Moja suplementacja na obozie treningowym

suplementacja bieganie

Okres obozu treningowego to naprawdę ciężkie dni dla sportowca. Oczywiście to piękne chwile, szczególnie kiedy możemy realizować nasze pasje i biegać w miejscach tak pięknych jak Szwajcaria. Ale dla naszego organizmu to okres wzmożonego wysiłku. Jest on poddawany obciążeniom o których wcześniej nawet byśmy nie pomyśleli. Narastające zmęczenie skutecznie potrafi zniechęcić nas do treningu. I to jest właśnie chwila, kiedy naprawdę możemy docenić rolę suplementacji w naszej diecie.

Zanim jeszcze napiszę co, jak i kiedy, kilka słów o tym czym jest suplementacja. Jest to uzupełnienie naszej diety a nie jej zamiennik! Suplementacja to dodatek, bez odpowiedniego odżywiania i nawadniania nie przetrwałbym 3 dni obozu… Druga sprawa, suplementacja ma przede wszystkim pomóc nam w szybszej regeneracji. Szybciej postawić nas na nogi, przyspieszyć procesy naprawcze, pobudzić do treningu, uzupełnić braki w organizmie. Nie jest tak jak wiele osób myśli, że wypijemy koktajl i będziemy szybsi. Suplementacja może pozwolić nam szybciej dość do siebie, przez co jesteśmy w stanie trenować więcej i ciężej. Dzięki czemu jest szansa, że będziemy lepszymi biegaczami. To tyle o suplementacji.

Jeszcze jedno, to nie jest tekst sponsorowany. Nie będę tutaj pomijał nazw produktów. Biorę je nie bez powodu. Uważam, że są dobre, najwyższej jakość, certyfikowane i mam pewność, że nie jem jakiegoś syfu. No i później i tak odpowiadałbym w komentarzach co dokładnie brałem. Z odżywkami musicie uważać. Nie bez powodu jest tyle wpadek dopingowych związanych z zażywaniem zanieczyszczonych produktów. Nikt tego nie kontroluje a wiele puszek, które możecie kupić gdzieś na bazarku a nawet w centrum handlowym, zwyczajnie nie powinna znaleźć się na rynku.

Ale już koniec wstępu. Przejdźmy do rzeczy. Zakładam, że robię dwa treningi dziennie. Pierwszy ciężki, ok. 20 km z elementami akcentu. Niech to będzie łącznie 10 km szybkich odcinków. Drugi trening wieczorem. 12 km rozbiegania. Rozciąganie, wzmacnianie mięśni korpusu, rolowanie.

  1. Kawa do śniadania – tak, kofeina jest suplementem diety i to bardzo skutecznym. Nie będę się tutaj o niej rozpisywał, ale ja osobiście niemal nie wyobrażam sobie porannego treningu bez kawy. W pewnym sensie to już nawyk. Z drugiej strony lekka dawka pobudzenia, lekki kop, który pozwala mi się obudzić i iść na trening.
  2.  Przed bardzo ciężkim treningiem potrafię zjeść batonik energetyczny. Jest to raczej kwestia wygody. W domu to tost z masłem orzechowym i miodem. Albo banan. Około 30 minut przed wysiłkiem.
  3. Żele energetyczne podczas wysiłku. Tutaj nic się nie zmienia i cały czas jem Agisko. Ale staram się jeść sporadycznie, na treningach na których naprawdę tego potrzebuje, albo w chwili, kiedy chcę przystosować organizm do czerpania energii z żelu. Nie piję też żadnych izotoników podczas biegu, więc szczególnie na długich biegach żele się przydają i pozwalają skończyć trening. Czasem jest tak, że biorę je na wszelki wypadek i wracam nie ruszając żadnego. Czasem jest ciężko i zjadam wszystko co mam w kieszeni.
  4. Jestem po bardzo ciężkim treningu. Zjem za jakieś 90 minut, bo jeszcze idę schłodzić się w zimnym strumieniu. Jeszcze lekkie schłodzenie, trochę rozciągania albo zwyczajnie się z kimś zagadałem. Droga do domu, przyrządzenie posiłku, to trwa. A ja mam wieczorem trening. W momencie kiedy skończyłem poranny bieg już powinienem o tym myśleć i tutaj staram się przyspieszyć regenerację podając jak najszybciej trochę węglowodanów połączonych z białkiem + witaminy i minerały. Na obozie piłem Powergym Recoplus. Brałem też, może trochę profilaktycznie, magnez połączony z potasem. Tylko po bardzo ciężkich albo bardzo długich biegach. Zapomniałem jak się nazywały, ale do jutra uzupełnię :)
  5. Kiedy rano robiłem lżejszy trening, a po nim jeszcze spędzałem na bieżni około godziny, rolując się, rozciągając, ćwicząc itd. piłem Red Bulla. Uważam, że wszystko ma swoje czas i miejsce. U mnie w tym momencie cukier w połączeniu z kofeiną sprawdza się bardzo dobrze. Byłem w stanie tą godzinę poświęcić na trening nie myśląc co minutę, żeby już skończyć i iść do domu się położyć.
  6. Teraz jest czas na prawidłową dietę. Obiad, przekąski, dużo płynów. Trzeba zaznaczyć, że piłem naprawdę dużo wody. Zbliża się kolejny trening. Ale jest to lekki bieg. Już raczej odstawiam suplementację, planuję kolację i myślę o kolejnym dniu. Przed snem parę razy podkradłem Kasi BCAA, też Powergym. Jak bardzo bolały mnie nogi, byłem bardzo zmęczony mięśniowo.

I tyle. Jak widzicie nie ma tego dużo. Trzeba też zaznaczyć, że suplementacja to indywidualna sprawa. Jedni jej potrzebują, inni mniej. Ja akurat należę do osób, które niemal nie potrzebują dodatkowo się wspomagać, poza zwykłą dietą. Jednak trzeba zaznaczyć, że na obozie biegałem ok. 200 km w tygodniu dokładając do tego trochę ćwiczeń. Żeby to przetrwać, a przede wszystkim, żeby zrobić trening zgodnie z założeniem i żeby zyskiwać formę, potrzebowałem odrobinę wspomagania w postaci suplementów diety.

I jeszcze jedno, zawsze wolę to napisać, niż potem męczyć się z komentarzami. Wiem, że wszystko można zrobić naturalnie, samemu z własnych BIO produktów. Ale ja zwyczajnie nie miałem na to czasu, siły, chęci. No i nie miałem blendera ;) A jak mi ktoś napisze, że to zajmuje 5 minut. No cóż, nie miałem tych 5 minut. Nie mniej jednak tak jak pisałem, podstawa to dieta. Dopiero jak czegoś zaczyna nam brakować, sięgamy po odżywki.

PS – i tak bez czekolady i lodów nie dałbym rady! :D

More from Bartosz Olszewski

Podsumowanie tygodnia 2014.05.26 – 2014.06.01

Dalej nadrabiam zaległości, ale obiecuję, że w tym tygodniu już dogonię obecne...
Read More