Nigdy nie będziesz prawdziwym kolarzem

DCIM100GOPRO

W Polsce lubimy wszystko komentować. Większość z nas wie najlepiej i jest ekspertem w każdej dziedzinie. Już tak mamy, taki nasz urok. Myślałem, że pisząc o bieganiu, odżywianiu i aktywnym trybie życia, będę narażony na częste mądrości ludowe. Jednak to co się dzieje, kiedy wsiadamy na rower, to dopiero jest jazda. Wtedy wydaje się, że wszyscy raptem w swoim CV mają ukończone przynajmniej kilka etapów Tour de France.

Nie zrozumcie mnie źle, nie krytykuję za komentowanie, czy jest pozytywne czy negatywne (o ile nie jest głupim czepialstwem, a za cel ma konstruktywną wymianę poglądów). Zwyczajnie czasem mnie ono śmieszy. No bo o ile biegacze za bardzo nie mają żadnych reguł, to cykliści mają już swoisty kodeks. Kiedyś nawet czytała mi go Kasia, jak jechaliśmy samochodem. Płakałem wtedy ze śmiechu po niektórych punktach, teraz wiem, że kodeksu się przestrzega!

A więc po pierwsze i najważniejsze. Zawsze musisz mieć kask na głowie, ZAWSZE!!! Jak już tylko w Twoim poście pojawi się słowo „rower”, a nie masz kasku, to pierwszym komentarz będzie „a gdzie kaski” albo „nie zapomnij o kasku” lub „dlaczego nie masz kasku”. Nie ważne, że wyciągasz rower z garażu, jesteś po jeździe i pakujesz już rower, czy dopiero wyciągasz go z bagażnika (pewnie nie wolno wozić rowerów w bagażniku i zaraz dostanę za to burę :) ). Kask musi być! Nawet jak polną drogą jedziesz kilometr w tempie 10 km/h, żeby kupić sobie upragnionego loda w gorący letni dzień, to i tak dostaniesz pojazd za brak kasku. Czasem mi się zdaje, że moja prababcia prowadząca do mleczarni rower z kankami mleka, również powinna mieć kask.

I uwaga, nawet jak masz kask to i tak dostaniesz pojazd! Powodów mogą być setki. Bo np. za luźno, albo za ciasno zapięty. Paski nie układają się idealnie w koło ucha. Masz daszek (sic!) a jedziesz na szocie. Za wysoko kask jest na czole, albo za nisko. Jest za bardzo albo za mało aero. I tak można w nieskończoność.

Żeby nie było, jestem zdecydowanym zwolennikiem noszenia kasków! Kask jest bardzo ważny, mogą Was uratować nie tylko przed guzem, ale ocalić Wasze życie! Nie mniej jednak komentarze odnośnie kasków potrafią rozbawić, a nie raz sprawić, że łapię się za głowę i zastanawiam, o co chodzi.

Zostawmy już kaski. Strój kolarski jest nie mnie ważny. Skarpetki muszę być za kostkę, pięknie przylegająca koszulka (szczególnie rękawki) i spodenki, które tworzą opaleniznę ostrą jak żyletka. Okulary muszą być w odpowiedni sposób włożone w kask (nie wiem w jaki, ale wiem, że muszą). Do tego koszulki kolarskie. Tutaj można zaistnieć! W bieganiu w ogóle nie ma takiej możliwości. Natomiast możemy dorwać koszulkę kolarską w której dosłownie każdy się za nami obejrzy. Niestety, żeby to wszystko razem dopasować i przy tym nie popełnić żadnego faux pas, jest niemal niemożliwe. Kaśka już doszła niemal do perfekcji. Nawet skarpetki me genialne! O koszulce już nie wspomną, podobno nikt nie ma takiej w całej Warszawie. Ale dalej popełnia błędy, jak chociażby za wysoko założony kask na czoło ;)

Teraz rowery. Pamiętajcie, że rower to coś więcej niż rower. To przedłużenie Waszego ciała, jesteście jednością. Musicie dbać o niego jak o członka rodziny. Dopieszczać, pielęgnować. W sklepie rowerowym dowiedziałem się np. że jak masz ramę z karbonu to już wszystko musisz mieć z karbonu. Nawet pojemniki na bidon (pewnie słowo pojemnik jest nie na miejscu, ale nie mogę sobie przypomnieć nazwy). Zwyczajnie inaczej to źle wygląda. Wiem już, że do ramy nie wolno czepiać nic! Jak spytałem się o pompkę to poraziły mnie lasery z oczu sprzedawcy. Ale to i tak nic, bo Kasia spytała o nóżkę do stawiania roweru (wtedy nawet ja wybuchnąłem śmiechem :D ). Wszystko ładujecie to tylnych kieszeni w Waszych wypasionych koszulkach kolarskich!

Mógłbym tak dalej, ale stwierdzam, że w sumie to nawet jest fajne. Bo rower to coś więcej niż tylko sport. To styl życia, który posiada własny kodeks postępowania. I nawet jeżeli jest to śmieszne i czasem potrafi rozbawić takiego laika jak ja, to kiedy już na poważnie zacznę sobie jeździć na szosie, to ten kodeks sobie wydrukuję, powieszę na ścianie i będę się go na pewno trzymał. Co nie mienia faktu, że żyć w 100% z tymi zasadami potrafi chyba tylko jakiś Wielki Mistrz Zakonu Kolarskiego. Ale jestem przekonany, że i on popełnia jakieś błędy w noszeniu kasku kolarskiego ;)

PS – a wiecie czym różni się komentowanie postów kolarskich od tych biegowych? Jeżeli chodzi o bieganie, to zawsze dużo jest dyskusji o treningu. Tam są miliony teorii i olbrzymie pole do dyskusji. Przy rowerach raczej cisza na ten temat. Jedyne pytania, to ile km i jaka średnia. Czy wynika to z faktu, że jednak wiedza na temat treningu kolarskiego jest aż tak mała? A może właśnie rower to przede wszystkim styl życia, i liczą się te pokonane kilometry z wiatrem we włosach, a nie konkretne jednostki treningowe? Ciekawe.

More from Bartosz Olszewski

ITBS – najlepsze ćwiczenia wzmacniające

Podczas leczenia kontuzji zapalenia pasma biodrowo-piszczelowego, czyli popularnego ITBS, nie możemy zapomnieć o...
Read More
  • ale jak to bez nóżki ? :) :) :)

    • ms

      Przecież masz napisane – nóżkę upychasz w kieszeni koszulki :-p

    • faktycznie, gapa ze mnie :)

    • haha :D dobre ;)

    • Zefir

      z ciekawości przeczytałem ten kodeks kolarza :D ehhhh gdzie w tym sport, to bardziej pod kabareton modowy :)

    • WarszawskiBiegacz

      Wpisz w google: ZASADY VELOMINATI :)

    • Zefir

      Muszę zdjąć nóżke i kupić sobie jakąś koszulke z kieszeniami … demyt dopiero co ogarnąłem buty do biegania :)

    • WarszawskiBiegacz

      Do biegania to pikuś. Na rower możesz kupić takie, za które kupiłbyś naprawdę dobry rower :D

    • albo rower taki że można by kupić niezłe auto :)

    • WarszawskiBiegacz

      Stojak mam wozić w kieszeni? :D

  • Asia

    Chyba czas na rower :-) Odkurzyłam górala – fajna sprawa … ale coraz bardziej nakręcam się na szosówkę :-)

    • WarszawskiBiegacz

      Szosa, piękna sprawa :)

  • Adam

    Chodzi o te zasady? :D
    http://www.trzymajkolo.pl/2013/01/na-stronie-velominati-rules-mozna.html
    Niektóre zabawne, inne słuszne (choć napisane zabawnie :), inne po prostu związane ze stylówą.
    Daszek przy kasku? Niby tylko psuje dobrą stylówę ale przy agresywnej jeździe w niskim położeniu
    ogranicza pole widzenia, co powoduje zadzieranie głowy – ból karku.
    Z drugiej strony np. pomka.
    Jeszcze kilkanaście lat temu większość ram miała specjalny bolec przy ramie właśnie do jej mocowania.
    Długa solidna kosztuje grosze w przeciwieństwie do nabojów CO2. Nie wpływa jakoś na efekty treningu
    Widać więc, że stylówa się zmienia.
    Jaki wniosek? Warto stosować się do tego co poprawia osiągi, bezpieczeństwo, wpływa na zdrowie.
    Olać kilka rzeczy na rzecz wygody nie psując osiągów itd.
    A i nagiąć się czasami dla stylówy ponieważ czasami faktycznie coś fajniej wygląda nawet jeśli bywa troche nie wygodne i dla ludzi z zewnątrz dziwne.
    To taki dress code obecny w wielu dziedzinach życia.
    A na koniec warto pamiętać, że najpierw trzeba wyhodować mocna łydkę a dopiero później ją ogolić :D

    • WarszawskiBiegacz

      Haha, z tą łydką mistrzostwo! :D

    • Karol Bielarski

      bez przesady z tą kosztownością nabojów CO2, jeden kosztuje tyle co butelka zimnej coli (swoją drogą zimna cola po stu kilometrach smakuje booosko) a zajmuje mało miejsca i pompuje koło w 2 sekundy. Mogę ją mieć ze sobą cały czas, no i są wygodniejsze na zawodach. Na codzień i tak używa się dużej solidnej pomki które dmuchnie do 9-10 Bar

    • Adam

      W sumie zgadza się. Wiesz chodzi mi też o to, że nie zawsze jest kasa i na początek nie zawsze warto ją od razu wywalać na wszystkie akcesoria. Szczególnie na początku, kiedy jest tyle rzeczy do kupienia lepiej dołożyć do lepszego siodełka, spodenek :)
      A i lepiej w ogóle wozić jakąś pompkę – taki przytyk do Runtheworld ;)
      Tutaj piję do tego, że kolarstwo wymaga trochę wiedzy teoretycznej i praktycznej.
      Chciałem pokazać też jak stylówa zmieniła się w czasie.
      Szurkowski w serii „I ty zostaniesz olimpijczykiem – Kolarstwo” pisał, że białe skarpety i czarne spodenki to mus :D
      Są rzeczy pierwszej potrzeby, które „jeżdżą” i te które tylko fajnie wyglądają.
      Stąd każdą „wydepilowaną i nasmarowaną oliwką” łydkę prędzej czy później czeka urwanie się z koła „owłosionej nodze” :D.
      Na dobrze nasmarowanym i ustawionym rowerze. Może w nie najmodniejszej koszulce ale ubraniu adekwatnym do potrzeb i pogody itp.

    • Adam

      A jak to boli… :D

  • malkontent

    Cześć

    Pomijając samą treść (która jest całkiem fajna), to:
    1) błagam, przestań w końcu uogólniać na zasadzie „my Polacy” i tu o narzekaniu, komentowaniu itp., co robisz permanentnie i do znudzenia – narzekanie to nie nasz wynalazek i nie sądzę też, żebyś lwią część swego życia spędził poza naszymi granicami, żeby wiedzieć, że inne nacje mają zgoła inaczej
    2) Przepuszczaj proszę teksty przez jakiś korektor – aż zgrzytają zęby od ilości literówek i błędów ortograficznych.

    pozdrowienia! :)

    • WarszawskiBiegacz

      Malkontent, z całym szacunkiem, to mój blog i będę pisał tak jak uważam, a nie tak jak Tobie pasuje. Nikt Cię nie zmusza do czytania i zgadzania się ze wszystkim. Możesz pisać, ze jesteś innego zdania, ale nie każ mi mieć takiego jak Ty.

      Co do literówek, no cóż, będziesz musiał z tym żyć, bo chociaż bardzo bym chciał, staram się, to nie zawsze mam na wszystko czas. A szkoda Twoich zębów.

    • Zbyszek Misztela

      i to też Cię odróżnia od artykułów na prasowych portalach, ale niech tak zostanie, jest normalnie i po ludzku, nawet jak się literówka zdarzy to wiem, że pisałeś to Ty a nie wklejasz „gotowy szablon” i przepuszczasz przez jakiś korektor błędów. Błędy są ludzkie, jak ten blog, a bieganie bardziej ludzkie niż pedałowanie ;)

    • Łukasz Misala

      Pokaż mi narzekającego Anglika :)
      Najgorsze, co słyszałem z ich ust to „not so bad” :)

    • Piotr

      Dokładnie :-) A Polak zapytany „co słychać?” prawie zawsze odpowie: „stara bieda” ;-)

    • Michał Wolański

      Dokładnie tak. Pracowałem z Amerykanami, Hindusami i Chińczykami. Każdy z nich spytany jak leci powie, że a spoko, całkiem nieźle, dzięki. A Polak? „szkoda gadać”, „a daj spokój” itp itd.

    • Piotr

      Gwoli ścisłości, narzekanie jest domeną Polaków. W latach dwutysięcznych robiono na ten temat badania naukowe (Instytut Psychologii UG). Może nie jest to nasz wynalazek, jednak bez wątpienia jest ono mocno zakorzenione w naszej kulturze.

    • Lecter

      Co do 1 zgadzam się zdecydowanie. Skoro ogólnie wszyscy narzekają itd., to nic się nie zmieni i nie trzeba brać odpowiedzialności za zmianę. Czytam odpowiedzi do tego komentarza i wiem że tacy właśnie „typowi Polacy” to skrytykują, ale trudno. Coraz mniej znajduję dla siebie na tym blogu i po ostatnim wpisie mogę stwierdzić, że jest mi z tego powodu po prostu przykro.

  • Pio

    Rule #42 //

    A bike race shall never be preceded with a swim and/or followed by a run.

    http://www.velominati.com/the-rules/ Respect the rules! Pozdro :)

  • Łukasz

    „Musicie dbać o niego jak o członka” – pełna zgoda :)

  • Kuba

    Koszyk. Pojemnik na bidon to koszyk;]

    • WarszawskiBiegacz

      A jak jest z karbonu to dalej jest koszykiem, czy ma już jakąś profesjonalną nazwę? :)

    • Kuba

      Wciąż tylko koszyk;]

    • WarszawskiBiegacz

      Nuda :)

  • hannah

    Prababcia w kasku wygrala Internety :D

    • WarszawskiBiegacz

      :D

  • Bart

    dobre zdjęcie – samoróbka czy zapożyczone?

    • Bart

      ok doczytałem że chyba własne ale raczej po tuningu – racja?

    • WarszawskiBiegacz

      Tak, wiadomo. Ale akurat było super światło przeciskające się między drzewami i mgiełka poranna. Stąd taki fajny efekt.

    • WarszawskiBiegacz

      Nie no, sam strzelałem :)