Komentarz do tekstu „Wcale nie jesteś zwycięzcą!”

jesteś zwycięzcą

Pisząc tekst „Wcale nie jesteś zwycięzcą!” kierowałem go może do kilku osób, a wywołał taką burzę, że po powrocie z pracy, stwierdziłem, że nie ma możliwości, żebym odpowiedział na wszystkie komentarze. Trochę poczytałem. Jedne pozytywne, inne mniej. Jedne merytoryczne, inne lekko mówiąc, nie bardzo :) No cóż, takie prawa internetu.

Dopóki się nie obrażamy, każdy może mieć swoje zdanie. Tych było naprawdę mnóstwo, i tutaj postaram się ustosunkować do większości:

1) Nigdzie nikogo nie obrażam. Nie nazywam gównem, śmieciem, biegowym cieniasem. Nie wiem, może niektórzy czytali inny tekst. Spokojnie, nie dopisujcie mi słów, których nigdzie nie użyłem, nie pomyślałem o nich. Moim zamiarem nie było i nie jest nikogo obrażać.

2) Dużo komentarzy, że gardzę wolnymi biegaczami. To były jedyne, które naprawdę mnie w jakiś sposób zabolały. I na pewno nie napisał go nikt kto mnie zna lub ze mną trenował. Dla mnie nie ma znaczenia, czy ktoś biega w 2 czy w 5 godzin. Zawsze ceniłem wszystkich biegaczy. I 100 razy bardziej niż wyniki cenię charakter biegacza.

3) Jeszcze raz napiszę, kierowałem ten tekst do osób, które pompują przez pół roku oczekiwania, po czym zupełnie im nie wychodzi a po biegu robią z siebie wygranych. Tak jak pisałem wyżej, dla mnie to jest brak charakteru. I w 9o% będę to zawodnicy oczekujący wyników poniżej 3 godzin. Nie chcę jednak nikogo obrażać. Wyraziłem swoje zdanie. Większość osób, które oburzały się w komentarzach w ogóle nie są adresatami tego tekstu.

4) Podobno leczę frustrację po maratonie i wyżywam się na innych. Po pierwsze nigdy nie byłem sfrustrowany po żadnym biegu. Nie jestem zadowolony z wyniku, tyle. Było, minęło. Na drugi dzień myślałem już o maratonie wiosennym. Świetnie opisał to Łukasz Oskierko:

[quote align=”center” color=”#999999″]Ja go w pełni rozumiem, biegł aby walczyć o wygraną albo o poprawę rekordu życiowego w końcu po to tyle krwi i potu przelewał na treningach aby osiągnąć postawiony cel, nie osiągnął go a sam fakt, że dobiegł maraton nie może uznać za swoje zwycięstwo. Bartosz, Ja czy Wojciech i wielu innych możemy codziennie ubrać buty i pokonać dystans maratoński, nie stanowi dla nas to żadnego wyczynu. Ja mam takie samo podejście i wszyscy Ci co trenują dzień w dzień widząc coś w tym więcej niż zabawę. i do tych osób jest kierowany ten tekst. Gdybym nie zrobił, życiówki na którą tak długo się szykowałem, bym nie mógł powiedzieć że mi się coś udało bo to by było kłamstwem. Rachunek jest prosty progres lub regres i tyle. A wiem, że mimo nie powodzeń i tak sprawia to wiele radości.”[/quote]

I tutaj znajdziecie adresatów tego tekstu, Łukasz dobrze to definiuje. A my dalej robimy swoje. Jakbym po każdym biegu, który mi nie wyszedł rozpamiętywał go w nieskończoność i opłakiwał to nigdy nic bym nie osiągnął.

5) Nie dzielę i nigdy nie dzieliłem biegaczy. Każdy ma swoje cele, każdy swoje pasje i każdy inne powody do biegania. Nie ma lepszych i gorszych. Czy chcesz pobić rekord świata czy zrzucić zbędny kilogram. Jesteś biegaczem, cenię wszystkie powody, nie dyskryminuję żadnych.

6) Jak już krytykujecie to nie róbcie tego wycinając zdanie z kontekstu, bo to naprawdę słabe. W ten sposób bez problemu z tego tekstu można zrobić kampanię przeciwko bieganiu.

7) No i na koniec, są tacy co uważają, że potrzebuję dopieszczenia w komentarzach i stąd ten tekst. Hmmm, po pierwsze, pisząc go byłbym głupi, nie spodziewając się fali hejtu. No cóż, kontrowersyjne teksty już tak mają. Po drugie, czy Wy naprawdę czytaliście cały tekst w tym te fragmenty:

[quote align=”center” color=”#999999″]Ja wiem, że takie puste hasła o walce do mety wzbudzają publiczny podziw i zaraz wszyscy przytulają w komentarzach i głaszczą po głowach. Tylko czy o to wam chodzi?[/quote] [quote align=”center” color=”#999999″]Jeżeli chcecie zawsze „być zwycięzcami” i potrzebujecie po każdym biegu setek komentarzy, jakimi to „twardzielami” jesteście, żeby podbudować swoje ego, to proszę bardzo. Nic mi do tego.[/quote]

Cieszę się, że ludzie mnie czytają, komentują, interesują się tym. Przecież nie piszę dla siebie. To nie pamiętnik ani dzienniczek treningowy. Cieszę się, bo uważam, że mam świetnych czytelników i dalej będę dla nich pisał. Ale naprawdę nie potrzebuję publicznego podziwu, żeby dalej biegać. Bo to akurat robię dla siebie.

 

To tyle. Naprawdę nie spodziewałem się, że ten tekst wywoła taką burzę. Ale z drugiej strony nie żałuję jednego słowa wypowiedzianego w tym artykule. Nie można całe życie tylko słodzić na wszystkich blogach i facebookach bo kiedyś stanie się to nudne. Ale obiecuję teraz wrzucić coś pozytywnego ;)

More from Bartosz Olszewski

KONKURS adidas Climaheat – 3 bluzy do wygrania

Mamy dziś Wigilię, więc chciałem Wam wszystkim życzyć wesołych i rodzinnych świąt....
Read More