Bieganie z kontuzją. Czy to ma sens?

kontuzja co robić

Nie ma co się oszukiwać, że urazy są wpisane w sport. Niemal w każdą dyscyplinę. Nawet idealnie zrobiony trening z zachowaniem 100% ostrożności nie da nam gwarancji, że nie złapiemy jakiegoś urazu, przeciążenia lub innej kontuzji. I co wtedy zrobić? Biegać z bólem czy dać sobie na wstrzymanie aż do wyleczenia urazu? Bardzo często dostaję to pytanie. Czy bieganie z kontuzją w ogóle ma sens?

Osobiście nigdy Wam wprost nie odpowiem na to pytanie. Z kilku powodów. Po pierwsze nie wiem tak naprawdę co wam dolega, jak bardzo boli. Czym to grozi. To Wasze zdrowie i nie chce mówić, biegaj, biegaj a za tydzień ktoś przyjdzie z zerwanym ścięgnem i będzie miał pretensje. Po drugie nie wiem jak boli, to jest rzecz względna. Dla jednych będzie to ból nie do zniesienie a drugi pobiegnie maraton i powiem, że coś go tam kuło w kostce. Więc jeżeli chcecie mieć pewność co dalej robić to idźcie do fizjoterapeuty, dobrego fizjoterapeuty. Zróbcie badania i wtedy będzie można powiedzieć co z tym dalej robić.

Dyplomatycznie mogę powiedzieć, że jak boli to nie biegamy. Koniec i kropka. Ale świat nie zawsze jest taki czarno biały. Sam musiałbym robić wtedy tyle przerw w treningach, że na pewno moja forma dziś i moje życiówki byłyby na dużo gorszym poziomie. Pytanie tylko, kiedy powiedzieć stop. Kiedy dalszy trening nie ma sensu?

Kiedy odpuścić?

Na pewno przestań biegać, jak ból uniemożliwia prawidłową technikę biegu. Jeżeli utykasz, na siłę inaczej lądujesz, inaczej się odbijasz, to natychmiast przestań trening.  Podobnie jak spinasz mięśnie np. pleców, przechylasz sylwetkę. Ogólnie tak jak pisałem, zawsze kiedy zmienia się Twoja naturalna postawa i technika biegu. Bieganie wtedy prowadzi tylko do jeszcze większych przeciążeń. Niektóre mięśnie przestają pracować, inne dostają bardzo mocno w kość. Tworzą się nienaturalne napięcia. To się na pewno źle skończy, uwierzcie mi bo coś takiego też raz przerobiłem.

Nie faszerujcie się lekami przeciwbólowymi na treningach. Jeżeli ból jest taki, że musicie go niwelować farmaceutycznie to znaczy, że przyszedł czas na odpoczynek. Taki bieganie to błędna koło. Zabijacie ból, ale powstają jeszcze większe stany zapalne, napięcia, przeciążenia. W rezultacie kończycie z dużo dłuższą przerwą od biegania, niż gdybyście przerwali trening natychmiast po zdiagnozowaniu problemu.

pechowy sezon

Trzecia sprawa to zwiększający się ból z treningu na trening. Jeżeli z każdym kolejnym treningiem boli coraz bardziej, to znaczy, że kontuzja się pogłębia. Prawie na pewno skończy się to przerwą. Ale już leczenie będzie znacznie dłuższe i prawdopodobnie może być bardziej kosztowne. Lepiej w takim wypadku natychmiast zrobić sobie wolne.

No i jeszcze dla mnie momentem w którym lepiej odpuścić jest sezon ogórkowy :) Jeżeli dopiero zaczynacie długi cykl przygotowawczy do sezonu. Albo właśnie skończyliście sezon ważnym startem i robicie roztrenowanie. Wtedy naprawdę nie ma sensu ryzykować, nawet drobniejszych urazów, i lepiej wyleczyć kontuzję. Nie wpłynie to na wasze plany startowe i cały plan treningowy, więc nie ma co ryzykować.

Kiedy ryzyko ma sens?

Pewnie teraz się spytacie, kiedy w takim razie biegać jak boli? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale ja raczej nie przerywam treningu, jak jest w decydującym momencie, chyba, że wiem już, że dalsze bieganie doprowadzi do kontuzji, która wyeliminuje mnie na długi czas. Biegam też jak coś mnie „pobolewa”. Biegając codziennie, często dwa razy dziennie nie mogę uniknąć wszystkich bólów. Czasem wstanę i boli biodro. Czasem pobolewa kolano, stopa. Nie będę tutaj słodził i powiem szczerze, że ból jest wpisany w mój trening. I jak rozmawiam z osobami, które biegają na podobnym poziomie to wygląda to podobnie. W większości przypadków sprawdza się tutaj powiedzenie „To się rozbiega…”. Co prawda nie ma to wiele wspólnego z rozbieganiem bólu, ale zwykło się tak mawiać.

Czy warto?

Tylko pytanie podstawowe, czy warto? Czy wasz cel treningowy determinuje bieganie z bólem? Według mnie jak ktoś biega dla zdrowia, żeby poprawić samopoczucie po pracy, schudnąć lub spędzić miło czas ze znajomymi, to bieganie z kontuzją czy bólem nie ma sensu. Tylko zniechęci Was do biegania. Naprawdę możecie robić setki innych rzeczy. Weźcie rower, idźcie na basen, siłownię. Sposobów na aktywny wypoczynek są setki, na pewno znajdziecie coś co sprawia Wam przyjemność i jednocześnie umożliwi do końca zaleczenie urazu.

bieganie z kontuzją

Salazar biegał na granicy możliwości. Był na szczycie, ale równie szybko jak na niego wszedł, później spadł z powodu przetrenowania organizmu.

Podsumowanie

Więc decyzja należy do Was, ale zawsze podejmujcie ją ze świadomością zagrożenia. Najlepiej udajcie się do dobrego fizjoterapeuty z prośbą o radę i leczenie. Ja obecnie męczę się z zapaleniem kaletki, pewnie stąd ten tekst :) Chciałem zabiegać, nie udało się. Zaczynam dopiero trening, więc stwierdziłem, że nic na siłę i odpuściłem kilka treningów przesiadając się na rower. Jeżeli ten artykuł ukazałby się w gazecie to na pewno z pięknie opracowanym, graficznym schematem decyzyjny :) Ale wierzę, że i bez tego dokonacie właściwego wyboru i wyleczycie uraz.

A na sam koniec życzę Wam jeszcze zero kontuzji i żebyście nie musieli podejmować decyzji biegać czy nie biegać. :)

More from Bartosz Olszewski

Czy to właśnie w tym tkwi sukces kenijskich biegaczy?

W czym tkwi sukces Kenijskich biegaczy? To pytanie od dawna zadaje sobie...
Read More