Mordor Warszawa – tu da się biegać

mordor

Zmieniłem lokalizację pracy. Z samego centrum, gdzie miałem wszystko pod nosem, przeniosłem się do słynnego Mordoru, czyli do biurowców na warszawskim Mokotowie. Dla mnie, patrząc pod względem biegowym, była to istna tragedia. Patrzyłem na mapę Warszawy i nie wierzyłem, gorzej być nie mogło…

Wcześniej miałem 2500 metrów na Agrykolę i bieżnię lekkoatletyczną. Trochę ponad 3 kilometry do ścieżki biegowej nad Wisłą i Parku Skaryszewskiego. 200 metrów do bardzo fajnej siłowni S4 na Nowogrodzkiej. Teraz trafiałem w miejsce, gdzie pod względem biegowym nie ma nic. Wszędzie daleko, otoczone to trasami szybkiego ruchu, obwodnicami, koleją. W dodatku dojazdy, korki, strata czasu. Ale okazało się, że nie jest tak strasznie.

Pierwszy spacer w stronę pracy i taka niespodzianka
Pierwszy spacer w stronę pracy i taka niespodzianka

Po pierwsze, idąc pierwszego dnia do pracy, zauważyłem, że jakieś 300 metrów od mojego biurowca jest siłownia ZdroFit. Następnego dnia już ją odwiedziłem. Bardzo dobre bieżnie, dużo sprzętu, ładnie, pachnąco, czysty. I mają dobre szejki białkowe :) Byłem też w siłowni na skrzyżowaniu Postępu i Marynarskiej. Jest jeszcze jedna w Galerii Mokotów. Więc jedna sprawa rozwiązana. Najwyżej zrobię cały kilometraż na bieżni mechanicznej, ale zrobię.

Pusto, trzeba rozruszać ten Mordor
Pusto, trzeba rozruszać ten Mordor

W czwartek postanowiłem jednak spróbować wyjść i biec z Domaniewskiej, gdzie nogi poniosą. I tak ruszyłem z siłowni ZdroFit, pobiegłem do Racławickiej, później Żwirki do Pól Mokotowskich. Polami w stronę Agrykoli. Tam jakieś kółka i powrót. Zrobiłem jakieś 25 kilometrów w tempie między 4:30 a 4:45, zatrzymałem się chyba dwa razy. No może trzy. Więc nie jest tak źle, jak początkowo myślałem. Dobiegając na Pola Mokotowskie mamy ponad kilometrową prostą na równym asfalcie, gdzie można zrobić trening interwałowy. Myślę, że spokojnie można tam też biegać treningi progowe. Rozbiegania to żaden problem. Fakt, zieleni trochę brak, ale mi bieganie wśród biurowców i bloków nie przeszkadza.

Jest kawa! Ufff, jakoś przetrwam. Green też jest :)
Jest kawa! Ufff, jakoś przetrwam. Green też jest :)

Odkryłem również, że kulinarnie nie jest tak źle, jak myślałem, że będzie. Powiem więcej, powoli to jest moja zguba. „Gorąco Polecam” Nowakowski i jego ciepłe bułeczki i kanapki. Dwie Costa Coffee w pobliżu i ich pyszne ciastka i duża latte. Do tego co 100 metrów jakaś stołówka, niektóre naprawdę dobre i serwujące bardzo smaczne jedzenie. Co więcej, dużo taniej niż w centrum. No i awaryjnie jest Galeria Mokotów. Do tego dzbanek kawy przelewowej z rana i da się żyć ;)

Moja zguba, "Gorąco Polecam"
Moja zguba, „Gorąco Polecam”

Ostatnia sprawa, to tutejsze obyczaje i atmosfera. No do tego to się nigdy nie przyzwyczają. Chociaż jak wszędzie, tak i tutaj mamy dużo ciekawych osób, to jednak patrząc na to z boku, wydaje się, że wszyscy są jednakowi. Cięgle, codziennie, robię to samo. Mają te same nijakie problemu. Rozmawiają o tym samym, czyli przeważnie o tym ile czasu jechali do pracy. Panie obgadują swoich mężów a panowie w kółko o samochodach. Ale tak to już bywa w korporacjach.

mordor_7

Czegoś się tutaj też nauczyłem. W pełni zrozumiałem co to znaczy być lemingiem. Bez kitu, wygląda to identycznie jak w tej grze. Wiem również, że czasem nie stoi się w kolejce do autobusu, stoi się w kolejce na przystanek, żeby stanąć w kolejce do autobusu, żeby później może udało się do niego wejść. Dlatego staram się być na 7:00 w pracy, wtedy udaje się omijać korki. Korki, które tutaj naprawdę potrafią doprowadzić do szału. Stać 30 minut i przejechać 100 metrów. Tutaj to możliwe.

Suchary też mają słabe.
Suchary też mają słabe.

No nic, trzeba się przyzwyczaić. Ważne, że spokojnie można pobiegać i poćwiczyć. Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że biegać można wszędzie. Nawet tutaj, w zagłębiu biurowców na Warszawskim Mokotowie. Więc szczury korporacyjne, bez wymówek. Wzorem USA, wychodzicie z biura, wskakujecie w adidasy i w drogę. Kilometry robić można wszędzie!

More from Bartosz Olszewski

Leipzig Marathon 2017, maraton nie wybacza – relacja część 2

Wracamy na trasę Leipzig Marathon 2017. W nogach 22 kilometry. Wszystko jak...
Read More