Mierzcie siły na zamiary

siły na zamiary

Krótki tekst, pisany pod wpływem chwili. A zainspirował mnie do niego sobotni Puchar Maratonu Warszawskiego. Jak wiecie było potwornie gorąco. Upalnie. W dodatku duszno. A w powietrzu piasek unoszący się spod nóg biegaczy. I pytanie, czy to był bieg dla wszystkich? Czy warto się porywać na coś takiego bez odpowiedniego przygotowania?

Moim zdaniem nie. Wczoraj karetka jeździła kilka razy. Na szczęście organizator zadbał o zabezpieczenie biegu i nie było żadnych drastycznych przypadków. Ale jednak jak zbierałem się do domu, to chyba już 4 osoby zostały odwiezione. Czy jest sens startować, kiedy wiadomo, że nie jesteśmy na coś takiego gotowi? Już samo 20 kilometrów to sporo. W dobrych warunkach nic złego się nie dzieje. Zwolnimy, przejdziemy do marszy i wszystko jest ok. Ale wczoraj było inaczej.

Odwodnienie, przegrzanie organizmu. To kończyło się nie tylko marszem, ale końcem biegu w karetce. Naprawdę, jeżeli już porywacie się na taki bieg i czujecie, że jest źle, to nie ma nic złego w zejściu z trasy. Kilka osób tak zrobiło i to była bardzo mądra decyzja. Czym jest taki bieg? Zabawą, przygotowanie do startu w maratonie, formą spędzania wolnego czasu. Ale naprawdę nie jest to czas i miejsce do udowadniania sobie jakim się jest niezniszczalnym. Każdy jest zniszczalny. I trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć stop.

upał_obrazek

Nie krytykuję biegaczy za start. Ale musicie dbać o swoje zdrowie. Nic za wszelką cenę, to jest sport amatorski. A do wczorajszego biegu trzeba było naprawdę być świetnie przygotowanym. Nawet, jeżeli ktoś się decydował, to musi brać dużą poprawkę na upał. Przecież to nie jest walką o życiówki. Nie w taki upał, nie na takiej trasie.

Mam nadzieje, że dziś wszyscy są już w pełni sił i nikomu nic się nie stało. Szybka kroplówka i każdy jest jak nowo narodzony :) Do zobaczenia na 25k, miejmy nadzieje, że tam już nie będzie takiego piekła. A jak nawet, to potraktujcie ten start ulgowo. Nie biegnijcie na złamanie karku, bo przyniesie to na pewno więcej szkód niż pożytku. Mądry biegacz to taki, który wie gdzie są granice, których lepiej nie przekraczać. Organizm też nie lubi, jak przekracza się jego próg bezpieczeństwa. Dlatego wsłuchajcie się w to co wam mówi i reagujcie zawczasu na takie sytuacja, jak działy się podczas wczorajszego Pucharu.

More from Bartosz Olszewski

10 przykazań w drodze po nową życiówkę w maratonie

Na wiosnę na pewno będę chciał zawalczyć o poprawienie wyniku w maratonie....
Read More