Kąpiel lodowa – znakomita regeneracja!

kąpiel lodowa

Dawno nie pisałem nic o regeneracji. Może to dlatego, że w końcu sezon wiosenny mam za sobą. A po sezonie ja się regeneruję w sposób, o którym na pewno nie zamierzam pisać :) Ale jak już trzeba powoli wrócić do treningów, to wszystko boli jakoś dwa razy bardziej. I wtedy znowu zaczynam myśleć o odnowie. A najlepiej sprawdza się u mnie kąpiel lodowa.

Kąpiel lodowa to nic innego jak kąpiel w lodowatej wodzie. I na mnie nic nie działa tak dobrze regenerująco, jak właśnie te kąpiele. To jest jedyne rzecz, która przynosi niemal natychmiastową ulgę. W dodatku nogi szybciej są gotowe na następny trening.

Teraz kilka słów o tym jak i kiedy poddawać się takim kąpielom. Najlepiej stosować je po ciężkich treningach. Ja najwięcej korzyści widzę po długich, ciężkich wybieganiach. Świetnie zdają też egzamin po interwałach albo ciężkich treningach progowych. Pewnie stosowałbym ten zabieg dużo częściej, ale osobiście nie znoszę zimna. A taka kąpiel to nic przyjemnego!

Opcji mamy kilka. Ja najczęściej wchodzę do wanny i leję samą zimną wodę aż zakryje mi całe nogi do pasa. Łącznie siedzę w tej wodzie ok 15 minut. Czas ma tutaj znaczenie. Dobrze jest trochę posiedzieć. Jak wychodziłem po paru minutach to rezultat nie był tak dobry. Można sobie dorzucić też lodu do wody, żeby było jeszcze zimniej. Ale mnie już sama woda przeraża.

Drugą, jeszcze lepszą opcją są specjalne studnie lodowe. Można je znaleźć na różnych obiektach odnowy biologicznej. W Warszawie znajdziemy ją na Warszawiance. Do takiej studni wchodzę na jakieś 3, 4 minuty. Dłużej nie daję rady. Po ciepłym prysznicu albo wizycie w saunie ponownie wchodzę na 3, 4 minuty. Taka sesja znakomicie regeneruje mięsnie nóg. A jak macie obok jeszcze komorę lodową, to polecam wejść sobie na koniec.

Trzecią opcją są prysznice lodowatą wodą. To dla tych, co nie mają wanny ani dostępu do studni. Ale według mnie ta opcja jest dość słaba. Próbowałem polewać się samą zimną wodą. Naprzemiennie zimną i ciepłą. Jakiś rezultat zawsze był, ale nieporównywalnie mniejszy niż po kąpieli w studni albo w wannie.

No i ostatnia opcja, najbliższa natury. Możecie wykorzystać górskie strumienie. Jeżeli to nie jest środek lata to oczywiście sprawdzą się wszelkie jeziora, rzeki, morze. Krótko mówiąc wszystkie zbiorniki wodne. Ja sam kiedyś wskakiwałem do oceanu i działało rewelacyjnie. Po takiej kąpieli koszyk owoców, sen na plaży w słońcu i po godzinie byłem jak nowy. No prawie jak nowy… :)

Podsumowując, jeżeli szukacie taniego, łatwego, ale przede wszystkim skutecznego sposobu na regenerację, to idealnie sprawdzi się kąpiel w lodowatej wodzie. Osobiście lepszego sposobu do tej pory nie znalazłem.

A tutaj trochę teorii i złotych rad prosto z youtube:

More from Bartosz Olszewski

Gdzie facet nie może… Czyli super weekend w Lidzbarku Warmińskim.

To miał być mój pierwszy mocny start na 10 km w sezonie....
Read More