Najładniejsze medale biegowe

najładniejsze medale biegowe

Przeglądałem kilka portali biegowych i natrafiłem na zbiór najładniejszych (a może najfajniejszych) medali biegowych. Oczywiście zbiór jest subiektywny, ale niektóre naprawdę są świetne. Szczerze, to osobiście zdecydowana większość medali ląduje u mnie w pudle. Ale te na pewno powiesiłbym gdzieś w widocznym miejscu.

Kolejność przypadkowa, nie ustalam jest według jakiś kryteriów.

1) Medal od Disney’a. Takie cudo możecie dostać w Orlando na Florydzie. Moim zdaniem są naprawdę świetne, co roku inne. W dodatku nie kupicie ich w sklepie z pamiątkami :) Może i wyglądają jak dla dzieci, ale ja kiedyś chce mieć taki medal u siebie w domu. Orlando, przybywam! :)

disney

2) Jak ktoś słucha muzyki, a w dodatku lubi Blues (tato, to się tyczy między innymi Ciebie), to pytanie brzmi: dlaczego jeszcze nie biegliście w Mississippi Blues Marathon? W to, że impreza jest wyjątkowa, nie wątpię. W dodatku na mecie czeka na Was medal, którego będą zazdrościć Wam wszyscy. Dosłownie wszyscy! Dodam jeszcze, że medal ma 25 cm długości (cała gitara) a sam maraton odbywa się w Jackson.

mississippiblues

3) Ciągle słyszę, że ceny pakietów startowych są za wysokie. Ale każdy chce mieć wypasiony medal. Nie tylko w Polsce tak jest, w USA też mieli ten problem. W Stumpy’s Marathon nie ma opłat startowych. Więc dyrektor pozbierał kamienie wzdłuż trasy, wypolerował, nakleił logo i rozdał biegaczom na mecie. Można! A jaka pamiątka :)

stumpys

4) Jak się nie mylę, to u nas dają takie w biegu Katorżnika. A w stanach robią je Amishe. Co więcej robią je z prawdziwych podków, już zużytych. Łącznie 2500 medali, każdy ręcznie wykończony i wręczany zawodnikom na mecie. Ale ja mimo wszystko wolę te od Disney’a :)

birdinhand

5) Słyszeliście, że w USA musi być wszystko największe. A Amerykanie mówią, że wszystko co największe musi być w Texasie. I coś w tym jest. Ich medal ma jakieś 23 cm szerokości, 16 cm wysokości i waży 1,5 kg. No cóż, jak chcecie nosić coś takiego na szyi to udajcie się do Kingwood w stanie Texas.

texasmetalsaw

6) Jak ktoś chce mieć praktyczny medal to może się udać na półmaraton do Nationwide na Wine Country Half-Marathon. Dostanie praktyczny korek do wina. Natomiast w mieście Rocky’ego, czyli w Philadelphi, uczestnikom półmaratonu daję otwieracz do piwa. Na mecie jak znalazł (chociaż większość piw w USA można odkręcić :) ).

odyssey

7) Znowu Nationwide i znowu coś związanego z alkoholem. Tym razem otwieracze. Moim zdaniem naprawdę świetne i jak bym mieszkał w pobliżu to na pewno co rok przedłużałbym swoje długie wybieganie, tylko po to, żeby mieć w kolekcji kolejny otwieracz :)

bottleopeners

8) I na koniec ciekawostka. Tym razem Allen w Texas. Mamy tam dwie imprezy. Półmaraton i maraton w Sylwestra. Oraz półmaraton i maraton w Nowy Rok. W każdej imprezie jest medal z zębatką. Jeżeli ukończycie dwie imprezy dzień po dniu to dostajecie ten duży krążek, do którego możecie przyczepić swoje medale za pomocą magnesu. Super pomysł. Niestety ja w Nowy Rok nie dawałem rady przebiec nawet mili na zawodach. Chyba nigdy nie dostanę tego medalu :)

newyears

A Wy macie w swojej kolekcji jakieś rarytasy, które zapamiętacie na zawsze?

Źródło: RunnersWorld.com

 

More from Bartosz Olszewski

Jamajski rozkład jazdy

Koniec wakacji, wracam do blogowania. W końcu ile można wrzucać fotek jedzenia...
Read More