Bieganie boso, tak czy nie? Oto jest pytanie.

bieganie boso

Bieganie naturalne, bieganie boso, czyli tzw. barefoot running, to temat, który zawsze rozpala biegaczy. Jedni są zdecydowanymi zwolennikami, mówiąc, że tylko to jest naturalny krok biegowy i każdy inny prowadzi do przeciążeń i kontuzji. Inni wręcz przeciwnie uważają, że biegając tyle kilometrów, potrzebujemy dodatkowego wsparcia, amortyzacji, gumy pod stopami. Jak jest naprawdę?

Badania, testy, doświadczenia

Jaka jest prawda, nikt tak naprawdę nie wie. Robiono dziesiątki, setki badań w tym temacie, ale tak naprawdę nie ma jednych jasnych wyników. Zwyczajnie bardzo trudno zrobić miarodajny test, czy bieganie boso jest dla nas korzystne czy nie. Z większości badań jednak wynika, że ryzyko kontuzji pozostaje na podobnym poziomie, zmienia się tylko trochę miejsce występowania urazów. A więc w tym wypadku ja szczerze olewam badania. Idźmy dalej.

Bo ludzka noga to najlepszy amortyzator

Z tym się muszę zgodzić. Biegnąć w bucie, szczególnie z wysokim dropem (różnica wysokości między piętą a palcami), większe siły działają na nasze kolana. Również okostne są mocno obciążone. Zmniejsza się trochę kadencja oraz nasza pozycja podczas biegu. Biegając boso lądujemy na śródstopiu. Ciało pochylone jest trochę bardziej do przodu, zwiększa się kadencja a podczas lądowania cała siła amortyzowana jest przez nasz układ ruchu. Brzmi pięknie, po tym akapicie możnaby było wyrzucić buty do kosza na śmieci. Ale tak kolorowo nie jest.

Kiedyś a dziś

Mówimy o tym, że kiedyś biegało się boso. Że taki mistrz jak Abebe Bikila biegł boso po złoty medal olimpijski. Że w Afryce setki biegaczy trenuje boso. W większości to prawda, ale czasy się zmieniają, sytuacja też się zmienia. W krajach mocno rozwiniętych od najmłodszych lat chodzimy w butach. Nasza stopa nie jest przyzwyczajona do pokonywania wielu kilometrów boso. Nawet w takich krajach jak Afryka, gdzie dzieciaki często całe dzieciństwo ganiają na bosaka, podczas treningu biegacze jednak zakładają buty. Zaraz padnie kontrargument, że mają umowy sponsorskie. Ale tak nie jest, mało kto z nich ma. Dostają pewnie jakiś sprzęt, ale po co mieliby w nim biegać, skoro lepiej biega im się boso? Bikila też na następnych Igrzyskach biegł już w butach, zresztą wykręcają lepszy czas.

Pamiętajmy, że zmieniło się również podłoże po którym biegamy. Teraz większość z nas przemierza dziesiątki kilometrów po betonowej dżungli. Poza tym mówiąc o treningu biegowym, nie mówimy o powolnych pokonywaniu kolejnych kilometrów. Robimy liczne podbiegi, skipy, interwały, biegi tempowe. Obciążenia są bardzo duże. I w takich sytuacjach but zwyczajnie nam pomaga.

To biegać czy nie biegać?

Biegać. Tak samo jak w trening biegowy wplatamy różne formy treningu uzupełniającego, tak samo warto wpleść w niego trochę biegania na bosaka. Bieganie boso wymusza na nas lepszą technikę biegu. Angażujemy liczne mięśnie na codzień odpoczywające w bucie. Wzmacniamy stopę, Achillesa, łydkę. Ale musimy wiedzieć kiedy i ile biegać!

Kiedy i jak?

Na pewno nie zaczynać na wakacjach, robiąc pierwszego dnia 10 km po plaży. Gwarantuje, że następnego dnia nie będziecie mogli chodzić. Najlepiej zacząć od krótkich biegów, tzw. schłodzenia. To bardzo popularne wśród biegaczy. Robimy normalny trening. Po czym zrzucamy buty i robimy 2, 3 kilometry schłodzenia po jakimś miękkim podłożu. Taki dystans idealnie pasuje na pierwsze przygody z bieganiem boso, a my przy okazji zrobimy dobre schłodzenie. Trenerzy bardzo często zalecają taką formę biegu jako element pracy nad techniką biegu. W tym wypadku biegamy wolno, w końcu to schłodzenie.

Drugi element biegania boso, który można wpleść w trening, to przebieżki na bosaka. Szybkie odcinki do 100 metrów. Tak samo pracujemy nad technikę, pięta jest cały czas w powietrzu, a my naturalnie amortyzujemy cały impet. Do 10 takich powtórzeń i mamy świetny element pracy nad techniką biegu.

Czy jest sens biegać dłużej na bosaka

I tak i nie. Z punktu widzenia czysto treningowego, raczej nie. To o czym pisałem powyżej naprawdę starczy do tego, żeby wzmocnić mięśnie stóp, popracować nad całym układem naturalnej amortyzacji, popracować nad techniką. I to są główne zalety biegania na bosaka. Można powoli przejść w biegania nawet całych treningów na bosaka. Jak ktoś ma taką ochotę i to lubi. Czemu nie? Jedni wolą mieć pod nogą tonę pianki amortyzującej a inni wolę nie mieć nic. I dla jednych i dla drugich ich styl biegu może być jak najbardziej prawidłowy i nie muszą nic na siłę zmieniać.

Oszołomy biegowe

Muszę na koniec o tym napisać. Jak ktoś Wam powie, że tylko bieganie boso ma sens. Że każdy inny styl, poza lądowaniem na śródstopie, jest zły, że musicie codziennie ćwiczyć mięśnie stóp, to OSZOŁOM BIEGOWY! Sorry, ale świat nie jest tak kolorowy, że jest tylko jedna prosta droga. A jak ja mam jakieś wątpliwości, to osobiście patrze co robią najlepsi na świecie. Oni za bardzo nie mogą sobie pozwolić na błędy. I jakoś nie wiedzę, żeby biegali boso albo w butach z pięcioma palcami. Wszystko jest dla ludzi, we wszystkim trzeba znaleźć umiar. Najgorsze są skrajności i przed nimi Was przestrzegam. Miłego biegania na bosaka!

More from Bartosz Olszewski

37. PZU Maraton Warszawski – relacja część 1

37. PZU Maraton Warszawski przyniósł tyle emocji, że w ogóle nie wiem,...
Read More