Maratońska poprawka

bieganie zimą

Co zrobić kiedy do wymarzonego wyniku zabrakło nam naprawdę niewiele, często sekund. A za 2, 3, 4 tygodnie mamy możliwość poprawki? Biec dwa maratony w miesiąc czy nie biec? Ostatnio często dostaję to pytanie i zawsze z mojej strony odpowiedź jest tylko jedna.

Zdecydowanie nie biec. Bieganie maratonów na rekordy życiowe to nie przelewki. Wystawiamy organizm na olbrzymie przeciążenia. Biegniemy na granicy możliwości. Powstaje mnóstwo uszkodzeń. Jeżeli w takiej sytuacji nawet za miesiąc znowu podejmiemy wyzwanie robienia rekordu życiowego to może się to naprawdę źle skończyć. Nie mówię, że zaraz złapiecie kontuzję. Ale pogłębicie urazy. Zdecydowanie przedłużycie regenerację. A czy w ogóle jest szansa na poprawę miesiąc po miesiącu?

Jest. Szansa zawsze jest. Jeżeli zabrakło nam sekund to na poziomie amatorskim jest szansa poprawy już za miesiąc. Inna sprawa, że coś mogło pójść nie tak. Np. kłopoty żołądkowe, choroba i w ostateczności przeszkodziło nam to w idealnym biegu. Ale zdecydowanie większa szansa jest na to, że jednak się nie poprawimy. Mimo wszystko maraton dalej będzie w nogach i ponownie zabraknie nam niewiele to wymarzonego rezultatu. Albo po 30 km będziecie przeżywali naprawdę ciężkie chwile.

błędy GPS

Jeszcze chciałem zauważyć, że przeważnie taką poprawkę chcą stosować dwa typy biegaczy:

1) Tacy, którzy znacznie się poprawiają. Np. na jesieni pobiegli 3:10 a na wiosnę do złamania 3 godzin zabrakło im minuty. No i już chcą mieć za sobą złamanie tej magicznej bariery. Spokojnie, pamiętajcie, że bieganie to sport dla ludzi cierpliwych. Co się nie udało dziś, wyjdzie jutro. Wy się tak poprawiacie, że na jesieni na pewno uda się połamać tą barierę. A w tej chwili odpocznijcie i skupcie się na przygotowaniach do kolejnego startu, macie pół roku. I za te pół roku, jeżeli się dobrze przygotujecie, to nie dość, że połamiecie 3 godziny to jeszcze zrobicie to ze sporym zapasem.

2) Biegacze, którzy z jakąś barierą walczą od dłuższego czasu i cały czas minimalnie im brakuje. Według mnie utknęliście w punkcie i coś musicie zmienić. Kolejny start może się udać, a może znowu zabraknąć sekund albo minut. Jeżeli chcecie ruszyć z miejsca, to wasz plan treningowy wymaga pewnie jakiś zmian. Przeważnie jest to jedna, konkretna zmiana, która potrafi wznieść Was na zupełnie nowy poziom biegowy. Wśród wielu moich znajomych, którzy czytają tego bloga, takim treningiem było mocne BNP. Ale to tylko przykład, w każdym razie musicie się zastanowić nad swoimi treningami i wprowadzić zmiany.

z12580321Q

I nie róbcie jednej rzeczy. Bo trzeba pamiętać, że biegają nie tylko nogi, ale też, a może przede wszystkim, głowa. Chodzi mi o zapisywanie się jednocześnie na dwa maratony, tak na wszelki wypadek. Wiedząc, że w zapasie macie za miesiąc kolejny start, w którym możecie się poprawić, zawsze podświadomi nie będziecie tak walczyli na tym pierwszym biegu. Nie zakładajcie poprawek. Już to mówiłem wiele razy, że musicie w 100% być przekonani, że wam się uda. Jak już zapisaliście się na następny bieg, to nikt mi nie powie, że jesteście przekonani o sukcesie.

Na koniec trochę się tłumaczę, bo w końcu sam na jesieni biegam maraton jeden po drugim. Tak, ale zawsze pierwszy maraton to walka o czas. Drugi to tylko i wyłącznie walka o miejsce i miło spędzony czas gdzieś poza granicami kraju. Lubię zwiedzać, lubię biegać, więc to łączę. W drugim biegu jak widać na moim przykładzie, czas zawsze odstaje od tego pierwszego startu, do którego przygotowywałem się cały sezon. A później robię długie wolne, naprawdę daje sobie zupełnie odpocząć. Jestem fizycznie i psychicznie już zupełnie wypruty i naprawdę potrzebuję sporo czasu, żeby się odbudować.

More from Bartosz Olszewski

Głowa rządzi biegaczem – zaproszenie na warsztaty

Jakiś czas temu prowadziłem treningi przygotowujące do BMW Półmaratonu Praskiego. Przychodziła tam...
Read More