Podsumowanie tygodnia 24.2015

tydzień 24

Tydzień 24 to tak naprawdę bardzo szybka historia. Typowe przygotowanie pod zawody. Jeden mocniejszy trening. Start w sobotę w VIII Biegu Marszałka. I… wolna niedziela! Radzę to zapamiętać, bo niedziela wolna od biegania to u mnie rzecz wręcz niespotykana :)

W poniedziałek przebiegłem 15 kilometrów rozbiegania. Wolno, po lesie. Ale jak po ciężkim weekendzie, to szło naprawdę nieźle. Już we wtorek roiłem trening 4×1200 metrów, przerwa 2 min + 4×200/200 Normalnie taki trening biegałbym w środę, ale zawody było w sobotę.

tydzień24_4x1200

Dwa dni na regenerację przed 10 km to za mało. Na szczęście trening wyszedł całkiem dobrze. Zrobiłem te odcinki w okolicach 3:10 – 3:12 więc w czasie, jakim chciałem biec na zawodach docelowych. Po biegu nie byłem nawet jakoś specjalnie zmordowany. Poszedłem na siłownię i poćwiczyłem jeszcze stabilizację.

tydzien_24_3

Dalej odpoczynek. Jeszcze w środę trochę skipów. I 12 kilometrów biegu. Czwartek wolny. Piątek to 7 kilometrów roztruchtania w tym 4 przebieżki. Biegało mi się dobrze. Ostatnie dwa kilometry to już tempo poniżej 4:00 min/km, a cały czas był to bardzo swobodny bieg.

O sobotnich zawodach pisałem już wczoraj. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że Bieg Marszałka poszedł mi naprawdę dobrze. Upał uniemożliwił mi osiągnięcie upragnionego wyniku, poniżej 32 minut. Ale wygrałem bieg co bardzo cieszy. Na kolejne życiówki przyjdzie jeszcze czas.

Za to w niedzielę byłem tam zmęczony, że zupełnie odpuściłem bieganie. Poszedłem na Orange Warsaw Festival, jadłem burgery, frytki, lody i inne śmieci.

tydzien_24_2

Musiałem odreagować. Dopiero w poniedziałek poczułem, jak zmęczony mam w tej chwili organizm. Cały jestem rozbity. Te zimowo – wiosenne treningi ostro dały mi w kość. W dodatku sporo startów zarówno na krótkich jak i bardzo długich dystansach. Mało snu i praktycznie zero odnowy. To się powoli odbija na nogach i czas pomyśleć o postawieniu się do pionu i atakowaniu kolejnych wyzwań.

I to tyle jeżeli chodzi o ostatni tydzień. Za dużo ciekawego to ja już tutaj nie wymyśle. Jak macie jakieś pytanie, co robić ostatniego tygodnia, żeby ie zaprzepaścić formy, to piszcie w komentarzach. Jak tylko będę miał czas to odpowiem.  A ja idę przejrzeć sobie kalendarz zawodów na lato i jesień :)

More from Bartosz Olszewski

Nie ma złej pogody… ?

To nich mi ktoś nazwie to, co działo się wczoraj w Warszawie....
Read More