Kolejny zwyczajny dzień 2020 roku…

Kocham Warszawę

Naprawdę zaczynam wierzyć, że ten rok w jakiś sposób nas testuje. Pod każdym względem. Już się nie zastanawiam co przyniesie jutro, tylko co znowu się stanie złego. W tym gównianym czasie ostatnio żyłem nadzieją na bieg w Maratonie Warszawskim. Zawziąłem się, nie odpuszczałem prawie nic. I jeb! Stało się…

Jakiś tydzień temu doznałem kontuzji prawego podudzia. Na początku byłem jeszcze spokojny, przeciążenie, bywa. Ale niestety. Od tygodnia o żadnym bieganiu nie ma mowy. Ba, dwóch biegowych kroków nie zrobie. Mogę sobie spacerować, ale lądowanie przy kroku biegowym, nie ma opcji. I doznałem tego urazu na ostatnim tak naprawdę ciężkim treningu. Kiedy wszystko szło pięknie. Kiedy zrobiłem wszystkie mocne jednostki. Kiedy ten ostatni trening w ciężkim terenie i wietrze wykonałem na tempie maratońskim i naprawdę byłem gotowy na ten start.

Żałuję. Naprawdę tęsknię za rywalizacją. A szczególnie żałuję Warszawy. To byłby wspaniały bieg. Pętle po pięknej okolicy. Obok chłopaki z którymi trenuję na codzień. Bartek, Oskier. Znowu Ci sami wspaniali kibice. I co najważniejsze, jestem przekonany, że miałem formę na życiówkę. W końcu po słabszym okresie, po tej całej pandemii i zamykaniu przestrzeni dla biegaczy. Naprawdę robiłem życiowe treningi, byłem w super formie.

Ok, ale żeby nie zrobiło się zbyt ckliwie. Robię badania diagnostyczne i wracam do treningu jak najszybciej. Mam nadzieję, że uda mi się wsiąść na rower. Żeby podtrzymać wydolność. Do tego w końcu mam czas na trening uzupełniający. Kasia mówi, że schylam się jak inwalida. Pewnie ma rację, żona zawsze ma :D Więc tutaj też czas coś poprawić. Baza jest potworna, trzeba teraz to ogarnąć, wycisnąć co się da i mam nadzieję, wystartować gdzieś zimą/wiosną. Marzy mi się Sewilla. Ale luty, Hiszpania, sami wiecie… :)

Natomiast w Warszawie na pewno będę mocno kibicował. Oby Kasia dotrwała i broiła honoru rodu Olszewskich :) To jak szybko i do jakiej formy doszła po ciąży nawet mnie wprawiło w osłupienie. Nawet, bo dość dobrze ją znam i nie wątpiłem, że do formy wróci. Wiem też, że nie lubi wolno biegać. Ale, że część rozbiegań robiła szybciej niż ja z Falkowskim to już lekka przesada ;) Przyjdźcie, kibicujcie jej głośno i trzymajcie kciuki. Tylko bez „dobre wyglądasz, zaraz meta, przyspiesz” :D No i głośno krzyczymy jak będzie biegł Bartek Falkowski, Oskier, Wojtek Kopeć! Dajcie im dużo energii!!!

A ja w tym wszystkim jeden pozytyw mogę znaleźć. Ponieważ nudzi mi się trochę bez biegania, wracam do pisania. Trzeba się wziąć w garść. A Wam wszystkim życzę już normalnego końca tego „cudownego” 2020 roku…

Fot: Ale Benedyk

More from Bartosz Olszewski

Bieganie na czczo. Za i przeciw.

Bieganie na czczo wzbudza w biegaczach wiele emocji. Przez lata powstało na...
Read More