem trasy zrobiłem w 15:59 co jest 7 sekund gorsze od życiówki. Zakwasiłem się i było po biegu. Błąd, mówi się trudno. Następnym razem będę mądrzejszy.

    • WarszawskiBiegacz

      Dzięki. Tydzień ostatni zrobiłem naprawdę bardzo lekki. W sobotę byłem bardzo wypoczęty. Zabrakło szybkości startowych i trochę zwalona taktyka biegu…

  • Gimli

    Byłem, kibicowałem, nawet chciałem podejść porozmawiać, ale pomyślałem, że może to nie najlepszy czas, bo nie wyglądałeś na zadowolonego z biegu :) Dla mnie bez znaczenia czy pobiegniesz 1:09 czy 1:11 i tak jesteś wzorem do naśladowania dla mnie i myślę, że dla wielu biegaczy. Mam nadzieję, że niedługo odbijesz sobie ten start.
    Ciesz się, że w ogóle możesz startować, ja na przykład kontuzja, 3 tygodnie bez biegania, i start trzeba przełożyć na jesień.

    • WarszawskiBiegacz

      Było trzeba podejść, bo biegu nie gryzę, nawet jak nie poszło :) Dzięki za gratulacje i powodzenia w wychodzeniu z kontuzji!

  • Kamil

    Wielkie gratulacje tez byłem i widziałem na żywo, ta mina lekko zkwaszona po biegu ale nie martw sie na nastepnych bedzie lepiej.

    • WarszawskiBiegacz

      Dzięki!

  • Tomasz

    Pomimo „porażki”, gratuluję czasu. Faktycznie, gdy podszedłem Ci pogratulować biegu i bloga, mina była „nieciekawa” :D . Ale z każdego biegu, należy wyciągać coś pozytywnego. Co mieliby powiedzieć zawodowcy, którzy walczą o zwycięstwa, załamać się każdym 2-gim miejscem ? Wiadomo, że nie zawsze da się wygrać lub pobić życiówkę, ale trzeba to traktować jako bodzieć do większej pracy, tak myślę. Wierzę Bartku,że dasz radę,bo kto jak nie Ty :D . Ja osobiście zrobiłem 1h27min – życiówka pobita o 8 min rok do roku.Gdyby nie to, że lewa stopa, odmówiła posłuszeństwa, na 2-óch ostatnich km, byłoby niskie 1h26min. Ehh, muszę się zgłosić z tym opadaniem, do lekarza.
    Teraz czas skupić się na ulubionych dystansach czyli 5-10 km i zrobić 17 min i 36 min :D Oby :D Trzymam kciuki za nasze sukcesy.

    P.s. Dla wszystkich uczestników PW2014, serdeczne gratulacje ! :D

    • WarszawskiBiegacz

      Gratuluję Ci super życiówki.

      Masz racje, każdy start czegoś uczy. O cięższą pracę trudno, raczej już się nie da. Ale mądrzejszą, na pewno :) Aha, no i ja się nie załamuję, spokojnie. Zwyczajnie byłem zawiedziony i tyle. Głowa do góry i jadę dalej :)

  • Kalina

    Od którego roku biegasz? Jak długo zajęły Ci treningi, aby uzyskać taki czas? :)
    I tak jesteś wielki! :)

    • WarszawskiBiegacz

      Dziękuję.

      Biegam chyba prawie 5 lat. Tzn. trenuję bieganie, bo dużo biegałem za piłką. Różna, do koszykówki, piłki nożnej i tenisa :)

  • Paweł

    Bartek, uważam, że się mylisz mówiąc, że brakuje ci szybkości. Miałem kolegę, który przygotowywał się do maratonu. Stwierdził, że warunkiem dobrego startu jest poprawienie szybkości w półmaratonie. Zaraz potem stwierdził, że nie poprawi się w półmaratonie jak nie poprawi szybkości na 10km. Był konsekwentny w swojej teorii, która podpowiedziała mu, że mysi też szybciej biegać 3km. Żeby nie przedłużać – kolega skończył na wniosku, że musi poprawić wynik na 800m. I trenując do maratonu biegał sprinty i interwały powyżej progu.

    Pamiętaj, że trening do maratonu to nie jest trening na 10km, a biegając jakieś interwały i tempa powyżej progu adaptujesz się do pracy mieszanej, a obniżasz sobie próg mleczanowy.

    • WarszawskiBiegacz

      Hej. Zapędziłeś się :)

      Ja schodzę tu do 10 km i temp progowych. Bieganie powyżej praktycznie nic nie daje w kontekście maratonu. Masz tu rację. Bardziej mi chodzi o to, że nie pobiegnę półmaratonu po 3:15 jak nawet w takim tempie praktycznie nie robiłem treningów. Do jakiegoś poziomu można biegać maraton będą wolnym na dychę. Ale zobacz jakie ja mam w tej chwili przełożenie. Mój czas z półmaratonu to praktycznie 10 km razy dwa. I jednak muszę trochę popracować na szybszych prędkościach.

  • Krzysztof Szymański

    „Bo bez ambicji nie ma wyników.”
    Otóż to! a tego Tobie nie brakuje.

    Taktyka Sukcesu:
    Działanie > Porażka > Wnioski > Działanie > (powtórz proces x razy) > SUKCES

    Mimo wszystko, gratuluję ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, pięknie to ująłeś, dzięki!

  • Darek Derek

    No to jeszcze jedno Panie Bartoszu trzeba potrenować, jak ma się takich wiernych kibiców i fanów. Angielska nazwa tego treningu to „Keep smilling” ;-) :-) Pozdrawiam serdecznie!

    • WarszawskiBiegacz

      Uśmiechanie się jak jest się zawiedzionym czasem jest sztuczne. Uśmiechałem się po biegu jak rozmawiałem z kibicami ;)

  • sosa

    Również mimo wszystko gratuluję wyniku! Liczyłem ,że Cię spotkam i pogratuluję świetnego bloga i tego jak dużą motywację do dalszej pracy mi dajesz ale niestety Cię nie widziałem. Może więc następnym razem :) I ja wynikiem się pochwalę. Po totalnie nieudanej jesieni wreszcie przyszedł czas żniw. Biegłem na złamanie 1:30 a skończyło się na 1:27:35. Gdyby nie mega kłucie pod żebrami które zaatakowało mnie na 20 kilometrze być może zbliżyłbym się nawet do 1:26 z przodu. Dalej nie mogę uwierzyć w to jak pobiegłem…

    • WarszawskiBiegacz

      Super, gratuluję startu!!!

      NAstępnym razem na pewno uda nam się zobaczyć.

  • Waldek

    Bartek, kibicowałem Ci na ostatniej prostej. Rozumiem, że czujesz niedosyt. Z moich spostrzeżeń powiem Ci że:
    1.Wyglądałeś naprawdę dobrze na końcówce, miałeś nienaganną technikę co jak na końcówkę biegu jest rzadkością. Jedynie Kenijczycy prezentowali się tak dobrze, ale też nie wszyscy.
    2.Wszyscy Polacy z którymi przegrałeś prezentowali bardziej siłowy styl biegania (być może z faktu że trochę wiało, to oni też byli trochę górą). Każdy z nich był chyba bardziej atletycznie zbudowany od Ciebie. Jakby byli zaprzeczeniem że, w biegach długich nie jest preferowana duża masa mięśniowa. Ale ogólnie duży szacunek dla nich bo piękne wyniki wykręcili.
    Dodam jeszcze, że przy Twojej tak wyśrubowanej życiówce wszystko musi zagrać żeby ją pobić. Ale wynik i tak świetny i wielkie gratulacje!!!!!!!!
    Na maratonie sobie odbijesz- wierzę w to i już życzę powodzenia.

    A ja po półmaratonie na Agrykole skoczyłem potrenować i nie pamiętam żeby takie pustki były (chyba kto żyw startował dziś w półmaratonie :) .

    I już czekam na twój jutrzejszy wpis ad. maratonu

    • WarszawskiBiegacz

      Hej, dzięki! Kurcze, ale dziwi mnie to co mówisz. Bo raz, że zawsze byłem najmocniej zbudowany z biegaczy czołówki :) A dwa, że zawsze miałem słabą technikę ;)

      Rzeczywiście sporo się tutaj poprawiłem, tyle ręce latają mi na boki strasznie. Ale niestety technika nie biega, teraz trzeba poprawiać czasy. Dzięki jeszcze raz!

  • nrm

    Gratsy. Widziałem w relacji live jak wbiegałeś na metę, wyglądałeś na bardzo rozczarowanego ;( Nie łam się, będzie lepiej ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Spoko, nie łamię się. Tylko byłem rozczarowany czasem i tyle. Dzięki za gratulacje.

  • Maciej Szymański

    Odnośnie tej szybkości, to pamiętam, że pokazywałeś książkę Pfitzingera o treningu nie tylko pod maraton, ale i pod krótsze dystanse. Czytałeś już? Coś ciekawego tam pisze?

    • WarszawskiBiegacz

      To taki streszczony Daniels :) Ogólnie moim zdaniem bardzo dobra książka, ale dla profesjonalnych biegaczy. Bo to nie jest łatwy trening :)

  • mikomiki

    Gratulacje dla Ciebie i wszystkich Warszawiakyów!!!

    • WarszawskiBiegacz

      DZIĘKUJEMY!!! :)

  • Sebastian Wojciechowski
    • WarszawskiBiegacz

      Haha, jakie ciuchy, szacun! :)

      Dzięki za gratulacje.

  • Bartłomiej Kamiński

    No, no Bartek z Lewandowskim już wygrałeś, tu miałeś Draka na widelcu. Niedługo wsiądziesz na ogon Szostowi i polska elita powita nowego zawodnika:) poważnie, przecież dopiero wchodzisz w sezon startowy i jeszcze się rozkręcisz:)

    • WarszawskiBiegacz

      Oby tak było, zawsze ta wiosna jakoś słabo mi idzie.

  • Kamil

    Nie łam się chłopie.Niestety ale to jest cena jaką trzeba zapłacić kiedyś za ambicję i bieganie na wysokim poziomie.Oczywiście trzeba wierzyć ale nie da się z każdego biegu wracać z nową życiówką.Ja zaliczyłem nową życiówkę.Progres o blisko 8 minut w porównaniu z zeszłym rokiem.Miałem już moment załamania podczas przygotowań: oblodzone trasy i w efekcie lekkie naciągnięcie uda i ponad 2 tygodnie przerwy.Powrót po kontuzji, kilka przyzwoitych treningów w ciągu 3 tygodni i jest czas, który zakładałem przed przygotowaniami i kontuzją.Zawdzięczam to między innymi dzięki Tobie.

    • WarszawskiBiegacz

      Gratuluję super wyniku!

      Spoko, ja się nie łamię. Tylko zawiedziony byłem i nic więcej. Jadę dalej z koksem :)

  • Yanek9

    Bartek, widzę, że ludzie tutaj głównie słodzą.
    A ja czytam co robisz i uważam, że jesteś kapitalnie zarąbany.
    Ten wynik, to rewelka, przy tym jak biegasz i się (nie) regenerujesz (!).
    To jak trenujesz niemal przeczy każdemu Twojemu wpisowi treningowemu i poradom. Serio. Poczytaj od początku do końca, co sam pisałeś ostatnie kilka mc-y. Nic z tego nie stosujesz. Bieg regeneracyjny po 4:10, bo taki wpis widziałem – sorry, to nie jest bieg regeneracyjny, to normalne rozbieganie.
    Kolega wspominał mi dzisiaj o innym biegaczu z poziomu 1:08-09, który grzecznie tupał z grupą po 5:40/km.
    Nakładasz różne możliwe akcenty i bodźce, dowalasz po 2 treningi dziennie, non stop piszesz, że jesteś niedospany i mięśnie padają. Wolne robisz nie dlatego, że chcesz, ale że musisz. Organizm woła: dość.
    Nie ma kto Ci tego powiedzieć?
    Jak będziesz chciał trenować, żeby wejść na 2:20?
    Przez najbliższe 4tyg do maratonu to tylko luz może Cię uratować i spokojne bieganie przez najbliższe dni.
    Inaczej będziesz miał problem po 30km maratonu i skończysz z bólami i czasem nieadekwatnym do włożonej pracy, jak i zapewne możliwości :)

    Życzę spokoju na treningach i powodzenia!

    • czyztak

      Brawo Yanek za uwagi. Wydaje mi się, że trafiaja w sedno sprawy. Z drugiej strony, widzialeś kiedyś znak który podąża w kierunku który wskazuje? ;-)

    • mikomiki

      Yanek – brawo za troskę w stosunku do naszego „znaka”!
      czyztal – brawo za „znaka” ;-)

    • Yanek9

      Jeśli to miał być sarkazm lub ironia, to nic nie wnosi do tematu. Zza ekranu nie umiem odczytać Twoich intencji.

    • mikomiki

      Żadna ironia, żaden sarkazm. Raczej przyklaśnięcie. Swoją drogą ciekawe, że w epoce zmasowanego hejterstwa, hejterów widzi się nawet w poplecznikach :-)

    • WarszawskiBiegacz

      Ja podążam w kierunku który wskazuje, ale sami dobrze wiecie, że w życiu jest tak, że nie wszystko można zrobić. Przykładem jest sen. Np. teraz mógł bym już spać, ale prowadzenie bloga sprawia mi tyle przyjemności, że wolę zryzygnować z godzinki ;)

    • Yanek9

      Oj tak to jest, nie tylko w bieganiu/sporcie ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Yanek, na pewno zgodzę się z Tobą, że często jestem przemęczony i trud włożony w jakiś akcent treningowy jest nie adekwatny do zysku. Zwyczajnie nie jestem w stanie wszystkiego pogodzić, brak mi czasu a mam masę innych zajęć poza bieganiem i regeneracją. Piszę, że sen to podstawa i się z tym w pełni zgadzam. Ale są w zyciu sytuacje, gdzie jednak wolę np. wyjść z dziewczyną na kolację niż iść spać o 22, bo nie jestem zawodowcem i nie mam zamiaru całego życia poświęcać dla biegania.

      Mogę zluzować trening, ale nie pobiegnę 2:20 biegając 100 km w tygodniu. Więc staram się robić co mogę, żeby biegac trening adekwatny do tego wyniku (oczywiście w kontekście jakiegoś czasu) i przy tym cały czas się uczę jak to godzić, żeby się maksymalnie regenerować.

      Co do truchtu 5:40 i moich biegów regeneracyjnych po 4:10 to kompletnie nie masz racji. Nie wiem skąd masz takie informację, ale chyba trochę to wyciągnąłeś z kontekstu. Też mam grupę i też sobie z nimi czasem potruchtam nawet 6 min/km. Regenerację biegam przeważnie 4:40 – 4:50 po ciężkim treningu. 4:10 biegam zwykłe rozbieganie jak mam w dodatku super dzień. Nigdy nie cisnę tych rozbiegań bo uważam, że to bez sensu.

      Też nie widzę nic dziwnego w treningu 2 razy dziennie jak chce się biegać tyle ile ja chcę. Sorry, ale tutaj nie mam za bardzo wyboru. Mogę poluzować, trenować raz dziennie, biegać 100 km, być wypoczęty i robić do końca życia ok 2:30, ale wtedy to już bym sobie darował prędzej bieganie. Mogę ryzykować, i starać się poprawiać. Raz się uda, raz nie. Ale moim zdaniem to jest moja droga do celu.

      W każdym razie dzięki za uwagi, poważnie :) Ale takie wnioski, że będę miał problem po 30 km, bóle itd. to trochę wróżenie z fusów. Łatwo potem powiedzieć „a nie mówiłem” nie mając pojęcia o wielu innych kwestiach, które mogły wpłynac na taki a nie inny wynik.

    • Robert

      100 km starczy na 2:30 w maratonie?

    • WarszawskiBiegacz

      Pewnie w tej chwili jak już wszedłem na ten poziom to przy 100 bym się na nim utrzymał. Ale żeby dojść do 2:30 to raczej mało możliwe.

    • Yanek9

      Co do normalnego życia, to pełna zgoda. Jasne, że człowiek czasem nie dośpi, bo doba jest za krótka i jest zawsze kilka fajnych rzeczy poza bieganiem – też biegam amatorsko i mam dokładnie to samo.
      Nie mam zamiaru też być głupio-mądry i pisać tekstów typu „A nie mówiłem”, bo wyniki w maratonie, to wypadkowa wielu czynników.
      Wiem, to frazes, ale tak na wszelki wypadek się zabezpieczam ;)
      To 4:10 gdzieś widziałem, chyba kilka razy.
      Czy trzeba trenować 2x dziennie, to inna para kaloszy. Zbyt indywidualna kwestia, żeby rozstrzygać na podst. kilku wpisów.
      Ja tylko widziałem przez kilka tygodni powtarzające się wpisy, gdzie byłeś przemęczony. Zarówno mięśniowo, jak i ogólnie. Ale w kolejnym tygodniu, robiłeś 1dzień luźny, potem znowu do pieca i na koniec tygodnia podobny wpis o zmęczeniu.
      Faktem jest, że skoro teraz na HM siadłeś mięśniowo po kilkunastu km, to jest bardzo możliwe, że biegnąc maraton wolniejszym tempem dojedziesz do 30km i sytuacja się powtórzy. Zwolnisz na 7-9km, potem np na 39 poczujesz metę i niesiony adrenaliną przyspieszysz do pierwotnego tempa, ale samego wyniku już nie uratujesz.
      Wiem, że to teoretyzowanie, ale robione na podst. wpisu o HM, bo coś jakby dokładnie tak się teraz stało ;)

      Na razie z samych wpisów widać, że nakładasz akcenty będąc na zmęczeniu i to jest ślepa uliczka. Niekoniecznie sam kilometraż.
      Organizm tego nie skompensuje choćbyś chciał. Sen też nie pomoże.
      Zauważ, że wielu wyczynowców po kontuzjach robi życiówki. Organizm na świeżości pięknie się odwdzięczał. Sam też to przechodziłem :)

      Póki co na obniżonym kilometrażu i intensywnościach poprawiłem HM o 2min po 3 latach dołka. Pobiegłem HM ok 7min słabiej od Ciebie, będąc kilkanaście lat starszym :) Nie jest źle.

    • WarszawskiBiegacz

      No teraz to już się z większością zgodzę ;) Fakt, że popełniłem sporo błędów w treningach, często byłem przemęczony. Kilka rzeczy miało na to wpływ. Nie tylko sam bieg, bo nie pierwszy raz w zyciu tak trenuje. Ale ogólnie nie chce nad tym się rozwodzić. Na pewno wyciągam z tego wnioski i staram się tak to układać, żeby było lepiej. W tym tygodniu na pewno do weekendu żadnego akcentu nie będę robił, chyba, że przebieżki na koniec.

      Jeżeli chodzi o te nogi to tutaj dokładnie wiem co się stało. Między 3 a 8 km pobiegłem 5 km w 15:59 czyli 7 sekund słabiej niż życiówka na 5 km. Zakwasiłem się i było po biegu. To błąd taktyki i tyle, nie ma co tuta szukać za bardzo innych przyczyn.

  • Pingback: warszawskibiegacz.pl Podsumowanie tygodnia 2014.03.24 – 2014.03.30 » warszawskibiegacz.pl()

  • Arek

    Bartku … chciałbym być niezadowolony po 1:10:37 netto w półmaratonie :)

    • WarszawskiBiegacz

      Skomentowałem to w kolejnym wpisie. Nie chodzi o czas, chodzi o postęp. Jakby Mo Farah pobiegł 1:03 to raczej by z radości nie skakał a ja bym został Mistrzem Polski :)