Pij wino zamiast chodzić na siłownię ;)

picie wina

Ponieważ mamy sobotni wieczór, przypuszczam, że wiele z Was usiądzie zaraz do kolacji, przy okazji sącząc kieliszek czerwonego wina (no dobra, wiem, że jest mecz i wszyscy będą żłopali piwo i nasz narodowy alkohol, ale nie ważne :) ). Biegacze przeważnie mają później wyrzuty sumienia. Jak udowodnili ostatnio naukowcy, zupełnie niesłusznie.

Otóż grupa badawcza z Kanady z Uniwersytetu Alberta odkryła, że w czerwonym winie znajduje się związek zwany resweratol. Związek ten poprawia pracę mięśni, serca i kości! Co więcej wykazali, że działa to tak samo dobrze, jakbyście poszli na siłownię! Okazało się, że jest to bardzo skuteczny przeciwutleniacz. Do tej pory testowany na gryzoniach, w chwili obecnej ma być sprawdzany na diabetykach. Wtedy bez ryzyka związanego z wysiłkiem, można działać zdrowotnie na serce pacjenta.

Abstrahując od naukowców, którzy jednak żyją w trochę innym świecie :), lekarze dalej obawiają się przepisywać alkohol pacjentom, jako lek. Pacjenci nie potrafią dawkować jednej lampki wina do kolacji i alkohol jednak nie przynosi założonych korzyści. A może i przynosi, ale przy tym robi dużo więcej szkód. Poza tym trzeba powiedzieć, że mówimy tu tylko i wyłącznie o czerwonym winie!

medoc_2

Poza wyżej wymienionym, czerwone wino spożywane z umiarem sprzyja długowieczności, zmniejsza ryzyko zaćmy i raka jelita grubego, zmniejsza ryzyko cukrzycy oraz przeciwdziała spowolnieniu funkcjonowania mózgu. Nie wiem jak Wy, ale ja właśnie nalewam sobie kieliszek…

Oczywiście wszystko powyższe piszę humorystycznie. Rzeczywiście kieliszek wina raz na jakiś czas ma pozytywne działanie, ale nic nie zastąpi treningu. Więc niech naukowcy piją sobie wino, ale Wy lepiej idźcie w tym czasie poćwiczyć. Na pewno będzie to z większą korzyścią dla Waszego zdrowia i samopoczucia.

wino_i_jazz

Przy okazji przyszedł mi na myśl jeszcze jeden temat. Jak już zdecydujecie się na to wino, a jednocześnie trenujecie bieganie to nie zastanawiajcie się długo, ale biegnijcie do Tomka Bladosa, żeby wam coś polecił. Tomek to zawodnik Warszawiaków biegający maraton w 2:31, jednocześnie sommelier z Wino i Jazz. Nikt nie dobiera tak wina do konkretnych jednostek treningowych jak on. Jak mi ostatnio polecił kilka butelek, to zrobiłem treningowy tydzień życia :) Możecie też przeczytać wywiad z Tomkiem, który jakiś czas temu ukazał się na bieganie.pl: O tym jak pogodzić miłość do biegania i … wina.

PS – zdjęcia pochodzą z Marathon du Medoc. Kiedyś na pewno tam wystartuję! :)

Źródło: www.latintimes.com

More from Bartosz Olszewski

13 maratońskich błędów popełnianych w dniu startu

Ostatnio pisałem o tym, co złego można zrobić w ostatnich dniach przed...
Read More