Jamajka na talerzu

jamajka

Zawsze jadąc do jakiegoś kraju, staram się go „zwiedzić kulinarnie”. Jeść lokalne produkty, w lokalnych knajpkach. Dlatego tak bardzo lubię Francję i ich piekarnie (mogę w nich spędzić cały dzień), kocham Włochy w całości, oraz USA, gdzie zapominam o czymś takim jak dieta. Jak w tym zestawieniu plasuje się Jamajka? Chwilami prosto i ubogo, czasami wręcz zachwyca. Jest bardzo nierówna, ale po dobrym rekonesansie potrafi naprawdę pieścić nasze kubki smakowe.

Jerk Chicken

Po wylądowaniu na Jamajce i dotarciu do hotelu padaliśmy z głodu. Już mieliśmy dość jedzenia z samolotów i batoników. Przyszedł czas na kolację. Byliśmy w Negril. Szybko poszliśmy czegoś poszukać. W koło same budy, wyglądające jak baraki z grillem w środku. Wszędzie napisy Jerk Chicken.

IMG_8160

Nie mamy czasu długo szukać, siadamy tam, gdzie widzimy dużo ludzi i zamawiamy. Dwa razy ćwiartka Jerk Chicken z ryżem i fasolą oraz specjalnym sosem. Jak się okazuje, jest to najpopularniejsze danie na Jamajce. Kurczak jest grillowany w beczce. Lekko osmolony, przypieczony. Po wyjęciu z beczki kucharz sieka go tasakiem na mniejsze części. Szczerze, nie rozumiem tego siekania. Kości się kruszą i później trzeba dłubać jak ości w rybie.

IMG_8288
Rice and Beans, zawsze zjadałem podwójną porcję bo Kasia nie dawała rady :)

Na stół trafia solidna porcja na jednorazowym talerzyku i z plastikowymi sztućcami. Jak się później okazuje, tutaj to raczej normalna sprawa. Za to kurczak jest naprawdę pyszny. Soczysty, bardzo dobrze przyprawiony, ze świetnym sosem i ładnie przypieczony. Jak ktoś lubi kurczaki z grilla, będzie zadowolony. Mi bardzo smakował, jak się później okazało, był to najlepszy Jerk Chicken naszego wyjazdu. Inne zwyczajnie już nie były tak soczyste… Taka przyjemność kosztuje około 700 JD, czyli 6$. Ale ceny mogą się wahać od 500 do 1000 JD.

W takich miejscach to nawet sam ryż smakuje ;)
W takich miejscach to nawet sam ryż smakuje ;)

Owoce i warzywa

Następnego dnia rzucamy się już na owoce. Na Jamajce wbrew naszym wyobrażeniom, wcale nie ma ich tak dużo. W sklepie pustki. Na jakiś straganach można dostać banany, plantain (takie duże banany), ananasy, mango, papaję, arbuza. Był też grapefruit. Nie ma tego dużo, ale jest pyszne! Szczególnie ananasy, w porównaniu z naszymi, bardzo przypadły nam do gustu. Jedliśmy też jakiś kwiatek, bardzo słodki, ale nie mamy pojęcia, jak to się nazywało.

Co to jest za owoc?
Co to jest za owoc?

 Ogólnie owoce niemal zawsze są dobre. Może wyjątek to arbuz, te zawsze były dość miękkie i mało soczyste. Podsumowując, nie oczekujcie fajerwerków, jeżeli chodzi o owoce na Jamajce. Za to KONIECZNIE kupcie kokosa i napijcie się z niego wody kokosowej. Mają jej w sobie mnóstwo a i same kokosy są pyszne! Kokosa ze słomką kupiliśmy za niecałe 2$, owoce są w podobnej cenie jak w Polsce. Nie kupujcie tylko tego na plaży albo gdzieś przy hotelu, bo zapłacicie 4 razy więcej niż normalnie. Niestety Jamajczycy lubią naciągać.

jamaica_2015_DSC01920

Z warzywami bardzo mizernie. Jakieś pomidorki, jakiś ogórek i ziemniak. Do potraw często dodają pokrojoną paprykę, marchewkę i dużo czosnku. Polskie warzywniaki zrobiłby na Jamajce niezły biznes!

Powyżej owoce od Juniora, a tutaj robi nam podobno najlepszego kurczaka na południu Jamajki. Dobry był, ale w Smurfie mają lepsze! ;)
Powyżej owoce od Juniora, a tutaj robi nam podobno najlepszego kurczaka na południu Jamajki. Dobry był, ale w Smurfie mają lepsze! ;)

Słodycze

Zwyczajnie ich nie ma. Czasem w ogóle nic! Nawet zagranicznego batonika. Sami mają jakieś wiórki kokosowe pozlepiane cukrem albo orzeszki, też pozlepiane cukrem. Na lotnisku widziałem coś takiego jak Rum Cake, ale na samej Jamajce nie widziałem nigdzie tych ciastek. Więc słodycze zabieramy z Polski.

Cały zestaw słodyczy...
Cały zestaw słodyczy…

Pieczywo

Tostowe i ich słodkie bułeczki, trochę takie muffiny, ale mniej słodkie. Jednak wszystko pakowane w foliowych torebkach, masowa produkcja, niczym się nie różni od wszędzie popularnego „amerykańskiego pieczywa”. Z ciekawostek, to na hotelu wisiał plakat z informację, że można zamówić chleb z piekarni do domu. Cena, 400 JD, czyli około 13 zł. Na samej Jamajce ani razu nie widziałem normalnego pieczywa.

To jest dobrze wyposażony sklep i mnóstwo pieczywa, tylko tostowego.
To jest dobrze wyposażony sklep i mnóstwo pieczywa, tylko tostowego.

Alkohol

Mamy piwo. Red Stripe i tyle! Jest Red Stripe Lager, Light, Lemon i koniec wyboru. Nie ma innych piw. Kupicie jeszcze Heinekena. Sam Red Stripe jest całkiem dobrym piwem, właśnie taki poziom Heinekena, zwykły, przeciętny lager. Red Stripe kosztuje jakiegoś 1$ w sklepie i 2 – 2.5$ w knajpie.

Na degustacji
Na degustacji

Oczywiście w mocnych trunkach króluje rum. Nie jestem fanem rumu, ale zwiedziliśmy fabrykę Appletone, była degustacja. Dowiedziałem się, że biały rum to praktycznie bimber, rozlewany do butelek bez żadnego leżakowania. Później rum leżakuje, nabiera koloru i smaku z dębowych beczek. Jest specjalnie selekcjonowany, mieszany i w końcu trafie do butelek, na których mamy określony wiek trunku.

Tak właśnie wygląda słynny Red Stripe.
Tak właśnie wygląda słynny Red Stripe.

Z założeniem, że w skład mieszanek nie wszedł żaden trunek, który byłby młodszy niż wiek na butelce (inaczej niż dzieje się to w przypadku np. porto). Nie zmienia to faktu, ze dalej rumu nie lubię. Za to bardzo posmakowały mi likiery Sangster’s. W połączeniu jeszcze z 35% likierem kawowym daje genialny smak. Może nie da się dużo tego wypić, ale do deserów jak znalazł.

W drodze do fabryki rumu kupiliśmy przekąski
W drodze do fabryki rumu kupiliśmy przekąski

No i jest jeszcze Coco Mania. Rum kokosowy, bardzo mocny, ale dający się pić bez większego skrzywienia. Ktoś mógłby powiedzieć, ze jest nawet dobry. Podobno cały świat chce to sprowadzać, ale kraje nie chcą importować tak mocnego trunku, który można pić niemal jak wino. Przynajmniej tyle się dowiedzieliśmy. Rzeczywiście, jeżeli ta butelka nie kosztowałaby dużo pieniędzy, to pod polskimi sklepami siałaby prawdziwe spustoszenie. Można powiedzieć, że Polska popłynęłaby na kokosach… A ktoś zbijałby na tym kokosy.

A to już na wieczór po wszelkich degustacjach. Rano złowione, wieczorem zjedzone.
A to już na wieczór po wszelkich degustacjach. Rano złowione, wieczorem zjedzone.

Śniadania

Obok kurczaka czy wieprzowiny z grilla, narodowym daniem Jamajczyków jest Ackee Saltfish. Dostajemy kawałki solonego dorsza w połączeniu z owocem o nazwie ackee. Naprawdę dobre to danie. Smakowało mi pomino, że dla mnie połączenie solonej ryby z owocem raczej nie kojarzyło się dobrze. Do tego przeważnie jakieś dodatki. Czy to smażone mini bułeczki, smażone plantain (tak dobre, że mógłbym jeść je codziennie całymi garściami), ziemniaczki, frytki. Była też coś przypominającego placek, podobno w 100% z owoców. W połączeniu z dżemem i sosem do deserów było pyszne, ale ja mam zboczenie na punkcie słodkości ;)

Nasze pierwsze śniadanie, self made. Mango, ananas, banany i owsianka.
Nashe pierwsze śniadanie, self made. Mango, ananas, banany i owsianka.

Za to dla mnie hitem były omlety. Z bekonem, warzywami, pieczarkami, ale najlepsze z ackee! Pewnie to również kwestia knajpy, w jakiej jemy, ale zachwycałem się tym omletem. W ogóle mają śniadania oparte w dużej mierze na jajkach. Więc cała reszta to już standardowe śniadania europejskie czy amerykańskie (tosty, sadzone, bekon itd.).

Kasia i jej Ackee Omlet, najlepszy!
Kasia i jej Ackee Omlet, najlepszy!

Śniadania są naprawdę duże, jak w ogóle porcje jedzenia na Jamajce. Ja przeważnie jadłem swoje i kończyłem po Kasi. Ledwo wstawałem od stołu. Kosztują różnie. W Negril w hotelach było to 7 – 12$, w Treasure Beach 600 JD czyli 5$ za każde śniadanie. W dodatku dużo lepsze. Ale to co najlepsze na Jamajce z samego rana, to nie śniadanie, ale kawa!

Omelet w jednym z wielu wariantów. Tutaj wersja firmowa.
Omelet w jednym z wielu wariantów. Tutaj wersja firmowa.

Jamaica Blue Mountain Coffee

Jestem fanem kawy. Pamięta jak w Polsce zachwycałem się kawą New York z 5% domieszką Blue Mountain. Była to najlepsza kawa, jaką udało mi się wydusić ze swojego ekspresu. Same ziarna Blue Mountain są kosmicznie drogie, w Polsce to wydatek około 700 zł za kilogram. W jamajskich sklepach również jest bardzo droga i kosztuje około 300 zł za kilogram.

Zawsze z kubkiem kawy
Zawsze z kubkiem kawy

Jednak w górach kosztuje już 15$. Mieliśmy to szczęście, że piliśmy kawę zwożoną z gór i paloną na miejscu. Pyszna, delikatna, aromatyczna. Ile ja kubków tego wypiłem! Żałuję tylko jednego, że na Jamajce nie ma praktycznie ekspresów ciśnieniowych ani espresso. Wszystko, co pijemy, to kawa parzona. I tak pyszna! Fani kawy będą usatysfakcjonowani. A jak komuś uda się dorwać ekspres ciśnieniowy i wydusi z tych ziaren espresso, to odleci z zachwytu.

Ackee z czymś zielonym (callaloo) i oczywiście znakomita kawa
Saltfish z czymś zielonym i oczywiście znakomita kawa

Smurf rządzi na Jamajce

No i na koniec zostawiłem najlepsze. W Treasure Beach polecono nam knajpkę Smurf’s. Jakoś specjalnie nam się tam nie spieszyło, ale postanowiliśmy iść na śniadanie. Tam pierwszego dnia Kasia wzięła ackee omlet a ja połasiłem się na callaloo saltfish. Moje było dobre, Kasi obłędne.

To właśnie jest słynny Smurf
To właśnie jest słynny Smurf

Ze znakomitymi dodatkami, które były do wyboru. Testowaliśmy tam wszystko……. Od tej pory były już tylko omlety. Jajka z lokalnego kurnika, wszystkie produkty „zza płotu”. Za kuchnią starsza przemiła pani, chyba z córką i wnuczką. Na śniadanie czeka się czasem nawet 40 minut, panie wszystko robią od zera, każde śniadanie. Ale czekać warto!

Tak wygląda w środku
Tak wygląda w środku

Tak posmakowały nam śniadania, że postanowiliśmy zamówić kolację. Bardzo chcieliśmy spróbować homara i wiedzieliśmy, że to jest dobre miejsce, żeby w końcu zobaczyć, czym się świat zachwyca. Normalnie nie są tu serwowane obiady i kolacje, ale dostaliśmy specjalnie na zamówienie. To było jedno z najlepszych zamówień jakie zrobiłem w życiu :)

A tak kuchnia.
A tak kuchnia.

Kasia wybrała specjalność kuchni, homera w czosnku. Ja wziąłem homara curry. O ile mój był wyśmienity, to Kasi był obłędny. Dostała trzy piękne ogony, delikatne mięso, idealnie przyprawione, rozpływało się w ustach. Taka przyjemność kosztowała nas 1500 JD, czyli około 50 zł. O ile na Jamajce jest drogo, to homary w porównaniu z naszymi cenami, mają bardzo tanie.

Homer się robi
Homer się robi

Na drugs dzień ja wziąłem wołowinę, Kasia kurczaka. Poprosiliśmy „po Jamajsku”. Było wyborne. Tak się polubiliśmy, że do obiadu dostawaliśmy jakieś koktajle :) Jeżeli jeszcze raz zawitam na Jamajce, to natychmiast pobiegnę to Smurfa coś zjeść. Już tęsknię za ich daniami.

ALE TO BYŁO PYSZNE!!!
ALE TO BYŁO PYSZNE!!!

Podsumowanie

Jamajka to prosta kuchnia. Proste składniki, jednak wszystko dostajemy świeże i „zza płotu”. Kurczaki są naturalnych rozmiarów, warzywa i owoce z lokalnego ogródka. Nie używają żadnych ulepszaczy smaku, nie walą do wszystkiego mąki. Żywność jest mało przetworzona, zdrowa i smaczna. Co prawda sklepy świecą pustkami, słodyczy możemy ze świecą szukać, za to aromat kawy Jamaica Blue Mountain potrafi wynagrodzić wszystko. A jak jeszcze lubicie rum to jest kraj dla Was. Ja po średnich początkach, zachwycałem się lokalną kuchnią dzięki restauracji Smurf. Mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę. A jak Wam przydarzy się wizyta na Jamajce, to odrazu biegnijcie tam na śniadanie!

Smacznego!
Smacznego!
More from Bartosz Olszewski

Podsumowanie tygodnia 2014.06.02 – 2014.06.08

Drugi tydzień przygotowań już za mną. Niestety nie obyło się bez zakłóceń....
Read More
  • Filip Odważny

    Czy ten owoc to nie jest czasem Cherimoya? Jadłem to w Hiszpanii i było genialne ;). Ciekawa relacja Bartek, jak zwykle z resztą. Porn food z rana zawsze mi pasuje :D.

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe. A ten owoc to jabłko cukrowe, już mi ktoś podpowiedział :)

  • Zefir

    Demyt ale te omlety zajebiscie wygladają!

    • WarszawskiBiegacz

      A jeszcze lepiej smakowały :)

  • Marcin Gajewski

    Ten owoc to obstawiam Jabłko Cukrowe

    • WarszawskiBiegacz

      Trafiony zatopiony! :)

  • mikser
  • Jamajka to przepiękne miejsce do podróży.

    • WarszawskiBiegacz

      Nie mogę się nie zgodzić. Ale obiektywnie, nie jest to moim zdaniem podróż życia. Na pewno jest dużo wspanialszych regionów.

  • janekowalski

    A piwo Carib pił?

    • WarszawskiBiegacz

      Tam tylko Red Stripe, nigdzie nie było żadnego Carib :)

    • janekowalski.blogspot.com

      To następnym razem ma wypić :)

    • WarszawskiBiegacz

      O ile będzie następny :) Ale będę pamiętał :)