Ełk Triathlon – te triatlony to naprawdę super zabawa i przyjaźni ludzie!

Ełk Triathlon

Spodobały mi się sztafety triatlonowe. Jako, że sam jeszcze nie jestem w optymalnej formie idealnie pasują mi jako bardzo ciężki trening, a jednocześnie dają poczucie rywalizacji, które tak uwielbiam.

Tydzień temu startowaliśmy z Kasią i Michałem w Przechlewie. To była dla nas kompletna nowość, ale chyba wszyscy na mecie byli bardzo szczęśliwi. Wkręciliśmy się, a ja już tydzień później miałem zaplanowany start w Ełku. Również dystans ¼ Ironman, jednak tym razem startowałem w parze z Robertem (pływanie) oraz Beniaminem (rower), którego dalej będę nazywał Benji. Mam nadzieję, że tym wpisem nie tylko przekażę emocje towarzyszące naszej sztafecie, ale również zachęcę Was do podjęcie rywalizacji czy to w sztafecie, czy na pełnym dystansie triatlonu.

Rekonesans trasy
Rekonesans trasy

Do Ełku przyjechaliśmy dzień wcześniej. To piękne miasto (lubię tak się podlizać, ale serio, jest piękne). Zakwaterowaliśmy się w pokoju hotelowym i poszliśmy coś zjeść. Polecam cukiernią oraz restaurację Papaja. Po lekkim jedzeniu poszliśmy zrobić rekonesans trasy. Ruszyłem pętlą wzdłuż jeziora. Całość niestety po kostce Bauma, więc na codzienne treningi raczej słabo. Ale na zawody nawet fajnie, cała trasa nad wodą, dwie pętle. W tym czasie Benji objeżdżał trasą rowerową i złapał gumę. Wracał taksówką. Zmieniliśmy koło i ruszyliśmy jeszcze raz zrobić objazd. Ja jako support w samochodzie. Niestety asfalt na trasie rowerowej był fatalny i przypominał stare, już legendarne, polskie drogi.

DCIM100GOPRO Processed with Snapseed.

Ogarnęliśmy się, dojechał Robert, odebraliśmy pakiety startowe, pospacerowaliśmy trochę, zjedliśmy kolację i myśleliśmy już o starcie. Największy problem miał Benji, który ciągle coś musiał robić z tymi kołami. Uwielbiam rowery, ale nie wiem czy miałbym do nich cierpliwość. Jeszcze następnego dnia rano biegałem z pompką do strefy zmian. Na szczęście na miejscu była ekipa AirBike, która pomogła z oponami i kołami.

Robert już po pływaniu, Benji na trasie, ja czekam :)
Robert już po pływaniu, Benji na trasie, ja czekam :)

Do startu została już tylko godzina. Ja jeszcze sączyłem kawę z Robertem, a Banji chyba już z nerwów przed startem siwiał na głowie gdzieś w strefie zmian ;) Powolnym krokiem poszliśmy na miejską plażę. Robert wskoczył w piankę, ja w strój startowy. Oczywiście jak zwykle spotykałem bardzo dużo znajomych i z każdym fajnie było zamienić parę słów. Jednak byłem bardzo spokojny, dawno nie traktowałem startu tylko i wyłącznie jako dobrej zabawy. Wiedziałem, że pobiegnę mocno, ale bardziej niż na rywalizacji skupiałem się na dobrej zabawie.

triathlon_elk_3

Punkt 10:45 Robert wskoczył do wody. Ja na brzegu patrzyłem jak to wszystko wygląda. Trochę się uśmiałem, bo ktoś popłynął zupełnie w bok, kogoś gonił kajak, żeby go prawidłowo naprowadzić. Ale czołówka cisnęła do przodu ile sił. Po 12 minutach z hakiem z wody wyszedł zdecydowany lider, Maciek Bodnar. Jedni dopływali dość lekko, i zaraz zaczynali mocny bieg do strefy zmian. Inni chwiali się na nogach. Ze dwie osoby myślałem, że zaraz upadną. Raptem pojawił się Robert, nie wierzyłem. Był gdzieś między 10 a 15 pozycją. Zacząłem biec obok niego i dopingować. Jego czas to 15:50. Szybka zmiana i Benji ruszył na trasę rowerową. Ja rozmawiałem z Robertem, nie mógł uwierzyć jak dobrze popłynął. Sztafety dają tę dodatkową moc!

triathlon_elk_4

Kolarze zrobili pierwszą pętlę. Benji śmignął obok nas, radził sobie bardzo dobrze. Utrzymywał pozycję i na szczęście nie złapał gumy. Powoli robiło się potwornie gorąco. Żar lał się z nieba. Do mojego startu zostało jeszcze jakieś 30 minut. Przebiegłem 2 kilometry, nie miałem lekkich nóg. Jak zobaczyłem na zegarku, od rana przeszedłem 5 km, zanim jeszcze ruszyłem na rozgrzewkę. Po 10 minutach zrobiłem sporo wymachów nóg i 4 przebieżki. Szybkie odcinki szły mi już naprawdę dobrze, wiedziałem, że źle nie będzie. Było już naprawdę upalnie. Po tych 20 minutach byłem kompletnie zlany potem. Mój brat się śmiał, że to wymarzone warunki dla mnie, bo faktem jest, że w upale bardzo mało tracę na szybkości. Ale miałem się ścigać nie z rywalami, ale ze swoim czasem. Wolałbym jednak cień :)

Benji niczym pocisk!
Benji niczym pocisk!

W strefę zmian wpadł Benji. Szybko zdjąłem chip z jego nogi i zawiesiłem na swojej. Jeszcze zabrałem numer, przewiesiłem przez pas i ruszyłem na trasę jako pierwsza sztafeta. Przede mną pobiegło już kilku zawodników z ¼ oraz ½ dystansu IronMan. Pierwszy kilometr zrobiłem w 3:19 min/km. Szybko, ale stwierdziłem, że przetestuję organizm, to był świetny moment. Byliśmy niezagrożeni na pierwszym miejscu. Po trzech kilometrach dalej biegłem ze średnią 3:19 min/km ale już czułem, jak przegrzewa mi się organizm. Polewałem się wodą i wyprzedzałem kolejnych zawodników, ale tempo nieznacznie spadło.

W tym momencie muszę zaznaczyć, że triatloniści to naprawdę super sportowcy. Szczerze bałem się, że kiedy wystartuję w sztafecie, będą mówili „czego ten Warszawski tu szuka, lepiej by się przygotował na pełen dystans to zobaczymy kto jest lepszy”. Jednak na trasie miałem niesamowity doping. Wiadomo, nikt nie lubi być wyprzedzany, a ja tylko biegnąc i będąc biegaczem, wyprzedzałem dziesiątki jak nie setki razy. Ale na trasie miałem cały czas wsparcie. Niektórzy wyprzedzani przybijali piątki, inni zagrzewali do walki. Jak tylko miałem siły to również im kibicowałem. Genialną atmosferę tworzyła trasa, gdzie cały czas mijało się biegaczy biegnących z naprzeciwka. Podobnie jak w Przechlewie, gdyby nie to, na pewno mocno bym zwolnił.

DCIM100GOPRO Processed with Snapseed.
DCIM100GOPRO Processed with Snapseed.

Na siódmym kilometrze miałem kryzys. Pobiegłem w 3:29 min/km i myślałem, że już będzie tylko gorzej. Ale po ostatnim nawrocie zebrałem się w sobie. Głowa już mi pulsowała z gorąca, ale tempo cały czas wysokie. Minąłem 10 kilometrów w czasie 33:40. Tak jak chciałem. Lekko zwolniłem i biegłem już do mety. Zobaczyłem jeszcze dwóch kończących triatlonistów. Wyprzedziłem jednego i zacząłem wyprzedzać drugiego. Jednak ten raptem zaczął biec, jakby paliło mu się pod nogami. I mówię to w pozytywnym znaczeniu. Trzymałem się jego pleców 50 metrów już na miękkich nogach. W końcu musiałem odpuścić, był szybszy! I teraz zastanawiam się. Czy ja jestem tak beznadziejnie wolny na finiszu, czy on ma takie braki w wytrzymałości tempowej, że na finiszu miał tyle sił. Jakby nie było szacun, zniszczył mnie! :D Jeśli to czytasz serdecznie pozdrawiam. Pokazałeś mi nad czym muszę pracować :)

Takie zawody to ja lubię :)
Takie zawody to ja lubię :)

100 metrów przed metą dołączył do mnie Benji i Robert. Trzymając się za ręce wbiegliśmy na metą. Byliśmy mega szczęśliwi a ja mega przegrzany. Jadłem zimne arbuzy jeden za drugim. Polewałem się wodą i czekałem aż „ostygnę”. Wróciliśmy jeszcze do hotelu, przebraliśmy się i poszliśmy na dekorację. Wygraliśmy klasyfikację sztafet. A ja najbardziej cieszyłem się patrząc na radość Roberta i Benjiego. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz powtórzymy ten wynik. A dzięki takim startom tylko zyskuje się dodatkową motywację do kolejnych treningów.

triathlon_elk_9

Po dwóch startach kończę przygodę z triatlonem na ten sezon. Jednak były to dwie niesamowicie ekscytujące imprezy. Przekonałem się, że na zawodach panuje znakomita atmosfera. Przyjeżdżają zawodnicy z całymi rodzinami. Mamy pikniki, wspólne świętowanie startu. Dla wielu to nie tylko same zawody, ale właśnie forma spędzania wolnego czasu. Więc jeżeli zastanawiacie się nad spróbowaniem swoich sił czy to w triatlonie, czy w sztafecie, gorąco zachęcam. Na pewno to będzie niesamowita przygoda!

Na koniec jeszcze raz muszę podziękować SBR The IronMan Team oraz Restauracji Sphinx, za te dwa wspaniałe weekendy! Już czekam na 2017 rok i kolejne starty :)

More from Bartosz Olszewski

Stacja Pogodne Suwałki. Naprawdę uważasz, że u Ciebie jest zimno?

Ostatni weekend spędzaliśmy na Suwalszczyźnie. Akurat w niedzielę organizowany był bieg na...
Read More
  • raf

    hej. czy mogłbys rozwinąć ten akapit? „…ma takie braki w wytrzymałości tempowej, że na finiszu miał tyle sił…” tez mam podobnie-na finiszu 200-300m mam zazwyczaj gaz i zastanowiły mnie te braki…
    z góry dzięki!
    p.s. gratuluje super startu!

    • WarszawskiBiegacz

      Tzn. nie wiem co miałbym rozwinąć. Chodzi o to, że amatorzy przeważnie mają szybkość bo ją łatwo zbudować. Ale nie sa w stanie utrzymać dużej prędkości przez długi czas, to jest wytrzymałość tempowa. Tu nie ma wyjścia, trzeba trenować i utaj mogę pomóc tak mało lubiane przez amatorów treningi jak biegi ciągłe. Czyli szybkie bieganie np. 3×2 km, 2×4 km, 3×3 km, 6 km, 8 km itd. Ale tempo ma być takie, że ledwo udaje nam się je utrzymać, ale robimy całość w jednakowym tempie.

  • Jeśli według niektórych nie do końca jesteśmy normalni „katując” się naszymi treningami to co dopiero mają powiedzieć Ci, dla których pozostaje jeszcze do odrobienia woda i rower. Żywię ogromny SZACUN do tych ludzi i zawsze zazdroszczę im najbardziej czasu jaki mają na trenowanie 3 dyscyplin, ja z trudem ogarniam jedną. ;) Bartosz ale nie zmieniaj biegania na triathlon ;)

    • Marcin

      Nie martw się nie zmieni. Za dużo jest w Tri lepszych osób od niego i ciężej będzie mu coś wygrać indywidualnie. A jak wszyscy dobrze wiemy to Bartek jak nie ma interesu w starcie w danym miejscu to się nawet nie pojawi.

    • Adam

      Trochę kąśliwe te uwagi. Czy na pewno zasłużone? Każdy sam kreuje swoją politykę startową, myślę, że nie jest elegancko to tak komentować.

    • Marcin

      Widząc to jak jest prowadzony blog względem tego o czym pisał jeszcze rok temu to wydaje mi się z moich obserwacji, że właśnie tak jest. Jedyne o czym pisze to starty w jakiś brał udział i nawet za nie nie zapłacił albo wrzuca linki do jakiś starych artykułów bo to dobry czas, żeby o nich przypomnieć. A no i nie zapomnijmy o promowaniu bloga swojej dziewczyny która jedyne o czym pisze to że się rehabilituje i zaprasza na obóz za który bierze pensje od Sportfolio. W tym roku nawet na festiwalu biegowym się nie pojawili bo nie było szans wygrać w żadnej kategorii z tym co piszą. Także nie wiem czy kąśliwie na pewno jest to wyrażenie mojego zdania :)

    • WarszawskiBiegacz

      Marcin, zaczynam pisać tę wiadomość chyba trzeci raz. Postanowiłem jednak zachować spokój i odpowiedzieć na Twoje uwagi. Może się czegoś nauczysz, chociaż szczerze, nie mam najmniejszych wątpliwości, że w Twojej głowie nic się nie zmieni.
      1) Masz racje, ciężko mi będzie wygrać w tri bo nie pływam i nie zamierzam startować w tym sporcie. Zarzut do biegacza, że jest słaby w triatlonie, to jak zarzut do piłkarza, że nie potrafi grać w siatkówkę. W tej chwili nie jest moją ambicją zostanie triatlonistą.
      2) Tak, za wiele startów nie płacę. Co w tym dziwnego, czy ja to jakoś ukrywam? Często zaprasza mnie organizator, często startuję jako elita. Nie jest to regułą i za większość startów jednak opłatę wnoszę. A piszę o tych startach bo prowadzę blog o bieganiu. Serio, nie wiem co w tym dziwnego.
      3) Udostępniam stare artykuły bo cały czas czytają bloga i facebooka nowe osoby, które zadają pytania dotyczące rzeczy o których pisałem. Liczba wejść w te teksty świadczy o tym, że bardzo wielu osobom się to przydaje. Uwierz mi, nie jesteś pępkiem świata i nie jest to blog skierowany pod Twoje potrzeby i oczekiwania. Rzeczą oczywistą jest również fakt, że nie jestem w stanie pisać co drugi dzień merytorycznego tekstu o treningu bo skończą mi się tematy w pół roku. I po raz kolejny, co w tym dziwnego?
      4) Promuję blog Kasi, oczywiście! Uważam osobiście, że robię to zbyt rzadko, bo szczerze nie znam kobiecego bloga o bieganiu w Polsce z którego biegacze, a w szczególności kobiety, mogły by zaczerpnąć więcej wiedzy i motywacji. Poza tym patrząc na to jak rozwinęliśmy się blogowo, to zdecydowanie Kasia miała większy wpływ na mnie i dzięki niej tak rozwinąłem swojego bloga.
      5) A to wbij sobie do głowy, bo może Ci się przydać. Jak dwie osoby są ze sobą i się kochają to sobie pomagają!!! Wspierają się! W tym kontekście rzeczą oczywistą jest, że będę polecał jej bloga.
      6) Kasia pracuje w Sportfolio jak już wiesz. W ramach obowiązków służbowych organizowała obóz sportowy i moim zdaniem (uczestników obozu również) zrobiła to znakomicie. Dostała za to pieniądze, ponieważ, jak już wspomniałem, jest pracownikiem tej firmy. I powiedz mi, co jest dziwnego w tym, że za wykonaną pracę dostaje się wypłatę? Rozumiem, że Ty wszystko robisz charytatywnie.
      7) Nie było nas na festiwalu, bo szczerze nie interesował nas ten konkurs i w tym czasie mieliśmy inne obowiązki, z których nie muszę Ci się tłumaczyć.
      I na koniec, czepiasz się tego, że ktoś pisze o rehabilitacji i o tym jak powraca do formy po ciężkiej kontuzji. I co w tym dziwnego, skoro najczęstsze pytanie jakie dostaje od biegaczy to jak radzić sobie z kontuzjami i jak wracać po nich do biegania? Nie pozwolę, żeby ktokolwiek na tym blogu lekceważąco pisał o tym, z czym zmagały się osoby przechodzące ciężkie kontuzje, a w szczególności osoby mi najbliższe. Dlatego zablokowałem Ci możliwość komentowania na tym blogu. Nie dlatego, że nie zgadzam się z krytyką. Codziennie wymieniam opinie zarówno na blogu jak i facebooku, często się nie zgadzając. Ale Twoje komentarze stawiają kłamliwe tezy, na które nie masz żadnych dowodów. Wprowadzają smród na mojego bloga, a tego nie znoszę. Skoro nie podoba Ci się blog mój ani Kasi, to nie będzie to dla Ciebie problemem, zwyczajnie tutaj nie zaglądaj. Wszyscy będą szczęśliwi. Powodzenia.

    • Piotrek

      Warszawski Biegaczu.. olej trola ;) dla niektórych ich życie jest tak nudne, że muszą zająć się życiem innych. Na niego nie ma co się denerwować, jemu współczuć trzeba :)

      fajne relacje z tri Ci wyszły -> ale ja się pytam, kiedy atakujesz swoje życiówki?? :P :)

    • Pańcio

      O tototo! I kiedy atak na polski rekord na 100 km?

    • WarszawskiBiegacz

      Spokojnie, narazie jeszcze nie pokonałem tego dystansu i chyba w 2017 nie planuję.

    • WarszawskiBiegacz

      Na wiosnę :)

    • Maciek Żółtowski

      Siłą rzeczy triathloniści żadnej z dyscyplin w 100% nie ogarną, ale szablonowe 9 treningów w tygodniu to ogromne wyzwanie logistyczne. Wymaga, niestety, poświęceń… ale chyba warto.
      Niemniej triathloniści mają jedną przewagę – różnorodność. Rozpocząłem nie tak dawno treningi do triathlonu, mam zaplecze w kolarstwie, na tego bloga trafiłem szukając materiałów o bieganiu. I powiem szczerze, że nie ma nic przyjemniejszego niż stwierdzenie „kurcze, kiepsko dziś się czuję z bieganiem, nie chce mi się… a, trudno, idę na rower” :) To jest siła triathlonu, jakkolwiek triathloniści nigdy nie będą w 100% kolarzami, pływakami ani biegaczami. Polecam kiedyś spróbować, tym bardziej, że zaplecze biegowe daje fajną bazę tlenową w kolarstwie. :)

    • Wierzę na słowo, na razie. Jakoś woda to chyba nie mój żywioł.

    • Maciek Żółtowski

      W wodzie nie da się wygrać triathlonu (choć można go przegrać). Pływanie to tylko przystawka, i to stosunkowo naprawdę krótka. Da się to moim zdaniem przeżyć ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Kusi, ale raczej na emeryturze biegowej :) W tratlonie lubię to co mówisz, różnorodność i to, że trenujemy cały organizm. Zwyczajnie, triatloniści wyglądają lepiej (mówię o tych zawodowych :D ).

  • Wisnia Wisnia

    Zgadza się, atmosfera na zawodach triathlonowych jest świetna :) Ja również byłam w Ełku (podzielam pogląd, że miasto jest wspaniałe), był to mój debiut w triatlonie – do tej pory byłam tylko kibicem – nawet moje plecy w piance załapały się na Twoje zdjęcie ;) Wiem, że w przyszłym roku również będę startować – to wciąga :) Tak więc do zobaczenia!

    • WarszawskiBiegacz

      To powodzenia za rok! :)

  • Marcin

    Widzę, że chęć wygrywania jest tak duża, że zostało wyeliminowane najsłabsze ogniwo :)

    • WarszawskiBiegacz

      Nie wiem czy miało to być zabawne i nie wyszło czy zwyczajnie jesteś złośliwy. Mówienie o kimś kto kilka miesięcy bo bardzo poważnym złamaniu i operacji wsiada na rower i jedzie z prędkością 30 km/h przez 45 km w lejącym deszczu, jako najsłabszym ogniwie, jest po prostu podłe.

      Reszty w ogóle nie skomentują bo nawet nie warto.

  • Uysy

    Super relacja. Zawsze bardzo pozytywnie mówisz o towarzyszach treningowych lub startowych, za to pełny szacunek.
    Ale, ale… Jak sam już wcześniej napisałeś: #rybydowody, zatem ja się pytam, kiedy atak na życiówkę w maratonie? Jak dla mnie powinieneś to zrobić na wiosnę, bo pewnie znowu byś wrzucał więcej nowych porad treningowych :)

    • WarszawskiBiegacz

      Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to atak na wiosnę.