Podsumowanie tygodnia 49/2016 #2

bieganie trening

Mam nadzieję, że to był najgorszy tydzień w moich przygotowaniach do kwietniowych startów i więcej takie chwile kryzysu mi się nie przytrafią. Niestety nie wszystko działa tak jak trzeba. Trochę czuję się jak zardzewiała maszyna, w której na razie skrzypią wszystkie zawiasy.

Był to drugi tydzień budowania bazy biegowej. Ostatnio skończyło się na 115 km w tygodniu. Biegałem codziennie. Chciałem to powtórzyć a dystans zwiększyć do 130 km. Tym razem zdecydowanie cel pozostał w sferze marzeń.

Poniedziałek

Wyszedłem na 11 km. Biegało mi się dobrze, średnie tempo 4:18 min/km. Cały czas podwyższony puls, ale jak już wiele razy wspominałem. W początkowej fazie bardziej obserwuje swoje samopoczucie niż puls i strefę w której się znajduje. Mogę nawet powiedzieć, że według pulsu cały tydzień spędzam w drugiej strefie.

Wtorek

Wolne. Nie pytajcie.

To wykres niedzielnego biegu. W jednym tempie, a puls rośnie. Ewidentnie brak formy...

To wykres niedzielnego biegu. W jednym tempie, a puls rośnie. Ewidentnie brak formy…

Środa

Jak wyżej. Są takie dni. Mam nadzieje, że to pierwszy i ostatni raz w tym roku. U mnie jeden dzień odpoczynku można usprawiedliwić zmęczeniem. Dwa, tylko lenistwem. Jak czytają mnie uczestnicy treningów FMW Runners. To nie był przekręt, naprawdę musiałem jechać z kotem do weterynarza. Właśnie, bo mamy nowego członka rodziny. Małą kotkę. Na razie nie pomaga w treningu, chociaż bardzo chętnie nam „pomaga” podczas ćwiczeń w domu. No i postanowiła, że moja piękna karimata od Stelli McCartney posłuży jej za drapak. Ale i tak ją kochamy. Przynajmniej z kuwetą zaprzyjaźniła się od pierwszego dnia 

Czwartek

Dwa dni to lenistwo. Jakbym nie wyszedł i trzeci dzień, to już jest kryzys. Na szczęście kiedy przejeżdżałem obok Agrykoli zadzwonił do mnie Hubert z pytaniem „idziesz biegać, bo od godziny się zbieram i wyjść nie mogę”. Jako, że miałem dokładnie tyle samo motywacji co Hubert, postanowiłem, że nie zostawię go w potrzebie i razem te 10 kilometrów zrobimy. No i zrobiliśmy. Tempo 4:30 min/km. Jeszcze trening Ligi Biegowej.

Jak nie biegamy, to ciężko z nami wytrzymać ;)

Jak nie biegamy, to ciężko z nami wytrzymać ;)

Piątek

Wolne. Ponownie, nie pytajcie.

Sobota

Rano poszedłem z bratem i Pawłem Lipińskim biegać na Łosiowych Błotach. W grupie zawsze raźniej. Po drodze jeszcze mijaliśmy Mariusza Giżyńskiego (nie, nie wyprzedzaliśmy go, on biegał na pętli w drugą stronę ;) ). To pierwszy bieg od dawna, gdzie zaczynało mi się dobrze biec. W miarę luźno. Ale niestety ciągle bolą mnie nogi. Boli mnie biodro, pośladki, bardzo dokuczają dwugłowe a czworogłowy ciągle boli w miejscu stłuczenia z września! Ja naprawdę praktycznie nigdy nie narzekam na urazy, ale szczerze strasznie mnie to irytuje. Bieganie po kilku kilometrach, kiedy to wszystko zaczyna się odzywać, zwyczajnie staje się męczące. Może dlatego też te wolne dni w tym tygodniu?

Moja ekipa!!!

Moja ekipa!!!

Wieczorem uczestniczyłem w grze miejskiej z okazji otwarcia centrum biegowego Adidas Runners Warsaw. Łącznie po Warszawie potruchtałem 15 km. Przy okazji bardzo chciałem podziękować chłopakom z drużyny! Dobra ekipa, nie wygraliśmy ale i tak byliśmy najlepsi ;)

I trasa naszego biegu

I trasa naszego biegu

Niedziela

Lało. Wiało. Masakra. Jeżeli ktoś mnie na stałe nie czyta, to pewni w tym momencie myśli sobie, że trafił na blog jakiegoś biegowego frustrata. Ale to nie był dobry tydzień  Na szczęście umówiliśmy się, ja, Kasia, Paweł. Razem biegaliśmy na kanałku przy Agrykoli. Kasia tysiaki, my z Pawłem ciągły. 10 km w granicach 3:50 – 4:00 min/km. Nieźle, pierwsze takie bieganie od bardzo dawna. Noga się nawet rozluźniła. Łącznie 14 km.

W weekend z Pawłem każdy kilometr w ulewnym deszczu.

Pozytywy

  • Tylko ta niedziele. Poza tym zero. Bywają i takie tygodnie, a ja nie będę tutaj ściemniał i strzelał endorfiną przez pół roku.

Negatywy

  • Brak treningu funkcjonalnego
  • Mała objętość, ok. 70 km.
  • Brzuch rośnie
To niedzielny bieg. GPS Polar M600, który własnie testuję. I powiem Wam, że w takich fatalnych warunkach, rpzy takiej liczbie zakrętów, to jest najlepszy (obok V800) wynik jaki w tym miejscu zarejestrowałem.

To niedzielny bieg. GPS Polar M600, który własnie testuję. I powiem Wam, że w takich fatalnych warunkach, rpzy takiej liczbie zakrętów, to jest najlepszy (obok V800) wynik jaki w tym miejscu zarejestrowałem.

Nauka na przyszłość

Czy ja się coś z tego tygodnia nauczyłem? Chyba nic. Myślę. Mija 10 minut. Tak, zdecydowanie nic…

Co tydzień postanowiłem umieszczać coś z mojego jadłospisu. Akurat w tym tygodniu padło na coś dobrego. Teraz będą już tylko owsianki :)

Co tydzień postanowiłem umieszczać coś z mojego jadłospisu. Akurat w tym tygodniu padło na coś dobrego. Teraz będą już tylko owsianki :)

Dla początkujących (i całej reszty)

Za to mam coś do przekazania początkującym biegaczom. Bez odpowiedniego przygotowania funkcjonalnego nie da się dobrze biegać. Oczywiście można łupać i bić głową w mur. Pewnie nawet się gdzieś dobijecie. Ale naprawdę, żeby dobrze biegać musicie być w miarę elastyczni i musicie wzmacniać swoje mięśnie. Inaczej zdecydowanie zwiększa się ryzyko kontuzji. Będziecie fatalni technicznie. I będziecie tylko pogłębiać swoje dolegliwości. Więc przeczytajcie dokładnie opis tego tygodnia. I nie idźcie tą drogą. To był zły tydzień w moim wykonaniu, mam nadzieję, że ostatni.

  • http://rzepka.tumblr.com Rzepka

    Bartek, powodzenia! Pełen szacun za brak ściemniania, że jest super i błyskotliwie. Takie posty, gdzie się człowiek przyznaje, że nie idzie/biegnie są najbardziej wartościowe, bo pokazują, że bloger, osoba, która jest w pewnym sensie wzorem do naśladowania skoro się go czyta od dłuższego czasu – jest osobą szczerą i ma jaja.
    Trzymam kciuki za tydzien nr 3

    • WarszawskiBiegacz

      Dzięki wielkie! Naprawdę czytając takie komentarze chce mi się dalej prowadzić tego bloga :)

  • Karolina

    Pozdrawiam Cię serdecznie. Ja w minionym tygodniu biegałam dwa razy :( szkoda gadać. Treningi funkcjonalne dwa zrobiłam, ale i tak się wstydzę, że taki cienias ze mnie motywacyjny. Rozumiem Cię w stu procentach.

    • WarszawskiBiegacz

      Zawsze sobie mówię, że od poniedziałku będzie lepiej :) Wyszło słońce, nic tylko ruszać na trening :)

  • Piotr Ceremuga

    Jesteśmy tylko ludźmi, a nie maszynami :) I tylko amatorami, a nie zawodowcami, chociaż z Twoimi wynikami bliżej CI do zawodowca niż do amatora. Myślę, że takie początki po roztrenowaniu to norma, tylko mało kto jest się w stanie przyznać, że poleciał w kulki. 3mam kciuki i powodzenia :)

    • WarszawskiBiegacz

      Dzięki i wzajemnie. A z doświadczenia wiem, że zawodowcom też się gorsze dni trafiają. Jak sam mówisz, jesteśmy tylko ludźmi…

  • Norb

    Niedziela fatalna, to fakt. Biegałem wieczorem na kopie cwila i przez godzinę spotkałem tylko jednego psa (z opiekunem). Pogoda pod psem! Za to dziś? Malina! Nareszcie słońce i nie pada. Las Kabacki wzywa.

    • WarszawskiBiegacz

      No ja 20 km na Kabatach strzeliłem :)

    • Norb

      No ja 21 :-) (pierwszy raz w życiu i pewnie ostatni byłem lepszy od WarBiegacza!!!)
      Ale ten poniedziałek jednak nie był taki malinowy, jak się zapowiadał. Ja ruszyłem koło 12 i właśnie wtedy złapał mróz – w ciągu dwóch godzin temperatura spadła o 4-5 stopni). I to kolejny kamyczek do dyskusji o bieganiu zimą. Nic przyjemnego jednak.

  • marko

    nakuwaj to miejsce po stluczeniu widelecem. Zwieksza ukrwienie i szybciej sie goi, przerabaine wiele razy z piszczeli/kolan itp na piłce :-)

    • WarszawskiBiegacz

      Kot mnie nakłuwa pazurami ;)

  • Radek

    Panie Bartku, drodzy biegacze,

    po wrześniowym maratonie nabawiłem się dziwnej, niby niegroźnej kontuzji. Mianowicie mam notoryczne kłucia w klatce piersiowej na wysokości serca. Byłem u lekarzy. Miałem robione EKG serca i inne badania. Nie wykazało nic groźnego, a z jeden z lekarzy postawił diagnozę: neuralgia międzyżebrowa spowodowana urazem, przeciążeniem. Czy ktoś z Was to miał/ma? Ból jest niekiedy nie do zniesienia, a nic mi nie pomaga. Do tego dochodzą zasłabnięcia. Jeżeli ktoś się z tym zmagał, dajcie znać.

    • kotmisio1

      Ostatnio miewam podobne objawy i dlatego wykonałem porządny przegląd kardio (pakiet biegacza: EKG spoczynkowe, echo serca, EKG wysiłkowe, wizyta u pani kardiolog; kardiofon Warszawa 390zł). A stało się tak dlatego, że podczas mojego niedawnego pobytu w Bangkoku po 2 kilometrach wieczornego biegu w parku Lumpini (~28 st. C, wilgotność jak to w Azji pod koniec pory deszczowej, a ciśnienie tuż przed nocną burzą) poczułem się mniej-więcej tak, jak opisujesz – ból w klatce po środku. Po 3 kilometrach miałem miękkie nogi, serce o mało mi nie eksplodowało, w oczach ciemność… Po 30 minutach siedzenia na trawie w strachu że zaraz zejdę w obcym kraju doszedłem do ładu. Następnego dnia (już nawodniony, z odespanym 20-godzinnym lotem, itp.) przebiegłem 10km – z dużym wysiłkiem, z niewielkim dyskomfortem w klatce (w 52 minuty, gdzie tydzień wcześniej w Warszawie zajęło mi to 43 minuty!), ale po wiedziałem, że po powrocie zrobię dokłądne barania kardio, bo ja nigdy takich badań nie robiłem, a puls na zawodach dochodzi do 190. I oczywiście ociągałem się z zapisaniem na badania, a dodatkowej motywacji dodał mi środowy trening na Agrykoli, gdzie przy BNP 8km też czułem dyskomfort w klatce. No i ten artykół w gazetce ULTRA nt badania serca też mnie nieźle nastraszył…

      Konkludując, jeśli robiłeś tylko spoczynkowe EKG, to zbyt mało. Echo serca (takie specjalizowane USG) pozwoli ocenić prawidłowość budowy serca i jego pracy – ja dla przykłądu mam malutką niedomykalność zastawki trójdzielnej, a malutkie zaburzenia wykresu EKG spoczynkowego wynikają z niewielkiej „wyściółki” dla mojego serca w mojej klatce piersiowej. Moje kłopociki z sercem wynikają prawdopodobnie z nagromadzonego stresu,
      którego miałem w ostatnich miesiącach „po kokardę”, natomiast upewniłem się, że „mechanicznie” jestem gotowy do nowego sezonu :-)

    • WarszawskiBiegacz

      Potwierdzam to co mówisz z echem serca. To podstawowe badania, które powinno się wykonać w takich sytuacjach.

    • Kasia

      Witaj, ja w tamtym roku miałam neuralgię międzyżebrową, z tym że u mnie była po prawej stronie. Gdyby była po lewej pomyślała bym że mam zawał. Ból był taki, że nie byłam w stanie się wyprostować. Neuralgia to zapalenie lub porażenie nerwów. W moim przypadku powodem było to, że natykałam się podczas -20stopniowego biegu powietrza, ale powodować ją może również stres. Mi pomogły tabletki przeciwzapalne Olfen, lekarz mówił, że może wracać, ale póki co jest spokoj

  • WarszawskiBiegacz

    Raczej się nie wyrobię. A powiedz, czego i dla kogo szukasz? Pierwsze wrażenia są takie, że to super zegarek z segmentu pulsometrów bez paska. Jeżeli ktoś pasków nie lubi, szuka zegarka, który może zabrać wszędzie i przy okazji fajnie wygląda, to M600 na pewno się sprawdzi. GPS działa znakomicie, pulsometr najlepiej ze wszystkich szczytujących puls z nadgarstka, jakie do tej pory testowałem.

    Jednak jak to ma być zegarek typowo biegowy, a może coś więcej, to zawsze V800 będzie lepszy. To jest już komputer treningowy. Ma niemal wszystko, super działa, nigdy mnie nie zawiódł.

    Obecnie z lenistwa na rozbiegania zabieram M600 a na akcenty V800 :) To tak na szybko.

    Oczywiście jest też opcja M400 który naprawdę ma wszystkie funkcje potrzebne biegaczowi i o którym również pisałem. Kwestia budżetu i przeznaczenia. V800 można też wykorzystać na basenie, rowerze etc.

    • DJ

      Dziękuję za odpowiedź. Szukam pulsometru z pomiarem w nadgarstku. Rozważam M600 ; FR235 oraz XT735. Zegarek wyłącznie do biegania, w M600 kusi mnie Android Wear oraz muzyka, gdyż niemal zawsze (prócz zawodów) biegam słuchając audiobooków. Z drugiej strony trochę się obawiam, że M600 nie da zbyt wiele więcej niż bieganie ze smartfonem (jak dotychczas). Biegam 4 razy w tygodniu – 10 ; 10 ;17 ;12. Planuję na przyszły rok starty w zawodach 2×10 ;2xpółmaraton; 2xmaraton. Właściwie myślę o zegarku, by przejść z biegania na dystans/tempo do bardziej zaawansowanego treningu.

    • DJ

      ach… no i głównie oczekuję na Pana recenzję, gdyż zastanawiam się nad pompierem w warunkach zimowych (w Internecie brak na ten temat informacji z uwagi na termin premiery) oraz nad sygnalizowanym przez niektórych użytkowników problemem ze słabym sygnalizatorem wibracją i brakiem sygnalizacji dźwiękowej.

  • natalia

    uff a myślałam, że tylko dla mnie tamten tydzień był taki słaby w dodatku zakończony ITBS, jeden pozytyw i wielkie dzięki za wpis jak sobie z tym badziewiem radzić :))

    • WarszawskiBiegacz

      Nie ma za co! Mam nadzieję, że szybko się wyleczysz i będzie wszystko ok!

  • Pingback: Podsumowanie tygodnia 50/2016 #3 - warszawskibiegacz.pl()