Co mnie irytuje w stronach internetowych zawodów biegowych?

strona internetowa zawody

Już od jakiegoś czasu chodzi za mną ten temat. Naprawdę zastanawiam się czasem, czy organizatorzy biegów jeszcze nie zauważyli, że strona internetowa to ich podstawowa wizytówka, czy nie chcę tego wiedzieć? Nie chodzi o wygląd, fajerwerki. Chodzi o prostotę i dostęp do informacji. Serio, czasem mam już ochotę zadzwonić do organizatora i zapytać się, o której godzinie jest ten cholerny start, bo nigdzie nie mogę znaleźć.

  1. Data i godzina startu 

    No właśnie. To jest zmora. Każda strona internetowa zawodów ma magiczny zegar, który odlicza dni, godziny a nawet sekundy do startu! Ale kiedy jest ten start, to już chyba musisz sobie przeliczyć. A jak jeszcze mamy po drodze zmianę czasu, to jeszcze rzuć monetą, czy zegar to uwzględnia czy nie. Naprawdę data i godzina startu to są informacje, które powinny być widoczne od razu po wejściu na stronę.

    Przeważnie możemy znaleźć to w regulaminie, ale często ten nie ma godziny, bo był pisany, kiedy ta jeszcze nie była znana. I tak godzina zawodów jest gdzieś w aktualnościach, w piątym wpisie od góry, ale musicie go sobie rozwinąć :) Nie no, masakra, serio. Więc proszę szanowni projektanci stron, najważniejsze informacje na wierzchu. A uwierzcie, że praktycznie każdy sprawdza w internecie datę i godzinę startu. Nawet jak wie. Tak na wszelki wypadek.

  2. Wyniki biegu

    Wchodzisz w poniedziałek na stronę a tam informacje dotyczące ustawiania się w strefie startowej i magiczny zegar. Tylko, że już nie odlicza, jest na 00:00:00 minut do startu! Ale gdzie są wyniki? Szukam, szukam, nic! Nie to, że nie ma wyników. Nie ma zupełnie nic o tym kiedy będą, gdzie będą, gdzie można je zobaczyć. W końcu udaje mi się sprawdzić gdzieś na jakiś innym portalu, ale na oficjalnej stronie dalej nic. Oczywiście są wyjątki, ale jednak poszukiwanie wyników to dość ciężkie zadanie.

    Ja wiem, że w dni zawodów dużo się dzieje. Ale wystarczy przygotować do publikacji małą notkę: „Wyniki będę dostępne pod tym linkiem” i kliknąć enter zaraz po biegu. Wszystkim to ułatwi życie, biegacze będą szczęśliwi. Bo oni uwielbiają przeglądać listy z wynikami. Wiem, że w tej chwili większością pomiarów zajmują się dwie, może trzy firmy. Ale naprawdę, przynajmniej link do ich strony z wynikami naszego biegu warto dać.

  3. Strona rodem z PRL

    W tej chwili postawienie zwykłej strony WWW nic nie kosztuje. Mamy WordPress, zwykły szablon i się robi. Dlatego warto, żeby każdy bieg miał przynajmniej stronę z podstawowymi informacjami i adresem. A tutaj szczególnie biegi lokalne muszę koniecznie wszystko wrzucić na plakat i opublikować go na stronie urzędu miasta. Weźcie jakieś dzieciaki z podstawówki albo gimnazjum, zróbcie konkurs na najlepszą stronę z nagrodami i będziecie mieli lepszą witrynę niż 99% konkurencyjnych biegów.

  4. Galeria z biegu

    Podobnie jak z wynikami. Ludzie chętnie oglądają zdjęcia po biegu. Dzielą się nimi, wrzucają na fb, Instagram. Jak wiecie, informacja żyje bardzo krótko. Warto od razu po biegu wrzucić zdjęcia, przynajmniej z jednego miejsca. Nałożyć jakiś znak wody w postaci logo biegu i macie super reklamę, bo każdy te zdjęcia ściąga i publikuje. Aha, tylko ta galeria tak samo jak wyniki, musi być na pierwszej stronie, a nie gdzieś głęboka ukryta w menu.

  5. Natłok informacji

    No i ostatnia rzecz, milion informacji! Wchodzisz na stronę a tam 100 linków, wszędzie jakieś logo, 10 partnerów, 15 sponsorów. Wszystko miga, świeci, gra muzyka, lecą filmiki. Strona internetowa biegu to nie festyn i warto, żeby była schludna i czytelna. Biegacze przede wszystkim chcą mieć łatwy dostęp do zapisu. Chcą zobaczyć trasę biegu i jej przewyższania. Chcę wiedzieć skąd, kiedy i o której startują. Muszę wiedzieć jak i w jakich godzinach oraz gdzie odebrać pakiety startowe. No i najlepiej jak już przed biegiem dowiedzą się gdzie i od kiedy będą mogli zobaczyć wyniki i galerię z biegu. I tyle, o to każdy organizator musi zadbać. Reszta to dodatki i nie mogę przysłaniać podstawowych informacji.

Ciekawy jestem, czy teraz wszyscy zaczną przeglądać swoje witryny. Spokojnie, wyrzućcie na wierzch godzinę i datę oraz wyniki i to już 80% sukcesu :)

PS – na zdjęciu strona internetowa Camrades.com zaraz po biegu. Jest sponsor, jest link do wników, link do strony głównej. I uwierzcie mi, że przez tydzień wszyscy klikają tylko w wyniki.

 

More from Bartosz Olszewski

Spełnionym być. Leipzig Marathon, relacja część 1.

Powiem szczerze, lubię pisać takie relacje. Opis takiego biegu to czysta radość...
Read More
  • Łukasz Jędrzejczyk

    Dokładnie tak !!!

  • Ł.O.

    Od siebie dodałbym – lokalizacja i godziny otwarcia biura zawodów.

    • WarszawskiBiegacz

      :D

  • Sławomir Naskręt

    nagrody to jeszcze większa bolączka – często orgowie piszą, ze w zależności od pozyskania sponsorów – dziwnym trafem wpisowe zawsze potrafią wyliczyć od razu a nagród nie potrafią podać :)

    • WarszawskiBiegacz

      No tak, to już standard…

  • adam

    Ostatnio zainteresował mnie lokalny bieg w lipcu. Ok, znam datę lecz uwaga – tego nie da się chyba przebić – nijak nie byłem w stanie się dowiedzieć na jakim dystansie będzie rozgrywany bieg! Cóż, zrezygnowałem z zapisów. Może za rok.

    • WarszawskiBiegacz

      Haha, a widziałem i takie kwiatki :)

  • Krzysztof

    MEGA. Napisałeś to co boli. Może Ciebie wysłuchają.

    • WarszawskiBiegacz

      Może :)

  • Adam

    Nie napisałeś o limicie uczestników ;), ile się tego czasem trzeba naszukać…

    • WarszawskiBiegacz

      :)

  • Paweł Kwiatek

    A mi często ciężko jest znaleźć informację, czy kategorie wiekowe będą jakkolwiek nagradzane, dekorowane, pudło, cokolwiek :)