Podsumowanie tygodnia 7/2017 #12

trening bieganie

Wracamy po dłuższej przerwie. Ostatnio byłem w dość mocnym treningu, na tyle mocnym, że już nie miałem siły wieczorami pisać podsumowań i zwyczajnie chodziłem spać jak tylko mogłem. Ostatni tydzień był bardzo intensywny, jednak w niedzielę w sumie mocno odpocząłem. W poniedziałek miałem okazję się dobrze wyspać, były idealne warunki. Postanowiłem zacząć tydzień akcentem.

Poniedziałek

Zachęcony pogodą poszedłem zrobić 20×500 metrów. Od początku biegło mi się dobrze, lekko powyżej 4:00 min/km. Zrobiłem przebieżkę i się załamałem. Kompletny brak szybkości. Nogi mi się załamywały a jednak tempo 4:00 było dość komfortowe. Szybkościowo nie było opcji, nogi jeszcze nie odpoczęły. Wydolnościowo mogłem zrobić mocny trening. Nie zrezygnowałem, postanowiłem zrobić długie BNP. I tak wyszło 15 km po 4:00 min/km, 10 km po 3:45 min/km i ostatnie 5 km w 3:26 min/km. Wszystko po asfalcie. Na drugim zakresie myślałem, że nie dam rady, ale jak przeszedłem w bieg progowy, to pomimo dużego zmęczenia byłem w stanie trzymać tempo a nawet przyspieszać. Bardzo zadowolony i skrajnie wyczerpany wróciłem do domu.

Można powiedzieć, że trening książkowy

Wtorek

Rano zrobiłem spokojne 11 km. Wieczorem poszedłem pobiegać z Kasią. Niestety jej treningi nie są już dla mnie odpoczynkiem. Biegała odcinki 600 i i 100 metrów. A ja niby prowadziłem, ale tak naprawdę przerodziło się to w walkę o przetrwanie :D Jednak we współpracy siła. Nie powiem, żeby tamtego dnia noga nam leciała. A tak, razem zrobiliśmy cały trening i poszliśmy na zasłużoną kolację. Czyli jak zwykle ja wszystko co słodkie w szafce a Kasia tosty po francusku. A to były walentynki, więc na bank było coś więcej, z tym, że już nie pamiętam :D

podsumowanie_122017_10

 

Środa

20 km biegu na bieżni mechanicznej. Na granicy rozbiegania i 2 zakresu. W sumie to był taki lekki drugi zakres bo puls w granicach 145 to już nie jest u mnie lekkie rozbieganie. Natomiast biegło mi się lekko.

Processed with Snapseed.

Czwartek

A tu już był zjazd totalny. W sumie spodziewałem się tego i było to po części zaplanowane. W bieganiu nie ma cudów. Poniedziałek mocno, wtorek z lekkim akcentem, środa 20 km w 2 zakresie. Musiał przyjść zjazd. Długo się nie zastanawiałem i zrobiłem 10 km bardzo powoli, zupełnie regeneracyjnie. Czekałem na piątek.

Piątek

Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale ponownie wyszedłem tylko na lekkie 10 km. Zwyczajnie cały czas byłem zmęczony a w sobotę czekał mnie test wydolnościowy. Stwierdziłem, że lepiej odpocząć i zrobić to w sobotę, niż teraz robić coś na pół gwizdka a cały weekend dalej myśleć tylko o odpoczynku. Patrząc z perspektywy czasu, w ten walentynkowy wtorek to chyba jednak trochę świętowaliśmy, bo coś długa te regeneracja :D

Sobota

podsumowanie_122017_2

Może nie byłem w życiowej formie, ale naprawdę dobrze się czułem. Do testu przystąpiłem w High Level Center. Co 3 minuty zwiększałem prędkość o 1 km/h. Tym sposobem doszedłem do prędkości 21 km/h gdzie wytrzymałem minutę biegu. To o całe 3 minuty dłużej niż rok wcześniej. Okazało się, że VO2max mam na tym samym poziomie. Ale mniejsza waga i o dziwo lepsze parametry hemoglobiny, pozwoliły mi osiągnąć lepszy wynik. Bardzo zadowolony pojechałem do domu.

Processed with Snapseed.

Wieczorem biegałem jeszcze z Pawłem 18 km po trasie S8. Noga cały czas się kręciła. Taki test jest jak zawody. Adrenalina buzuje :)

To niestety czas, kiedy w Warszawie panował smog i śmierdziało jak wszędzie jak z komina...
To niestety czas, kiedy w Warszawie panował smog i śmierdziało jak wszędzie jak z komina…

Niedziela

Poszedłem na długie wybieganie. Zrobiłem 22 km. Dlaczego tyle? Nie mam pojęcia. Obstawiam, że byłem zmęczony i nie miałem siły. Normalnie biegam przynajmniej 25 a jak nie planuję długiego, to nie więcej jak 20 km. Musiałem być zmęczony i przerwać.

podsumowanie_122017_3

Pozytywy

  • Bardzo udany test wydolnościowy, widać, że w danym okresie czasu rok temu, byłem w gorszej formie
  • W końcu wybieganie o jakie mi chodziło. Ten poniedziałek to pierwszy taki trening na drodze do majowego Wingsa
  • Zaczynam dietę pudełkową z LightBox. Napiszę o tym wkrótce, ale to wydaje się strzał w dziesiątkę. Szczególnie jeżeli chodzi o zaoszczędzony czas i zbilansowanie diety
  • Wdrażam w życie zalecenia dietetyka, powoli, ale jednak wdrażam. I rzuciłem Colę Zero!
Dzięki tym pudełeczkom mam do dwóch godzin dziennie bonusowego czasu!
Dzięki tym pudełeczkom mam do dwóch godzin dziennie bonusowego czasu!

Negatywy

  • Rzuciłem Colę Zero, będzie mi jej brakowało :)
  • Jednak bardzo duży dołek w środku tygodnia. Widać, że to testu jeszcze się ogarnąłem, ale w niedzielę ponownie organizm siadł. Trzy dni w tygodniu, gdzie na trening nie miałem siły, to trochę dużo

Nauka na przyszłość

Warto korzystać z porad specjalistów. Odwiedzając dietetyka ja naprawdę miałem świadomość wszystkiego co Jagoda Podkowska do mnie mówiła. Naczytałem się książek, przejrzałem setki artykułów. Ale dopóki ktoś Ci nie powie „zrób to i tamto”, „to może tak a tak wpłynąć na Twoją formę” to ciężko się zebrać. Nie namawiam i nie mówię, że to konieczność, bo tak nie jest. Ale jak macie wątpliwości, albo zwyczajnie problemy z odżywianiem, to się nie wahajcie.

podsumowanie_122017_4

Dla początkujących

Nie bójcie się modyfikować treningów. Między 20×500 metrów a 30 km BNP jest różnica jak między lodami na Ulicy Baśniowej a Big Milkiem. W poniedziałek nie zrezygnowałem, szybko zmodyfikowałem założenia i wyszedł super trening. Dlatego jak nie idzie długie bieganie, możecie podzielić na odcinki. Jak nie idzie szybkie, możecie pobiegać długo. Jak nic nie idzie, to Wy idźcie do domu, tak jak ja w czwartek i piątek. Do trening ma się dopasować do Was a nie Wy do treningu. Pamiętajcie, jesteście amatorami i poza bieganiem macie milion innych spraw na głowie.

More from Bartosz Olszewski

Podsumowanie tygodnia 49/2016 #2

Mam nadzieję, że to był najgorszy tydzień w moich przygotowaniach do kwietniowych...
Read More