Las Vegas Marathon – jeszcze bieg czy już impreza?

las vegas maraton

Czasem ścigając się na trasie kolejnego biegu trochę żałuję, że nie mogę pobiec wolno i delektować się atmosferą biegu. Właśnie przeglądałem fotki z Ultravasan90 i sam nie mogę uwierzyć, jak tam było pięknie. Wracam również pamięcią do Las Vegas. Maraton wyjątkowy, wiadomo, Vegas :) Dziś dostałem kolejny newsletter zapraszający na tegoroczną edycję, a pamięcią wróciłem do mojego startu w stolicy hazardu. Niby co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas. Ale ja trochę się z Wami podzielę wrażeniami z tego biegu.

Poleciałem tam po życiówkę. Po średnich biegach w Warszawie i Rzeszowie postanowiłem jeszcze raz podjąć próbą ataku na życiówkę. Wiem, nie powinienem nawet tego pisać, to jest głupota, ale cóż. Gorąca głowa, okazja do startu, dostałem pakiet od organizatora. Decyzja zapadła. Poza tym miałem realne szanse na wygraną. No i uwielbiam USA, zawsze chciałem zobaczyć Kalifornię do której wybrałem się zaraz po starcie w Vegas.

EXPO Las Vegas

Na początku dość standardowe Expo. Expo przed biegiem robiło wrażenie. Olbrzymia hala, wystawców tyle, że ciężko było obejść. To było prawdziwe Expo, sporo nowinek, wystawców nie tyle sprzedających, co prezentujących najnowsze rozwiązania. Odebrałem pakiet i ruszyłem przejść się kawałek trasą biegu. Słynną The Strip. Wow, serio robi wrażenie. Tak naprawdę wszyscy kojarzą Vegas tylko z tej jednej ulicy. Przepych, wielkość tego wszystkiego, kasyna, limuzyny i wszędzie zapach smażonej wołowiny. Tego nie zapomnę do końca życia :)

Ale przejdźmy już do biegu bo nie o samym Vegas miało być. Dochodząc na miejsce startu myślałem, że to koncert a nie bieg. Niewiele się pomyliłem. Na scenie Macklemore & Ryan Lewis. Wtedy średnio wiedziałem kto to jest, dziś to jeden z moich ulubionych zespołów. Tysiące osób bawiące się przy kolejnych kawałkach. Swoją drogą, dla wszystkich chyba była to rozgrzewka.

Druga sprawa, przebrania. Nie wiedziałem, czy przypadkiem przebranie nie jest obowiązkowe. Pełno osób w najróżniejszych kostiumach. Kolorowo, bajkowo. Wszyscy uśmiechnięci. Bieg za kilkanaście minut, klepię kolejne przebieżki. Takich jak ja jest garstka. W końcu wszyscy ustawiają się na starcie. Powoli zachodzi słońce. Ostatnie odliczenia i start.

Biegniemy słynną The Strip, mijamy wszystkie hotele, kasyna gdzie każdego roku odbywa się prestiżowy turniej WSOP, oraz wszystkie inne najważniejsze punkty Las Vegas. Pierwsze 10 kilometrów jest bajkowe. Chciałbym zwolnić, poczuć bardziej atmosferę. Na lewo i prawo grają jakieś zespoły, doping kibiców. Migają neony, tysiące neonów. W końcu trasy półmaratonu i maratonu się rozdzielają. Zostajemy we dwoje, biegniemy dalej, już na pustynię. Półmaraton zawraca, oni mają ciekawszą trasę. Wracają ponownie przez miasto, my krążymy po ciemku daleko poza głównymi ulicami. W końcu wracamy, ostatnie kilometry ponownie wynagradzają trudy biegu. Finisz przy Bellagio, wpadam na drugim miejscu. W koło genialny pokaz fontann. Dostaję przepiękny medal na szyję, jestem tak zmęczony, że z roztargnienia biorę drugi w rękę (tak, mam dwa medale z Vegas :D ) i idę zjeść, poleżeć, odpocząć i wrócić na świętowanie.

Tak naprawdę właśnie impreza się zaczyna. Tysiące biegaczy opanowują miasto. Oczywiście wszyscy idą do kasyna, te są wszędzie, są tak duże, że nie sposób objąć ich wzrokiem. Jedni grają, inni kibicują, trzeci piją drinki albo zwyczajnie odpoczywają i słuchają muzyki. Najśmieszniejsze jest to, że obok eleganckich facetów w garniakach stoją biegacze w szortach albo biegaczki w przebraniu motyla. Przy jednym stole, nikt nie ma z tym problemu :D Ja oczywiście na początku udaję się na burgera do In-N-Out Burger. Później wycieczka po Vegas. Niestety trasa maratonu zrobiła swoje, i po dwóch godzinach wróciłem wyczerpany do hotelu.

Kiedyś chciałbym tam pobiec jeszcze raz. Bez patrzenia na wynik. Pojechać ze znajomymi. Bawić się na koncercie przed biegiem. Bawić się podczas biegu i całą noc spędzić tak jak robi się to w Vegas. Wrócić rano do hotelu cieszyć się z przygody życia. Bo Maraton w Vegas tak jak dziesiątki innych biegów, to już nie tylko zawody sportowe. To przede wszystkim znakomita zabawa dla tysięcy osób, impreza, podczas której przelewając pot jednocześnie znakomicie się bawimy. Czy warto? Na pewno. Jeżeli będziecie zwiedzać USA w tym terminie, zapiszcie się na biegi w Vegas. Na pewno nie pożałujecie.

More from Bartosz Olszewski

Stabilizacja dla początkujących biegaczy

Stabilizacja to podstawa, jeżeli chodzi o trening uzupełniający biegaczy. Często nazywana również...
Read More