Boston Maraton – bieg dla twardzieli

boston maraton

W 2013 roku biegłem maraton w Bostonie. Druga połowa tego biegu zajęła mi ok. 10 minut więcej, niż pierwsza. Okazuje się, że nie tylko ja miałem takie problemy. Wpadły mi w ręce fajne statystyki, które pokazują jak piekielnie trudny jest to bieg i jak wygląda średnia różnica w czasie między pierwszą a drugą połową.

Swojej przygody z tym biegiem nie zapomnę nigdy. Biec Boston to jest jednak coś wyjątkowego. Przed biegiem rozmawiałem z legendami tego biegu, Billem Rodgersem, Kathrine Switzer. Oczywiście ostrzegali mnie przed trasą, opowiadali jak biec. Mówili o drodze z Hopkinkton do Bostonu jak o jakimś pojedynku z trasą. Ale ja oczywiście wiedziałem swoje, setki razy oglądałem trasę, miałem plan, musiało się udać. Oczywiście przegrałem, Boston mnie pokonał. Nie wiem co jest w tym biegu, ale nie odbieram tego jako nieudany bieg, tylko jako przegraną z trasę, Boston mnie pokonał. Dlatego na 100% kiedyś tam wrócę, muszę się zrewanżować, musi być przynajmniej 1:1 w naszej rywalizacji.

Po tym osobistym wstępie teraz wykresy o których mówiłem. Na początku porównanie czasów pierwszej i drugiej połowy. Oddzielnie dla mężczyzn i kobiet. Różnica jest olbrzymia! Przypomnę tylko, że w Bostonie nie biegają początkujący biegacze. Każdy ma potwierdzoną czasem kwalifikację. To wszystko są doświadczeni zawodnicy. A mimo wszystko kończą źle, bardzo źle. Widać też, że panie radzą sobie trochę lepiej, różnica nie jest duża, ale to one mniej tracą z każdym kilometrem.

boston_wykres_2 boston_wykres_1

I jeszcze wykres korelacji między pierwszą a drugą połową.

boston_wykres_3

Może jak bym zobaczył te obrazki przed biegiem to pobiegłbym inaczej. Chyba żaden z dużych światowych maratonów nie zbiera tylu ofiar na trasie. Wszyscy słyszą tylko o Heatbreak Hill, ale mało kto mówi, że tak naprawdę większość biegaczy już dobiegając do pierwszego podbiegu w Newton jest ledwo żywa. Pierwszego, bo są cztery, o czym mało kto wie. I jest już po frytkach, bo większość biegaczy dawno przegrała ten bieg na zbiegach, podbiegi to tylko gwóźdź do trumny. Bo w Bostonie pułapki czyhają na każdym rogu.

Jeżeli macie możliwość biec w Bostonie, nie wahajcie się ani chwili. Jeżeli możecie zrobić minimum, walczcie o nie. Bo uwierzcie mi, że Boston to bieg wyjątkowy. Ale stojąc na starcie musicie pamiętać, to dopiero początek przygody. Przed wami przeciwnik, który pokonał więc biegaczy niż jakikolwiek inny bieg. Góra która złamała setki tysięcy serc. Ale da tą trasę pokonać. Powodzenia! :)

Źródła: http://www.baa.org, http://running.competitor.com, http://www.runtri.com

More from Bartosz Olszewski

Nie zatrać się w szczegółach

Mówi się, że diabeł tkwi w szczegółach. Pewnie nie raz słyszeliście, żeby...
Read More