Podsumowanie tygodnia 2014.01.13 – 2014.01.19

Podsumowanie tygodnia

Dostaję coraz więcej maili z prośbą o opisywanie moich treningów. W końcu się ugiąłem :) Co tydzień będę zamieszczał podsumowanie mojego ostatniego tygodnia. Jednak nie będzie to dzienniczek treningowy. Wolę opisać jakieś ciekawostki, swoje odczucia. Powiedzieć co i dlaczego zrobiłem. A nie przedstawiać gołe fakty. Te nie mają żadnego znaczenia, do niczego się nikomu nie przydadzą. Mam nadzieję, że czytając te relacje lepiej zrozumiecie trening biegowy i sporo się nauczycie.

W poniedziałek, jak to zwykle ostatnio bywa, mocno się leniłem. Nie biegałem, nie poszedłem na siłownię. Odpoczywałem. Zrobiłem dość mocny trening we wtorek rano. Tym razem było to 24 km w drugim zakresie. Miało być 20 km, ale dobrze mi się biegło, więc przedłużyłem. Nie wiem czy to był dobry pomysł, bo od 21 km już mnie mocno stawiało i musiałem zwolnić. No cóż, po raz kolejny mam dowód na to, żeby trzymać się założeń. Tempo ok 3:50 min/km

Podsumowanie tygodnia

Jedna bardzo ważna uwaga. Wstałem ok. 5:15 a biegałem o 6:30 prosto z pracy (co widać na załączonym obrazku). Ponieważ był to ciężki trening, to nie mogłem sobie pozwolić tak wcześnie na duże śniadanie. Raczej przysłowiowa kawa i banan. W takiej sytuacji zjadam dużą kolację. To naprawdę działa i pozwala rano zrobić długi i wymagający trening. Efekt treningu na wykresie poniej. Pięknie to wygląda, takie wykresy można sobie wieszać nad biurkiem jako przykład dobrze wykonanej pracy.

Podsumowanie tygodnia

We wtorek jeszcze trochę truchtałem po pracy, zwykłe rozbieganie. W środę rano byłem na siłowni. Zrobiłem kilka szybkich odcinków żeby za bardzo się nie nudzić. Poćwiczyłem też trochę stabilizację i siłę. Jakieś 30 minut. Na więcej nie miałem czasu, bo spieszyłem się do pracy. Po pracy też zrobiłem rozbieganie. W czwartek przyszedł czas na dłuższy bieg. Zrobiłem ok. 20 km, wszystko w pierwszym zakresie. Później jeszcze 5 km z grupą którą trenuję. I trochę sprawności.

No i przyszedł czas na piątek. Miało być 5*2 km threshold. Padało, wszędzie śnieg i lód. Poszedłem na siłownię. Ustawiłem 18 km/h i zrobiłem 5 km. 1 km przerwy i kolejne 5 km z prędkością od 18.2 do 19 km/h. Nie sugerujcie się prędkością, na zewnątrz w życiu bym tak nie pobiegł, na bieżni jest łatwiej. Pierwszy odcinek cały biegłem pod progiem. Drugi to już ostra jazda :) Kończyłem na pulsie ok. 174 więc już ponad threshold. Łącznie 16.5 km, byłem zadowolony.

Podsumowanie tygodnia

Przyszedł weekend. W sobotę rano zrobiłem 20 km z bratem. Lekkie rozbieganie. Wieczorem byłem na siłowni. Rozgrzałem się na bieżni i solidnie poćwiczyłem. Ok. 60 minut. Po takiej sesji piątkowo – sobotniej, przyszedł czas na niedzielne wybieganie. Do Polski przyszedł spory mróz. W dodatku trochę miałem „waciane” nogi. Nie zjadłem też odpowiednio. W efekcie starczyło mi sił na jakieś 15 km. Później już było gorzej i gorzej. Znakomicie pokazuje to poniższy wykres, gdzie chwilami puls spadał mi poniżej 120! Byłem ewidentnie przemęczony. Zmusiłem się jeszcze na ostatnie 5 km do szybszego biegu i pojechałem się porządnie najeść.

Podsumowanie tygodnia

Zgadnijcie jeszcze gdzie zaczynałem trening i zrobiłem pierwsze 3 km. Całkiem fajne ścieżki, zero ludzi, odśnieżone. Pewnie więcej tam nie wrócę, a biegałem tylko dlatego, że i tak odwiedzałem to miejsce i musiałem skądś zacząć trening. To co, kto zgadnie? :)
Podsumowanie tygodnia

Podsumowując, świetnie zacząłem tydzień. Drugi zakres po dniu przerwy to świetne rozwiązanie i biegany nawet rano, świetnie mi wychodzi. Nawet po takim ciężkim treningu, siły dalej nie opuszczają. W środę zrobiłem trochę siły i szybszych odcinków. Robiłem to rano, żeby wieczorem oraz w czwartek odpoczywać. W piątek rano nie biegałem, bo wieczorem czekał mnie ciężki bieg. Czyli mamy przerwę od ciężkiego biegania między środą rano a piątkiem wieczór. W piątek pojechałem bardzo ostro, mocno się odwodniłem (pijcie dużo na siłowni, DUŻO!!!). W sobotę rano jeszcze jakoś poszło, nawet ten trening siłowy był dobry. Niestety sił nie starczyło mi do niedzieli. Następnym razem muszę lepiej zaplanować sobotę, żeby jak najszybciej odzyskiwać siły. Więcej spać, bo tego na pewno mi brakowało. No i w niedzielę trochę później wyjść na wybieganie. Te dodatkowe godziny z rana robią różnicę. To był bardzo trudny tydzień, duży przebieg, ciężkie treningi. Teraz czas na trochę wytchnienia. Obecny tydzień będzie zdecydowanie lżejszy. Przynajmniej pod względem objętości.

More from Bartosz Olszewski

Mózg w służbie biegacza

Robiąc codzienną prasówkę natrafiłem na ciekawy artykuł o zachowaniach naszego mózgu. Dokładnie...
Read More