Czego słucha WarszawkiBiegacz przed zawodami?

muzyka

Jak zbliżają się zawody, to motywacji często szukam w muzyce. Czy jest to dzień przed startem, spacer z rana przed godziną zero, albo już moment przed samą rozgrzewką. Muzyka potrafi dobrze nakręcić, zagrzać do walki, zmotywować i pobudzić. I chociaż podczas samego biegania jej nie słucham, to często towarzyszy mi jako motywator.

Postanowiłem wrzucić kilka kawałków, które często towarzyszą mi w dniu zawodów. Większość oklepana, ale cóż. Ma motywować a nie być czymś odkrywczym.

Wstaję i idę się ogarniać. Toaleta i te sprawy. W tle już zaczyna lecieć U2 i ich „Beautiful Day”, nawet jak za oknem mróz i zawierucha. Spokojna pobudka. Zaraz po nich przeważnie leci Vangelis i „Chariots of Fire”. Od tego też czasem zaczyna poranny spacer. Jak zostanie puszczone odpowiednio głośno, to aż ciary przechodzą, a ja mam ochotę rozpędzić się do kosmicznych prędkości. Trzeba studzić emocje po tym kawałku :)

Już wstaliśmy. Teraz śniadanie, relaks, pakowanie, krzątanie się po mieszkaniu. W tle polecą moi ukochani Red Hot Chili Peppers. W sumie to mógłbym słuchać ich całych płyt w tej chwili, ale nie chcę Was zanudzać. Później klasyka, Rocky. Bo trzeba zacząć się motywować. A wiadomo, że Rocku Balboa jest w tym najlepszy :) I jeszcze OneRepublic. Nie wiem co oni robią  tym zestawieniu. Kiedyś dodałem ich do playlisty i są, mocno się trzymają, taki kaprys.

Ok, czas na spacer. Te kawałki lecą też przed samą rozgrzewką. Red Hot Chili Peppers, Foo Fighters (dwa moje ulubione zespoły), Metalica i AC/DC. Głośno, musi być głośno! Na koniec leci „Highway to Hell” i już mogę biec bez końca :) Czasem aż ciężko mi się powstrzymać przy tej muzyce, i robię podczas spaceru jakąś przebieżkę żeby się trochę ostudzić. A na sam koniec zostawiam sobie trochę spokojniejsze kawałki.

No własnie, nie wiem co w nich jest. Ale Florence + The Machine motywuje mnie jak żadne inne utwory. Słucham tego dzień przed, w autobusie, przed startem, na rozgrzewce, zawsze. Niesamowicie nastrojowe, motywujące, znakomite kawałki. Ciężko było mi wybrać jeden, ciężko było nawet cztery. Również mógłbym wrzucić całą płytę. Polecam, dają kopa. Tylko ponownie, muszą być głośno!

No i na sam koniec, jak jeszcze mam jakieś wątpliwości po tej całej playliście, kto jest najlepszy :) Tina Turner i „The Best” musi zagrać! Czasem nawet dwa razy, tak dla pewności :)

Mam nadzieję, że odnajdziecie w tych kawałkach coś dla siebie. A ja idę słuchać Red Hotów, czas zacząć motywować się przed Wings For Life. I jeszcze na koniec cała playlista, którą trzymam na swoim koncie w Spotify. Zachęcam do obserwowania mojego konta. Na pewno powstanie jeszcze trochę ciekawych playlist. A sam Spotify to aplikacja z której korzystam od dawna. Praktycznie całą muzykę mamy zawsze pod ręką. Like It!

Fot: blisstree.com

More from Bartosz Olszewski

Walentynkowy wpis: seks kontra bieganie

Co roku publikowane są różna badania, powstają różne mity, na temat wpływu...
Read More