Jak biegać na dużym mrozie?

bieganie na mrozie

Temat może i oklepany, może i opisany dziesiątki razy, ale cały czas tak samo aktualny. Codziennie nowe osoby zaczynają biegać, codziennie ktoś się zastanawia, czy mu nos nie odpadnie. Bieganie przy mrozach sięgających niemal -20 stopni do najprzyjemniejszych i najłatwiejszych nie należy. Więc przygotowałem mały poradnik jak biegać na mrozie. Co zrobić, żeby nie przerywać treningów, ale jednocześnie, żeby tyłek nam nie odmarzł?

Na początku uspokoję wszystkich, można biegać na mrozie. Nawet na tym bardzo dużym mrozie! Na pewno już nie raz widzieliście liczne tabelki pokazujące, przy jakich temperaturach powinno się zostać w domu. Mogę Was zapewnić, że tabelki te nie mają nic wspólnego z żadnymi badaniami i nie są niczym potwierdzone. Zwyczajne „lepiej dmuchać na zimne”. O ile będziecie trzymać się kilku podstawowych zasad, to nic Wam się nie stanie.

Najczęstszy błąd

O ile nie macie żadnych problemów ze zdrowiem, żadnych schorzeń, to bieganie na mrozie nie powinno w żaden sposób zwiększać ryzyka chorób, przeziębień, zapalenia gardła, oskrzeli, płuc. Wręcz przeciwnie, ludzie biegający regularnie w niskich temperaturach uodporniają swój organizm i zwykle w trakcie całego roku praktycznie nie chorują. Musicie tylko trzymać się jednak podstawowej zasady. Jak wychodzimy biegać, to od razu zaczynamy biec. I jak juk już ruszyliście, to nie zatrzymujecie się na tyle długo, żeby ostygnąć. Nie rozciągacie się, nie ucinacie pogawędek, nie podziwiacie krajobrazów przez kilka minut. Jeżeli jesteście spoceni, a w koło jest siarczysty mróz, to momentalnie wychłodzicie organizm. I chorobą macie jak w banku. Właśnie w ten sposób większość z nas łapie choroby podczas biegu.

Jak się ubrać?

Ubierzcie się na cebulkę. Już pewnie milion razy to słyszeliście. Podstawa to bielizna termiczna. Musicie mieć coś takiego w swojej garderobie biegowej. Jak jest potwornie zimno to na górę wrzucam jakąś grubą bluzę. Jak jest tylko zimno, to zakładam trzy albo cztery warstwy, z czego ostatnia to dość cienka kurtka. Najlepiej dobrze oddychająca i powstrzymująca wiatr. Bo to wiatr, a nie zimno, może być Waszym największym wrogiem. I pamiętajcie, metodą prób i błędów znajdziecie najlepsze połączenie. Nie bójcie się błędów, nic Wam się nie stanie.

Newralgiczne miejsca to dłonie, stopy, twarz i okolice miejsc intymnych (na pewno u panów). Ja nigdy nie szczędziłem rękawiczek. Jak było trzeba to biegałem w takich do snowboardu albo w bawełnianych od babci. Świetnym rozwiązaniem są rękawiczki jednopalczatki, jest w nich dużo cieplej! Jak jest bardzo zimno to zakładałem dwie czapki. Jedna cienka, wiosenna. I na to zimowa do biegania albo nawet zwykła wełniana, jak było naprawdę zimno. Potrafię również założyć dwie pary skarpet. Lubię też lekko ocieplane buty, żeby stopy nie odmarzały mi przy pierwszych krokach. No i na koniec polecam ciepłą bieliznę. Może Wam się do wydać śmieszne, ale jak przyjdzie Wam biec pod lodowaty wiatr, to naprawdę możecie kulić się z zimna i wracać do domu tyłem.

Pozostaje nam twarz. Ja jestem zwolennikiem tłustych kremów, bez dodatku wody. Nie lubię wszelkich materiałów nakładanych na usta, ponieważ para zamarza i tnie twarz. Świetne są wszelkiego rodzaju kołnierze na szyję. Najlepiej z jakiegoś polaru. Sprawdzają się też buffy i inne opaski.

I na koniec, chrońcie stawy! W taki mróz bardzo szybko zaczynają boleć kolana, kostki, biodra. Naprawdę zakładajcie ciepłe spodnie. Ja często zakładam ciepłe leginsy i na to zwykły dres. Jak przemrozicie stawy to bieg będzie już do końca męczarnią. W dodatki łatwiej wtedy o liczne urazy i bóle zmęczeniowe. Chyba już się ubraliśmy, to teraz czas wybrać trening.

Jak trenować?

Temperatura często wymusza na nas konkretne treningi. Trenując w bardzo dużym mrozie radzę unikać bardzo długich biegów. Radzę również unikać wszelkich ćwiczeń, treningów uzupełniających, sprawności. Sam bieg najlepiej jak nie jest treningiem interwałowym. Bardzo się pocimy na szybkich odcinkach, a później podczas przerwy błyskawicznie wychładzamy. Najlepsze są równomierne biegi, lub lekkie BNP, czyli bieg z narastającą prędkością. Nie biegajmy za mocno, powietrze jest bardzo zimne i lepiej nie dyszeć jak lokomotywa. Jednak myślę, że do tempa progowego spokojnie możecie trenować. Z powyższym założeniem, nie na odcinkach, ale niech to będzie bieg ciągły. Schłodzenie bardzo krótkie.

Picie i jedzenie

Jak już wybierzecie się na bardzo długi bieg, to warto pomyśleć i jedzeniu, Tutaj macie spory problem. Szczerze, to ja już wtedy nie kombinuję i rezygnuję z takich atrakcji. Można kombinować z termosami. Można gdzieś chować napój w ciepłe miejsce. Do jedzenia możecie zabrać chałwę, nie zamarza. Na pewno warto pić podczas długich treningów zimą, tak jak podczas wszystkich długich biegów. Jednak jak to zrobić to już kwestia indywidualna, zależna od Waszych możliwości i chęci.

Podsumowanie

Naprawdę w zimnie można biegać, i przy zachowaniu się do wszystkich powyższych wskazówek, biegi te wcale nie muszą być takie straszna. Najgorsze są te pierwsze metry, zanim organizm się rozgrzeje. Ale później już nie ważne czy stawiasz pierwsze kroki w bieganiu, czy jesteś zawodowym biegaczem. Możesz zrobić wartościowy trening nic przy tym nie ryzykując. Więc po raz kolejny mogę tylko powiedzieć, nie szukajmy wymówek, tylko biegajmy. A ja tymczasem lecą na bieżnię mechaniczną, nie znoszę zimna! :) Powodzenia!

More from Bartosz Olszewski

Podsumowanie tygodnia 2014.03.31 – 2014.04.06

To był naprawdę dobry tydzień. Bardzo trudny do zaplanowania, bo jak biegać...
Read More