O czym powinieneś pamiętać, kiedy kupujesz sobie szosę?

Nie jestem ekspertem w temacie a sam tekst jest mocno humorystyczny. Nie mniej jednak wydaje mi się, że wielu osobom może pomóc, przy pierwszych rowerowych zakupach. Trochę sobie pojeździłem i jakieś zdanie sobie wyrobiłem. A więc, o czym należy pamiętać przed pierwszymi jazdami na szosie?

  1. Kup sobie dobre gacie! Bez tego nie ma jazdy. W ogóle możesz mieć rower z kosmosu, ale bez dobrej wkładki będzie Ci się na nim jechało jakbyś uprawiał rodeo na stalowej rurze. Cierpią panie i panowie. Dobre gacie trochę kosztują, ale jak macie na czymś oszczędzać, to na wszystkim ale nie na portkach. Za swoim przykładem mogę powiedzieć. Jeździłem bez wkładki. Do domu wracałem już na stojąco. A później tydzień leżałem na brzuchu.  Jeździłem na zwykłych spodenkach za mniej niż 100 zł. Było lepiej, ale wracając co chwila musiałem wstać z siodełka, na drugi dzień tyłek bolał potwornie. Kasia miała podobne doświadczenia, jeździła później na spodenkach Newline za nieprzyzwoicie dużo kasy i była bardzo zadowolona, różnica kolosalna. Ostatnio dostałem strój firmy Vitesse (jeszcze raz dziękuję Benji i SBR Team) i w końcu mój tyłem zaprzyjaźnił się z rowerem. Dobra wkładka to podstawa! I serio ten akapit nie ma nic wspólnego z żadną reklamą z mojej strony. Życie go napisało…
  2. Jak już macie wkładkę to warto mieć też dobre siodełko. Nie jest to wydatek konieczny, ale warto zainwestować parę groszy. To nie tylko kwestia wygody ale również dopasowania, ułożenia ciała i pozycji na rowerze. Jak dobrze dobierzecie siodło to będą to dobrze wydane pieniądze.
  3. Zrób Bike Fitting, czyli mówiąc po ludzku, ustaw rower pod siebie. Z tego zawsze trochę się śmiałem. A różnica przy drobnych ustawieniach jest kolosalna. Wystarczyło że minimalnie przesuwałem się na siodełku do przodu i momentalnie byłem w stanie generować większą moc (nie, nie miałem pomiaru, zwyczajnie licznik pokazywał, że szybciej jadę). Wszystkie ustawienia, kąty, pozycje razem dają tysiące możliwości. Warto, żeby zrobił to ktoś kto się na tym zna.
  4. Musisz mieć buty z wpięciem. To jest inna jazda, jesteś jednością z rowerem. Prawdopodobnie nie raz na początku się wywalisz stając gdzieś na światłach, ale ostatecznie warto. No i dochodzi technika pedałowania. Zapewniam, że wtedy to już nie tylko ciskanie ile sił w dół, ale praca po pełnym kole. I zapewniam, że nie jest to łatwe.
  5. Kup sobie kask. I zawsze miej go przy sobie. Nie koniecznie dla bezpieczeństwa. Ale miej świadomość, że panuje jakaś nagonka za brakiem kasku i jak tylko założysz strój kolarski albo zwyczajnie stoisz koło roweru, nie mając kasku na głowie, to zaraz wypomni Ci to kilka osób (no offense, ale tak jest :) ). No i przeczytaj dokładnie instrukcję jak ma być założony, to też zostanie Ci wypomniane. No i oczywiście jak już jeździsz to miej go na głowie, to już tak serio. Dla swojego bezpieczeństwa, warto.
  6. Kup taki rower na jaki Cię stać. I zostaw sobie kasę na dodatki. Musisz mieć buty, kask, pewnie nowe siodełko. Zmiany może wymagać mostek, kierownica itp. Żeby Cię uspokoić, nie ma dużej różnicy w mega wypasionym rowerze za 40 tys. zł a takim zwykłym za 4 tys. zł. Wiem, że to również nie mało, ale już między rowerem za 1000 a 4000 jest kolosalna różnica. Zawsze możesz poszukać czegoś używanego.Dlaczego uważam, że nie ma większej różnicy? Ponieważ z zalet tego roweru za 40 tys. może skorzystać już bardzo dobry zawodnik. Im większa prędkość tym większe to ma znaczenie. Ale tutaj również Cię uspokoję. Możesz mieć tani, idealnie ustawiony rower, i na zawodach będziesz mijał te karbony jak odrzutowiec. Musisz mieć tylko moc w nogach i musisz umieć dobrze jeździć. Inaczej nie pomoże Ci pewnie nawet wbudowany w korbę silnik mechaniczny.
  7. Jak już kupisz sobie rower, to wsiąkniesz. Będziesz dokupował części, pieścił go, głaskał, nadasz mu imię, będziesz robił setki sesji zdjęciowych aż w końcu może nawet wylądować w Twojej sypialni. Tak to działa, w końcu i tak kończysz z rowerem za kupę kasy a Twoja karta kredytowa świeci pustkami.To jest hobby z którego się śmiałem, ale które doskonale już rozumiem. I dlatego sam chciałbym mieć rower wyjątkowy, jaki nie łatwo spotkać na ulicy. Bo zwyczajnie to nasza wizytówka, jak tatuaż, jak kobieca sukienka na weselu. Słabo jak ktoś ma taką samą ;)
  8. Nie wiem czy to nie powinien być numer jeden. Dobierz odpowiednią wielkość ramy. Jak ktoś nie miał wcześniej styczności z rowerem, to nie wie jakie to może mieć znaczenie. A ma gigantyczne! Jak biegacie w rozmiarze 43 to pobiegnijcie maraton w 41 i 45. Podobnie ma się to z rowerami. Skorzystajcie z podpowiedzi specjalisty. Nie pierwszego lepszego sprzedawcy, ale ze specjalisty.
  9. Musisz mieć gdzie jeździć. Jeżeli kupujesz sobie szosę z myślą o ścieżkach rowerowych, to średni pomysł. Dobra szosa jest sztywna jak cholera. Jazda po kostce Bauma to koszmar, chyba, że traktujemy ją na zasadzie masażu antycellulitowego. Czujesz każdą nierówność. A im lepszy masz rower, tym jest on bardziej sztywny i czujesz bardziej.
  10. I na końcu pamiętaj, że dokonałeś świetnego wyboru decydując się na szosę. Jazda po szosie, wiatr we włosach, piękne widoki w koło. To wszystko tworzy niezwykłą atmosferę. Na pewno znajdziesz też wiele osób chętnych na wspólną jazdę, wypady za miasto, trening. Będziecie godzinami dyskutować o nowych obręczach i wymieniać opinie o zaletach nowych owijek na kierownicy. Jednym słowem, zwykła szosa potrafi kompletnie zmienić Twoje życie :D

Powodzenia na zakupach. Lepiej ustawcie sobie limit na karcie bo zdrowego rozsądku przy wyborze i tak nie zachowacie. Ja jak chodzę po sklepach z rowerami to portfel zostawiam w samochodzie. Na razie jakoś żyję bez dwóch kółek, czasem pożyczę Kryśkę Kasi, dobrze nam się razem jeździ. Ale dobrze wiem, że przyjdzie taki czas, kiedy nie wytrzymam, i Kryśka dostanie partnera. Swój własny pokój w końcu już ma :D

More from Bartosz Olszewski

Złota Justyna Kowalczyk w Soczi!

Justyna Kowalczyk po raz kolejny udowodniła, że jest wielką mistrzynią, jeżeli chodzi...
Read More