Podsumowanie tygodnia 2014.03.03 – 2014.03.09

podsumowanie tygodnia

Ciężki tydzień, ale w końcu czuję, że wskoczyłem na właściwe tory. Postawiłem mocno na regenerację. Jasno wbiłem sobie do głowy, że starty docelowe już tuż, tuż. Zauważyłem, że trenowanie dla treningu nigdy nie przyniesie zamierzonych rezultatów. Nie można tracić koncentracji na celu, starcie docelowym. To on napędza nasze treningi i postępy. Ja przespałem trochę zimę, ale chyba w końcu wstałem z zimowego snu.

1) Poniedziałek

Zrobiłem rano lekkie roztruchtanie i trochę powyginałem się na siłowni. Musiałem odwiedzić nowo otwarty FitnessClub S4, który znajduje się tuż koło mojej pracy. Nie zawiodłem się. Ale trening jak to poranne rozbieganie. Biegłem powoli, lekkie BNP. Wyszło 12 km.

IMG_20140303_082200

2) Wtorek

Czas na jakiś akcent. Chciałem zrobić 6 x 2 km w tempie 3:20 – 3:25. Niby biegło się w miarę przyzwoicie, cisnąłem ile mogłem, patrzę na stoper, 3:34… Już wiedziałem, że na pewno nie zrobię tego co zakładałem. Więc biegałem 3 x 4 km po ok. 3:30 i na koniec jeszcze 2 x 1 km po 3:30, ale pod wiatr. Nie był to jakiś trening, który by mnie kosztował strasznie dużo sił, ale nie byłem w stanie przyspieszyć. Zwyczajnie noga nie szła.Powinienem ten trening robić w środę, ale z drugiej strony na sobotę planowałem zawody. Podsumowując wyszedł nawet przyzwoity trening w tempie maratońskim, na zmęczonych nogach, na wyczerpanych zasobach glikogenu.

3) Środa

Rano znowy trochę powyginałem się na siłowni i zrobiłem kilka kilometrów lekkiego roztruchtania. Tak bardziej, żeby rozgrzać mięśnie przed ćwiczeniami. I tyle rano. Wieczorem za to poszedłem biegać od razu z pracy do domu :) Pierwszy raz coś takiego robiłem, ale to zawsze oszczędność jakiejś godziny na dojazd. Zrobiłem łącznie 18 km w tym 12 x 200 metrów podbiegu. O ile sam bieg był strasznie męczący, byłem po pracy śpiący, zmęczony i nie mogłem w ogóle zmusić się do biegu, to podbiegi były już ok. Po pierwszym się obudziłem i poszło 12 powtórzeń na wiadukcie na Górczewskiej przy Wola Park :)

4) Czwartek

Dużo snu, rano nie biegałem. Po pracy udałem się na Agrykolę. Miałem wielką przyjemność biegać z Panem Romuldem Krupankiem i Bogusławem Mamińskim. Naprawdę kawał historii polskiej lekkoatletyki. Biegaliśmy sobie powoli po Łazienkach a czas na rozmowie mijał błyskawicznie. Dołączyło do nas trochę osób (a raczej to ja dołączyłem do nich :) ), okazało się, że czytają mojego bloga i usłyszałem naprawdę bardzo dużo miłych słów na jego temat. Strasznie cieszą takie chwile, bo wiesz, że to co robisz ma sens. Później jeszcze biegałem ze swoją grupą treningową. Łącznie ok 20 km z średnim tempie 6:00 min/km. Nie pamiętam, żebym kiedyś biegał tak wolno, ale wyszło mi to na dobre. Nie zmęczyłem mięśni, nie byłem zmęczony.

kontuzje_5

5) Piątek

11 km rozbiegania i tyle. Jutro zawody. Ciężkie miałem nogi, jednak cały czas jestem w mocnym treningu. Postanowiłem wyjąć wałek i trochę na nim pojeździć udami. Łzy w oczach, krzyczałem jak małe dziecko :) 10 minut jedna noga, 10 minut druga. Oj bolało, dalej boli. Ale niestety to jest konieczne. Zamierzam co 2 – 3 dni rolować się na tym wałku. I jeszcze jedno. Zakres ruchów w stawie biodrowym. O tym oczywiście też zapomniałem, zacząłem ponownie się rozciągać.

6) Sobota

2_gp_warszawy_2014

Biegłem w II GP Warszawy na Kabatach. Cała relacja znajduje się tutaj: II Grand Prix Warszawy 2014. Jestem naprawdę zadowolony. Nie liczę na to, że z tygodnia na tydzień, bez odpoczynku poprawie jakoś znacząco czas. Ale po lesie udało mi się biec w takim samym tempie jak ostatnio po asfalcie. W dodatku po 7 km byłem w stanie zdecydowanie przyspieszyć na dystansie 1500 metrów i później wytrzymać do mety. A po starcie kilka minut i byłem całkiem dobrze wypoczęty, zrobiłem nawet konkretne rozbieganie, takie krótkie BNP.

grand prix warszawy 2014

7) Niedziela

Długie wybieganie. Piękna pogoda. To już trzeci dzień z rzędu kiedy w pełni się wysypiam. To naprawdę robi olbrzymią różnicę. Postanowiłem zrobić długie wybieganie w drugim zakresie. Co z tego wyszło? Pisałem już o tym wczoraj: „Dla takich treningów warto biegać”. Ten bieg kompletnie mnie zaskoczył. Wyszło tempo 3:36, nawet jak przekłamane, to na pewno było najwolniej 3:40 przy pulsie 155. Szok. Nie wiem skąd to się wzięło (jeszcze nie wiem), analizuje, mam pewne wnioski, przypuszczenia. Sam sen nie jest odpowiedzią. To był jakiś wystrzał, mega superkompensacja. Ból głowy mam po tym treningu :) Tym większy, że nogi nawet nie bolą za bardzo…

wybieganie_35km_trasa_s8

8) Podsumowanie

Świetny tydzień. Czwórki w tempie maratońskim, zawody po 3:18 min/km i na koniec wybieganie w drugim zakresie, najszybsze jakie zrobiłem. W dodatku na spokojnie, bez nadmiernego szarpania. Nie powiem, żebym biegł z uśmiechem na twarzy, ale przez chwile nie wątpiłem, że skończę ten trening tak jak zacząłem. Jestem dobrej myśli przed maratonem. Zobaczymy co przyniosą najbliższe 2 tygodnie. Dziś wolne, nie ma co igrać z ogniem. Po takich dwóch dniach czas odpocząć.

More from Bartosz Olszewski

Talent – ciąg dalszy

Po moim ostatnim wpisie na temat talentu, Talent jest przereklamowany, wywiązała się...
Read More