Bieganie Metodą Danielsa – wydanie trzecie

Bieganie metodą Danielsa

Bieganie Metodą Danielsa było mi bliskie z kilku powodów. Po pierwsze była to moja pierwsza prawdziwa książka o bieganiu. To na jej podstawie uczyłem się biegać i można powiedzieć, że to Daniels pokazał mi na czym ten sport polega. Po drugie, pomimo, że przeczytałem już dziesiątki książek o bieganiu i treningu, to właśnie do Danielsa wracam najczęściej jak mam jakieś wątpliwości. No a teraz pojawił się trzeci powód, który jeszcze bardziej sprawił, że jest to dla mnie pozycja wyjątkowa.

Jakiś czas temu napisałem tekst: Marzenia się spełniają. Chyba do dziś jest to jeden z najczęściej czytanych wpisów na moim blogu. I są ludzie, którzy tą ciężką pracę i ambicję zauważyli i docenili. Tym sposobem trafiłem na okładkę najnowszego polskiego wydania „Bieganie Metodą Danielsa”. Można powiedzieć, że nigdy nie było to moim marzeniem. Jednak marzenia mam typowo sportowe. Ale kurcze, bardziej niż na okładkę Danielsa wolałbym trafić tylko na okładkę Sports Illustrated i na pudełko płatków śniadaniowych Wheaties :) No i nie ma co ukrywać, to jest już pamiątka na całe życie, której nikt mi nie zabierze.

wheaties_jordan

A teraz trochę o samej książce. Dużo mówię o niej w wywiadzie udzielonym wydawnictwu Inne Spacery, do przeczytania tutaj: Wywiad na temat Danielsa Dlaczego właśnie Daniels? Co w tej książce jest wyjątkowego? Czytając sporo komentarzy można stwierdzić, że sam autor jest niekonsekwentny i z wydania na wydanie zmienia trochę koncepcję. Ale dla mnie nie ma w tym nic dziwnego, bo trening cały czas się zmienia, ewoluuje i dobrze, że ta książka wraz z nim.

Po pierwsze to jest książka, która uczy biegać. Jak ktoś chce jedynie robić treningi w oparciu o tempa i plany treningowe z tej książki, to niech sobie ściągnie Excela z tabelami z internetu. Na pewno się poprawi, ale daleko nie zajdzie. Bo oczywiście nic się nie nauczy. A właśnie to jest największą zaletą tej książki. Czytając ją od początku do końca poznajemy wszystkie niuanse rządzące treningiem biegowym. I przede wszystkim dowiadujemy się o co chodzi w poszczególnych typach treningów. A te opisane są bardzo szczegółowo i dokładnie.

Największą krzywdę robią sobie ludzie ślepo zapatrzeni w tabelki Danielsa. Prawdę mówiąc osobiście nie zaglądałem w nie od miesięcy. Po zapoznaniu się z opisem treningów, poznaniu zmęczenia na jakim mają być wykonywane i co mają nam dać w treningu, wykonuję je na samopoczucie. W codziennym życiu, kiedy mamy pracę, rodzinę i codzienne obowiązki zrobienie zakładanego planu od A do B jest praktycznie niemożliwe. Trzymanie się ustalonych temp, pulsu też jest wręcz niewykonalne. Dlatego właśnie tak ważna jest ta wiedza płynąca z tej książki. Wiedza dzięki której w każdej chwili będziemy mogli zareagować na różna nieprzewidziane sytuacje i modyfikować trening.

jack_daniels

Książkę mogę polecić zarówno początkującym ( nakaz czytania od pierwszej do ostatniej strony, ze zrozumieniem :) ) jak i zaawansowanym, którzy znajdą odpowiedzi na wiele nurtujących ich pytań. Tylko ostrzegam przed rzucaniem się natychmiast na głęboką wodę. Znam osoby, które kupują Danielsa i zaczynają od planu treningowego dla elity pod maraton :) Sam go robiłem i wiem, że jest to niezwykle trudny trening i nie dałem rady wykonać go tak, jakbym chciał. Ja najwięcej czerpałem z tej książki trenując pod biegi na dystansie 5 – 15 km, z czego biegałem też półmaraton. Również na Danielsie złamałem 3h modyfikując tylko weekendowy bieg i przedłużając go do 25 km BNP. I coś czuję, że na wiosnę znowu wrócę do tej książki chcą poprawić szybkość, której obecnie tak bardzo mi brakuje.

Osobiście jestem wielkim fanem książek o bieganiu, dobrych książek. Uważam, że spójna wiedza z nich płynąc daje nam 100 razy więcej niż internet i wszystkie fora, gdzie każdy wie najlepiej. A prawda jest taka, że w bieganiu nic nie jest jasne i tylko zdobywając wiedzę możemy optymalnie wykorzystać swój potencjał. Zatem nie żałujcie tych kilkudziesięciu złotych ( z ręką na sercu, nic z tego nie mam :) ) i inwestujcie w książki, kupcie sobie Danielsa. Mam nadzieje, że moja twarz, gapiąca się na Was z okładki, nie będzie wam się śniła po nocach ;)

More from Bartosz Olszewski

Podsumowanie tygodnia 2014.02.24 – 2014.03.02

Czas na kolejne podsumowanie. W tym tygodniu w końcu pobiegłem swoje pierwsze...
Read More