Dlaczego w zimne dni biegamy wolniej?

bieganie zimą

Doskonale wiemy, że spokojnie możemy trenować w zimne dni. Zostało to wiele razy napisane i udowodnione (oczywiście są granice). Możemy znaleźć też setki informacji o tym, jak się ubierać kiedy za oknem mamy mróz. O czym pamiętać, a czego unikać. Jednak dziś chciałem napisać trochę o czymś innym. Mianowicie, dlaczego, kiedy za oknem mamy mróz, biegamy wolniej? Czy zawsze bieganie zimą oznacza wolniejsze bieganie?

A to, że biegamy wolniej jest faktem. Wszystkie wartościowe wyniki są ustanawiane w dodatnich temperaturach. Przypuszczam, że większość z was też ma życiówki z okresu wiosna – jesień. Można powiedzieć, że to kwestia tego, że wtedy jest najwięcej zawodów. Ale nie jest tak do końca. Widać to chociażby na treningach, kiedy przy ujemnych temperaturach ciężko biegać z taką prędkością jak w sprzyjających warunkach.

Fizjologia

Otóż spadek szybkości uzasadniony jest przez naszą fizjologię. Pierwsze o czym należy wiedzieć to fakt, że kiedy panuje mróz, mniej krwi dopływa do komórek tłuszczowych, przez co mniej tłuszczu jest wykorzystywana to pozyskania energii. To może tłumaczyć gorsze wyniki na długich dystansach, jak chociażby maraton.

Ogrzanie organizmu

Druga sprawa, to potrzeba ogrzania organizmu. Marźniemy, więc dużo krwi zamiast płynąć prosto do naszych mięśni, jest wykorzystywana do ocieplania organizmu. Co za tym idzie, mniej tlenu dostarczamy do mięśni i nasza wydolność spada. Można się przed tym bronić, ciepło się ubierając. Ale z drugiej strony duża ilość ubrań, nawet świetnych i idealnie dopasowanych do warunków panujących za oknem, w jakiś sposób nasz ogranicza. I zawsze szybciej pobiegniemy w krótkich spodenkach i koszulce bez rękawów, niż w grubych dresach albo legginsach, rękawiczkach, czapce i kilku warstwach wierzchniego ubrania.

Psychika

No i trzecie sprawa, psychika. Zostało udowodnione, że kiedy jest bardzo zimno, zwyczajnie rośnie poziom stresu treningowego. Dotyczy to bardziej zaawansowanych biegaczy. Więc już na starcie jesteśmy ograniczeni przez pogodę i nie jesteśmy w stanie (a raczej nasza głowa nie jest w stanie) wykrzesać z siebie 100% potencjału.

Podsumowanie

Jak następnym razem będziecie biegali w zimnie i wyniki nie będą satysfakcjonujące, to spokojnie. Być może to tylko przejściowe, a jak zrobi się cieplej, to ponownie zaczniecie biegać szybko i skutecznie. U mnie zawsze tak jest, że trening do sezonu wiosennego to wieczny problem z łapaniem odpowiednich prędkości (stąd czasem w grę wchodzi bieżnia mechaniczna). A w sezonie letnim wszystko wraca do normy i jestem w stanie lepiej i skuteczniej trenować do jesiennego maratonu.

PS – wiem, że wiele z Was woli biegać jak jest naprawdę zimno i nawet lepiej im to wychodzi. Nie wiem jak to robicie :D

More from Bartosz Olszewski

Długie wybiegania – jak możemy je urozmaicić?

Dwie, a czasem nawet trzy godziny wolnego, jak na nasze możliwości, udeptywania...
Read More