Gdzie facet nie może… Czyli super weekend w Lidzbarku Warmińskim.

lidzbark warmiński

To miał być mój pierwszy mocny start na 10 km w sezonie. Myślałem nawet o życiówce. Pierwszy bieg z triady Biegaj’MY z DEM’a. Niestety nie wyszło. Za to mam na szczęście ktoś mnie znakomicie zastąpił. Kasia nie tylko wygrała bieg na 10 km, ale również zyskała większe uznanie za prowadzenie rozgrzewki ;)

Do Lidzbarka Warmińskiego dotarliśmy w sobotę. Piękne miasto. Jak ktoś lubi zamki, zabytkowe zabudowania, koniecznie musi odwiedzić. My mieliśmy jeszcze to szczęście, że w „zamku” mieszkaliśmy. A dokładnie w Hotelu Krasicki, który jest idealnie wkomponowany w zabytkowe mury. Naprawdę robi to wrażenie. 

Jeszcze jedno muszę powiedzieć. I to nie jest reklama, serio. Zwyczajnie doceniam takie rzeczy. Byliśmy na śniadaniu w Krasickim, naprawdę było super. Ale zawsze mamy pewien problem, Kasia jest bezglutenowa. W Polsce przeważnie może liczyć na wafle ryżowe. Tutaj dostała cały koszyk pieczywa i to nie pakowanego próżniowo. Szacun!

No dobra, ale przejdźmy do zawodów. Festiwal Biegowy im. Mikołaja Kopernika w Lidzbarku Warmińskim to pierwszy zawody z triady biegów organizowanych przez DEM’a Promotion. Do wyboru było 5 i 10 km. Piękna pogoda, prawie bezwietrznie. Na rynku zebrało się naprawdę dużo ludzi, a frekwencja chyba zaskoczyła nawet organizatorów. Trasa naprawdę wymagająca. Bez wielkich podbiegów, ale cały czas coś się działo. A do tego kostka brukowa i kocie łby. W końcu w koło zamki ;)

15 minut przed startem Kasia poprowadziła jeszcze rozgrzewkę. Chyba zabierze mi tą fuchę na stałe, bo organizatorzy byli bardziej zadowoleni niż ze mnie ;) Punkt 11:00 wszyscy poszli na start i ruszyli. Naprawdę na wysokim poziomie stał bieg na 5 km panów. Zaraz potem pierwsza kobieta minęła pierwszą pętlę. Tak, to była Kasia, która wygrałaby również zawody na 5 km, ale musiała jeszcze zrobić jedno kółko. Te zawody traktowaliśmy jako mocny trening po ciężkiej trasie. Wyszło idealnie. Kasia po raz kolejny uratowała honor rodziny :)

Przy okazji trzeba powiedzieć jeszcze o biegach dla dzieci. Zawsze mnie to cieszy, jak widzę, że dzieciaki z jakiś klubów sportowych (pozdrawiam klub Jelonki) biorą udział w takich biegach. Później z dumą stoją na podium i dostają swoje pierwsze nagrody i puchary. Kto wie, na jakim pudle będą stali za 10 lat?

Jeszcze dekoracje i musieliśmy już uciekać do domu. Następnym naszym przystankiem jest Kazimierz Dolny. Już 20 maja spotkamy się tam na atestowanej trasie 10 km. Trasie naprawdę wymagającej z jednym poważnym podbiegiem i identycznym zbiegiem. Dla twardzieli. Ale to Kazimierz. Dla relaksu i spędzenie wolnego czasu! Już teraz zapraszamy. A tak było rok temu.

Na koniec jeszcze chciałem Was już zaprosić na bieg wyjątkowy. Bieg, który z racji zamieszkania i pochodzenia, jest mi wyjątkowo bliski. Już ruszyły zapisy na Bieg na Kopiec Powstania Warszawskiego. Pisałem o nim rok temu. Atmosfera jest niesamowita, wręcz ciarki przechodzą. Zobaczcie koniecznie. I do zobaczenia!

More from Bartosz Olszewski

Czy jest sens bardzo wolno biegać?

Pytanie może wydawać się głupie. Oczywiście, że tak! Pytanie brzmi, czy jest...
Read More