Magia finiszu na Stadionie Narodowym

pierwszy maraton

Nie odpuszczę niezdecydowanym. Możecie być pewni, że do samego końca będę was namawiał do starty w 36. PZU Maratonie Warszawskim. A dziś jako argument wyciągam naprawdę ciężko działo. Finisz na Stadionie Narodowym to chwila niezapomniana. Moment do którego chce się wracać, o którym się później śni. Trzeba tylko przeczekać 365 dni, żeby po raz kolejny móc doświadczyć tego bezcennego uczucia. Wbiec na Stadion Narodowy i przez chwilę poczuć się jak zawodowy sportowiec!

Każdy finisz maratonu niesie ze sobą olbrzymią dawkę emocji. Ja do końca życia nie zapomnę trzech. Na pewno będzie to debiut. Wtedy zupełnie nie wiedziałem na co się porywam. Łzy w oczach na mecie. Gigantyczna dawka emocji. Udało się. Po męczarniach, kryzysie. Walczyłem do samego końca, warto było.

stadion narodowy

Drugi niezapomniany finisz to wygrana w Lozannie w 2012 roku. Zupełnie się tego nie spodziewałem. To było jak sen. Wystartować w maratonie i przeciąć szarfę jako pierwszy biegacz na mecie, to moment którego nie da się opowiedzieć słowami. Trzeba to przeżyć. Jednak nie oszukujmy się. Większość z tysięcy ludzi startujących w Warszawie nie będzie miała okazji wygrać maratonu. Ale i tak mogą przeżyć coś nie mniej wyjątkowego!

finisz_narodowy_1

Trzeci niezapomniany finisz to Maraton Warszawski i 2012 rok. Atakowałem 2 godziny 30 minut. Wiedziałem, że jest na styk. Byłem już kompletnie wykończony. Od 35 kilometra prawie nic nie pamiętam, wiedziałem tylko, że muszę trzymać równe tempo. Wbiegłem na Most Poniatowskiego i przede mną ukazał się Stadion Narodowy. Pomógł wiatr w plecy i jeszcze przyspieszyłem. Naprawdę nic więcej nie pamiętam aż do momentu kiedy wbiegłem w bramę stadionu i zobaczyłem wnętrze. To była chwila, z której pamiętam wszystkie szczegóły. Coś niesamowitego, wyjątkowego, niepowtarzalnego. Raptem przed nami ukazują się pełno kibiców. Fotoreporterzy, kamery. Huk jest niesamowity Wszyscy dopingują, zagrzewają do walki. Ostatnie 150 metrów biegłem sprintem. Byłem w takim szoku, że aż złapałem się za głowę (co pewnie znajdziecie na jakiś zdjęciach :) ).

finisz_maraton_warszawski_2014

I naprawdę też możecie to przeżyć. W dodatku dla wielu z was może to być debiut, odrazu w finiszem na Stadionie Narodowym. Kumulacja! :) Ja obiecuję wam jedno. Nie zapomnicie tej chwili nigdy. Niektórzy mówią, że 100 zł to wiele za maraton. Dla mnie sam ten finisz jest bezcenny. To coś co ludzie wspominają całe życie.

finisz_narodowy_5

Jeżeli jeszcze was nie przekonałem to obejrzyjcie zdjęcia poniżej. To nie są pozowane fotki. To są właśnie te emocje, które towarzyszą maratończykom przekraczającym metę na Stadionie Narodowym. I właśnie takich emocji sobie i wam życzę. Żeby udzieliły się nam wszystkim 28 września 2014 roku, na wielkim święcie biegania w Warszawie!

finisz_narodowy_12

finisz_narodowy_11

finisz_narodowy_10

finisz_narodowy_9

finisz_narodowy_8

finisz_narodowy_7

finisz_narodowy_6

finisz_narodowy_4

finisz_narodowy_3

finisz_narodowy_2

Zdjęcia: Jacek Fomicki, AMCiszewscy

More from Bartosz Olszewski

Powrót z dalekiej podróży

W ostatnich tygodniach w moim treningu dominowała jedna jednostka: rozbieganie. Na nic...
Read More